Sandra Panuś

Sandra Panuś 🦋 Certyfikowana psychoterapeutka.
🦋 Towarzyszę osobom dorosłym - pracuję indywidualnie, z parami oraz z całym systemem rodzinnym.
(1)

Z zawodu pedagog społeczny, z pasji i zauroczenia rozwojem – Terapeutka TSR (Terapii Skierowanej na Rozwiązaniach), coach ICC indywidualny i grupowy. TSR to nurt psychologiczny, który absolutnie mnie urzekł, po bliższym poznaniu awansował wręcz na życiową filozofię. Jestem w trakcie Profesjonalnej Szkoły Psychoterapii w Centrum Terapii Krótkoterminowej, aby zostać psychoterapeutką. Od 8 lat organi

zuję autorskie kobiece spotkania „Porozmawiajmy o…”, których celem jest przede wszystkim bycie razem, budowanie więzi, aktywizacja. Uczestniczki mają możliwość się poznać, zaprzyjaźnić i przy okazji porozmawiać o ważnych tematach – np. celebrowaniu życia, kobiecości, szczęściu czy sensualności. Od 2017 roku jestem ambasadorką fundacji Olgi Kozierowskiej Sukces Pisany Szminką. Organizuję warsztaty, kursy online i na żywo. W czasie pandemii stworzyłam e-booka - "Moc Zmiany", wspierającego proces zmian.

🌿 Co chcesz/potrzebujesz usłyszeć? 🐚Vaiana: Czy jest COŚ co chcesz mi powiedzieć?🐢Babcia: A jest coś, co chciałabyś usły...
09/08/2026

🌿 Co chcesz/potrzebujesz usłyszeć?

🐚Vaiana: Czy jest COŚ co chcesz mi powiedzieć?
🐢Babcia: A jest coś, co chciałabyś usłyszeć?

Jedna z moich ulubionych scen w bajce Vaiana, która pokazuje, że często szukamy odpowiedzi u innych – partnera, przyjaciół, eksperta, a może zacząć szukać w sobie?

Czekamy, aż ktoś potwierdzi naszą cichą prawdę, pytamy - Co mam zrobić? Czy postępuję dobrze? Co o tym myślisz? A może za rzadko zadajemy sobie to odważne pytanie babci Vaiany - Co ja chcę w tej sytuacji usłyszeć?

👀 Gdybyś mógł/mogła się dzisiaj na chwilę zatrzymać, wziąć głęboki oddech i zapytać siebie - Jakiego słowa/słów dzisiaj najbardziej potrzebuję usłyszeć?

Oj jestem ciekawa, jakie/co Was woła 🙃🧐

🌿 Czego szukasz? Co znajdujesz?„Szukać i zbierać to nie to samo, dlatego że trzeba wypatrywać tylko tego, czego się szuk...
02/08/2026

🌿 Czego szukasz? Co znajdujesz?

„Szukać i zbierać to nie to samo, dlatego że trzeba wypatrywać tylko tego, czego się szuka. Jeśli zbiera się borówi widzi się tylko to, co czerwone, a kiedy się szuka kości, widzi się tylko to, co białe. Gdziekolwiek się pójdzie, nie widzi się nic prócz kości. Czasami są cienkie jak igła, niesamowicie delikatne i kruche i trzeba je nieść z największą ostrożnością. Czasami są to duże, grube kości udowe albo klatka piersiowa, przysypane piaskiem, podobne do wręgów wraku. Istnieją tysiące kształtów i każda kość ma własną strukturę.” Fragment pochodzi z książki „Księga lata” Tove Jansson

Ten fragment to dla mnie przypominajka - na, co nastawiam swój wewnętrzny celownik? Nasz umysł działa jak filtr. Jeśli wychodzimy w świat z nastawieniem na szukanie braków, trudności i „kości, które trzeba nieść z największą ostrożnością” – zobaczymy je wszędzie - w każdym geście, sytuacji. Znajdziemy je, bo wzrok jest dostrojony tylko do tego, co białe i twarde.
Ale jeśli postanowimy szukać borówek…? Może nagle zobaczymy więcej słodyczy, czerwone punkty dobra, drobne zachwyty, które wcześniej wydałyby się niezauważalne.

