15/10/2026
Dzisiaj zakończyłam kolejny długoterminowy proces terapii pary, który prowadziłam w duecie z moim zespołowym kolegą.
To była długa, ważna i dojrzała droga przez wszystkie trzy etapy EFT: deeskalację konfliktu, restrukturyzację więzi i konsolidację zmian... ❤️
Aż do momentu, w którym siedzi przed nami dwoje partnerów świadomych, że mogą ze sobą być, ale nie muszą. Że mogą pragnąć bezpiecznej więzi, nie rezygnując z siebie. Że bliskość nie musi oznaczać utraty autonomii.
Kiedy kończę proces z parą, jestem głęboko poruszona. Ich odwagą, pracą i drogą, którą przeszli. Ale też samym pożegnaniem.
Bo profesjonalizm nie oznacza obojętności.
Przez miesiące, czasem lata, towarzyszymy ludziom w ich najbardziej wrażliwych momentach. Budujemy sojusz terapeutyczny, jesteśmy świadkami bólu, nadziei i zmian. I choć ta relacja ma jasne granice, nasi pacjenci zwyczajnie stają się dla nas ważni.
Bezpieczna więź pozwala również się rozstać. Bez zatrzymywania, bez potrzeby bycia nadal potrzebnym. Z radością patrzeć, jak para bierze swoją „wędkę” i rusza dalej sama... ❤️
A jednak te pożegnania zostawiają we mnie ślad.
Pamiętam każdą z par, z którymi przeszłam całą tę drogę — od pierwszych trudnych spotkań po świadome zakończenie. Pamiętam ich historie i momenty, kiedy to, co wydawało się niemożliwe, stawało się możliwe.
A to zdjęcie? Kwintesencja dzisiejszych emocji, uchwyconych kamerą Zooma. W pożegnalnej koszulce, które otrzymaliśmy dziś od naszej pary...❤️
Choć w trakcie terapii nie przyjmujemy prezentów, na zakończenie zdarzają się drobne, symboliczne wyrazy wdzięczności. Każdy list, kartkę, kwiatek w doniczce, kubek, świecę czy książkę skrupulatnie przechowuję. Nie dla samych przedmiotów, ale dla pamięci o ludziach i wspólnej drodze.
Bo relacja terapeutyczna jest profesjonalna, ale pozostaje relacją między ludźmi.
I właśnie największym przywilejem jest móc towarzyszyć komuś przez kawałek życia, a potem z radością zobaczyć, że jest gotowy iść dalej...❤️