Natalia Komorowska Pomiędzy założeniami

Natalia Komorowska Pomiędzy założeniami Podążam za Twoją potrzebą, a nie zaspokajaniem mojej ciekawości. https://www.znanylekarz.pl/z/3rKsU5

Chcemy być silni,Zawsze wygrywać,Odnosić sukcesy,Piąć się w górę...A błędy?Najlepiej zamieść je pod dywan.Schować głębok...
01/04/2026

Chcemy być silni,
Zawsze wygrywać,
Odnosić sukcesy,
Piąć się w górę...

A błędy?
Najlepiej zamieść je pod dywan.
Schować głęboko w pamięci i nigdy do nich nie wracać; udawać, że ich nie było...

Traktujemy popełniane błędy jak porażki- rysy, które psują nasz wizerunek...

A potem i tak do nich wracamy, często powtarzając dokładnie ten sam schemat.

Ostatnio jedna dziewczyna, z którą pracuję- nastolatka, zaledwie od kilku dni młoda dorosła- powiedziała mi coś czym podzielę się z Wami (za jej zgodą).

Prowadzi notes błędów.
Nie wszystkich- tylko tych, które naprawdę były trudne.
Zapisuje je, odkłada.
I wraca po czasie.

Patrzy na nie już spokojniej i dopisuje notatki- co dziś zrobiłaby inaczej, jak mogłaby zareagować, kogo mogłaby poprosić o pomoc.

Powiedziała mi, że ona błędów nie żałuje, że dla niej to jedynie lekcje, które zmieniają w jej życiu więcej niż wszystkie te odbyte w szkole.

Pomyślałam wtedy, że my – dorośli – często robimy dokładnie odwrotnie.

Chcemy być silni.
Nie mylić się.
Nie pokazywać pęknięć.

A może siła wcale nie jest w tym, żeby się nie mylić.
Tylko w tym, żeby umieć je odpowiednio przeżyć?

Może nie potrzebujemy mniej błędów.
Tylko więcej odwagi, żeby inaczej do nich wracać💚

Wiecie, że lubię pisać długo- ale dziś będzie inaczej…Dziś zostawię Was tylko z jedną refleksją…… „lepiej” nie zawsze zn...
19/03/2026

Wiecie, że lubię pisać długo- ale dziś będzie inaczej…
Dziś zostawię Was tylko z jedną refleksją…

… „lepiej” nie zawsze znaczy „już dobrze”.

W pracy widzę to bardzo często.
Jeśli chcecie, więcej napisałam tutaj:

https://www.linkedin.com/posts/natalia-komorowska-17501681_o-depresji-wiemy-dzi%C5%9B-coraz-wi%C4%99cej-wci%C4%85%C5%BC-activity-7440101651476242432-fRs1?utm_medium=ios_app&rcm=ACoAABFECmkBG1i8UeI8QInKf2ZES6qM7Rr2jkg&utm_source=social_share_send&utm_campaign=copy_link

Może to coś zmieni w sposobie patrzenia.
Na siebie,
Na kogoś bliskiego,
Na sytuację💚

Mało osób wie, że każdy psychoterapeuta, w toku rozwoju własnego, musi przejść własną psychoterapię.Nie jest to zwyczajn...
13/03/2026

Mało osób wie, że każdy psychoterapeuta, w toku rozwoju własnego, musi przejść własną psychoterapię.

Nie jest to zwyczajna formalność- robimy ją po to, żeby nasze własne doświadczenia nie zaczęły nieświadomie wpływać na proces, w którym znajduje się ktoś inny.

Nie będę udawać, że przyjęłam to z entuzjazmem...
Przyznaję, byłam wręcz sceptycznie do niej nastawiona; przekonana, że jej nie potrzebuję...
Byłam wtedy bardzo zabiegana i myślałam o tym procesie bardziej w kategoriach straty czasu i pieniędzy.
Żyłam w przekonaniu, że wszystko mam dobrze przemyślane, a trudne sytuacje "przepracowane".

Analizować, rozkładać na części, układać w głowie- te umiejętności opanowałam niemal do perfekcji...

Dopiero kiedy zaczęłam mówić na głos, do tej zupełnie mi wtedy nieznanej osoby, zobaczyłam i poczułam o to tak naprawdę chodzi...

