Psychoterapia Natalia Rapp

Wskazówki dojazdu

Psychoterapia Natalia Rapp Psychoterapia dorosłych i młodzieży w nurcie psychodynamicznym

O nienawiści do własnego ciała jako „obcego” w wieku nastoletnim:
12/10/2026

O nienawiści do własnego ciała jako „obcego” w wieku nastoletnim:

Edit: Szanowni Państwo, François Ladame nie będzie gościem tegorocznej konferencji. Informacja na końcu została zamieszczona w wyniku pomyłki i już jest zmieniona.

„W adolescencji, zgodnie z działaniem mechanizmów projekcyjnych, nienawiść obiera sobie za cel „innego”, „obcego”, którego znajduje w świecie zewnętrznym, lub tegoż „innego obcego” w sobie samym – staje się nim przemienione przez dojrzewanie własne ciało. Klinicyści i psychoanalitycy, znacznie częściej niż inni specjaliści (np. nauczyciele, sędziowie czy wychowawcy) pracujący z adolescentami, spotykają się z nienawiścią nastolatka do samego siebie.
Ta nienawiść do samego siebie związana jest ze specyfiką rozwoju i ze szczególnym miejscem, jakie zajmuje ciało w tym okresie. Ponieważ praca przyswajania sobie własnego ciała nie została jeszcze w pełni zakończona, posiada ono status „eksterytorialności”; jest zarazem „ja” i „nie-ja”, co pozwala mu pełnić funkcję ekranu dla projekcji pomiędzy podmiotem a światem zewnętrznym. Dlatego, wbrew panującym powszechnie przekonaniom, nastolatkowie są znacznie mniej paranoidalni niż wielu dorosłych! Ciało staje się odbiornikiem dla tego, co złe, a nie zostało po prostu wyprojektowane na świat zewnętrzny. Dlatego może ono zostać obiektem niszczących ataków; oszczędzona zostaje wówczas psychika i aparat myślenia.
Ta nienawiść do ciała i możliwe ataki na nie mogą mieć charakter przejściowy lub długotrwały.”

François Ladame: „Nienawiść i adolescencja: kto nienawidzi kogo?”

Zapraszamy na naszą listopadową konferencję. Szczegóły, zapisy w komentarzu.

O koluzji z przymrużeniem oka przy okazji nieśmiertelnej polskiej powieści:
07/10/2026

O koluzji z przymrużeniem oka przy okazji nieśmiertelnej polskiej powieści:

Koluzja oznacza z łaciny „zagrajmy razem”. Opisał ją szwajcarski psychoterapeuta Jürg Willi. Koluzja w psychologii to nieświadoma zmowa i gra między partnerami w bliskiej relacji, oparta na ukrytych lękach oraz nierozwiązanych problemach z dzieciństwa.

O zjawisku tzw. samospełniającej się przepowiedni w relacjach:
03/10/2026

O zjawisku tzw. samospełniającej się przepowiedni w relacjach:

"Zniekształcenia interpersonalne stanowią na ogół samonapędzający się mechanizm. Na przykład jednostka z negatywnym, zdeprecjonowanym obrazem Ja może poprzez selektywną nieuwagę lub projekcję niewłaściwie odbierać inną osobę jako szorstką i nieżyczliwą.

Co więcej, proces ten sam się wzmacnia, ponieważ u jednostki mogą się następnie stopniowo rozwinąć charakterystyczne zachowania i cechy behawioralne – np. służalczość, obronna konfliktowość, protekcjonalność – które ostatecznie spowodują, że inni faktycznie staną się szorstcy i nieżyczliwi. Taki rozwój wypadków określany jest powszechnie jako „samospełniająca się przepowiednia”.

Jednostka oczekuje, że inni będą w pewien sposób reagować, i wówczas bezwiednie swym zachowaniem wywołuje taką właśnie reakcję. Innymi słowy, zależności przyczynowe w relacjach mają charakter cyrkularny, nie linearny.

Irvin D. Yalom, Molyn Leszcz. “Psychoterapia grupowa. Teoria i praktyka”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, tłum: Robert Andruszko.
fot Matheo

O konieczności redefiniowania sztywnych przekonań na temat ról społecznych:
30/09/2026

O konieczności redefiniowania sztywnych przekonań na temat ról społecznych:

To jedno z tych wyrażeń, które często pojawiają się w mediach czy, komentarzach społecznych. Mówi się o nim przy okazji problemów chłopców w szkołach, trudności w relacjach, rosnącej liczby mężczyzn zmagających się z samotnością lub wycofaniem z życia społecznego. Ale co właściwie oznacza ten „kryzys”? Porozmawiajmy o tym z okazji obchodzonego dziś Dnia Chłopaka.

