09/09/2026
Jak świat światem ludzie chcieli rządzić, oskarżać i wydawać wyroki.
Tocząc wojny i jednocześnie upatrując w nich spokoju.
Niekoniecznie pokoju.
Co za paradoks.
Język wrogości to język rozłączenia.
Język krytyki i dewaluacji, to język władzy i żądzy. Podziału, rozpadu.
Obrzydza mnie.
Szczególnie, gdy wypływa ze środowisk ludzi wykonujących zawody pomocowe. Zawody, w których człowiek człowiekowi ma służyć nie tylko certyfikatem, ale empatią, dojrzałością emocjonalną, szacunkiem i ucieleśnionym poczuciem bezpieczeństwa, które wyraża się w powściągliwości i akceptacji odmienności oraz prawa wyboru, autonomii.
Dla mnie ma służyć także świadectwem. Potrzebuje tego, by uwierzyć, że i mogę żyć lepiej.
Korzystam z mediów społecznościowych, bo chcę być obecna w świecie, który jest coraz mocniej osadzony w nowych technologiach. Jest to dla mnie niewygodne i często trudne. Wolałabym spotykać się z każdym na żywo i patrzeć ludziom w oczy, jednak żyję tu i teraz i dzięki mediom społecznościowym mam mnóstwo wspaniałych i ważnych relacji i dzięki nim realizuję także część celów biznesowych, jako przedsiębiorca.
Nie rzucam w świat kamieniami, choć widzę, że oszalał.
Ale kiedy widzę, jak toczą się wojny, jak specjaliści od zdrowej głowy i ciała, oczerniają siebie wzajemnie, podważają, unieważniają metody, krytykują i wyśmiewają oraz zniechęcają ludzi do korzystania z różnych usług, uznając je za gorsze od tych, które sami praktykują, to budzi się we mnie lęk.
I ten lęk mówi mi, że nie pójdę do nikogo, kto mówi źle o innych, kto wyśmiewa i podważa. Jest to oczywiście moja perspektywa.
Ale nawet najlepszy specjalista, który zniechęca ludzi do innych specjalistów, sprawia, że napewno nie skorzystam z jego usług.
Wiesz dlaczego?
Dlatego, że nic nie jest tylko czarne, ani tylko białe.
I ogólnie, to nawet banany w Afryce nie są tanie. I ogólnie, to starcy nie są zrzędliwi, ani kobiety zmienne.
To zależy.
Bardzo zależy.
Bo wszystko zależy też od człowieka.
Jakikolwiek wykonuje zawód i jakikolwiek ma on certyfikat. Bo zawody pomocowe mają trochę szerszy kontekst, niż ścieżka kształcenia.
Więc gdyby można było zmienić system, to może warto zacząć od tego, że psychoterapia powinna być punktem wyjścia, przed podjęciem studiów psychologicznych, medycznych, pedagogicznych.
A nie po lub wcale. Ale tak nie będzie.
Moje doświadczenie w pracy z ludźmi nauczyło mnie pokory, serio.
Znam takich, którym lepszą jakość życia dał kościół. A także joga. Taniec, zmiana miejsca zamieszkania, czy nurkowanie.
Znam i takich, którym terapia nie pomogła, z różnych przyczyn, często z powodu relacji terapeutycznej, czy też źle dobranego podejścia, czy błędnej diagnozy, konceptualizacji, braku celów.
I takich, którzy żyją, dzięki niej.
I sama, jako uczestniczka psychoterapii niejednej, doświadczyłam ukojenia, ale też unieważnienia bólu w żałobie po dziecku.
Więc dziś wyrażając swoje stanowisko w sprawie wojny specjalistów od głów i ciał, odwracam się w stronę życia.
Nikogo przed nikim nie ostrzegam.
Nikomu nie ujmuję.
Skupiam się na najwyższej jakości własnej pracy i ufam, że każdy ma prawo wybrać dla siebie to, co uważa za dobre.
Cytrynę, koc, masaż, lanie woskiem, czy chór.
Jeśli ktoś uważa, że mu to pomaga lepiej żyć, to szanuję jego wybór i zakładam, że tak jest.
Jako dorosła osoba chcę mieć prawo zrobić z moim życiem to, co płynie w mojej woli. Woli.
Jedyne, czego chcę to mieć wpływ na siebie i swoją pracę, chcę komunikować w mediach zakres usług, jaki świadczę i to, że nie leczę traumy Ajurwedą a Szkoła, którą prowadzę jest dla zwykłych kobiet, które zapomniały o sobie, są chronicznie zmęczone i zestresowane.
Integruję Wschód i Zachód, stare i nowe, zbadane i niezbadane może być dobre. Tylko trzeba umiejętnie z tego korzystać i nie wprowadzać ludzi w błąd.
Nie leczę niczego paląc białą szałwię, nie zdejmuję „podczepow” energetycznych i nie wróżę z fusów.
Opis usług zamieszczony jest na mojej stronie internetowej.
Jednocześnie uznaję, że istnieją środowiska, w których ktoś się zna na energii i zdejmuje podczepy ( większość ludzi pewnie się zastanawia co to takiego), bo istnieją ludzie, którzy tego właśnie chcą.
I oczywiście można powiedzieć, że to może komuś zrobić krzywdę. Może. Tylko że z tego korzystają osoby dorosłe i są za to odpowiedzialne.
Tak, jak każdy ma prawo jeść śmieci, truć się i zaharować. I nie leczyć się z niczego.
A na przykład alkohol jest w każdym sklepie co kilkaset metrów i jest ciężką trucizną, rozwijającą choroby prowadzące do śmierci i nikt jeszcze nie zakazał jego sprzedaży. Dziwne?
To dlaczego naturopatia ma być wykluczona, choć jest formą medycyny niekonwencjonalnej?
Jestem naturopatką, bo wierzę w holistyczne rozumienie człowieka.
Dla jednych będzie to szalone, dla innych wspaniałe. Zależy dla kogo i jakim czasie życia.
Wspaniały terapeuta i beznadziejny terapeuta, to ten sam terapeuta, zależy tylko dla kogo i w jakim czasie.
Stoję po stronie pokoju i wolności, nie chcę przynależeć do żadnej z grup, do żadnej organizacji, w której toczą się wojny, bo wojny zabierają czas i uwagę temu, na to postanowiłam poświęcić swoje życie, na zdrowie, spełnienie i pracę na rzecz ludzkiego dobrostanu.
Eksperckość dla mnie zaczyna się tam, gdzie kończy się wojna i jad z głowy nie płynie do ust.
A stop mówię dopiero wtedy, gdy człowiek człowieka okłamuje, narażając jego życie, ale od tego chyba mamy w Polsce prawo karne .
Na szczęście nie jestem sędzią, bardziej poszukiwaczką. Lubię sprawdzić.
I sprawdzę dzis, czy masaż dobrze robi mi na głowę 😉
Ale najpierw praca.
Każdy mój klient, który przyjdzie do gabinetu cierpi. Przeżywa dużo lęku, tęskni, rozpacza. I każdemu pomaga coś innego.
A nasze spotkania to tylko jeden z wielu czynników zdrowienia. Jeden z wielu.
A rozmowy i wspólne bycie, nawet, gdy nie są terapia, mogą mieć terapeutyczną moc.
Pięknego dnia.
Zobaczcie, jakie niebo dla Was !
Eli