03/03/2020
Często myślę w taki sposób że pomimo tego co mam oraz do czego dążę wydaje mi się bezcelowe to. Siedziałem wczoraj na bus station, czekając na autobus rozmawiałem z przyjacielem, dobrym przyjacielem który nie ocenia mnie pomimo wszystkiego co zrobiłem i powiedział do mnie że i tak wszyscy umrzemy ale to od nas zależy czy w chwili śmierci będziemy zadowoleni czy wściekli że zabrakło nam czasu. Staram się odrzucać złe myśli, słucham Grammatik jak płaczą rymami wraz z Pezetem i zastanawiam się czy jednak nie spróbować.
Coś tam piszę, skrobię sobie na spokojnie swoje przemyślenia, bez palenia (za wyjątkiem papierosów ale je też redukuje by rzucić, brakowało mi motywacji ale teraz w końcu mam, tylko muszę poczekać), picia, brania.
Nie będę pisał co zrobiłem parę tygodni temu ale doszło do mnie że nawet gdyby ktoś wpierdalał nawet w kanał to bym chyba zajebał bo jak to właśnie mój ziomek powiedział "Bo po prostu było". Nie chce kolorować sobie rzeczywistości kolorowymi pigułkami bądź kwasami, starczają mi KRATERY, nie dziury, KRATERY w mózgu przez jaranie. Pi****yć to.
I tak wszyscy umrzemy ale jeszcze nie pogodziłem się z tym. Mam prawie 25 lat, Ona ma 20 lat, czekam cały czas bo nic innego mi nie zostało. Magika nie zrobię, nie dlatego że nie mam jaj a dlatego że jestem ciekawy co będzie niedługo. Mam plan, realizuję go. Trzymajcie kciuki proszę.
Wracam do domu.