Sformułowanie „kryzys męskości” nie odnosi się do mężczyzn jako takich. Nie oznacza, że z chłopcami i mężczyznami „jest coś nie tak”. To raczej kryzys pewnego modelu męskości, który przez dekady był traktowany jako oczywisty i nienaruszalny. Ten model opiera się na kilku założeniach: mężczyzna powinien być silny, niezależny, opanowany, emocjonalnie powściągliwy, odporny na ból i problemy. Nie powinien się wahać, nie powinien pytać, nie powinien się przyznawać do potrzeby bliskości.

Tyle że dziś ten zestaw cech – choć wciąż obecny w społecznych oczekiwaniach – coraz rzadziej sprawdza się w codziennym życiu. W relacjach, w rodzinie, w miejscu pracy, a przede wszystkim – w wewnętrznym świecie mężczyzny.

Współczesne czasy wymagają elastyczności, zdolności do komunikacji, samoświadomości, empatii. Umiejętności te nie mieszczą się w „tradycyjnej” definicji męskości. Dlatego wielu chłopców i mężczyzn czuje się rozdartych między tym czego od nich oczekuje otoczenie, a tym, co naprawdę czują i potrzebują. Ten rozdźwięk może prowadzić do frustracji, poczucia zagubienia, odrzucenia siebie, a czasem do zamrożenia emocjonalnego albo kompensowania napięcia w zachowaniach ryzykownych. To nie oznacza słabości – to znak, że dotychczasowy wzorzec przestaje być funkcjonalny.

Kryzys męskości to zatem nie koniec męskości. To początek zmiany. Sygnał, że potrzebujemy nowej definicji: bardziej otwartej, zniuansowanej, opartej na autentyczności, a nie na wypełnianiu gotowych ról.

Nowe pokolenia chłopców coraz częściej odrzucają sztywne oczekiwania. Chcą mówić o emocjach. Chcą mieć wybór, nie tylko obowiązki. Chcą relacji, które opierają się na wzajemności, nie na hierarchii. To nie kryzys wartości. To poszukiwanie takiej wersji męskości, która nie będzie w konflikcie z człowieczeństwem.

Ilustracja 𝕳𝖊𝖗𝖟𝖞𝖐

O konieczności zachowania zasad w psychoterapii ;)
25/09/2026

O konieczności zachowania zasad w psychoterapii ;)

25 września - Światow Dzień Psychoterapii. Wszystkiego Wystarczająco Dobrego 💐

#25.09

O tym, dlaczego zmiana w związku jest trudna (choć nie niemożliwa):
23/09/2026

O tym, dlaczego zmiana w związku jest trudna (choć nie niemożliwa):

„Przyglądam się od lat wielu związkom i widzę, że próby zmiany prowadzą zazwyczaj do skutków odwrotnych niż zamierzone. Dlatego że w dążeniu do ulepszenia drugiej połowy motywuje nas egoistyczna potrzeba wygody, którą mylimy z troską. (...) To prawda, że związki potrafią nas zmienić. Niestety, zbyt rzadko w kierunku rozwoju i dojrzewania – często konserwują i potęgują słabości. To, co nazywamy zmienianiem się, jest na ogół niechętnie realizowanym procesem wzajemnego dostosowania, nieświadomej zgody na zbyt daleko idące kompromisy.”

całość: https://zwierciadlo.pl/psychologia/118358,1,czy-naprawianie-partnera-moze-uratowac-zwiazek-rozmowa-z-wojciechem-eichelbergerem.read

O zjawisku impasu projekcyjnego w parze:
21/09/2026

O zjawisku impasu projekcyjnego w parze:

📚Im bardziej jednostka jest w stanie wojny sama ze sobą i im trudniej jej zaakceptować w sobie niechciane części self, popędy, emocje tym bardziej prawdopodobne jest, że te niezintegrowane, odszczepione elementy „znajdą” nieświadomą drogę do partnera i zostaną w niego wyprojektowane.

Doświadczenia terapeutów par pokazują, że partnerzy nieświadomie odnajdują się i dobierają się w pary tak, że projekcje wzajemnie do siebie pasują jak puzzle, czy klucz do zamka. Taki projekcyjny impas trafnie oddaje angielska nazwa „projective gridlock”, stworzona przez Mary Morgan.

