07/05/2026
Bardzo rzeczowa rozmowa na temat tego czym jest psychoanaliza. Polecamy uwadze by zrozumieć jak praca w gabinecie może się różnić, do czego i jak może prowadzić, w jaki sposób zmniejsza cierpienie nie zakładając tego jako cel. Polecamy rozmowy i książki Ch. Bollasa. 🩷
Z majówkowych powrotów polecam rozmowę ze świetnym psychoanalitykiem Christopherem Bollasem i dziennikarzem Thomasem Meaneyem w podcaście The Granta Podcast.
A tutaj ciekawy fragment:
---
Thomas Meaney:
(...)
Jeśli próbuję sobie wyobrazić — choć to dość nieprawdopodobne — siebie jako psychoanalityka, to widzę to jako coś z jednej strony wyczerpującego, jako zanurzenie się w szczegółach czyjejś mowy i życia, a z drugiej strony jako coś potencjalnie bardzo nużącego — słuchanie, jak ktoś mówi i mówi bez końca.
Jak więc trenujesz się, żeby wyłapywać wzorce i pozostawać czujnym na te objawienia czy wskazówki, które pojawiają się niejako „wykasływane” w trakcie sesji?
---
Christopher Bollas:
To bardzo dobre pytanie.
Właśnie — nie próbując tego robić.
Nie wchodzisz tam z zamiarem „znalezienia czegoś”. To nie działa.
Trzeba się naprawdę rozluźnić. Freud o tym pisał — nie szukasz niczego konkretnego. Po prostu słuchasz.
Przychodzi mi na myśl coś, co mówiłem już wcześniej — kiedyś surfowałem. Trzeba być bardzo cierpliwym, czekać na właściwą falę. Możesz siedzieć tam godzinami, zanim coś się wydarzy. A potem przychodzi — i to jest wspaniałe.
Tak samo w analizie: możesz czekać dniami albo tygodniami, kiedy — o ile wiesz — nic szczególnego się nie dzieje. I zarówno ty, jak i pacjent uczycie się cierpliwości. To bywa bardzo poruszające.
Nawet jeśli świadomie nie wiesz, co się dzieje, możesz nieświadomie czuć, że dzieje się bardzo dużo. Po prostu jeszcze nie wiesz co.
Chciałbym naprawdę, żeby więcej ludzi miało tę zdolność — cierpliwość.
I to nie dotyczy tylko psychoanalizy. To coś fundamentalnego dla relacji międzyludzkich: słuchanie drugiego bez założeń, bez uprzedzeń, bez celu.
---
Thomas Meaney:
Jeśli więc sesja psychoanalityczna jest — przynajmniej częściowo — o tym, że pacjent uczy się słuchać samego siebie, to jakie pytania są właściwe dla psychoanalityka?
---
Christopher Bollas:
W trakcie sesji analityk oczywiście zadaje pytania — jeśli pacjent tego potrzebuje.
Na przykład ktoś mówi:
„Wczoraj poszedłem do nowego sklepu, a potem poczułem się… no, nie wiem… przygnębiony.”
Analityk może poczuć, że to słowo — „przygnębiony” — jest ważne. I powtórzy:
„Przygnębiony.”
I to już jest pytanie.
Po prostu słuchasz. Jeśli ktoś mówi coś interesującego — powtarzasz to.
Chcę ich usłyszeć — i chcę, żeby oni usłyszeli samych siebie.
I to, moim zdaniem, może wydarzyć się tylko poprzez echo.
W psychoanalizie nie ma głębokich pewników.
To nie jest miejsce na pewność.
Tak jak czytanie poezji — to też nie jest miejsce na pewność.
Każdy powinien być w analizie.
Nie dlatego, że coś jest z nim nie tak — nie — ale dlatego, że to jest tak, jakby… powiedziałbym: każdy powinien czytać poezję, bo uważam, że powinien.
Oni odkryją, że to wyzwalające.
To pomoże im się rozwijać.
Odkryją i doświadczą różnych wymiarów samych siebie.
Więc to samo można powiedzieć o psychoanalizie.
