24/07/2026
Mam 5 lat
Stoję na środku pokoju i robię coś, czego nie powinienem...
Mama patrzy na mnie i zrezygnowana i krzyczy:
„Już nie mam do ciebie siły. Idź do swojego pokoju!”
Biegałem, mimo że mama prosiła mnie dziesięć razy, żebym przestał.
W końcu przewróciłem jej kubek z gorącą kawą i całą ją oblałem.
Siedzę w pokoju sam ze swoim gniewem, z którym kompletnie nie potrafię sobie poradzić.
Płaczę... Ale tak naprawdę... strasznie się boję.
Przecież wcale nie chciałem jej tego rozlać...
Jestem sam i myślę tylko o jednym:
Że jestem beznadziejny...
Że znowu wszystko zepsułem i mama już nigdy więcej mnie nie przytuli.
I wtedy drzwi cichy się otwierają...
Mama wchodzi...
Ale już na mnie nie krzyczy.
Nie każe mi się uspokoić.
Po prostu wchodzi bez słowa, siada na podłodze, zamyka drzwi i opiera o nie plecy.
Siedzimy w cichym pokoju. Słychać tylko tykający zegar.
Mama wchodzi...
nic nie mówi, nie poucza mnie, nie przypomina:
"A nie mówiłam?"
Nie podchodzi na siłę. Po prostu ze mną jest.
Gdy mój płacz cichnie, mama patrzy na mnie ciepło i mówi cicho:
Bardzo się zdenerwowałam. Przepraszam, że na ciebie nakrzyczałam... Mogę cię przytulić?
Przyszła z otwartym sercem. To było tak niespodziewane...
Mama wiedziała, że nie potrzebowałem kary.
Potrzebowałem kogoś, kto pomoże mi uporać się ze smutkiem i złością.
Dziecko nie potrzebuje nosić emocji w samotności.
Ono potrzebuje wiedzieć, że jego złość nie zniszczy Waszej miłości.
I że jesteś przy nim także wtedy, gdy jest mu najtrudniej...
Dziś mam 37 lat.
Mój 5-letni syn zamiast iść spać, zaczął rozrzucać zabawki, gdy powiedziałem, że bajka się skończyła.
Sam ledwo żyję ze zmęczenia po całym dniu.
Praca, ciągły pośpiech i ta złość, z którą jako dorosły nie umiem sobie poradzić...
Chciałbym odpocząć.
Ale wtedy przypominam sobie te otwierające się drzwi, i moją mamę która się o nie opiera.
I to, że prawdziwa bliskość nie powstaje gdy dziecko jest zawsze spokojne i grzeczne.
Powstaje wtedy, gdy ktoś ważny potrafi przy nas zostać.
Zwłaszcza wtedy, gdy jest najtrudniej.
Mamo, Tato. Jeśli nie chcesz, żeby Twoje dziecko ukrywało przed Tobą swoje sprawy,
nie zostawiaj dziś samego, gdy jest mu najtrudniej.
Zostań z nim w tym trudnym momencie.
Żeby jutro wiedziało, że ZAWSZE kochasz je tak samo mocno.
Nawet wtedy gdy robi się trudno.
Napisałem to dla wszystkich dzieci, które zostają same ze swoim wielkim smutkiem i złością.
I czekają... aż ktoś przyjdzie i po prostu spróbuje je zrozumieć.
Zadbajmy o to, by żadne dziecko nie musiało przeżywać swoich trudnych chwil w samotności ❤️