Psychonomia - psycholog i psychoterapeuta Anna Jerzak

Psychonomia - psycholog i psychoterapeuta Anna Jerzak Jestem psycholożką i psychoterapeutką. Od ponad 12 lat wspieram w odkrywaniu siebie i przełamywaniu trudnych wzorców 💛 Specjalizuję się w terapii schematu.

PSYCHONOMIA to miejsce, które powstało z wiedzy i pasji. Dołącz, wspieraj, korzystaj. Pod nazwą PSYCHONOMIA już od kilku lat kryje się moja autorska działalność psychologiczna i psychoterapeutyczna. Nazywam się Anna Jerzak i swoją osobą łączę dwa światy PSYCHONOMII – ten wirtualny, gdzie znajdziecie mnóstwo ciekawych informacji na tematy psychologiczne, oraz ten realny, który opiera się na indywid

ualnej pracy psychoterapeutycznej w moim gabinecie. To jak, jesteś gotowy, by wyruszyć ze mną w podróż w głąb siebie?

01/08/2026

🎭 Ten post jest częścią mojego autorskiego projektu „W Teatrze Życia™”. Kolejnych bohaterów tego przedstawienia poznasz na profilu W Teatrze Życia

Aktor:
👑Pierwszoplanowy Gwiazdor (tryb Samopowiększacza)👑

Wchodzi na scenę pewnym krokiem.
Mówi głośniej niż inni.
Lubi błyszczeć.
Chce być podziwiany.
Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie osoby niezwykle pewnej siebie.
Ale to tylko jedna wersja tej historii.

W terapii schematów tryb Samopowiększacza nie pojawia się dlatego, że ktoś po prostu „ma wysokie ego”. Często jest próbą poradzenia sobie z głęboko ukrytym poczuciem wstydu, niewystarczalności lub braku akceptacji oraz strachem przed opuszczeniem. Wywyższając siebie, próbuje zagłuszyć coś, czego najbardziej nie chce poczuć.

Dlatego za efektownym występem na scenie nierzadko stoi bardzo wrażliwy aktor ukryty za kulisami.

Czasem największą potrzebą nie jest cudzy podziw, tylko przekonanie, że jest się wystarczającym.
Jednym ze sposobów, aby „osłabić” ten tryb jest przekaz:
„Nie musisz tak błyszczeć, bym o ciebie dbał”.

To dopiero jeden z aktorów, których spotkasz W Teatrze Życia™.

Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, dlaczego w różnych sytuacjach zachowujemy się tak odmiennie i poznać pozostałych bohaterów tego przedstawienia, zaobserwuj W Teatrze Życia . Tam będziesz poznawał całą obsadę oraz przekonasz się, jak metafora teatru pomaga zobaczyć to, co na co dzień pozostaje niewidoczne. A ostatecznie będziesz mógł mieć swój zestaw aktorów, aby jeszcze skuteczniej pracować z pacjentami, nad tym, co często nieuświadomione.

Czy zeszyt terapeutyczny może zastąpić terapię? Nie. Ale może być jej dobrym towarzyszem. 📖Ostatnio miałam okazję przejr...
29/07/2026

Czy zeszyt terapeutyczny może zastąpić terapię?
Nie. Ale może być jej dobrym towarzyszem. 📖

Ostatnio miałam okazję przejrzeć serię Zeszyty Terapeutyczne, poświęconych poczuciu własnej wartości, związkom i asertywności.

Lubię narzędzia, które nie obiecują szybkich cudów, tylko realistycznie zachęcają do zatrzymania się i przyjrzenia sobie z większą uważnością. I właśnie takie odniosłam wrażenie po lekturze wspomnianych publikacji.

Znajdziecie w nich sporo ćwiczeń, pytań i zadań, które pomagają uporządkować myśli, lepiej zrozumieć własne schematy działania i spojrzeć na trudności z różnych perspektyw. To nie są jedynie kartki do wypełnienia - wiele ćwiczeń zachęca do refleksji i powrotu do ważnych doświadczeń.

Szczególnie spodobało mi się, że autorzy (specjaliści w swojej dziedzinie) łączą różne podejścia psychologiczne. Dzięki temu zeszyty nie zamykają się w jednej szkole terapeutycznej, ale proponują szeroki wachlarz sposobów pracy nad sobą, integrując je w spójną całość.