Bo jest ogromna różnica między tym, kiedy coś tylko krąży w naszej głowie, a momentem, kiedy wypowiadamy to na głos i możemy sami siebie usłyszeć...

Nagle coś, co wydawało się oczywiste, zaczyna wyglądać inaczej.
Perspektywa się zmienia.
Myśli układają się inaczej.

I wtedy zaczęłam naprawdę rozumieć, dlaczego terapia bywa tak użyteczna.

Bo nawet jeśli mamy wokół siebie bardzo bliskich ludzi – partnerów, przyjaciół, rodzinę – to istnieje jakaś część naszego doświadczenia, której nie chcemy z nimi dzielić...
Nosimy ją ze sobą każdego dnia, niczym kamienie, którymi jako dziecko napełnialiśmy kieszenie- jeden kamień nie ciąży, ale kiedy kieszenie się wypełniają, ich ciężar wpływa na nasze ciało...

Nie mówimy o pewnych rzeczach nie dlatego, że nie wiemy jak to ubrać w słowa.
Częściej dlatego, że trudno byłoby potem żyć z powracającą myślą, że ktoś o tym wie.

Że ktoś zacznie patrzeć na nas inaczej.
Że obraz, który o nas miał, trochę się zmieni.
Ze nasze wyobrażenie na temat tego jak nas postrzega zacznie mieć rysy...

Czasem chodzi o doświadczenia przemocy.
Czasem o rzeczy, których dziś się wstydzimy.
Czasem o decyzje, manipulacje, błędy, które wolelibyśmy zostawić w przeszłości.

I wtedy nie chodzi o samo powiedzenie tego na głos ale o konsekwencję bycia z tym widzianym przez kogoś, kto jest dla nas ważny...

Terapia daje w tym sensie coś bardzo szczególnego...

Miejsce, w którym można o wszystkim mówić głośno.
Zmierzyć się z tym.
Usłyszeć to.
Zobaczyć inaczej.

Bez ryzyka, że zmieni to fundament najbliższych relacji.

I czasem właśnie to – samo wypowiedzenie czegoś w bezpiecznej przestrzeni – potrafi zdjąć z człowieka ciężar, z którym niemalże się zrósł, niosąc go na barkach latami...

W terapii nikt Ci nie powie, co masz zrobić...
Ale w terapii możesz dostać przestrzeń, w której usłyszysz siebie...💚

To nie jest opowieść o jednym życiu, raczej o doświadczeniu, które niekiedy się w nim pojawia...Czasem czuję się jak kuk...
17/02/2026

To nie jest opowieść o jednym życiu, raczej o doświadczeniu, które niekiedy się w nim pojawia...

Czasem czuję się jak kukiełka w teatrze lalek- nieustannie pociągana za sznurki…
Znam scenariusz, wiem dokładnie, co ma robić odgrywana przeze mnie postać....
Robię to, co do mnie należy, a wtedy widz daje się zwieść...
Gram, ale wiem, że ta kukła to nie ja, a pustka jej wnętrza jednocześnie ciąży i pali jak rozgrzany ołów…

Sznurek prawej ręki rusza w prawo. Moja prawa ręka podąża w prawo i sięga po telefon, żeby kliknąć piękne, czerwone serduszko pod wiadomością, która wcale mojego serca nie porusza- ona je łamie, depcze i rozrywa...
Sznurek poruszający moją głowę zwalnia napięcie i moja głowa powoli podąża w dół, kłaniając się napotkanej osobie. Uśmiech mam przyklejony do twarzy, ale mój uśmiech to tylko pociągnięcie pędzlem, kryjące wewnętrzną pustkę…
Sznurki przesuwają moje nogi do przodu; prawa, lewa, prawa, lewa; i tak, krok za krokiem podążam w miejsca, w których nie chcę być, ale w tym teatrze nie wolno mi wyjść z roli...