To, co znajdujemy w swoim życiu, nie zawsze jest dziełem czystego przypadku. Może być odbiciem tego, co świadomie, albo nieświadomie wypatrujemy - a gdyby zobaczyć pełnię? (Zdecydowanie nie jestem zwolenniczką jednej skrajności).

Świat jest pełen i jednego, i drugiego. Znajdziemy w nim i trudne, kruche kości, które musimy nieść z ostrożnością, i dojrzałe, słodkie owoce. Pytanie tylko: co dzisiaj zabierzemy do swojego koszyka?

👀 Daj znać w komentarzu – co dzisiaj wypatrują Twoje oczy?

🌿Koncepcja - dotyk dla dotyku „Wszystko w twoich rękach - i to całkiem dosłownie, chodzi tu bowiem o potęgę dotyku.” Czę...
27/07/2026

🌿Koncepcja - dotyk dla dotyku

„Wszystko w twoich rękach - i to całkiem dosłownie, chodzi tu bowiem o potęgę dotyku.”

Często dotykamy się zadaniowo, przekazując sobie cos z rąk do rąk, mijając się w progu, rozmasowując bolący kark albo jako wstęp do intymności. A co, gdyby dotyk był celem samym w sobie?

John i Julie Gottmanowie w książce „Recepta na miłość” przypominają o prostej, ale zapomnianej prawdzie: dotyk to podstawowy język bliskości.

„Pomaga budować więź natury emocjonalnej. Gdy partner chwyta twoją dłoń, nagle zaczynacie w większym stopniu nadawać na tych samych falach.”

Mamy w swoich dłoniach niezwykłe narzędzie do regulowania emocji swoich i drugiego człowieka. Czasami wystarczy jeden świadomy gest, aby obniżyć poziom stresu, uspokoić przyspieszony oddech i dać poczucie bezpieczeństwa. Niezwykłe jest to, że tak dużo leży dosłownie na wyciągnięcie ręki.

„W dotyku powinniśmy wiedzieć pożywienie dla ciała, niezbędne mu do normalnego funkcjonowania.”

Kiedy brakuje nam składników odżywczych, ciało wysyła sygnały osłabienia. Dokładnie tak samo reagujemy na brak dotyku – stajemy się bardziej spięci, zdystansowani i samotni, nawet będąc w związku. Czuły dotyk to nie luksus czy miły dodatek na święta, ale biologiczna i emocjonalna potrzeba. Głód dotyku jest realny, a karmienie nim relacji to najprostsza inwestycja w jej trwałość.

🫶 Kiedy ostatnio dotknęłaś/eś bliskiej osoby, siebie bez żadnego „po co”?

P.S. Dotyk światła (głównie słońca) też bardzo lubię 🤭 Światłoczułość ☀️

📖 Fragmenty pochodzą z książki „Recepta na miłość Julie i John Gottman.

🌿 Zawodzisz…? Intencja to nie to samo co efekt.Czy dajesz sobie zgodę na to, że będziesz zawodzić innych? Na to, że to, ...
19/07/2026

🌿 Zawodzisz…? Intencja to nie to samo co efekt.

Czy dajesz sobie zgodę na to, że będziesz zawodzić innych? Na to, że to, co robisz, po prostu nie będzie dla nich okej lub wystarczające? 👀

Mam wrażenie, że to, że zawodzimy samych siebie, stało się w naszej kulturze czymś „normalnym”. Przywykliśmy do wewnętrznego krytyka. Ale zderzenie się z sytuacją, w której bardzo się staramy, a i tak zawodzimy kogoś bliskiego… to wciąż temat tabu. Rzadko mówi się o tym, jakim ciężarem jest poczucie, że to, co z siebie dajemy, nie jest dla drugiej strony odpowiednie lub wystarczające.