Jedne z partnerów może np. opiekować się innym, wyzbywając się niechcianej potrzebującej części siebie, podczas gdy druga osoba potrzebując opieki wybywa się dostępu do swojej sprawczości i niezależności. W ten sposób jedna osoba niesie podwójną dawkę jakiejś cechy, jakiegoś uczucia.

Projekcyjny impas powoduje, że każdy z partnerów nie czuje się „całością”, ale rozstanie jest niemożliwe, bo oznaczałoby pozostawienie w partnerze części siebie.

W infografice cytat z wykładu Davida Hewisona dla Sekcji PIR PTPP pt.: „Wspólna nieświadoma fantazja w psychoanalitycznej terapii par” tłum. Barbara Suchańska

O tym, jak niescalony świat wewnętrzny prowadzi do kryzysu w relacjach.
12/09/2026

O tym, jak niescalony świat wewnętrzny prowadzi do kryzysu w relacjach.

Są ludzie, dla których słowa nie mają zbyt silnej trwałości. Mówią: będę, zrobię, możesz na mnie liczyć, to się już nie powtórzy. I w chwili, kiedy to wypowiadają, są całkowicie przekonani o prawdziwości własnych słów. Niczego cynicznie nie planują, nie próbują świadomie wprowadzać w błąd, ufają temu, co mówią. Problem jednak pojawia się później.
To, co jeszcze wczoraj wydawało się oczywiste, dzisiaj przestaje obowiązywać. Czemu? Bo zmienia się sytuacja, a to powoduje, że zmienia się także ich wewnętrzna rzeczywistość. Wczorajsza obietnica należała do wczorajszego stanu psychicznego. Dzisiejsze pragnienia, potrzeby, złość, lęk albo doraźne korzyści mogą mieć znacznie większą siłę niż pamięć o tym, co zostało powiedziane. Dla osób, którym trudno jest zachować ciągłość pomiędzy kolejnymi stanami psychicznymi, słowo nie pełni funkcji zobowiązania, staje się za to narzędziem regulowania aktualnej sytuacji. Może uspokoić konflikt, zatrzymać kogoś, kto chce odejść, odzyskać jego przychylność, odsunąć konsekwencje, zdobyć coś, czego właśnie się potrzebuje, lub przywrócić na chwilę poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli w danym momencie trzeba powiedzieć „zmienię się”, człowiek może rzeczywiście czuć, że się zmieni. Jeżeli trzeba zapewnić „to się już nie powtórzy”, może faktycznie czuć, że tak będzie. Trudność polega na tym, że nadchodzi jutro, a wraz z nim inny stan psychiczny.
Dla osoby pozostającej po drugiej stronie jest to niezwykle dezorientujące. Naturalnie zakłada ona, że słowa wypowiedziane wczoraj zachowują swoje znaczenie także dzisiaj. Że obietnica tworzy pomost pomiędzy przeszłością a przyszłością. Że skoro ktoś powiedział „możesz na mnie liczyć”, to jest to wiążące. Tymczasem dla niektórych zdolność do utrzymania poczucia zobowiązania bywa niewykonalna, szczególnie w momentach, gdy przestaje ono być wygodne.
Dojrzała osobowość wymaga pewnej psychicznej ciągłości. Zdolności do pamiętania o drugim człowieku również wtedy, gdy nie ma go przed oczami. Do uwzględniania jego uczuć wtedy, gdy własne potrzeby ciągną w przeciwnym kierunku. Do tolerowania frustracji wynikającej z tego, że powiedziało się „tak”, choć dziś znacznie bardziej chciałoby się powiedzieć „nie”. Jeżeli ta zdolność jest krucha, aktualny stan wewnętrzny może za każdym razem wygrywać.
Wygłaszane zapewnienia bywają tak przekonujące, ponieważ człowiek naprawdę wierzy w siebie za każdym razem od nowa. Problem w tym, że jego przekonanie istnieje przede wszystkim teraz. Brakuje mostu pomiędzy wczoraj, dziś i jutro. Dla bliskich jest to szczególnie bolesne, ponieważ długo próbują znaleźć regułę, która wyjaśni sprzeczność. Przecież obiecał, przecież mówiła, że rozumie, przecież widziałam, że było mu przykro, przecież wtedy naprawdę brzmiała szczerze. Być może właśnie dlatego brzmiała szczerze, bo w tamtej chwili te słowa rzeczywiście odpowiadały temu, co człowiek czuł. Jednakże szczerość w danej chwili nie jest tym samym co zdolność do odpowiedzialności za własne słowa.
Ta rozbieżność może być bardzo trudna do przyjęcia, bo odbiera jedno z najważniejszych źródeł nadziei. Przekonanie, że skoro ktoś zrozumiał, żałuje albo obiecał, tym razem wydarzy się coś innego. Niekoniecznie. O zmianie znacznie więcej mówi nie intensywność deklaracji, lecz ciągłość zachowania. Czy za słowami idą działania? Czy zobowiązanie istnieje również wtedy, kiedy nikt go nie przypomina? Czy druga osoba potrafi uwzględnić skutki swoich decyzji? Czy pamięta o tym, co było ważne dla kogoś bliskiego, kiedy jej własny interes podpowiada coś przeciwnego? Czy bierze odpowiedzialność za kolejne zerwane ustalenia, zamiast za każdym razem zaczynać historię od początku?
Może to właśnie w tym miejscu kryje się najtrudniejsza prawda o naszej psychice. Stałość nie jest nam dana raz na zawsze, lecz wymaga ciągłego scalania naszych wewnętrznych, często sprzecznych części. Odpowiedzialność za słowo zaczyna się tam, gdzie dorosłe „ja” potrafi udźwignąć ciężar wczorajszego wyboru. Żeby to było możliwe, potrzeba jednak pracy nad zdolnością do znoszenia napięcia, frustracji i sprzecznych uczuć bez konieczności natychmiastowego ich rozładowywania. Wymaga to rozpoznawania własnych mechanizmów, przyglądania się temu, co uruchamia potrzebę doraźnej ulgi, i stopniowego budowania większej przestrzeni pomiędzy impulsem a działaniem.