Czy są dla każdego? Niekoniecznie.

Jeśli ktoś oczekuje gotowych odpowiedzi i prostych recept, może poczuć niedosyt. To raczej propozycja dla osób, które są gotowe poświęcić czas na spokojną pracę z własnymi doświadczeniami. Ja zawsze zachęcam pacjentów do zapisywania różnych rzeczy, a tym samym do powrotów do danej treści, refleksji, wysiłku, szukania rozwiązań, a nie tylko opowiedzenia o czymś i pędzenia naprzód. Nasza uwaga naprawdę potrafi płatać figle i jej priorytetem nie jest zatrzymywanie się na trudnym, a raczej szybkie opuszczanie strefy dyskomfortu. To nie ułatwia pracy nad problemem, wręcz przeciwnie. Natomiast to co trafi na papier, jest świetnym punktem wyjścia do dalszej pracy, ale także formę "pewnego oczyszczenia". Dzięki temu pewne treści nie muszą zalegać nam w głowie i włączać się kiedy chcą. Spisując je, odzyskujemy nad nimi kontrolę i sprawczość w dalszym działaniu.

Jednocześnie warto pamiętać o czymś bardzo ważnym. Nawet najlepiej przygotowany zeszyt terapeutyczny nie zastąpi relacji terapeutycznej. Nie zada dodatkowego pytania, nie zauważy tego, co pomijamy, nie pomoże przejść przez silne emocje. Może natomiast być wartościowym uzupełnieniem terapii lub punktem wyjścia do lepszego poznawania siebie i rozpoczęcia procesu pod okiem specjalisty.

Cieszę się, że na polskim rynku pojawia się coraz więcej takich merytorycznych materiałów. Im więcej rzetelnych narzędzi wspierających zdrowie psychiczne, tym lepiej.

Więcej szczegółów na temat publikacji i kosztów znajdziecie na stronie autorów: zeszytyterapeutyczne.pl

A Wy, korzystacie czasem z zeszytów terapeutycznych albo workbooków? Jeśli tak, to czy pomagają Wam między spotkaniami z terapeutą, czy raczej traktujecie je jako formę samorozwoju?
___

Od wielu miesięcy pracuję nad projektem, o którym wspominałam tylko od czasu do czasu.Dziś mogę wreszcie pokazać jego pi...
26/07/2026

Od wielu miesięcy pracuję nad projektem, o którym wspominałam tylko od czasu do czasu.

Dziś mogę wreszcie pokazać jego pierwsze fragmenty.
„W Teatrze Życia™” to pomoc gabinetowa oparta na terapii schematu. Powstała z potrzeby pokazania schematów, trybów i niezaspokojonych potrzeb emocjonalnych w sposób, który pomaga je naprawdę zobaczyć, poczuć, a nie tylko o nich rozmawiać.

Premiera jeszcze przed nami, ale od dziś możecie zajrzeć za kulisy.

Na stronie znajdziecie:
🎭 pierwsze informacje o projekcie,
📖 bezpłatny przedpremierowy przewodnik,
📬 możliwość zapisania się na newsletter.

Jeśli chcecie być wśród osób, które jako pierwsze dowiedzą się o postępach oraz oficjalnej premierze, zapraszam na stronę:
🌐 www.wteatrzezycia.pl
oraz do śledzenia mediów społecznościowych W Teatrze Życia .

Sierpniowy numer SENS psychologia dla ciebie przeczytałam z dużą przyjemnością. Temat przewodni  „Co trudnego w odpoczyw...
19/07/2026

Sierpniowy numer SENS psychologia dla ciebie przeczytałam z dużą przyjemnością. Temat przewodni „Co trudnego w odpoczywaniu…” - wydaje się banalny. Przecież każdy potrafi odpoczywać. Prawda? A jednak z perspektywy gabinetu wiem, że dla wielu osób jest to jedno z trudniejszych zadań. Szczególnie dla tych, którzy mają w sobie część stawiającą bardzo wysokie wymagania, dążącą do perfekcji i surowo oceniającą każdą chwilę „bezproduktywności”.

Bardzo spodobał mi się wywiad z psycholożką Kamą Wojtkiewicz o tym, że odpoczynek nie powinien być kolejnym zadaniem do wykonania na 100%. Zatrzymał mnie też tekst o różnych wymiarach zmęczenia - w końcu nie każde zmęczone ciało potrzebuje snu, a nie każda zmęczona głowa potrzebuje kolejnego serialu.