Wyraźnie widać to w pracy z parami i w pracy z systemem. Klasyczny moment, w którym widać konflikt:
Osoba A: „Przecież ja tyle z siebie daję! Robię wszystko, co mogę!”
Osoba B: „Ale gdzie? Ja w ogóle tego nie czuję...!”

I nagle spotykają się dwie prawdy. Intencja spotyka się z subiektywnym odbiorem. Możesz spalać się dla relacji, dawać z siebie 200%, ale jeśli mówicie innymi językami miłości lub macie inne sposoby na zaspokajanie potrzeb to Wasze wysiłki mijają się w powietrzu.

Czy potrafisz przyjąć, że intencja to nie to samo co efekt? I czy mas w sobie przestrzeń na to, by usłyszeć „potrzebuję inaczej”, bez natychmiastowego wchodzenia w poczucie winy lub złość?

To ciągła nauka dawania sobie prawa do tego, że nie zawsze będziemy „wystarczający” dla każdego, nawet dla tych, których kochamy. Często to jeden z najtrudniejszych, ale też najbardziej potrzebnych kroków w byciu ze soba i innymi.
👀 Jak to wygląda u Ciebie?

🌿 Odczłowieczam Cię… bo widzę zaburzenie. Kilka zebranych refleksji po szkoleniu z zaburzeń osobowości u .rotberg 🦋Widzi...
12/07/2026

🌿 Odczłowieczam Cię… bo widzę zaburzenie.

Kilka zebranych refleksji po szkoleniu z zaburzeń osobowości u .rotberg 🦋

Widzisz chłopca, który godzinami zwija i rozwija skarpetki - Co myślisz? Dziwactwo, natręctwo, zaburzenie?

Niezwykle łatwo przychodzi nam wrzucanie ludzi do szufladek z napisem: Borderline, Narcyzm, Osobowość zależna. Internet pęka w szwach od poradników - Jak rozpoznać toksyka, Jak odciąć się od narcyza, Czerwone flagi u partnera. Chętnie uczymy się, jak „uciekać od…”, stając w roli ofiary i diagnozując innych.

Robimy to tak sprawnie, że po drodze możemy odczłowieczać drugą osobę. Redukujemy jej skomplikowane wnętrze i całe bolesne dzieciństwo do kilku suchych, medycznych terminów. Jasne, że łatwiej jest ocenić i nazwać zachowanie, niż zapytać - co się za tym zachowaniem kryje?

❤️‍🔥Mocno zatrzymało mnie pytanie - czy uczymy się, jak nie „tworzyć” zaburzeń w naszych własnych domach?
Zaburzenia osobowości nie biorą się znikąd. One nie „atakują” dzieci z powietrza. Rodzą się tam, gdzie powinno być bezpiecznie – w relacjach z najbliższymi. To my, rodzice (biorę też na klatę) często nieświadomie piszemy scenariusz pod przyszłe diagnozy naszych dzieci, gdy unieważniamy ich emocje, stawiamy warunkową miłość czy kontrolujemy każdy krok.

Tymczasem te wszystkie dziwne,dramatyczne czy chłodne zachowania są często rozpaczliwą próbą przetrwania i bycia widzianym.

Chłopiec zwijający skarpetki nie robi tego, bo ma kaprys, często to jedyny znany mu sposób obronny – budowanie muru przed światem, który go śmiertelnie przeraża.

Profilaktyka zdrowia psychicznego zaczyna się przy kuchennym stole. Jako rodzice mamy w rękach najpotężniejszą władzę: to, jak ukształtujemy domowe środowisko, staje się dla dziecka albo najsilniejszą tarczą ochronną, albo głównym źródłem jego późniejszych kryzysów.

👀 A gdyby tak zatrzymać się i postarać zobaczyć człowieka? Poznać jego historię? Zanim ocenimy zachowanie, damy etykietę i zaczniemy tropić narcyzów w swoim otoczeniu, upewnijmy się, czy sami nie budujemy dla kogoś murów, przez które musi później walczyć o przetrwanie.
📸 .p

🌿Bilet za jeden uśmiech? Trochę nerwowo podeszłam do przystanku autobusowego, sprawdzając, czy to dobre miejsce i czy do...
07/07/2026

🌿Bilet za jeden uśmiech?

