Monika Urbańska

Monika Urbańska Psycholog rodzinny - Poradnica rodzinna

Psycholog rodzinny, mediator rodzinny, terapeuta rodzinny, terapeuta uzależnień, socjoterapeuta, trener biznesu i rozwoju osobistego, pedagog, praktyk "points of you".

03/08/2025

Silnych ludzi się nie lubi — są niewygodni. Nie da się nimi manipulować.
Znają swoją wartość, słyszą siebie wyraźnie i nie zamierzają z tego rezygnować.
W środku mają kotwicę — mocne zakorzenienie w pragnieniu życia bez brudu, życia uczciwego i szczęśliwego — mimo wszystko.
Ich wewnętrzne korzenie są zbyt głębokie, by je wyrwać. Tak samo jak nie sposób zniszczyć ich zasad, poczucia godności, moralności i wiary w siebie.

Silni potrafią udźwignąć każdą prawdę, przyjąć ciosy losu, przetrwać zdradę i samotnie przeżyć burzę własnych emocji.
Nie boją się bólu — bo przeżyli wojny w swoich sercach, przeszli przez osobiste piekło i nauczyli się zamieniać rany w mądrość, a życie traktować jak dar.
Zachowali w sobie piękno i czułość, choć mogliby stwardnieć.

Żyją uczciwie, działają według sumienia. Nie przechwalają się swoją historią, nie moralizują — wolą pogłębiać siebie i iść własną drogą.
Niosą swój krzyż sami, nie zrzucają winy na innych. Uczą się na błędach, nie rozpamiętują, nie użalają się nad sobą.
Silni wyciągają wnioski — zamiast narzekać, zmieniają.

Silni nie plączą się po cudzych ścieżkach, nie handlują swoim szczęściem i nie błagają o miłość.
Ale jeśli Bóg ześle im to uczucie — przyjmą je jak najcenniejszy dar i nigdy nie zdradzą tego, kogo pokochali.

Wiedzą, czego chcą. Nie da się ich złamać, ani przymusić do czegoś, co jest sprzeczne z ich naturą. Nigdy i w żadnych okolicznościach.
A jeszcze jedno — potrafią odejść. Raz na zawsze.
Nie wystawiaj ich uczuć, charakteru ani cierpliwości na próbę — bo to ty się złamiesz.

Tekst: Lia Russ
Grafika: autor poszukiwany

💬 Zapraszam na konsultację, terapię krótkoterminową (10 sesji) lub dłuższy proces – w swoim tempie, na własnych warunkach (online).
📅 Umówisz się przez kalendarz online na mojej stronie.
🎧 Słuchaj mojego podcastu Refleksje Psycholożki na Spotify

22/06/2025

Dzieci czasami (/często) się rozregulowują.
Dziecięcy kompas, orientacja, kierunek działania czasami się rozregulowuje.

Nie z lenistwa,
nie ze złośliwości,
nie dlatego, że chce "nas wyprowadzić z równowagi".

Czasami jest za dużo.
Za dużo trudnych emocji,
za dużo presji, "muszę",
za dużo bodźców, zmęczenia.

I wtedy dziecko trzeba w rękach swój wewnętrzny kompas,
który niestety nie pokazuje kierunku.
Przeciwnie.
Kręci się bez jakiegokolwiek sensu, nie chce się zatrzymać.
Dzieci w trudnych momentach często nie wiedzą dokąd iść,
co zrobić.
Często nie rozumieją, co się dzieje.

I wtedy najważniejsi jesteśmy my.
My - dorośli.
Rodzice, terapeuci, nauczyciele, opiekunowie.
Wszyscy Ci, którzy są obok rozregulowanego dziecka.

To od nas zależy, czy ten kompas będzie kręcił się jeszcze bardziej, bez celu i logiki.
Czy nasza złość, pośpiech, niezrozumienie sprawią, że dziecko jeszcze bardziej się w sobie zagubi.

Czy przeciwnie - będziemy dla dziecka tym, czym latarnia na wzburzonym morzu.

Zapalonym światłem. Punktem odniesienia.
Tym, co mówi "Jestem. Jesteś bezpieczny. Szukajmy razem drogi".

Kiedy dziecko się rozregulowuje, potrzebuje dorosłego, który JEST obok.
Potrzebuje kogoś, kto nazwie emocje. Pomoże je zrozumieć.
I zostanie – nawet wtedy, gdy nie ma jeszcze rozwiązania.

♡ Bo dzieci wracają do siebie, gdy czują, że nie są same. ♡

A ich kompas odnajduje północ, gdy widzi Nas - spokojnych, bezpiecznych, obecnych.

