10/08/2026
SPOTKANIE NA POBOCZU
Wczoraj zatrzymałam się w miejscu, z którego rozciągał się piękny widok na Połoninę Caryńską. Była oświetlona słońcem i trudno było oderwać od niej wzrok.
Obok, na trawiastym poboczu, stał stary samochód, a w nim siedział starszy pan. Zaparkował tak, żeby nikomu nie przeszkadzać. Miałam poczucie, że nie zatrzymał się tam tylko na chwilę. Widziałam też, że od pewnego czasu mi się przygląda.
W końcu zapytałam, o czym myśli.
Tak zaczęła się nasza rozmowa.
Powiedział, że przyjechał tutaj specjalnie, żeby patrzeć na góry. Kiedyś po nich chodził. Znał szlaki, miejsca i widoki, o których opowiadał z ogromną dokładnością. Teraz nie może już poznawać gór w ten sam sposób. Nie może chodzić tak, jak dawniej, ale nadal może przyjechać, zatrzymać samochód i patrzeć.
Mówił o tym bez skargi. Był w nim raczej zachwyt i radość z tego, co wciąż pozostaje dostępne. Samo patrzenie na Połoninę było dla niego ważne. Nasycało go.
Opowiedział mi również o Bukowym Berdzie. Bardzo chciał tam dojść (podobnie jak ja) i podejmował tę próbę trzy razy. Za każdym razem w pewnym miejscu musiał się zatrzymać. Czuł, jakby w jego głowie pojawiała się przeszkoda, której nie potrafił przekroczyć. Słuchając go, myślałam o tym, ile może mieścić się w człowieku pragnienia, pamięci własnej sprawności, tęsknoty i trudności w przyjęciu granic, które pojawiają się z czasem.
Nie próbowałam jednak nazywać jego doświadczenia ani go wyjaśniać. To nie było potrzebne.
Staliśmy obok siebie i patrzyliśmy na Połoninę. Rozmawialiśmy o górach, o chodzeniu, o tym, co się zmienia, a także o tym, co mimo zmian nadal może przynosić radość. Dzieliło nas zapewne wiele lat, różne historie i zupełnie inne życie, ale w tamtej chwili nie miało to znaczenia.
Na końcu długo sobie dziękowaliśmy.
Powiedział, że nie wiedział, jak będzie wyglądał jego dzień, ale rozmowa ze mną dopełniła dla niego wartość tego miejsca i czasu.
Poczułam, że dla mnie było dokładnie tak samo.
Odjechałam z wdzięcznością i z poruszeniem, które zostało ze mną przez resztę dnia. Myślałam o tym, jak niewiele czasami potrzeba, żeby poczuć się wewnętrznie napełnionym. Jedno pytanie. Chwila uwagi. Gotowość, żeby posłuchać czyjejś historii.
Przypadkowe spotkanie dwóch osób, które na moment zatrzymały się przy sobie.
Na poboczu, z widokiem na Połoninę Caryńską.
fot. Katarzyna Sypniewska-Wałęsa Photography