21/09/2026
Powrót z Gdańska miał być spokojnym momentem na przejrzenie notatek po konferencji. PKP miało jednak trochę inny plan.
Zapchany pociąg, miejsce na podłodze i całkiem konkretny trening stabilizacji tułowia. Czyli część praktyczna wydarzenia pojawiła się trochę wcześniej, niż zakładałam 🤣
Na szczęście sama konferencja wynagrodziła wszystkie przygody po drodze.
Dwa dni rozmów o skoliozach, diagnostyce, ryzyku progresji, aktywności fizycznej, bólu, gorsetowaniu i metodach terapii. I kilka tematów, które mocno zostają ze mną po powrocie do gabinetu.
Szczególnie temat tego, jak prowadzimy dziecko przez cały proces leczenia.
Przy skoliozie łatwo skupić całą uwagę na kątach, zdjęciach RTG, ćwiczeniach, kontrolach i kolejnych zaleceniach. A po drugiej stronie nadal jest dziecko, które ma szkołę, znajomych, treningi, swoje plany, obawy i czasem zwyczajnie ma już dość kolejnej rzeczy związanej z kręgosłupem.
Dużo myślę też o komunikacji. Gorset i operacja są elementami leczenia stosowanymi przy konkretnych wskazaniach.
Straszenie nimi w stylu: „jak nie będziesz ćwiczyć, skończy się gorsetem” może zostawić w dziecku strach i poczucie, że dalszy przebieg skoliozy zależy wyłącznie od tego, czy wystarczająco się stara.
Od czego zaczynamy: aktywność fizyczna przy skoliozie czy komunikacja z dzieckiem podczas terapii?