W tym teatrze nie ma miejsca na pęknięcia. Nie ma miejsca na łzy, które rozmazują makijaż. Nie ma miejsca na ciszę, w której wreszcie mogłabym przestać grać i dlatego choć boli "poprawiam" ten uśmiech niczym rekwizyt, sprawdzam, czy dobrze przylega do twarzy i wracam na scenę- jakby nic się nie stało…

Nienawidzę tego uśmiechu, który niczym maska ukrywa wszystkie moje uczucia. Chcę go zmazać, trę więc szaleńczo ten wymalowany "grymas", czuję ból, ale on nie znika, a ja dalej muszę się za nim chować…

Moja kukła czasem chce krzyczeć, wyć z bólu; chce wylać z siebie ten ołów, ale on pali tak bardzo, że ten krzyk jest niemy...
I nadal nikt mnie nie słyszy…

W depresji bardzo łatwo usłyszeć: „nie przesadzaj”, „weź się w garść”, „skup się na tym, co masz”. Z zewnątrz to brzmi jak próba pomocy, mobilizacji- jak szybkie przecięcie sznurków...
Tylko że czasem te sznurki są jedynym powodem, dla którego ta kukła jeszcze stoi. Nie chce być w tej roli, ale bez nich rozsypie się na scenie...

Może właśnie dlatego nie trzeba od razu szukać nożyczek. Może wystarczy najpierw ledwie zauważalne drgnięcie. Minimalny ruch palca, który przez chwilę nie podąży za napięciem. Mała myśl, która nie jest ze scenariusza...

Czasem od tego zaczyna się coś prawdziwego. Nie od zrywania sznurów. Od bardzo cichego: „jestem”.
Od momentu bezbronności, w którym bardzo często potrzebujemy kogoś obok. Kogoś, kto nie będzie ciął sznurków, ani popychał do przodu. Kogoś, kto przysiądzie na scenie, złapie za rękę, pozwoli oprzeć głowę na swoim ramieniu....

Bo są chwile, w których sami nie jesteśmy w stanie poprosić o pomoc. I wtedy największym wsparciem nie jest rada, nie jest hasło, nie jest mobilizacja, ale czyjaś cicha, realna obecność...

Długo mnie tu nie było…Nie dlatego, że nie miałam nic do powiedzenia.Raczej dlatego, że potrzebowałam więcej ciszy niż s...
05/01/2026

Długo mnie tu nie było…
Nie dlatego, że nie miałam nic do powiedzenia.
Raczej dlatego, że potrzebowałam więcej ciszy niż słów…

Ten czas był dla mnie intensywny – zawodowo i prywatnie.
Dużo pracy, dużo nauki, dużo spotkań z drugim człowiekiem – takim prawdziwym, nie w wersji cyfrowej…

Wracam powoli,
Bez obietnic częstotliwości,
Bez planu, bez algorytmu…

Jeśli w międzyczasie szukasz dla siebie wsparcia –
pracuję, przyjmuję, rozmawiam.
Link do zapisów zostawiam tutaj:
https://www.znanylekarz.pl/natalia-komorowska/psycholog/poznan

A jeśli jesteś tu tylko po to, żeby czytać – też dobrze,
bo to miejsce nadal jest o uważności, nie o presji♥️

Zapach bzu kojarzy mi się z dniem mamy i moją sąsiadką, która, choć niespokrewniona, była dla mnie jak babcia…Adamowi te...
16/04/2025

Zapach bzu kojarzy mi się z dniem mamy i moją sąsiadką, która, choć niespokrewniona, była dla mnie jak babcia…

Adamowi ten zapach kojarzy się z przemijaniem, łzami i stratą… kiedy za jego oknem kwitły bzy jego siostra zamknęła oczy po raz ostatni w życiu…

Lena czując bez przypomina sobie, jak odurzona jego zapachem, zrobiła coś, czego do dziś żałuje i czego tak bardzo nadal się wstydzi…

Klara dwa lata temu wycięła wszystkie krzaki bzu ze swojego ogrodu- od kiedy jej mąż, po kolejnej stracie nienarodzonego dziecka, przyniósł jej do szpitala gałązkę bzu, jego zapach wywołuje tylko ogromny ból i poczucie niesprawiedliwości…

To my nadajemy znaczenia- miejscom, sytuacjom, słowom, naszym wrażeniom zmysłowym…

To co u jednego człowieka przywoła pozytywne wspomnienia, uruchomi dobry nastrój czy wywoła uśmiech, u innego może obudzić nostalgię, boleśnie chwycić za serce lub przywoływać wspomnienia, które chciałoby się wyprzeć…

Dlatego tak ważne jest, by dostrzegać tę wyjątkowość naszych wspomnień i nie narzucać innym własnego spojrzenia na świat!

