04/08/2026
Zmienię to na: nawet jeśli w dużej mierze zawinił ktoś inny, nawet jeśli zostałeś (-aś) skrzywdzony (-na) to możesz dzisiaj, czasem powoli, czasem z pomocą dobrych specjalistów, odzyskiwać poczucie siebie i wpływ na własne życie. Ja wiem, że czasem to może być bardzo trudne. Ja wiem, że czasem potrzeba zatrzymać się na krzywdzie i żalu na jakiś czas - nim będzie można pójść dalej. Ja to wszystko wiem i rozumiem.
Pisząc to co, napisałam miałam raczej na myśli opozycję do tego powszechnego zachęcania do obwiniania "toksyków", "narcyzów", rodziców i in. I jasne - po drugiej stronie też może być dużo winy (i często jest - wiem i dotykam tego na co dzień), ale utknięcie przy tym nie sprawi, że odzyskamy wpływ na kształtowanie swojego życia teraz. Dzisiaj. I jutro. I pojutrze.
Ze swojej strony zachęcam więc raczej zawsze do rozpoznania: to było jego (jej, ich...) winą, a za to co tutaj i teraz mogę ja postarać się być odpowiedzialna (-ny) dzisiaj, by skorzystać z mojego życia i moich możliwości, mojego potencjału tak jak dzisiaj chcę. I tą drugą częścią poprzedniego zdania można się zaopiekować. Nie trzeba, nie ma tutaj przymusu i to nie jest też obowiązek (chociaż... ja osobiście uważam, że obowiązkiem się staje, gdy pojawiają się dzieci), ale jednak ze wszech miar warto. Jak bardzo warto często dowiadujemy się często dopiero w trakcie dobrej terapii, gdy zaczynamy reagować inaczej, wybierać inaczej, rozumieć inaczej, doświadczać inaczej.
Uściski dobre!
_ Karo