---
Thomas Meaney:
Niektórzy przychodzą do psychoanalizy z powodów osobistego rozwoju, ciekawości, pragnienia samopoznania.
Inni przychodzą w realnych warunkach bólu i cierpienia.
Ale wydaje mi się, że jest coś innego w traktowaniu pacjenta z perspektywy próby łagodzenia jego cierpienia — co może bardzo dobrze polegać na stawianiu kolejnych barier albo pomaganiu mu wejść w taką opowieść o sobie, która jest po prostu bardziej możliwa do przeżycia niż ta, którą ma teraz.
W przeciwieństwie do poszukiwania samopoznania, które może wywoływać wszelkiego rodzaju niewygodne pytania o samego siebie.
Innymi słowy — czy dążenie do samopoznania, albo do tego, co Winnicott nazywał „prawdziwym Ja”, jest czymś zupełnie innym niż projekt łagodzenia cierpienia?
Czy się mylę?
---
Christopher Bollas:
Łagodzenie cierpienia — jeśli to jest powód, dla którego ktoś przychodzi — decyzją klinicysty jest bezpośrednie łagodzenie cierpienia.
To nazywa się psychoterapia.
Tym jest psychoterapia.
To nie jest psychoanaliza.
Fakt, że psychoanaliza nieuchronnie łagodzi cierpienie poprzez rozumienie siebie i poprzez to, co powstaje w trakcie analizy, jest — moim zdaniem — ogromny.
Ale to zajmuje więcej czasu i nie jest celem.
Nawet kiedy pracowałem z bardzo zaburzonymi osobami, z osobami psychotycznymi, pięć razy w tygodniu na kozetce — nie byłem tam po to, żeby łagodzić ich cierpienie.
Byłem tam, żeby ich słuchać.
Ale wiedziałem, że dzięki temu dowiem się o nich wystarczająco dużo, żeby im pomóc.
Więc w tym sensie psychoanaliza jest — z całą pewnością, moim zdaniem — formą leczenia osób z ciężkimi zaburzeniami psychicznymi.
---
Thomas Meaney:
Czy można przeżyć pełne życie bez prowadzenia takiego ciągłego projektu samopoznania?
Czasem się nad tym zastanawiam. To dość przytłaczające — wejść w coś, co może trwać dekady, bez pewności, czy coś z tego wyniknie.
---
Christopher Bollas:
To dobre pytanie.
Uprośćmy to.
Można na to patrzeć jak na studia — cztery lata.
Cztery lata, pięć razy w tygodniu.
Jeśli ktoś nie jest psychotyczny i chce lepiej rozumieć siebie, nauczyć się odbierać informacje ze swojej nieświadomości — to jest głęboki proces.
Ale jeśli pracujesz z kimś psychotycznym — to zupełnie inna sytuacja.
A jednak metoda jest ta sama.
Nic nie zmieniasz — tylko wiesz, że to potrwa znacznie dłużej.
Na przykład z paranoidalnymi schizofrenikami — potrzeba czasu, zanim można powiedzieć: „to jest paranoiczne”.
Na początku nie możesz tego powiedzieć. To byłoby absurdalne.
Oni nie wiedzieliby, co z tym zrobić.
Ale celem jest doprowadzić ich do momentu, w którym zobaczą, że jest w nich część psychotyczna.
I kiedy to się wydarza — a się wydarza — to może zająć lata.
Może zająć 10 lat.
Może zająć 10 lat.
Ale jeśli jesteś paranoidalnym schizofrenikiem i przez całe życie bałeś się ludzi,
a w końcu znajdujesz się w sytuacji, w której rozmawiasz z kimś, kto się ciebie nie boi, kto nie panikuje i nie próbuje się ciebie pozbyć, nie ucieka — i jesteś w stanie wyodrębnić paranoiczny tok myślenia, mówić o nim, modyfikować go —
i po raz pierwszy w życiu wejść w relację z drugim człowiekiem — to sam ten proces jest głęboko uzdrawiający.
Polecajka za Ośrodek Psychoterapii i Myśli Psychoanalitycznej ❤️