Dziecko, któremu jest trudno,
które jest przytłoczone emocjami mówi:
"Potrzebuję Ciebie, żeby wrócić do siebie".


---------
Czekam na Wasze refleksje, myśli i ♡, jeżeli ten post Was wspiera.
:)

17/06/2025
11/06/2025

Idź i zaufaj

Gdy lęk się czai trudno iść
Przed siebie inną drogą,
Trzeszczy pod stopą każdy liść,
Nad głową ciemny obłok.

Idziesz, a w sercu ciągły strach
Patrzy bezdusznie w oczy
I czujesz jak ci siły brak,
By ścieżką pewnie kroczyć.

Nie bój się - wychodź prosto w noc,
Choć lęk wyciąga dłonie,
Tuli cię niczym ciężki koc,
W otchłani strachu toniesz.

Idź i zaufaj leśnym mchom,
Melodii, co kołysze
Wśród kolorowych polnych łąk
Słowa wpisane w ciszę.

Nieś tę odwagę, co od lat
W sercu twoim gościła,
Niech cię prowadzi w mroku dnia
Największa ludzka siła.

Nie pozwól nigdy, aby strach
Wyznaczał ci granice,
Masz w sobie nadzwyczajną moc
I musisz ją usłyszeć.❤️

Jolanta Redmann

10/06/2025

✈️ Jechać. Po prostu jechać. Nawet jeśli nie masz pieniędzy. Nawet jeśli nie masz czasu.

Czasem trzeba po prostu się spakować i pojechać – gdziekolwiek. W góry, nad jezioro, do małego miasteczka za rogiem albo choćby do innego miasta. Bo podróż to nie luksus. To terapia. Dosłownie.

Psycholodzy mówią o tzw. „geograficznej metodzie leczenia depresji”. Działa szybciej niż niejedne leki. Już po dwóch dniach poza domem – w nowym miejscu, z innym widokiem z okna, innym zapachem poranka – 89% ludzi czuje się lepiej. I to nie tylko psychicznie. Zmniejsza się napięcie, poprawia koncentracja, a ryzyko zawału spada nawet o 20%. Po dwóch dniach! To nauka, nie magia.

Bo nasz mózg kocha nowe. Gdy podróżujemy – nawet krótko – w mózgu tworzą się nowe połączenia neuronowe. Stare myśli odpływają, wchodzi światło. Resetujemy się. Odzyskujemy dystans.

🔁 I nie, powiedzenie „od siebie nie uciekniesz” nie przeczy tej idei. Od siebie – może i nie. Ale od wypalenia, depresji, przemęczenia, gniewu, bólu – owszem. Choć na chwilę. I to wystarczy, by złapać oddech.

🌄 A jeśli podróżujesz z kimś bliskim – efekt jest podwójny. Wspomnienia, które tworzycie razem, zostają na całe życie. Zmartwienia się zacierają, ale wspólna kawa na szczycie góry czy śniadanie na stacji benzynowej o świcie – zostaje. Na zawsze.

Dlatego jeśli masz w portfelu ostatnie 300 zł i weekend wolny – nie kupuj kolejnych rzeczy, nie przesiaduj z telefonem. Pakuj się. To nie jest rozrzutność. To inwestycja. W twoje zdrowie. W twoją równowagę. W twoje życie.

🧳 „Potrzeba zmiany miejsc” – to nie kaprys. To sygnał, że dusza chce odetchnąć.

I niech ktoś spróbuje przekonać cię, że mała podróż to strata pieniędzy. Antydepresanty kosztują więcej.

A życie – warte jest każdej drogi.

05/06/2025

Jestem silna, bo nie mam innego wyboru. Jestem "twarda", bo ludzie zbudowali we mnie tę "skorupę". Jestem uparta, bo życie nauczyło mnie, że tylko tak, osiągnę to co chcę, czego pragnę, o czym marzę. Jestem wytrzymała, bo każdy ból budował moją "stalową zbroję". Jestem cierpliwa, bo wiem, że na wszystko musi nadejść odpowiedni, właściwy czas. Jestem silna, bo musiałam pokonać ogromny ból. Przepracować go w sobie. Zwyciężyć z nim. Mimo łez, uśmiechać się. Pośród krzyku, zachować ciszę. Mimo ciemnych chmur i burz, szukać słońca. Wśród tylu zła, odnaleźć dobro. Nie zatracić swojej wrażliwości. Jestem silna, bo pomimo wielu upadków wciąż mam odwagę podnieść się, jeszcze ten jeden raz. Nawet wtedy, gdy obok nie ma dłoni, która pociągnęłaby mnie w górę. Pomimo ran, uśmiechać się do ludzi. Mimo rozczarowań, mieć nadzieję. Pomimo smutku, tańczyć w deszczu. Nadal szukać szczęścia, dobra w ludziach. Wciąż marzyć. Wierzyć w ludzi. Jestem silna, bo mimo trosk, zaciskam pięści, nie poddaję się, działam. Jestem silna, bo staram się naprawiać swoje złe wybory. Nadal mam odwagę iść dalej, nie zatrzymywać się, nie cofać, walczyć o swoje szczęście. Jestem silna, bo pośród tego "łatwego świata" nie sprzedałam swoich wartości, zasad, moralności. Nie zgubiłam dobrego serca, empatii i człowieczeństwa.

