26/05/2025
Słyszałyście o „mom guilt” („matczynej winie”)?
To zjawisko, które dotyka wielu kobiet, zwłaszcza młodych mam – towarzyszące im poczucie, że nigdy nie robią dość albo nie robią dość dobrze.
W Dniu Matki warto o tym mówić, bo media społecznościowe potrafią ten ciężar jeszcze pogłębiać. Idealne kadry z Instagrama, poradniki parentingowe, które obiecują “najlepsze” metody, i komentarze pełne “dobrych rad” mogą sprawiać, że zamiast świętować macierzyństwo – porównujemy się, krytykujemy i wątpimy w siebie.
Tymczasem prawdziwe macierzyństwo jest różnorodne, nieidealne, zmienne. Każde dziecko i każda mama tworzą swój własny, niepowtarzalny duet – i nie ma jednej, słusznej drogi.
Jeśli byłaś zmęczona i zostaliście cały dzień w domu, bez spaceru i „atrakcji”…
Jeśli włączyłaś bajkę, żeby dokończyć obiad w spokoju…
Jeśli Twoje dziecko według innych „za długo” używa smoczka, jeździ w wózku albo nadal nosi pieluszkę…
Niezależnie, czy karmisz butelką – czy karmisz piersią dłużej, niż „wypada”…
Jeśli w Twoim domu nie zawsze pachnie zupą ani nie lśni podłoga…
Niezależnie, czy Twój Bobas chodzi do żłobka, czy zostajesz z nim w domu…
Niezależnie od tego, jak rozszerzasz dietę i nawet jeśli nie masz siły/czasu/przestrzeni zawsze zdrowo gotować - albo gotować w ogóle…
Jeśli nie masz siły na kreatywne zabawy i po prostu siedzicie razem na kanapie i się tulicie…
Jeśli czasem masz ochotę być po prostu sobą – nie tylko mamą i tęsknisz za dawną sobą…
Jeśli dziś jesteś mamą, która się stara, kocha i czasem się myli – jesteś wystarczająco dobra.
I to jest naprawdę coś, co warto uczcić. 💛