Trochę nerwowo podeszłam do przystanku autobusowego, sprawdzając, czy to dobre miejsce i czy dobrze sprawdziłam rozkład jazdy. Popatrzył na mnie starszy pan z uśmiechem -„Mamy dzisiaj szczęście, bo jedzie o czasie”. Wsiedliśmy do autobusu i dojechaliśmy na miejsce. Ja miałam swój wyznaczony cel – pilates, on, jak się okazało, Auchan. W tym samym momencie wysiadamy, a on znowu się uśmiecha i mówi -„Trzy lata jestem sam. Jak żona odeszła, to szukam sobie małych zadań. Moje dzisiejsze to wziąć gazetkę z Auchan i kupić masło”.

Czasami świat się wali, ale życie trwa dalej. Jak wtedy możemy je wykorzystywać? ♥️

🌿Bierzesz czy dostajesz? Często wydaje nam się, że jesteśmy zależni od tego, co przyniesie los. Wypatrujemy za oknem ide...
05/07/2026

🌿Bierzesz czy dostajesz?

Często wydaje nam się, że jesteśmy zależni od tego, co przyniesie los. Wypatrujemy za oknem idealnego momentu, zielonego światła od świata, czekamy, aż ktoś nas zauważy, doceni może da nam szansę.

Przykładowa postawa „DOSTAJĘ”, gdy siedzimy w fotelu pasażera i liczymy na to, że kierowca jedzie w dobrą stronę. Jeśli dostajemy coś fajnego – super. Jeśli nie - może pojawiać się frustracja.

A gdyby tak przesiąść się na fotel kierowcy?
Sprawdzić się w postawie „BIORĘ”? Nie agresywnie, walcząc ze światemm, ale jako branie odpowiedzialności za swoje szczęście, małe/większe radości. Zamiast czekać próbować, tego czego potrzebujemy, gdzie COŚ nas woła.

Różnica jest subtelna, ale może wprowadzać zmianę. Kiedy dostajemy, jesteśmy zależni od humoru, pogody, szeroko rozumianego świata. Kiedy staramy się wyciągać dłoń i mówić biorę kreujemy bardziej historią, nawet jeśli pada deszcz.

👀 Jak to wygląda u Ciebie? W jakich obszarach życia czekasz, aż coś „dostaniesz”, a gdzie się odważać, aby „brać”?

📸 .p

🌱 Przychodzisz na gotowe…? Dlaczego to niszczy relacje?„Irytacja przychodziła, gdy osoba przychodziła na gotowe, gdy nie...
28/06/2026

🌱 Przychodzisz na gotowe…? Dlaczego to niszczy relacje?

„Irytacja przychodziła, gdy osoba przychodziła na gotowe, gdy niewiele chciała, potrafiła dać i w związku z tym siedziała i czekała, że ja coś zrobię. Ja wtedy na kontrze niewiele miałam na to ochotę.” Fragment wywiadu .official po 24-godzinnym performansie „The Second Woman” podczas .festival w Poznaniu.

Czesto irytuje nas to, że ktoś przychodzi z pustymi rękami, nie w sensie materialnym, ale emocjonalnym. Nie wnosi ciekawości, zaangażowania, odpowiedzialności. Siada naprzeciwko i czeka, aż druga osoba zrobi robotę.

Jedna osoba niesie, druga korzysta i uruchamia się w nas opór. Nie ma idealnego podziału po równo, są momenty, kiedy jedno daje więcej, ale jeśli staje się to jedynym sposobem bycia razem to klapa.

Gdy relacje partnerskie, przyjacielskie, rodzinne głównie opierają sie na ratowaniu pojawia się zmęczenie, frustracja i irytacja.

Zaangażowanie jest jedną z najgłębszych form troski, tam, gdzie go brakuje, nawet największe uczucia mogą z czasem stracić swoją siłę.