Muszę być silna. Bo życie nie pozostawia mi innego wyboru. Bo ludzie mnie tego nauczyli. Muszę być silna. Aby żyć. Żyć tak, jak chcę. Tak, jak pragnę. Żyć w zgodzie z własnym sercem, umysłem, a przede wszystkim z czystym sumieniem. Jestem silna. Bo nadal podążam swoją drogą serca. Odnajdując światło pośród całej otaczającej ciemności. Mimo, pomimo, przeciwko i na przekór wszystkiemu i wszystkim...

Jestem silna. 😓

~ Black Angel

25/05/2025

– Moja mama żyje niewłaściwie. Bardzo chcę jej pomóc.
– Pomóc w czym?
– Pomóc jej zacząć żyć właściwie.
– A pani?
– Co ja?
– Czy pani żyje właściwie?
– A co to ma do mnie? Przecież mówię o mamie!
Prawdziwa historia. Piękna, młoda kobieta w jaskrawej sukience i z mnóstwem bransoletek. Jej mama w podeszłym wieku żyje „niewłaściwie”. Przecież mama ma wszystko, nawet kupili jej sanatorium. Ale ona nie chce tam jechać.
– Ona woli jechać na swoją działkę i plewić „głupie ziemniaki”, a ja jej milion razy mówiłam: kup, ile ci trzeba, dam ci na to pieniądze. A jej koleżanki są równie głupie jak te ziemniaki. Tylko o swoich wnukach rozmawiają.
– A o czym powinny rozmawiać?
– Powinny myśleć o rozwoju duchowym.
– A pani?
– Znowu o mnie?
– Proszę opowiedzieć o sobie.
– No, skończyłam dziennikarstwo.
– A pani mama studiowała na uniwersytecie?
– Nie.
– A tata?
– Nigdy go nie widziałam.
– Czyli mama wychowała panią sama?
– Razem z babcią.
– Jak pani dorastała? Proszę opowiedzieć.
– Zawsze się wstydziłam mojej mamy. Byliśmy bardzo biedni. Latem jeździliśmy na działkę.
– Plewić „głupie ziemniaki”?
– I zbierać jagody w lesie. Wszystkie dziewczyny je kupowały, a my zbierałyśmy na sprzedaż. Śmiały się ze mnie, że moja mama handluje jagodami przy drodze. Nad morze pojechałam dopiero w dziesiątej klasie.
– A co pani wtedy robiła?
– Kazano mi się uczyć. Może dlatego mam teraz problemy z mężczyznami, bo nie nauczyli mnie, jak z nimi rozmawiać.
– Nie, to nie dlatego. Problem w tym, że nie widzi pani, ile pani mama dla pani zrobiła.
– Co takiego zrobiła? Wszystko osiągnęłam sama!
– Oczywiście, sama. Kto opłacił pani studia? Kto sadził „głupie ziemniaki”, żeby było co jeść? Kto zbierał jagody i sprzedawał je, żeby kupić pani wyprawkę do szkoły? Jeśli dobrze liczę, pani dzieciństwo przypadało na lata 90. Doskonale je pamiętam. Kiedy nie było w ogóle pieniędzy, kiedy ludzie przeżywali dzięki ziemniakom.
– Ale pan mówi tylko o materialnych rzeczach! A przecież jest jeszcze rozwój duchowy. Przyjaźń! Zaufanie!
– Łatwo mówić o przyjaźni i zaufaniu, kiedy się wszystko ma. Trudniej, gdy nie ma się czym nakarmić dziecka. A pani mama zrobiła wszystko, co mogła. Dała pani dokładnie tyle, ile była w stanie. Dała pani szansę, dzięki której może pani robić to, co robi. Tak, jej jest trudno, nie rozumie, jak można żyć inaczej, ale jej strategia życiowa – sądząc po pani – okazała się skuteczna. A reszta to już pani zadanie.
– Jakie?
– Proszę się zastanowić.
Kiedy studiowałem psychologię, jeden z wykładowców powiedział: „Rodzice zawsze się mylą, ale macie wybór, jakie życie chcecie przeżyć, i ten wybór macie dzięki swoim rodzicom.”
Nasi rodzice nie mieli łatwego życia. Doskonale pamiętam swoje dzieciństwo. Pamiętam, jak mama i babcia gotowały bieliznę i prały ją ręcznie. Pamiętam, jak żyliśmy, kiedy rodzice przez pół roku nie dostawali pensji. Pamiętam zimę, kiedy nie mieliśmy nic do jedzenia oprócz ziemniaków i konserwowanych warzyw z naszego ogródka. Pamiętam, jak moja mama płakała, kiedy w szkole ukradziono mi buty na zmianę i nie było pieniędzy na nowe.
Nasi rodzice włożyli zbyt wiele sił, abyśmy mieli czas. Abyśmy mogli się uczyć, aby nasze życie było inne niż ich. Tak, oni „żyli niewłaściwie” – według nas. Ale nasze „właściwe życie”, z sanatoriami, wizytami w muzeach, podróżami, książkami i samorozwojem, wyrosło na ich ziemniakach. I na tym polu ziemniaków, wśród takich samych przyjaciółek, nauczyły się być szczęśliwe.
A naszym zadaniem jest dbać o swój ogród i szanować to, co zrobili inni.
Najpierw szanować.
Potem dziękować.
A dopiero potem zaczyna się dorosłość.
To wszystko, co chciałam wam dzisiaj powiedzieć. Ściskam was mocno.