Z zainteresowaniem przeczytałam również rozmowę z Dawidem Kujawą o kulturze terapeutycznej i mindfulness. To ważny głos przypominający, że nawet narzędzia, które mogą pomagać, nie są pozbawione ograniczeń i warto podchodzić do nich z ciekawością, ale też krytycznym myśleniem.

Na uwagę zasługuje także rozmowa z Piotrem Mosakiem o budowaniu bezpiecznego „my” w związku. To dobry punkt wyjścia do refleksji nad tym, jak tworzyć bliskość, nie tracąc siebie.

A wisienką na torcie okazał się artykuł „Psychika od kuchni”, w którym znajdziemy praktyczne wskazówki m.in. dla osób z diagnozą CHAD czy ADHD. I wcale nie chodzi o jedzenie makaronu na poprawę humoru, choć u niektórych talerz ulubionych klusek rzeczywiście potrafi rozgonić burzowe chmury w głowie 😉.

Lubię takie numery. Zamiast prostych recept zostawiają z pytaniami, które warto zabrać ze sobą na letni spacer.

A Wy? Potraficie naprawdę odpoczywać, czy odpoczynek też czasem zamienia się u Was w kolejne zadanie do odhaczenia?
___

Ostatnio spędziłam kilka dni nad jeziorem i wróciłam z pewną smutną refleksją.Nie chodzi o pogodę ani tłumy (chociaż zde...
14/07/2026

Ostatnio spędziłam kilka dni nad jeziorem i wróciłam z pewną smutną refleksją.
Nie chodzi o pogodę ani tłumy (chociaż zdecydowanie to nie moje klimaty), ale o sposób, w jaki dorośli odnoszą się do siebie i do dzieci. Bez „dzień dobry”, „proszę”, „dziękuję”, a przede wszystkim z ogromną ilością wulgarnych, raniących komentarzy.

W ciągu zaledwie kilku dni usłyszałam m.in.:
- słowa dziadka skierowane do wnuczki, która nakruszyła w samochodzie: „Jeszcze raz to zrobisz, to ci nogi z d... powyrywam”.
- ojca do około dziewięcioletniego syna, który niechcący ochlapał go wodą, wchodząc do jeziora: „Czy ty jesteś popier..lony?!”
- dziadka, który na widok wnuczki noszącej misia obciążeniowego stwierdził: „Co to za wymysły? Mnie ojciec lał i wyszedłem na ludzi”.
- dziadka "tłumaczącego świat" wnuczkowi, gdy jechali na rowerach, po ujrzeniu pary na hulajnodze: "zaraz sobie poobijają te głupie mordy".

To nie były pojedyncze sytuacje. Ich liczba w tak krótkim czasie naprawdę mnie poruszyła.

Najbardziej zapamiętałam jednak nie słowa dorosłych, ale twarze tych dzieci - pełne smutku, zawstydzenia i strachu.

Często zapominamy, że dla dziecka to nie są tylko słowa bez znaczenia. To komunikaty o nim samym. O tym, czy jest mile widziane, czy przeszkadza, czy jest „nie takie”, czy zasługuje na akceptację.
Dorosły na chwilę rozładuje swoją frustrację (chociaż to jeden z najgorszych i najbardziej niedojrzałych sposobów). Dziecko może zapamiętać to na lata.

Pracując jako psychoterapeutka, bardzo często spotykam dorosłych, którzy nadal noszą w sobie podobne komunikaty z dzieciństwa. To właśnie z nich rodzi się później poczucie wadliwości, odrzucenia, lęk przed popełnianiem błędów czy przekonanie, że trzeba nieustannie zasługiwać na akceptację.

Dzieci nie są po to, żeby siedzieć nieruchomo na kocu, nie przeszkadzać i zachowywać się jak mali dorośli. Będą biegać, chlapać wodą, hałasować i testować granice. Tak wygląda dzieciństwo.

Posiadanie dzieci nie jest obowiązkiem. Ale jeśli ktoś decyduje się zostać rodzicem lub opiekunem, bierze odpowiedzialność nie tylko za bezpieczeństwo dziecka, ale również za to, jakie słowa zostaną z nim na całe życie.