👀 Gdzie płynie Twoje zaangażowanie?

🌱 Morze jako żywy, gigantyczny system naczyń połączonych.„Wszechświat jest skomplikowanym układem złożonym z niepoliczal...
21/06/2026

🌱 Morze jako żywy, gigantyczny system naczyń połączonych.

„Wszechświat jest skomplikowanym układem złożonym z niepoliczalnej ilości elementów (…). Niekiedy nawet bardzo drobne zaburzenia w jednym miejscu mogą wywołać potężne wahnięcia w całej strukturze”. Cytat pochodzi z książki „Czytnik alchemiczny”.

Czytając ten fragment, trafiłam na myśl o chaosie, którego nie da się pokonać, ale można go „uziemić” i nadać mu formę.

Przez trzy dni marszu morzem poczułam się częścią morskiego systemu. Nawet chwilowe odejście od wyznaczonego rytmu powodowało niepokój i chęć powrotu do znanego. Z każdym kilometrem pojawiała się powtarzalność ruchów, koncentracja na kolejnym ktoku, oddechu, fragmencie drogi. Lubię dzielić ją na mniejsze odcinki, aby jej ogrom (ponad 100 kilometrów) mnie nie przytłaczał.

Tomasz Stawiszyński pisze o „małych, z pozoru nieznaczących zdarzeniach”. Podczas „spaceru” doświadczałam, jak mikroskopijne rzeczy mogą decydować o znacznie większych trudnościach. Małe kamyczki tworzące śliską nawierzchnię czy minimalnie krzywo ułożona skarpetka powodująca pęcherz – po 20–30 kilometrach te drobiazgi potrafiły urosnąć do bólu, który niepokoił i budził pytanie - czy dam radę iść dalej?

„Doskonale wiedzieć, co się robi” – autor pyta o świadomość naszych działań. Mój marsz był przejściem od romantycznej wizji spaceru i ekscytacji do absolutnej uważności. Po kilkudziesięciu kilometrach nie szłam już bezmyślnie. Zaczęłam kalkulować każdy krok: gdzie postawić stopę, kiedy zrobić łyk wody i jak rozłożyć siły na kolejne kilometry.

Jedna z lekcji tej podróży? Nie walczyć z żywiołem, niepokojem ani obawami, próbować odnaleźć w nich własny rytm ❣️

🌱 „Czy umiesz doświadczać braku?”  Pierwszą samodzielną podróż nad morze (rok temu w maju) też zaczynałam słowami o. Ada...
18/06/2026

🌱 „Czy umiesz doświadczać braku?”

Pierwszą samodzielną podróż nad morze (rok temu w maju) też zaczynałam słowami o. Adama Szustaka i jak widać – dalej mi towarzyszą. Tym razem padło na pytanie -„Czy umiesz doświadczać braku?”

W świecie, który nieustannie krzyczy, że musimy być „wypełnieni” – sukcesami, relacjami, bodźcami, zakupami, wiecznym działaniem – doświadczanie braku stało się niemal zapomnianą umiejętnością. Często boimy się pustki, a kiedy się pojawia, intuicyjnie próbujemy ją czymś zagłuszyć, zasypać.

Doświadczanie braku to dla mnie odwaga, by usiąść naprzeciwko własnej pustki, popatrzeć jej w oczy i powiedzieć: „Widzę cię. Pobądźmy w tym. Jesteś częścią mojego bycia”.

Morze wybrałam jako nauczyciela bo wciąż się tego uczę. Ono ma w sobie nieskończoność i jednocześnie ogromną pustkę. Fala zabiera (stare) piasek, zostawiając gładki brzeg – tylko po to, by za chwilę przynieść „coś” NOWEgo.

👀 A jak to wygląda w Twoim świecie? Umiesz zatrzymać się w braku?

Adres

Bolesława Krzywoustego 3 LokAleja 3
Płock
09-402

Telefon

+48503658013

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Sandra Panuś umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Sandra Panuś:

Skróty

Udostępnij

Kategoria