19/08/2026
Zachęcamy do lektury. A u nas Joanna Malon uczy się pracy z osobami zmagajacymi się z uzależnieniem w szkole prowadzonej przez Bożena Haściło w Laboratorium Psychoedukacji.
Zapraszamy wszystkich, borykających się problemem uzależnienia.
Tadeusz Pulcyn: Jakie są założenia terapii psychodynamicznej?
Bożena Maciek-Haściło: Najpierw zaznaczmy, że ta terapia wywodzi się z tradycji psychoanalitycznej, ale w jej współczesnym ujęciu (które jest mi bliskie) akcent przesunął się z interpretacji zachowań pacjenta w stronę doświadczenia tego, co się pojawia w relacji terapeutycznej. Centrum procesu terapeutycznego staje się więc doświadczenie więzi między pacjentem a terapeutą. Dlatego w pracy zawodowej często odwołuję się do teorii relacji z obiektem oraz teorii przywiązania, a także do współczesnej neuropsychologii afektu, zwłaszcza do dokonań w tym zakresie Allana Schore’a. Te podejścia – zbadane pod względem efektywności – stosuję od wielu lat w terapii osób z problemem uzależnienia.
W terapii psychodynamicznej zakładamy, że aktualne doświadczenia pacjenta są w dużym stopniu powtórzeniem wczesnych, często nieuświadomionych wzorców relacyjnych. To właśnie one – ukształtowane w okresie, gdy rozwijał się mózg – stanowią matrycę, zgodnie z którą wchodzimy potem w relacje, realizujemy potrzeby, regulujemy emocje. Celem terapii – indywidualnej czy grupowej – jest jednak nie tyle „rozumienie” przeszłości i jej „przerabianie”, ile doświadczanie tych wzorców i ich korekta, rozpoznawanie własnych reakcji, emocji, potrzeb oraz ich wyrażanie w relacjach. W pracy z osobami z uzależnieniem – od substancji psychoaktywnych czy zachowań kompulsywnych – chodzi przede wszystkim o stworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której pacjenci mogą doświadczyć redukcji lęku, regulacji bolesnych emocji i współobecności. Zbudowanie takiej przestrzeni terapeutycznej jest niezbędne dla procesu zmiany, dlatego że – najczęściej – mało bezpieczny system przywiązania naszych pacjentów wycofuje ich z relacji, skazując na samotność i izolację, zaś doświadczenie bezpiecznej więzi staje się fundamentem zmiany i procesu zdrowienia.
TP: Czy terapia uzależnień zawsze ma kontekst psychodynamiczny?
BMH: Tak, jeśli rozumiemy ją w duchu teorii więzi. Philip Flores (amerykański psycholog) wskazuje, że uzależnienie jest próbą samoregulacji w warunkach braku emocjonalnego bezpieczeństwa i osamotnienia. Traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa – zaniedbanie, przemoc, emocjonalna niedostępność opiekunów – zakłócają rozwój zdolności do samoregulacji i rozumienia własnych reakcji oraz sięgania po pomoc, a przede wszystkim – kierowania się w stronę innych ludzi. Substancja lub zachowanie kompulsywne stają się wtedy substytutem figury przywiązania, czyli kogoś bliskiego, rodzica lub opiekuna, a więc czymś, co koi, stabilizuje, daje złudne poczucie bezpieczeństwa i wpływu. Wielu pacjentów mówi: „kiedy piję, czuję się sobą” albo: „alkohol mnie chroni”. Używanie substancji, a w konsekwencji uzależnienie, zaspokaja – w efekcie wielu traumatycznych doświadczeń relacyjnych – potrzebę bliskości, a samotność w relacjach z ludźmi staje się podstawowym doświadczeniem osób z problemem uzależnienia.
fragment rozmowy dla strategiejst