Jestem ciekawa waszych obserwacji.

Czy też odnosicie wrażenie, że w przestrzeni publicznej coraz częściej słyszymy wobec dzieci słowa, które nigdy nie powinny paść z ust dorosłych?

Gdyby ktoś powiedział mi kilka dni temu, że będę płakać jak bóbr na familijnym filmie o owcach, chyba bym nie uwierzyła....
28/06/2026

Gdyby ktoś powiedział mi kilka dni temu, że będę płakać jak bóbr na familijnym filmie o owcach, chyba bym nie uwierzyła. A jednak. No i już nigdy nie spojrzę na chmury w tradycyjny sposób 🐑☁️.

Nie będę tu omawiała fabuły i wątku kryminalnego, ale chcę zwrócić waszą uwagę na ciekawy motyw radzenia sobie z bólem emocjonalnym. Kiedy wydarza się coś trudnego - ktoś umiera albo dzieje się coś bolesnego - owce mają swój sposób radzenia sobie z cierpieniem.

Po prostu zapominają. Na raz, dwa, trzy.
Pomyślałam wtedy, że wielu z nas pewnie choć raz marzyło o takim przycisku. Ja na pewno.
💔Zapomnieć o rozstaniu.
💔Zapomnieć o śmierci bliskiej osoby.
💔Zapomnieć o zdradzie.
💔Zapomnieć o wszystkim, co boli.
Tylko czy naprawdę byśmy tego chcieli?

Pamięć jest jak album, z którego nie da się wyrwać pojedynczych stron. Gdybyśmy mogli usunąć wszystkie bolesne wspomnienia, być może razem z nimi zniknęłyby również te najpiękniejsze. Nie pamiętalibyśmy wspólnych śniadań, rozmów do późna, śmiechu, czułości ani tego, dlaczego ktoś był dla nas tak ważny. Dlatego żałoba boli. Jest ceną, jaką płacimy za miłość i więź.

Nie chodzi o to, żeby nauczyć się zapominać. Chodzi o to, żeby nauczyć się pamiętać w taki sposób, aby wspomnienia z czasem przestały wyłącznie boleć, a zaczęły wywoływać również wdzięczność, ciepło, a czasem nawet uśmiech.

A Wy, widzieliście już „Sprawiedliwość owiec”? A może czytaliście książkę? Podobno między książką a filmem jest sporo różnic. Jeśli znacie obie wersje, koniecznie dajcie znać, która bardziej Was poruszyła.
____
*Film możecie zobaczyć w domowym zaciszu na Amazon Prime.

Przez wiele lat w kulturze i potocznym myśleniu utrwaliło się przekonanie, że zdrowo przeżyta żałoba polega na tym, żeby...
27/06/2026

Przez wiele lat w kulturze i potocznym myśleniu utrwaliło się przekonanie, że zdrowo przeżyta żałoba polega na tym, żeby „puścić”, „zamknąć rozdział” i iść dalej. Wielu z nas nadal wierzy również, że żałoba powinna przebiegać według określonych etapów, opisanych przez Elisabeth Kübler-Ross.

Dzisiaj wiemy, że rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. Żałoba rzadko przebiega liniowo. Nie da się jej zamknąć w pięciu punktach ani odmierzyć kalendarzem.

Po obejrzeniu filmu „Wiadomości dla Isabelle” (polecam, jeśli chcecie się uśmiechnąć, ale też wzruszyć) najbardziej poruszył mnie nie wątek romantyczny, ale właśnie sposób pokazania żałoby.

Główna bohaterka po śmierci siostry nadal nagrywa do niej wiadomości głosowe. Opowiada o swoim dniu, porażkach, randkach, sukcesach i tęsknocie - tak jak robiła to, gdy siostra z powodu mukowiscydozy nie mogła uczestniczyć w życiu jak większość nastolatków.

Z zewnątrz może się wydawać, że nie potrafi się pogodzić ze stratą. A może właśnie w ten sposób uczy się z nią żyć?
W gabinecie często słyszę podobne pytania:
"Czy to normalne, że nadal z nim rozmawiam?"
"Minęły trzy lata, a ja wciąż łapię się na tym, że chcę zadzwonić do mamy."
"Czy już nie powinnam była przestać o niej myśleć?"

