12/07/2026
Osteopatia
Kiedy zaczynałem swoją przygodę z fizjoterapią, do osteopatów podchodziłem z dużym sceptycyzmem. Patrzyłem na ich sposób pracy i myślałem: „Za delikatnie. Trzeba mocniej. Co oni tam w ogóle robią? To całe nasłuchiwanie to chyba jakaś ściema” No i jeszcze te koszule. 😅 Nie bardzo wiedziałem, o co w tym wszystkim chodzi.
Z jednej strony to negowałem, ale z drugiej coś mnie w tym ciekawiło.
Pracowałem, zdobywałem doświadczenie i robiłem swoje. Z czasem zacząłem wykorzystywać pojedyncze techniki osteopatyczne. Później kolejne szkolenia. Aż w końcu trafiłem do szkoły osteopatii.
I wtedy zaczęły się prawdziwe zmiany.
Zmieniło się moje podejście do pacjenta, sposób myślenia i patrzenia na człowieka. Pojawiła się praca z niemowlętami, terapia psychosomatyczna, jeszcze większy szacunek do anatomii i fizjologii. Ale te cztery lata były też podróżą w głąb siebie.
Wczoraj zakończyłem czteroletnią szkołę osteopatii.
Zdałem egzamin kliniczny, obroniłem pracę dyplomową i uzyskałem tytuł Dyplomowanego Osteopaty (D.O.).
To były naprawdę wymagające lata. Szczególnie ostatnie miesiące.
I wiecie co?
Jestem z siebie dumny.
Nie dlatego, że mam kolejny dyplom na ścianie. Najbardziej cieszę się z wiedzy, umiejętności i sposobu myślenia, które zdobyłem. Tego nikt nie jest mi już w stanie odebrać.
Na początku studiów usłyszałem zdanie:
„Osteopatia to anatomia i sposób myślenia.”
Dzisiaj wiem, jak bardzo jest prawdziwe.
No i potrafię już założyć koszulę do gabinetu. 😄 Zwłaszcza wtedy, gdy przyjmuję niemowlęta. Nie dlatego, że wypada. Po prostu z szacunku. Do pacjenta. Do zawodu. I chyba też dlatego, że sam przez te lata trochę dojrzałem.
To dopiero początek.
Tomek
PS. Jeśli dotarłeś/aś do końca
To mały bonus. :)
W przyszłą sobotę mamy jeszcze wolne miejsce na wizytę OsteLogo. Jeśli od dłuższego czasu myślisz o wizycie dla swojego maluszka, to będzie dobra okazja. Dwóch specjalistów sprawdzi go na jednej wizycie.
Zapraszamy.