24/06/2026
✔️o relacji ze sobą
✔️o napięciu i rozluźnieniu
https://www.facebook.com/share/1D3dut68qt/
O wysiłku, rozkazach, pytaniach i dyskusji
1. Wysiłek
Kiedy robimy tylko tyle, ile jest dla nas łatwe, to ciało pozostaje luźne, miękkie i wszystkie części ciała mogą się poruszać. Natomiast kiedy robimy więcej niż to jest łatwe, kiedy staramy się i wysilamy, wtedy ciało napina się, usztywnia i twardnieje, co w rezultacie przeszkadza zrobić więcej. Dlatego Feldenkrais uczy nas robić tylko tyle, ile jest łatwe i pozostawać w stanie rozluźnienia oraz miękkości, aby stopniowo, jak lekcja się rozwija, robić coraz więcej, nawet więcej niż gdybyśmy się starali. Wysiłek fizyczny okazuje się kontr produktywny. Dużo lepiej jest wykorzystać uwagę, to znaczy przyglądać się własnemu ruchowi; zauważać, gdzie i kiedy się usztywniamy; przestać się tam napinać i nie przekraczać granicy komfortu. Wystarczy zatrzymać się w punkcie, do którego jest zupełnie łatwo, aby następnym razem tenże punkt przesunął się sam odrobinę dalej. Osiągnięcia i ambicje są pokusami pójścia na skróty, pokusami sukcesu, na który nie jesteśmy jeszcze gotowi. Jeśli uda nam się im oprzeć, to ciało rozluźnia się i samo układa, a na koniec udaje nam się osiągnąć więcej nie tracąc przy tym zdrowia. Trzeba zaufać. 😊
Szczególnym rodzajem wysiłku jest chęć podobania się. Jeśli chcemy, aby nasz ruch był ładny, wystylizowany, wprawił kogoś w zachwyt lub przynajmniej został zaakceptowany, to napinamy się bardziej niż sam ruch tego wymaga. To dodatkowe „nadwyżkowe” napięcie ogranicza ruch i ten często się nie udaje. W związku z tym, aby osiągnąć to, co chcemy, napinamy się jeszcze bardziej. Wpadamy w spiralę: podobać się –> napinać –> nie udaje się –> napinać jeszcze bardziej. Na początku nie odczuwamy tego jako wysiłku czy kosztu. Poświęcamy siły dla często próżnej nagrody, ale jeśli robimy to stale np. praca od nas tego wymaga i nie rozluźniamy tych napięć, to one stają się permanentne, stają się naszym nawykiem, przyzwyczajeniem i schematem, który powtarzamy już przy każdym, zwykłym ruchu. W efekcie codzienne działania kosztują nas dużo bardziej niż muszą i dziwimy się własnemu zmęczeniu, a później swoim chorobom.
2. Rozkazy i pytania
Wysiłek jest rezultatem określonej postawy wobec własnego ciała. Można ją nazwać postawą rozkazującą. „Rozkazuję swojemu ciału, aby wykonał ten ruch tak, a nie inaczej!” lub „Rozkazuję swojemu ciału, aby wykonał ten ruch co najmniej dotąd!”. Realizując rozkaz nie zważam na granice komfortu, przekraczam je, podejmuję wysiłek, napinam się i cisnę, usztywniam, ograniczam sam siebie, nie udaje mi się, podejmuję jeszcze większy wysiłek, jeszcze bardziej się napinam, jeszcze mocniej usztywniam, narażam na kontuzje i urazy, padam ze zmęczenia. Moje ciało twardnieje, a ja mogę być z siebie „zadowolony”, że ujarzmiłem własne ciało, czyli siebie samego. Człowiek w trybie rozkazującym wchodzi w dwie role jednocześnie: Pana, który rządzi i ta rola może przynieść mu wątpliwą satysfakcję, że pokonał siebie oraz rolę niewolnika, którym ktoś rządzi i ta rola może długo pozostać niezauważona, aby w pewnym momencie „pęknąć” i objawić się bólem, głębokim zmęczeniem, kontuzją lub chorobą.
Praktyka somatyczna jest propozycją, aby wyjść z trybu rozkazującego i przejść w tryb pytający. W trakcie lekcji somatycznej wykonuję ruch z pytaniem: „Jak robię ten ruch?” zamiast „Zrób ten ruch tak i tak!” oraz „Do którego momentu ten ruch jest dla mnie łatwy?” zamiast „Zrób ten ruch przynajmniej dotąd!”. Pytanie siebie uwalnia odpowiedzi. Ciało pytane zaczyna odpowiadać doznaniami, granicami i intuicją typu „może tędy będzie łatwiej”. Zamiast rozkazów i ich wykonania jest dialog praktykującego z samym sobą. Zamiast traktowania swojego ciała jak narzędzie do wykonywania poleceń jest głębsza relacja z własnym ciałem, z szacunkiem dla jego naturalnych i nabytych ograniczeń. Co daje taka postawa uznania własnych granic? Ciało nie musi się już mobilizować, aby sprostać poleceniom i się podobać. Może rozluźnić się, zmięknąć, odpocząć i w takim stanie odwdzięcza się z nawiązką. Przepuszcza ruch zamiast go powstrzymywać. Samo znajduje najlepsze i najprostsze sposoby. Ma ochotę i może poruszać się bardziej niż dotąd. Z radością dużo słodszą niż poprzednia satysfakcja.
3. Brak autorytetu i dyskusja
Ta postawa pytająca ma swoją konsekwencję na kolejnym poziomie. Moshe Feldenkrais nie jest autorytetem. Jego lekcje nie są wyrocznią ani nawet skończonym dziełem. Każdy z nas może podejmować dowolną jego lekcję i oprócz zrobienia jej może także ją zmieniać. Może dyskutować z Feldenkraisem, kwestionować jego wybory i uznać inaczej niż on, poprowadzić lekcję odmiennie niż on to zrobił pół wieku temu. Sam do tego zachęcał. Nauczyciel jest tylko osobą, która podejmuje lekcję, myśli nad nią i podaje ją dalej. Praktykujący ją otrzymuje i z niej korzysta, a jeśli chce, to sam już jako prowadzący podaje ją jeszcze dalej. Lekcja, którą się tylko bezmyślnie powtarza, stałaby się nudną manierą. Lekcja, nad którą nauczyciel się rzeczywiście zastanawia, z którą on dyskutuje i którą zmienia, staje się jego lekcją. Dzięki temu ona na nowo ożywa, tym razem w prowadzącym i dlatego działa na uczestników jego zajęć. Zachęcam podejmujcie lekcje; róbcie je dla siebie i prowadźcie dla innych. 😊