Żałoba nie polega na wymazaniu człowieka z własnego życia. Polega na znalezieniu dla niego nowego miejsca. Takiego, w którym już nie siedzi obok nas przy stole, ale nadal pozostaje obecny w naszej pamięci, sercu i historii naszego życia. Droga do tego miejsca u każdego wygląda inaczej. Dla jednych będzie krótsza, dla innych znacznie dłuższa. Może przybierać różne formy i nie zawsze odpowiadać temu, czego oczekuje otoczenie.

W psychologii istnieje dobrze ugruntowana koncepcja continuing bonds (kontynuowania więzi), według której adaptacja do straty nie polega na zerwaniu relacji ze zmarłym, ale na jej przekształceniu. Nie chodzi więc o zapomnienie czy odcięcie się od bliskiej osoby. Chodzi o to, by znaleźć dla niej nowe miejsce w swoim życiu - takie, w którym nie ma już fizycznej obecności, ale pozostają pamięć, wdzięczność i miłość.

A co jest dziś twoje „ulubione”? Jak masz ochotę wykorzystaj możliwość wklejenia 📷 w komentarzu i podziel się tym miłym ...
24/06/2026

A co jest dziś twoje „ulubione”? Jak masz ochotę wykorzystaj możliwość wklejenia 📷 w komentarzu i podziel się tym miłym i przyjemnym, na które sobie aktualnie pozwalasz.
*na zdjęciu oprócz Zoixa polującego na czereśnie (też jej ulubione🍒) książka od Wydawnictwo Zwierciadło „Sztuka, przewodnik dla lubiących rozkminiać bez bólu”.

Nie wiem, jak Wy, ale ja mam różne „lekturowe” momenty. Czasem mam ochotę zanurzyć się w dłuższej książce, a innym razem...
18/06/2026

Nie wiem, jak Wy, ale ja mam różne „lekturowe” momenty. Czasem mam ochotę zanurzyć się w dłuższej książce, a innym razem zdecydowanie bardziej trafiają do mnie krótsze formy i wiedza podana w pigułce. Dlatego cieszy mnie możliwość współpracy z redakcją SENS psychologia dla ciebie i dzielenia się z Wami kolejnym numerem, który tym razem krąży m.in. wokół tematów miłości, relacji i współczesnych sposobów budowania bliskości.

Na ten moment szczególnie zatrzymały mnie trzy teksty.

📖 „Już jej niosą suknię z welonem”
Ciekawy artykuł o tym, jak zmienia się nasze myślenie o małżeństwie, związkach i dorosłości. Czy we współczesnym świecie nadal chcemy formalizować relacje? Czy romantyczna miłość ma się dobrze? To tekst o tym, że coraz częściej przestajemy traktować ślub jako obowiązkowy punkt życiowego scenariusza i zaczynamy zadawać sobie pytanie: „Po co mi to?”. Jednocześnie pokazuje, że dla wielu osób małżeństwo nadal pozostaje ważnym symbolem bezpieczeństwa, bliskości i zaangażowania.

📖 „Między odrzuceniem a glamoryzacją”
Rozmowa o diagnozie ADHD, zjawisku nadrozpoznawalności, błędach diagnostycznych oraz społecznych konsekwencjach etykietowania. Ważny głos przypominający, że diagnoza może przynieść ulgę, zrozumienie i uporządkowanie doświadczeń, ale nie powinna stawać się całą opowieścią o człowieku.

📖 „Pokręć głową, pomachaj rękami”
Tekst o motywacji i wyuczonej bezradności. O tym, że czasem nie potrzebujemy kolejnej analizy, tylko pierwszego, nawet bardzo małego kroku. Często powtarzam pacjentom, żeby nie czekali, aż motywacja spadnie z nieba, bo zwykle tak się nie dzieje. Dużo częściej pojawia się po drodze, kiedy już zaczniemy działać. Ważny jest też temat nagród i wzmacniania własnych wysiłków. Bez dostrzegania tego, co nam wychodzi, i bez doceniania własnego zaangażowania trudno utrzymać energię do dalszego działania.