Tylko w ten sposób możemy tworzyć przestrzeń, w której każdy znajdzie takie rozwiązanie, które naprawdę służy właśnie jemu♥️

Etykiety, maski, stygmatyzowanie…Nie wiem czy da się tego uniknąć…Blondynka - głupiaUzależniony - słabyAlkoholik - sam s...
11/04/2025

Etykiety, maski, stygmatyzowanie…
Nie wiem czy da się tego uniknąć…

Blondynka - głupia
Uzależniony - słaby
Alkoholik - sam sobie winien
Wierzący - fanatyk
Babcia w kościele - moher w armii Rydzyka
Cygan - złodziej
Bez skończonych studiów - głupi
Ambitny - pozbawiony skrupułów

Nie wiem czy istnieje osoba, która potrafi w relacji z drugim człowiekiem pozbyć się wszystkich swoich przekonań, własnego systemu wartości czy pryzmatu doświadczeń życiowych, żeby w pełni zaciekawić się drugim człowiekiem i tym co on nazywa swoje rzeczywistością czy normatywnością…

Tutaj nawet fizjologia stoi w opozycji do zachowania pełnego obiektywizmu… nasz mózg zużywa tyle energii, że w wielu kwestiach musi „iść na skróty”, musi korzystać z własnej perspektywy, przenosić swoje doświadczenia na pryzmat toczących się wydarzeń czy rozmów…prowadzić swoją własną grę w skojarzenia i chronić „porządek świata”…

Zawsze uważałam siebie za osobę bez uprzedzeń, „obiektywną”, a potem do mojego życia wkroczył TSR i sprawa zaczęła się komplikować… bo o ile słuchanie innej muzyki, pochodzenie, inne normy kulturowe czy wygląd są dla mnie bez znaczenia, to jednak kiedy słyszę historię podobną do któregoś kawałka mojego życia zaczynam myśleć, „że wiem jak to jest”, „pamiętam, co wtedy czułam”, „wiem co mi pomogło”…

TSR pokazał mi, że takie założenia, choć powodowane empatią czy chęcią pomocy, nie przybliżą nikogo do jego własnego rozwiązania.

Od lat pracuję z dziećmi, jestem mamą i dawno już zaakceptowałam fakt, że to nie chronienie dzieci przed porażkami pomaga mi uczyć się samodzielności. Porażki, i to jak je przyjmujemy, daje poczucie wpływu i sprawczości, a popełniane błędy, szukanie rozwiązań, sprawdzanie, co działa, a co szkodzi powoduje, że dzieci uczą się jak sobie radzić i dążyć do osiągania swoich celów.

TSR nauczył mnie, że takiego podejścia nie powinnam tracić w relacji z dorosłym… że żadna gotowa podpowiedź czy rada nie będzie użyteczna, jeśli nie wypływa z potrzeb i zasobów konkretnego człowieka.

Praktykując TSR, każdego dnia, staram się „oszukać” mój wewnętrzny system wartości i przekonań i pamiętać o tym, że tylko osoba, z którą prowadzę dialog wie (lub próbuje odkryć) czego potrzebuje i jak, w zgodzie ze sobą, to osiągnąć…

W TSR nie chodzi o to, by być mądrym – tylko obecnym…❤️

„Dobroć to piękna cecha, lecz bez mądrych granic łatwo przeradza się w samozniszczenie.”💔Jeśli jesteś w życiu RATOWNIKIE...
28/02/2025

„Dobroć to piękna cecha, lecz bez mądrych granic łatwo przeradza się w samozniszczenie.”💔

Jeśli jesteś w życiu RATOWNIKIEM, który zawsze służy pomocą, wspiera innych i nie oczekuje niczego w zamian- jestem pewna, że znasz też gorzki smak, który zostaje, kiedy orientujesz się, że kolejna osoba bezwzględnie Cię wykorzystała💔

