10/06/2026
Miejsca, które miały leczyć, dla wielu stały się źródłem głębokiego, wieloletniego cierpienia. Reportaż Beaty Chomątowskiej i Przemysława Wilczyńskiego „Trauma-zdrój” na łamach Tygodnika Powszechnego odsłania przerażającą i przez lata przemilczaną rzeczywistość dzieci wysyłanych do sanatoriów.
To opowieść o samotności dzieci zostawianych bez słowa wyjaśnienia w obcym miejscu, o przemocy psychicznej ze strony personelu, upokorzeniach, odmawianiu podstawowych praw fizjologicznych i brutalności, która maskowana była zdrowotnym rygorem.
Dlaczego warto o tym czytać, choć to lektura bolesna? Ponieważ te dzieci dorosły, a ich doświadczenia nie zniknęły wraz z opuszczeniem murów uzdrowisk. Nazwanie systemowej przemocy po imieniu to ważny krok w kierunku zrozumienia historii wielu dorosłych dziś osób.
Tekst reportażu znajdziesz tutaj: https://tyg-pow.pl/trauma-zdrój
Krzysztof z Bielska, po czterdziestce:
– Od pierwszej do trzeciej klasy się nie odzywałem. Po prostu, siedziałem w ławce i nic nie mówiłem.
Katarzyna, o dwa lata starsza siostra Krzysztofa:
– Nawet gdy pani sprawdzała obecność, Krzyś nie był w stanie powiedzieć: „Jestem”.
Krzysztof: – Po alkoholu stawałem się rozmowny. Np. gdy byłem w Londynie, potrafiłem odzywać się nawet po angielsku. Do dzisiaj gdy zabieram głos, serce zaczyna bić jak dzwon.
Katarzyna: – Boję się medyków i medycyny. Jak mam iść do lekarza, jestem cała chora. W ogóle boję się ludzi dorosłych. Kiedy się z nimi konfrontuję, czuję się, jakbym nadal była małym dzieckiem. Takim, któremu odebrano głos.
Roman (imię zmienione) ze Śląska, po sześćdziesiątce:
– Gdy jestem w Katowicach, omijam pałac młodzieży w centrum. A jeśli muszę tamtędy przejść, spuszczam głowę i przemykam. To stamtąd ruszał autokar.
W reportażu Beaty Chomątowskiej i Przemysława Wilczyńskiego dawni kuracjusze odzyskują głos. Opowiadają o medycznej traumie, która w Polsce wciąż pozostaje tematem tabu. 🔗 https://tyg-pow.pl/trauma-zdrój