09/06/2026
Okres buntu u rozpaczy... czyli o wpływie na sytuacje.
Są momenty w życiu zawodowym, kiedy przechodzimy przez wewnętrzny okres buntu. Złościmy się na sytuacje, które nie układają się zgodnie z naszym planem. Walczymy z decyzjami innych ludzi, z ograniczeniami rynku, z okolicznościami, na które nie mamy wpływu.
Pojawia się frustracja. Potem rozczarowanie. Czasem nawet rozpacz.
To naturalne. Każdy z nas chce wierzyć, że ciężka praca daje pełną kontrolę nad rezultatem. Tymczasem rzeczywistość przypomina nam, że wpływ i kontrola to nie to samo.
Nie mamy wpływu na wszystkie decyzje, które zapadają wokół nas. Nie mamy wpływu na każdą utraconą szansę, zmianę stanowiska czy niespodziewany zwrot zawodowej drogi.
Mamy jednak wpływ na to, co zrobimy z emocjami, które się pojawiają.
Bunt bywa potrzebny – pokazuje, że coś jest dla nas ważne. Rozpacz również niesie informację – mówi o stracie, której doświadczamy. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy zmienić to, czego zmienić nie możemy, zamiast skierować energię tam, gdzie nadal mamy sprawczość.
Dojrzałość nie polega na rezygnacji z marzeń. Polega na odróżnieniu tego, co jest w naszych rękach, od tego, co od nas nie zależy.
Czasem największym aktem odwagi nie jest dalsza walka z rzeczywistością, lecz zaakceptowanie jej i wykonanie kolejnego kroku mimo niepewności.
Bo nawet wtedy, gdy nie mamy wpływu na sytuację, wciąż mamy wpływ na kierunek, w którym pójdziemy dalej.