23/07/2026
Czas na kolejny przypadek z gabinetu. ⚽💪
Tym razem odwiedził mnie Filip z KS Mazur Pisz. Problem? Uporczywy, ciągnący ból łydki, który utrudniał swobodne funkcjonowanie podczas treningów.
Jak zawsze – nie zaczynam od miejsca, które boli.
Najpierw sprawdziłem funkcję całej kończyny dolnej. Diagnostyka wykazała zwiększone napięcie mięśnia trójgłowego łydki, ale to nie on był głównym winowajcą. Dodatkowo widoczna była osłabiona praca mięśni pośladkowych oraz okolicy lędźwiowej.
Dlatego terapia skupiła się na uwolnieniu napięć powięziowych w okolicy lędźwiowo-krzyżowej oraz pachwiny, aby przywrócić prawidłową współpracę całego łańcucha mięśniowo-powięziowego.
Efekt? ✅
✔️ poprawa funkcji mięśni,
✔️ zniknęło uczucie ciągnięcia,
✔️ ból ustąpił.
To kolejny przykład na to, że miejsce bólu nie zawsze jest miejscem przyczyny. Czasami, żeby pomóc łydce, trzeba zacząć od biodra i odcinka lędźwiowego.
Powodzenia w dalszych przygotowaniach, Filip! ⚽🔥