O. Pasternak 💟
Art sonya_illustration 👐

Spokojnego dnia kochani 🌞😍❤️

Patrycja - ❤️
----------------------------------

Niech każdy  dzień będzie naszym dniem.
07/03/2025

Niech każdy dzień będzie naszym dniem.

Nazywają Cię wariatką, bo przestałaś grać według ich zasad.
Mówią, że się zagubiłaś, bo znalazłaś własną drogę.
Szepczą, że zwariowałaś, bo wreszcie zaczęłaś być sobą.
I wiesz co...?
Niech gadają.
Bo Twoje "wariactwo" to tak naprawdę przebudzenie.
Twoja "izolacja" to detoks od toksycznych ludzi.
Twoje "dziwne zachowanie" to odwaga,
żeby wreszcie żyć po swojemu.
Twoja "zmiana" to ewolucja w kierunku,
którego oni się boją.

Mówią, że już Ci nie zależy.
I mają rację - nie zależy Ci już na ich aprobacie.
Nie zależy Ci na ich opinii.
Nie zależy Ci na dopasowaniu się do ich ciasnych ram.
Bo wreszcie zrozumiałaś, że Twój spokój jest ważniejszy niż ich zrozumienie.
To nie jest szaleństwo - to uzdrowienie.
To nie jest kryzys - to transformacja.
To nie jest upadek - to pieprzone odrodzenie.
Czasem musisz spalić wszystkie mosty,
żeby nie mieć drogi powrotu do tego, co Cię niszczyło.

Więc niech nazywają Cię szaloną.
Niech mówią, że się zmieniłaś.
Niech plotkują, że już nie jesteś tą samą osobą.
Bo nie jesteś - jesteś kimś lepszym.
Silniejszym. Prawdziwszym.
To jest ta piękna prawda o uzdrowieniu
- czasem musisz pozwolić ludziom myśleć, że się gubisz, podczas gdy tak naprawdę wreszcie się odnajdujesz.

I to jest do cholery w porządku.
Bardzo w porządku... 🫶

Autor: Rafał Wicijowski
Fot: pinterest

11/02/2025

Jeśli mleko się zepsuje, zamienia się w jogurt.
Jogurt jest cenniejszy niż mleko.
Jeśli jeszcze bardziej sfermentuje, staje się serem.
Ser jest jeszcze bardziej wartościowy niż jogurt i mleko razem wzięte.

A co się dzieje, gdy sok winogronowy kwaśnieje?
Zamienia się w wino, które jest o wiele droższe niż zwykły sok.

Nie jesteś zły tylko dlatego, że popełniasz błędy.
Błędy to doświadczenia, które czynią Cię bardziej wartościową osobą.

Krzysztof Kolumb popełnił błąd nawigacyjny, który doprowadził go do odkrycia Ameryki.
Pomyłka Alexandra Fleminga doprowadziła do wynalezienia penicyliny.

Nie pozwól, by błędy Cię załamały.
To nie sama praktyka czyni nas doskonałymi.
To właśnie błędy, z których się uczymy, sprawiają, że się doskonalimy!

Nie bój się błędów.
Rób śmiałe kroki naprzód.
Idź dalej… ❤️

Adres

Pabianice
95-200

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Monika Urbańska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Monika Urbańska:

Udostępnij

Kategoria