Uzależnienie jako mechanizm maniakalny, pozbawiający znaczenia wszystkie bliskie relacje pacjenta, w tym relację terapeu...
12/09/2026

Uzależnienie jako mechanizm maniakalny, pozbawiający znaczenia wszystkie bliskie relacje pacjenta, w tym relację terapeutyczną.

Osoba uzależniona stosuje mechanizmy maniakalno-depresyjne, które są wzmacniane przez substancje odurzające, a w konsekwencji modyfikowane przez samo odurzanie się” (Rosenfeld 1960, s. 468). Podobnie jak w depresji, ego uległo osłabieniu, po czym sięga po obrony maniakalne. Jednak do wszechmocnej pewności właściwej mechanizmom maniakalnym niezbędna jest pewna siła ego – i siła ta zostaje „zaimportowana” pod postacią narkotyków.

Opisywał on (Rosenfeld - przyp. red) mechanizmy maniakalne jako wyłaniające się w pozycji paranoidalno-schizoidalnej w celu poradzenia sobie z lękiem przed prześladującym atakiem oraz dezintegracją self. Obejmują one w szczególności autoidealizację wynikającą z identyfikacji z obiektem idealnym, którego symbolem staje się narkotyk. Poprzez identyfikację z owym idealnym obiektem self zyskuje jego idealny status, a wraz z nim poczucie wszechmocnej kontroli. Mechanizmy te prowadzą do zaprzeczenia frustracji i lękowi, zwłaszcza lękowi prześladowczemu. Ponadto zła, agresywna część self ulega odszczepieniu. W ten sposób zaprzeczenie i rozszczepienie, w połączeniu ze zidealizowanym narkotykiem, prowadzą do stanów pustki, ospałości i snu. Uzależniony błogo halucynuje lub śni o idealnym obiekcie, z którym może się zjednoczyć – poniekąd tak, jak niemowlę korzysta z halucynacyjnego spełnienia życzenia. Narkotyk działa w pewnym stopniu jak palec lub kciuk niemowlęcia, wykorzystywany do wspomagania halucynowania idealnej piersi.
Alternatywnie jednak narkotyk może być doświadczany jako zły i niszczycielski, umożliwiając identyfikację z owym złym obiektem, który prześladuje zarówno self, jak i innych. Wówczas, dzięki identyfikacji z wszechmocnym narkotykiem, wyniosłość jednostki pozwala jej zaspokajać destrukcyjne pragnienia bez lęku czy troski (concern). Efekt tego destrukcyjnego odurzania się stanowi poważną przeszkodę w psychoanalizie oraz powód do niepokoju dla wszystkich troszczących się o dobrostan pacjenta, ponieważ triumfująca, wszechmocna degradacja opiekunów czyni ich dla niego zupełnie bez znaczenia.