Jeśli dajesz, zadbaj o wzajemność.... jeśli jej nie ma UCIEKAJ!
Chroń siebie, żeby nie zabrakło Ci siły ani odwagi do budowania nowych, DOBRYCH relacji❤

…nie mam myśli samobójczych…ale…chciałabym zniknąć…zastanawiam się jakby to było, gdybym uderzyła samochodem w drzewo…cz...
26/02/2025

…nie mam myśli samobójczych…

ale…
chciałabym zniknąć…
zastanawiam się jakby to było, gdybym uderzyła samochodem w drzewo…
czuję ukłucie zazdrości względem ludzi, którzy w szpitalu, z powodu choroby, są na lekach wyłączających świadome myślenie…
od samego przebudzenia myślę o tym, kiedy będę mogą znowu się położyć i odpłynąć w sen…
a jeszcze lepiej gdybym następnego dnia mogła nie obudzić się wcale…

Jeżeli, którakolwiek z tych myśli krąży po Twojej głowie nie możesz dłużej czekać i zaprzeczać temu, że dzieję się coś złego. TO JEST TEN MOMENT, kiedy nie możesz dłużej czekać ze zwróceniem się po pomoc…

Zaprzeczenie, racjonalizacja to mechanizmy, które chronią… ale do pewnego momentu…

Tłumaczysz sobie, że to normalne, że nic złego się nie dzieje, że każdy się tak czasami czuje…
Ale im dłużej takie myśli krążą po Twojej głowie tym bardziej Twoje postrzeganie tego co się dzieje jest zdeformowane… wchodzisz w tunel, w którym racjonalne myślenie zawęża się prawie do zera…

Ani depresja, ani myśli samobójcze czy próby zakończenia życia nie pojawiają się nagle… to proces długi i na tyle podstępny, że usypia Twoją czujność, krok po kroku uczy Cię jak maskować cierpienie…

W depresji pierwszy krok może być tym, który ratuje życie… zrób go, bo depresja to nie jest wyrok…

Jeżeli czujesz, że Twoje myśli stają się niebezpieczne, nie zwlekaj z prośbą o pomoc. W Polsce możesz zadzwonić pod bezpłatny numer 116 123 (Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym) lub 800 70 2222 (Centrum Wsparcia).

W nagłych sytuacjach zagrażających życiu zadzwoń na numer alarmowy 112. Pamiętaj, że zawsze możesz zwrócić się też do lekarza pierwszego kontaktu, psychiatry lub psychologa.

Jeśli nie masz siły sięgnąć po pomoc samodzielnie, po prostu powiedz komuś co się dzieje, nie musisz poradzić sobie ze wszystkim sama…

Depresji nie widać na pierwszy rzut oka… Depresja kryje się pod maską… Depresja kamufluje się po mistrzowsku…Depresja ra...
23/02/2025

Depresji nie widać na pierwszy rzut oka…
Depresja kryje się pod maską…
Depresja kamufluje się po mistrzowsku…
Depresja raczy nas, „otoczenie”, swoim wystudiowanym uśmiechem…
Depresja potrafi kłamać mówiąc otoczeniu „wszystko u mnie dobrze…”

Depresja jest podstępna i działa w ciszy…
Depresja jest sprytna, nie atakuje nagle, pojawia się kawałek po kawałku…
Depresja nie karmi się smutkiem, tylko nadzieją i sensem życia, który bezwzględnie odbiera…

„Depresja nie dotyczy ludzi słabych, tylko tych, którzy zbyt długo byli silnie” -Jacek Hugo-Bader

Najtrudniejszą rzeczą dla osoby cierpiącej z powodu depresji jest przyznanie się, że nie daję rady, że nie mam już siły… poproszenie o pomoc… próba utrzymania relacji ALE to właśnie są najważniejsze rzeczy, które powinna zrobić…
Dziś wszyscy piszemy o depresji… ale rok to 365 dni…
Bądźmy uważni na drugiego człowieka i miejmy odwagę prosić o pomoc…
nie tylko dziś…

„Jaka jest najodważniejsza rzecz jaką kiedykolwiek powiedziałeś?...- Pomóż mi…” – Charlie Mackesy

Adres

Online/stacjonarnie Dmowskiego 111a/2
Poznan

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Natalia Komorowska Pomiędzy założeniami umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij