17/07/2026
Klienci przychodzą po wsparcie z bardzo różnymi tematami:
Ktoś chce lepiej zarządzać zespołem.
Ktoś inny ma dość swojej pracy i szuka nowej drogi zawodowej.
Ktoś ma poczucie, że jego życie jest pozbawione radości.
A jeszcze ktoś inny chce w końcu poukładać swoje codzienne nawyki, bo czuje, że w niewystarczający sposób dba o siebie.
Przez pierwsze sesje rozmawiamy o potrzebach i oczekiwaniach, definiujemy cele na proces. Przyglądamy się rzeczywistości. Wszystko wygląda dość prosto.
Jednak kiedy zaczynamy wchodzić głębiej, niemal zawsze w tle pojawiają się relacje.
Okazuje się, że za trudnością z delegowaniem zadań stoi lęk przed odrzuceniem przez zespół.
Za brakiem asertywności wobec szefa – głęboko zakorzeniona potrzeba aprobaty.
A za spektakularnym sukcesem biznesowym – poczucie przejmującej samotności, bo klient nie ma z kim tego sukcesu autentycznie dzielić.
Kiedyś myślałem, że coaching relacji to osobna, wąska nisza dla osób, które chcą po prostu lepiej dogadywać się z partnerem czy partnerką.
Dzisiaj patrzę na to trochę inaczej.
Myślę, że niezależnie od tego, z jakim tematem przychodzi klient, relacje zawsze są w tle.
Jako coachowie czy trenerzy zmiany nie zawsze czujemy się pewnie w tych obszarach. Ja, w każdym razie tak mam.
Miałem…, bo po latach treningu w obszarze coachingu i latach nauki psychologii i psychoterapii, czuję, że wiem więcej. Więcej rozumiem.
Pewnie, że ciagle pojawiają się wątpliwości – Gdzie kończy się coaching, a zaczyna psychoterapia?
Czy mam prawo dotykać tematów związanych z dynamiką relacji, jeśli pracujemy nad biznesowym celem?
Czuję, że to byłoby użyteczne dla klienta. Widzę, że ma zasoby i gotowość do takiej pracy. Często sam z siebie, wyraża taką gotowość i potrzebę.
Dzisiaj mam ten komfort, że idę za tym, wchodzę głębiej. Eksploruję ze spokojem i pewnością pogranicza coachingu i terapii.
Nie przerażają mnie trudne historie. Nie boję się silnych emocji, ani łez klienta. Potrafię tworzyć przestrzeń do przyglądaniu się temu, co trudne.
Nie mam żadnych wątpliwości, że można pracować z relacjami w sposób coachingowy.
Opierając się na zasobach, obecności i celach klienta.
Wymaga to jednak od nas zrozumienia pewnych mechanizmów psychologicznych i znajomości narzędzi, które pozwolą nawigować po relacyjnych tematach bez lęku, że zrobimy klientowi krzywdę. Swoją drogą myślę, że zrobić krzywdę nie jest łatwo. Klienci mają skuteczne mechanizmy samoregulacji i systemy obronne. Intuicyjnie wiedzą, co jest dobre na coaching, a co wymaga psychoterapii.
Jeśli czujesz, że w Twojej praktyce tematy relacji pojawiają się regularnie podczas sesji, a Ty chcesz nauczyć się pracować z nimi pewnie i etycznie – przygotowaliśmy dla Ciebie nowy kurs: Szkołę Coachingu Relacji - program dla praktykujących coachów i trenerów zmiany.
W ramach tego kursu dzielimy się wiedzą, doświadczeniem i narzędziami. Wyjaśniamy mechanizmy. Eksplorujemy różne podejścia, takie jak: podejście poznawczo-behawioralne, systemowe, Internal Family Systems. Może to być dobry krok do poszerzenia Twojego warsztatu.
Jeśli chcesz wiedzieć więcej, daj znać. Opowiem o szczegółach.
I jestem ciekawy…
Jakie są Twoje doświadczenia? Jak często w Twoich procesach różne wnoszone przez klientów tematy okazują się w gruncie rzeczy tematami o relacjach?
✨ Dołącz do Gildii Trenerów Zmiany - Najlepszego miejsca rozwoju dla coachów i trenerów zmiany!
❤️ Jeśli to, co napisałem jest dla Ciebie interesujące daj 👍 i udostępnij wpis, aby inni również mogli się z nim zapoznać.