Lubię „Sens” za to, że w świecie pełnym uproszczeń, dezinformacji i pop-psychologii nadal stawia na rzetelność. Nie znajdziecie tu prostych recept na życie, ale inspirację do refleksji już zdecydowanie tak.
A Wy? Sięgacie jeszcze po prasę psychologiczną czy częściej wybieracie książki i podcasty?
___

Niedawno skończyłam dawkować sobie (bo w pewnym momencie nie dałam rady inaczej) „Grzybiarkę” Viktorii Hanišovej.To ksią...
03/06/2026

Niedawno skończyłam dawkować sobie (bo w pewnym momencie nie dałam rady inaczej) „Grzybiarkę” Viktorii Hanišovej.

To książka, którą trudno czytać z lekkością, mimo że jej oprawa często przypomina zwyczajną wyprawę na grzyby. Nie epatuje okrucieństwem. Wręcz przeciwnie - wiele najważniejszych rzeczy dzieje się między słowami.

To opowieść o dziewczynce, której nie ochronili ci, którzy najbardziej powinni byli to zrobić. O ojcu, który wykorzystał zaufanie własnego dziecka. O matce, która nie potrafiła stanąć między córką a tym, co ją krzywdziło. O rodzinie, która mogła sprawiać wrażenie zwyczajnej, podczas gdy pod powierzchnią rozgrywał się dramat, którego nikt nie chciał zobaczyć.

To także historia ogromnej samotności. Takiej, która nie wynika z braku ludzi wokół, ale z braku choć jednej bezpiecznej osoby (chociaż pewną nadzieję daje postać Wojtka), przy której można powiedzieć: „potrzebuję pomocy, dzieje się coś złego”.

Czytając tę książkę, wielokrotnie myślałam o tym, że trauma rzadko objawia się głośno. Częściej zostaje w ciele, relacjach, sposobie przeżywania bliskości i własnej wartości. Potrafi towarzyszyć człowiekowi przez całe życie. Trauma bywa jak ropień, który przez lata dojrzewa. Niewidoczny dla innych, ale stale obecny. Pulsuje, boli przy dotyku, odbiera spokój. Nie znika dlatego, że przestajemy o nim mówić. Przeciwnie - milczenie często pozwala mu trwać. Dopiero kiedy ktoś może bezpiecznie opowiedzieć swoją historię, rana ma szansę zostać oczyszczona i zacząć się goić.

Bardzo poruszył mnie również motyw grzybów - czegoś, co kiedyś było przestrzenią bliskości między ojcem a córką. Być może dlatego, że sama miałam z moim tatą podobną wspólną płaszczyznę. Do dziś, kiedy wracam z lasu z koszem grzybów, wysyłam w jego stronę ciepłe myśli. Sara „Sisi” nie dostała takiej możliwości. Trauma często zabiera nie tylko poczucie bezpieczeństwa. Potrafi odebrać także miejsca, zapachy, wspomnienia i aktywności, które kiedyś były ważne. Skaża je swoją obecnością.

„Grzybiarka” nie jest książką o spektakularnym zdrowieniu. Jest opowieścią o próbie przetrwania. O radzeniu sobie na jedyny dostępny w danym momencie sposób z czymś, czego nie da się cofnąć.

I przypomina o czymś bardzo ważnym: dzieci nie potrzebują idealnych rodziców. Potrzebują rodziców, którzy zapewnią im bezpieczeństwo.

„Nie zostawię jej. Jest taka malutka.” - mówi matka bohaterki, gdy córka ciężko choruje w dzieciństwie. To jedno z najbardziej bolesnych zdań w całej książce. Bo później okazuje się, że można nie zostawić dziecka fizycznie, a jednocześnie nie ochronić go przed tym, co je krzywdzi.

I być może właśnie o tym jest „Grzybiarka”. O krzywdzie i samotności dziecka, które zostało bezpiecznie przeprowadzone przez chorobę, ale nie przez własne dzieciństwo.

⚠️ Uwaga: książka porusza temat wykorzystania s3xualnego dziecka. Dla części osób może być wyzwalaczem trudnych wspomnień i silnych emocji.

Adres

Inflancka 27
Poznan
61-132

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 15:00 - 20:00
Wtorek 15:00 - 20:00
Środa 15:00 - 20:00
Czwartek 15:00 - 20:00
Piątek 15:00 - 20:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychonomia - psycholog i psychoterapeuta Anna Jerzak umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psychonomia - psycholog i psychoterapeuta Anna Jerzak:

Skróty

Udostępnij