06/08/2026
Cytuje Artur Porusza Artur Chruszcz:
" Ostatnio oglądałem fragment programu Couples Therapy z dr Orną Guralnik.
Para próbowała rozwiązać konkretny konflikt. Wracali do szczegółów: kto co powiedział, kto zaczął, co wydarzyło się wcześniej.
W pewnym momencie terapeutka ich zatrzymała.
Zwróciła uwagę, że nie chodzi już tylko o tę jedną sytuację. Na jej przykładzie uczą się czegoś znacznie bardziej uniwersalnego: jak wspólnie przechodzić przez kolejne problemy, które pojawią się w ich relacji.
Podobnie rozumiem metodę Feldenkraisa.
Nie chodzi przede wszystkim o to, jaką lekcję wykonujemy. Chodzi o to, jak ją wykonujemy.
Moshe Feldenkrais wielokrotnie podkreślał, że konkretne ruchy są tylko środkiem. Właściwym przedmiotem nauki jest sposób, w jaki zauważamy siebie i organizujemy działanie w sytuacji, której rozwiązania jeszcze nie znamy.
Ostatnio jedna z osób, z którymi pracuję, zapytała mnie:
„W jaki sposób ramiona wysunięte do przodu wpływają na całą moją postawę? A co się dzieje, kiedy próbuję się poprawić i ściągam łopatki do tyłu?”
Mógłbym podać jej gotową teorię.
Problem polega na tym, że nie istnieje jedna odpowiedź, która byłaby prawdziwa dla każdego człowieka i w każdej sytuacji. Istnieją powtarzające się wzorce, ale sposób, w jaki dana organizacja wpływa na oddychanie, chodzenie czy poczucie wysiłku, zależy od całej osoby.
Co więcej, podając gotową formułę, łatwo przenieść człowieka z jego doświadczenia do przeintelektualizowanej opowieści o sobie.
Dlatego zamiast odpowiadać, zaproponowałem eksperyment.
Idź przez chwilę z ramionami skierowanymi bardziej do przodu.
Zauważ, co zmienia się w chodzeniu.
Co dzieje się z oddechem?
Gdzie pojawia się większa swoboda, a gdzie wysiłek?
Teraz ściągnij łopatki do tyłu i spróbuj się „wyprostować”.
Co zmienia się tym razem?
Gdzie pojawia się napięcie?
Jak wpływa to na ruch miednicy, klatki piersiowej i głowy?
Żadna z tych wersji nie musi być po prostu dobra albo zła.
Każda może dawać określone możliwości, a jednocześnie coś ograniczać. Każda może być funkcjonalna w jednym kontekście i nieprzydatna w innym.
Uczysz się rozpoznawać, co robisz, jaki skutek to przynosi i czy ten skutek odpowiada temu, czego w danej chwili potrzebujesz.
Aby wiedzieć, jak różne elementy na siebie wpływają, trzeba najpierw nauczyć się siebie odczuwać. Zauważać własne działanie bez natychmiastowego poprawiania go.
To właśnie jest jedna z najważniejszych
metaumiejętności rozwijanych w Feldenkraisie.
Bo niezależnie od tego, czy uczysz się boruszac, rozmawiac z bliską osobą, pracować, odpoczywać czy radzić sobie z niepewnością, potrzebujesz najpierw zauważyć, co właściwie robisz.
Dopiero wtedy możesz naprawdę wybrać coś innego. "
Ostatnio oglądałem fragment programu Couples Therapy z dr Orną Guralnik.
Para próbowała rozwiązać konkretny konflikt. Wracali do szczegółów: kto co powiedział, kto zaczął, co wydarzyło się wcześniej.
W pewnym momencie terapeutka ich zatrzymała.
Zwróciła uwagę, że nie chodzi już tylko o tę jedną sytuację. Na jej przykładzie uczą się czegoś znacznie bardziej uniwersalnego: jak wspólnie przechodzić przez kolejne problemy, które pojawią się w ich relacji.
Podobnie rozumiem metodę Feldenkraisa.
Nie chodzi przede wszystkim o to, jaką lekcję wykonujemy. Chodzi o to, jak ją wykonujemy.
Moshe Feldenkrais wielokrotnie podkreślał, że konkretne ruchy są tylko środkiem. Właściwym przedmiotem nauki jest sposób, w jaki zauważamy siebie i organizujemy działanie w sytuacji, której rozwiązania jeszcze nie znamy.
Ostatnio jedna z osób, z którymi pracuję, zapytała mnie:
„W jaki sposób ramiona wysunięte do przodu wpływają na całą moją postawę? A co się dzieje, kiedy próbuję się poprawić i ściągam łopatki do tyłu?”
Mógłbym podać jej gotową teorię.
Problem polega na tym, że nie istnieje jedna odpowiedź, która byłaby prawdziwa dla każdego człowieka i w każdej sytuacji. Istnieją powtarzające się wzorce, ale sposób, w jaki dana organizacja wpływa na oddychanie, chodzenie czy poczucie wysiłku, zależy od całej osoby.
Co więcej, podając gotową formułę, łatwo przenieść człowieka z jego doświadczenia do przeintelektualizowanej opowieści o sobie.
Dlatego zamiast odpowiadać, zaproponowałem eksperyment.
Idź przez chwilę z ramionami skierowanymi bardziej do przodu.
Zauważ, co zmienia się w chodzeniu.
Co dzieje się z oddechem?
Gdzie pojawia się większa swoboda, a gdzie wysiłek?
Teraz ściągnij łopatki do tyłu i spróbuj się „wyprostować”.
Co zmienia się tym razem?
Gdzie pojawia się napięcie?
Jak wpływa to na ruch miednicy, klatki piersiowej i głowy?
Żadna z tych wersji nie musi być po prostu dobra albo zła.
Każda może dawać określone możliwości, a jednocześnie coś ograniczać. Każda może być funkcjonalna w jednym kontekście i nieprzydatna w innym.
Uczysz się rozpoznawać, co robisz, jaki skutek to przynosi i czy ten skutek odpowiada temu, czego w danej chwili potrzebujesz.
Aby wiedzieć, jak różne elementy na siebie wpływają, trzeba najpierw nauczyć się siebie odczuwać. Zauważać własne działanie bez natychmiastowego poprawiania go.
To właśnie jest jedna z najważniejszych
metaumiejętności rozwijanych w Feldenkraisie.
Bo niezależnie od tego, czy uczysz się boruszac, rozmawiac z bliską osobą, pracować, odpoczywać czy radzić sobie z niepewnością, potrzebujesz najpierw zauważyć, co właściwie robisz.
Dopiero wtedy możesz naprawdę wybrać coś innego.