Robert Hinshelwood - Herbert Rosenfeld. A contemporary introduction.
Wyd. Routledge (tłum. własne)

Zdjęcie: Mart Production

Dlaczego odpowiedź na pytanie „dlaczego?” nie jest najważniejszym czynnikiem leczącym:
09/06/2026

Dlaczego odpowiedź na pytanie „dlaczego?” nie jest najważniejszym czynnikiem leczącym:

🧠 Czy pacjent musi wiedzieć, dlaczego czuje to, co czuje?
Współczesne badania nad emocjami podważają jedno z najbardziej intuicyjnych założeń psychoterapii

W psychoterapii często zakłada się, że odkrycie źródła emocji jest ważnym krokiem w procesie zmiany.

Pacjenci pytają:

„Dlaczego tak reaguję?”
„Skąd bierze się ten lęk?”
„Dlaczego wciąż powtarzam ten sam schemat?”

Również terapeuci nierzadko stosunkowo szybko dostrzegają pewne zależności. Widzą powtarzające się wzorce relacyjne, mechanizmy obronne czy wpływ wcześniejszych doświadczeń na obecne funkcjonowanie pacjenta.

Pojawia się wtedy ważne pytanie:
Czy nazwanie tych zależności zawsze pomaga?

🔬 Co pokazują współczesne badania?

Przez wiele lat w psychoterapii dużą wagę przypisywano odkrywaniu źródeł problemów psychicznych. Zakładano, że zrozumienie przyczyny trudności może prowadzić do ich rozwiązania.

Współczesne badania pokazują jednak bardziej złożony obraz.

Lisa Feldman Barrett, psycholożka i neurobiolożka, autorka książki *„Jak powstają emocje”* (*How Emotions Are Made*), zwraca uwagę, że emocje nie są prostymi reakcjami uruchamianymi przez pojedyncze wydarzenia czy doświadczenia. Powstają w wyniku złożonej interakcji sygnałów płynących z ciała, wcześniejszych doświadczeń, kontekstu sytuacyjnego, relacji oraz znaczeń nadawanych temu, co przeżywamy.

Oznacza to, że ludzkie doświadczenie rzadko ma jedno źródło i jedno wyjaśnienie.

Terapeuta może zauważyć, że trudności pacjenta w bliskich relacjach przypominają wzorce obecne wcześniej w relacji z rodzicem.
Może dostrzec związek pomiędzy lękiem przed odrzuceniem a historią wcześniejszych doświadczeń.
Może postawić trafną hipotezę.
Nie oznacza to jednak, że właśnie to wyjaśnienie będzie najważniejszym lub najbardziej pomocnym elementem procesu terapeutycznego.

Coraz częściej podkreśla się, że interpretacja terapeuty jest jedynie hipotezą dotyczącą doświadczenia pacjenta, a nie obiektywnym wyjaśnieniem jego przeżyć.

🎯 Co może z tego wynikać dla praktyki klinicznej?

Być może jednym z najważniejszych zadań terapeuty nie jest odnalezienie jednej odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”.

Równie ważne może być wspólne badanie doświadczenia pacjenta, rozwijanie jego zdolności do rozumienia własnych stanów wewnętrznych oraz tworzenie przestrzeni do odkrywania nowych znaczeń.

Czasami interpretacja otwiera proces.
Czasami pomaga uporządkować doświadczenie.
A czasami zbyt szybkie wyjaśnienie może zamknąć dalszą eksplorację czegoś znacznie bardziej złożonego.

Współczesna psychoterapia coraz częściej odchodzi od poszukiwania jednej ukrytej przyczyny na rzecz większej ciekawości wobec indywidualnego sposobu przeżywania świata przez każdego pacjenta.

📖 „Emocje nie są reakcjami na świat. Są sposobem, w jaki mózg konstruuje nasze doświadczenie świata.”
— Lisa Feldman Barrett

Zapraszamy do refleksji: czy w Państwa doświadczeniu klinicznym nazwanie źródła emocji pomaga pacjentowi lepiej rozumieć siebie, czy czasem może nadmiernie upraszczać bardziej złożone doświadczenie?

Adres

Poznan

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Psychoterapia Natalia Rapp opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij