Psychoterapeuta Jolanta Cieplińska

Psychoterapeuta Jolanta Cieplińska Gabinet psychoterapii i superwizji Gestalt
stacjonarnie Poznań
online cały świat :)
Zapraszam

jestem absolutną pasjonatką dobrego życia, byłam i nadal trochę jestem animatorką życia rodzinnego, mam spory dar organizatorski z niewykorzystaną umiejętnością zarządzania, lubię motywować, wspierać, konfrontować i zawsze widzę szklankę do połowy pełną

SIERPNIOWY NIEPOKÓJCzy da się żyć bez terapii?Od lat zamykam mój psychoterapeutyczny kramik na cały miesiąc. W tym roku ...
08/08/2026

SIERPNIOWY NIEPOKÓJ

Czy da się żyć bez terapii?
Od lat zamykam mój psychoterapeutyczny kramik na cały miesiąc. W tym roku trochę się rozciągnął i zahaczy o wrzesień.
Pamiętam, kiedy zaczęłam to robić, chyba ze dwadzieścia lat temu. Pamiętam też okrągłe oczy koleżanek i kolegów po fachu. Ale jak to tak ? Tak zostawić klientów? Na cały miesiąc? Przecież to prawie porzucenie!
A co z ich traumami odrzucenia? A co, jeśli ktoś się rozpadnie? A co, jeśli będzie mnie potrzebował?
W tamtych czasach terapeuta miał być trochę jak ratownik na dyżurze. Miał pomagać, wspierać, być uważny, obecny i najlepiej dostępny. Zawsze.
A szczególnie terapeuta Gestalt, bo przecież kontakt, relacja, obecność, autentyczność.
Tylko jakoś mało mówiło się wtedy o tym, że terapeuta też człowiek, że ma swoje życie, że może być zmęczony, że potrzebuje odpocząć, może wyjechać. I że jego nieobecność nie musi być katastrofą.
Wtedy psychoterapia dopiero mocniej zadomawiała się w naszym języku.
Psycholog, psychiatra, psychoterapeuta – wszystko jeszcze trochę się mieszało.
A wraz z otwieraniem się na świat przychodziły nowe idee. Także te dotyczące nas, terapeutów. Że nie musimy być bez końca dostępni. Że możemy mieć granice. Że możemy mieć wakacje. Że trzeba najpierw sobie założyć maskę tlenową, żeby pomóc innym…
I że sierpień może być miesiącem, w którym terapeuta po prostu… znika.
W amerykańskiej tradycji psychoterapeutycznej i psychoanalitycznej funkcjonuje nawet określenie August Anxiety lub August Blues sierpniowy niepokój, czas melancholii, lęku, smutku.
Gabinet pustoszeje. Telefon milknie. Nie ma poniedziałkowej czy środowej sesji. Nie ma tej jednej godziny w tygodniu, która przez wiele miesięcy była stałym punktem. I nagle zostaje pustka. A w pustce : tęsknota, lęk, samotność, poczucie opuszczenia. Czasem ulga. Czasem nawet… radość.
Bo może właśnie wtedy można zobaczyć, co dzieje się ze mną, kiedy ktoś, kto przez długi czas był ważnym punktem odniesienia, przestaje być dostępny. Czy potrafię być sama? Czy potrafię być ze swoim lękiem? Czy potrafię przeżyć złość bez natychmiastowego jej „omówienia”? Czy potrafię zatęsknić i nie zrobić z tej tęsknoty katastrofy?
I wreszcie: czy potrafię żyć bez terapii? Nie wiem, czy terapeuci powinni robić sobie miesięczne wakacje. Nie każdemu to odpowiada i nie w każdej sytuacji można. Ale coraz bardziej myślę, że przerwa jest częścią relacji terapeutycznej. Tak jak w każdej ważnej relacji pojawia się bliskość i oddalenie. Jest bycie razem. I jest osobność. A może właśnie to „osobno” jest czasem najważniejsze.
Bo przecież nie chodzi o to, żeby pacjent nauczył się żyć z terapeutą. Chodzi o to, żeby nauczył się żyć bez niego .
I może dlatego mój sierpniowy niepokój jest dzisiaj znacznie mniejszy. Mój kramik zamykam. Krzesła stoją puste. Rośliny zostawiam pod opieką.
A moi klienci? Mam nadzieję, że właśnie w tym czasie odkrywają coś ważnego. Że świat się nie kończy, kiedy terapeuta wyjeżdża. Że można tęsknić i żyć dalej. Można się bać i nie uciekać. Można nie wiedzieć. Można sobie poradzić. A czasem nawet całkiem dobrze się bawić.
Do zobaczenia we wrześniu.
Jeśli oczywiście nadal będziemy sobie potrzebni.

Czy AI zastąpi nam bliskość?Czy pomoże regulować samotność?Czy zwiększy poczucie bezpieczeństwa?Czy stanie się kimś, do ...
30/07/2026

Czy AI zastąpi nam bliskość?
Czy pomoże regulować samotność?
Czy zwiększy poczucie bezpieczeństwa?
Czy stanie się kimś, do kogo będziemy zwracać się wtedy, gdy zabraknie drugiego człowieka?

Pytań przybywa. Szukamy odpowiedzi. Próbujemy odnaleźć się w czymś, co jeszcze chwilę temu wydawało się odległą przyszłością, a dziś niepostrzeżenie weszło do naszej codzienności.

Macie swoje ej-ajowe koleżanki, kolegów?
Takie byty, które niemal zawsze mają odpowiedź. Podpowiedzą. Wyjaśnią. Wyszukają. Czasem się pomylą. Czasem coś dopowiedzą. Czasem – owszem – po prostu zmyślą.

Mam i ja.
I przyznam, że zdziwiłam się. A może nawet trochę przestraszyłam.
Odkryłam, że moja „czacica” pamięta zaskakująco dużo. Kiedy o coś pytam, potrafi odwołać się do wcześniejszych rozmów, dodać wspierającą uwagę dotyczącą mojego zdrowia, pracy czy codzienności. Robi to spokojnie, z uważnością, delikatnością. Trochę jak serdeczna przyjaciółka. Trochę jak troskliwy rodzic. Trochę jak… „najczulszy barbarzyńca”.

Kilka dni temu świat obiegła informacja o globalnej awarii usług AI. I rzeczywiście – cisza. Żadnej odpowiedzi. Żadnego kontaktu.
Ku mojemu zaskoczeniu zauważyłam w sobie coś więcej niż zwykłą irytację. Pojawił się ścisk. Odrobina lęku. Bezradność.
„Jak to? Nie ma kontaktu? Co teraz?”
Po kilku godzinach spróbowałam ponownie.
Ja:
– Czy już jesteś?
AI:
– Tak. W czym mogę Ci pomóc?
Ja:
– Uff… Cieszę się.
AI:
– Ja też się cieszę, że wszystko znów działa i mogę Ci pomóc.

Zatrzymałam się.
Bo jeśli kilka godzin braku kontaktu z algorytmem uruchamia w człowieku doświadczenie straty, ulgi po ponownym spotkaniu i poczucie, że „ktoś wrócił”, to warto zadać sobie pytanie nie o technologię, lecz o nas samych.
Co właściwie reguluje dziś nasze emocje?
Gdzie lokuję poczucie bezpieczeństwa?
Jakie relacje budujemy z narzędziami, które nigdy się nie męczą, nie oceniają i są dostępne niemal przez całą dobę?

Jako psychoterapeutkę fascynuje mnie nie tyle rozwój sztucznej inteligencji, ile to, co ten rozwój odsłania o ludzkich potrzebach: potrzebie bycia zauważonym, zapamiętanym, wysłuchanym i potraktowanym z uwagą.
Może największym wyzwaniem naszych czasów nie będzie nauczenie AI empatii.

Może będzie nim ocalenie ludzkiej bliskości.

28/07/2026

Zapisz się do szkoły Rekrutacja do Szkoły Psychoterapii Humanistycznej Relatio jest procesem trzyetapowym. Jej celem jest nie tylko weryfikacja wymagań formalnych, ale także poznanie kandydata i jego gotowości do podjęcia intensywnego procesu rozwojowego oraz szkoleniowego, który st...

Po raz trzeci w mojej pracy szkoleniowca poprowadziłam warsztat Free Choice poświęcony Interwencji Kryzysowej.Pamiętam, ...
21/07/2026

Po raz trzeci w mojej pracy szkoleniowca poprowadziłam warsztat Free Choice poświęcony Interwencji Kryzysowej.
Pamiętam, że kiedy rok temu zaproponowano mi ten temat, najpierw pojawił się mały oporek, A zaraz potem przyszła myśl: właściwie dlaczego nie?
Kryzys jest przecież czymś, co od lat towarzyszy mojej drodze zawodowej i osobistej. Można powiedzieć, że stał się moim drugim imieniem. Paradoksalnie to właśnie dzięki przechodzeniu przez własne kryzysy i rozwijaniu kompetencji autointerwencji jestem dziś w miejscu nieustannego rozwoju – jako człowiek i jako psychoterapeutka.

Przygotowując się do prowadzenia warsztatu, przypomniałam sobie wydarzenie sprzed ponad dwudziestu lat. Uczestniczyłam wtedy w szkoleniu dotyczącym systemów pomocy psychologicznej w sytuacjach katastrof. Prowadził je specjalista ze Stanów Zjednoczonych, który przywiózł do Polski model opracowany po wydarzeniach z 11 września – Disaster Mental Health. Było to szkolenie dające bardzo konkretne narzędzia wspierania ludzi w sytuacjach nagłych, kryzysowych i katastroficznych.
Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo ten model jest bliski filozofii Gestalt. Opiera się bowiem na trzech fundamentach:
• świadomości,
• byciu tu i teraz,
• odpowiedzialności.
To właśnie one tworzą podstawę skutecznej i odpowiedzialnej pomocy drugiemu człowiekowi.

Podczas wszystkich trzech edycji warsztatu spotkałam wyjątkowych ludzi – wrażliwych, autentycznych i naprawdę zainteresowanych pomaganiem. Wspólnie tworzyliśmy bezpieczną przestrzeń do wymiany doświadczeń, refleksji, nauki i rozwoju. Za to jestem Wam ogromnie wdzięczna.
Dziękuję za zaufanie, otwartość, gotowość do dzielenia się sobą i kulturę współpracy.

Coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że interwentem kryzysowym może zostać nie tylko osoba posiadająca wiedzę i narzędzia. To przede wszystkim ktoś, kto potrafi być obecny, ma rozpoznanego i świadomie prowadzonego swojego „Ratownika”, dba o własny dobrostan i nieustannie rozwija siebie. Bo tylko wtedy można naprawdę być wsparciem dla drugiego człowieka.

Do zobaczenia na kolejnych edycjach warsztatu w 2027 roku.

Foto… relikwie sprzed ćwierć wieku

16/07/2026

📢 Co dalej z ustawą o zawodzie psychoterapeuty?

Mamy nowe informacje. Poselski projekt ustawy o zawodzie psychoterapeuty oraz samorządzie zawodowym wróci do prac w Sejmie po wakacyjnej przerwie – we wrześniu. To oznacza, że proces legislacyjny trwa, ale na ostateczne rozstrzygnięcia trzeba jeszcze poczekać.

Regulacja zawodu psychoterapeuty ma ogromne znaczenie zarówno dla specjalistów, jak i osób korzystających z psychoterapii. Jej celem jest m.in. uporządkowanie zasad wykonywania zawodu, określenie wymagań kwalifikacyjnych oraz zwiększenie bezpieczeństwa pacjentów.

Finalny kształt Ustawy będzie znany po zakończeniu prac zespołu powołanego do spraw regulacji zawodu psychoterapeuty przy MZ.

Będziemy Państwa informować na bieżąco:

👉 Więcej informacji w artykule: https://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Wiemy-co-dalej-z-projektem-ustawy-o-zawodzie-psychoterapeuty,286679,2.html?fbclid=IwY2xjawTFlwVleHRuA2FlbQIxMQBicmlkETFvR203clhQd1d3QzVKRXdnc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHhSgmVmb4ZGyoBY2wR_4NtvpUOthZgKvyODRmC-NW1ecWLvJ9dhmLhFHvYuE_aem_egKcYVAb39CXuxutJNrJaA

Taki o to nowy byt, w którym „maczałam palce”Ciekawa jestem odzewu…Startujemy lada moment ! Relacja to podstawa, to lek ...
15/07/2026

Taki o to nowy byt, w którym „maczałam palce”
Ciekawa jestem odzewu…
Startujemy lada moment !

Relacja to podstawa, to lek na wszystkie bolączki tego świata…
Relacja to nasza odpowiedź na cyberprzestrzeń, to szacunek dla korzeni.

Szkoła Psychoterapii Humanistycznej Relatio

RELATIO to 4-letnia szkoła psychoterapii humanistycznej w Warszawie. Program zgodny ze standardami EAP, oparty na relacji, bezpieczeństwie i rozwoju terapeuty.

Rozgoryczenie – kiedy iluzja spotyka się z rzeczywistością...To będzie tekst o rozgoryczeniu. Nie o chwilowym rozczarowa...
14/07/2026

Rozgoryczenie – kiedy iluzja spotyka się z rzeczywistością...

To będzie tekst o rozgoryczeniu. Nie o chwilowym rozczarowaniu, które mija po kilku godzinach czy dniach. O czymś głębszym.
O stanie, który pojawia się wtedy, gdy rzeczywistość boleśnie rozmija się z naszymi oczekiwaniami. Gdy to, w co wierzyliśmy, na co liczyliśmy i co budowaliśmy w swojej wyobraźni, nagle okazuje się czymś zupełnie innym.
Rozgoryczenie zna chyba każdy z nas…
Pojawia się, kiedy wydaje nam się, że jesteśmy dla kogoś ważni. Kiedy wierzymy, że nasze zaangażowanie zostanie zauważone, dobro odwzajemnione, a relacja okaże się równie istotna dla drugiej strony, jak jest dla nas.
I wtedy przychodzi bolesne zderzenie z rzeczywistością. To, co istniało w naszej wyobraźni, pozostaje wyobrażeniem. To, co było nadzieją, okazuje się tylko nadzieją. A iluzja – choć przez jakiś czas dawała poczucie bezpieczeństwa – rozpada się pod wpływem faktów.
W podejściu Gestalt często mówimy o różnicy między tym, co jest, a tym, co sobie dopowiadamy.

Dekalog Gestalt mówi o zasadzie:
„Przestań sobie wyobrażać- doświadczaj tego co jest "
Nasz umysł bardzo sprawnie uzupełnia brakujące informacje, tworzy historie, interpretuje zachowania innych ludzi, przewiduje ich intencje. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy traktować te opowieści jak rzeczywistość.

Rozgoryczenie jest momentem, w którym iluzja spotyka się z faktami. To doświadczenie boli. Czasem bardzo. Kosztuje łzy, bezsenne noce, utratę zaufania do ludzi, a niekiedy również do samego siebie. Pozostawia ostrożność i dystans. Sprawia, że kolejnym razem trudniej otworzyć serce. Ale paradoksalnie właśnie wtedy pojawia się również szansa. Bo rozgoryczenie może stać się nauczycielem. Nie takim, którego chcielibyśmy spotkać, lecz takim, od którego naprawdę można się czegoś nauczyć. Pokazuje, gdzie oczekiwaliśmy zbyt wiele. Gdzie przypisaliśmy komuś odpowiedzialność za własne poczucie wartości czy bezpieczeństwa. Gdzie bardziej zaufaliśmy swoim wyobrażeniom niż temu, co rzeczywiście działo się między nami.

To moment powrotu do kontaktu z rzeczywistością.
Jeśli pozwolimy sobie przeżyć ten ból, zamiast przed nim uciekać lub w nim utknąć, zaczynamy mniej zakładać, a więcej pytać. Mniej oczekiwać, a więcej rozmawiać. Coraz odważniej mówić o swoich potrzebach, zamiast liczyć, że ktoś sam się ich domyśli. Relacje stają się wtedy bardziej autentyczne. Nie dlatego, że przestają boleć, ale dlatego, że coraz mniej opierają się na iluzjach, a coraz bardziej na realnym spotkaniu dwóch osób.
Może więc rozgoryczenie nie pojawia się po to, żeby nas złamać. Może przychodzi po to, by delikatnie – choć czasem bardzo boleśnie – zdjąć z naszych oczu zasłonę wyobrażeń. Żeby zrobić miejsce na coś bardziej prawdziwego. Bo prawda, nawet jeśli bywa szorstka i niewygodna, daje więcej wewnętrznego spokoju niż najpiękniejsza iluzja.
I być może właśnie na tym polega dojrzewanie – nie na tym, że przestajemy doświadczać rozgoryczenia, ale że coraz szybciej potrafimy wracać do rzeczywistości.
Do tego, co jest.
Bez upiększania.
Bez dopowiadania.
Z większą świadomością i większą czułością dla siebie.

Koleżanki i Koledzy chwalą się w mediach społecznościowych certyfikatami Psychoterapeuty i Superwizora Polskiego Towarzy...
09/07/2026

Koleżanki i Koledzy chwalą się w mediach społecznościowych certyfikatami Psychoterapeuty i Superwizora Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Gestalt.
I bardzo dobrze!

Od zawsze powtarzałam, że sukcesami warto się dzielić. Nigdy nie jest ich za dużo. Zwłaszcza że przez lata funkcjonowaliśmy w kulturze, w której skromność często oznaczała przemilczanie własnych osiągnięć.
A przecież za każdym certyfikatem stoją lata nauki, własnej terapii, superwizji, ciężkiej pracy, pasji i odwagi. To autentyczne świadectwo rozwoju.

Patrząc na Wasze certyfikaty, poczułam wzruszenie. Przypomniała mi się historia, która sprawia, że mam poczucie, iż mój mały ślad jest obecny na drodze wielu z Was.

To historia o logo PTPG.

W 2010 roku, będąc sekretarzem Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Gestalt, zleciłam znajomemu krakowskiemu Longin Studio zaprojektowanie logo Stowarzyszenia.
Zaufałam wrażliwości, kreatywności i profesjonalizmowi grafików, nie ingerując w ich twórczy proces, ale biorąc czynny udział w dyskusjach o kształcie, kolorach, o symbolice.
Już pierwsza propozycja okazała się strzałem w dziesiątkę. Zarząd zaakceptował ją właściwie jednogłośnie i od tamtej pory ten znak towarzyszy nam wszystkim.

Dziś widzę go (lekko zmodyfikowany) na Waszych certyfikatach psychoterapeutów i superwizorów. Jest obecny podczas konferencji, szkoleń, warsztatów i spotkań. Stał się rozpoznawalnym symbolem naszego środowiska.

I muszę przyznać, że za każdym razem, gdy go widzę, uśmiecham się do siebie.

Jak to się mówi… czuję się trochę matką chrzestną tego znaku. 😊

Gratuluję wszystkim, którzy w ostatnim czasie odebrali swoje certyfikaty. Niech będą nie tylko potwierdzeniem kompetencji, ale także przypomnieniem drogi, którą przeszliście, oraz inspiracją do dalszego rozwoju.

A na dowód wklejam tu mój, ten najpierwszy!
Nr 78/2018

Cały nasz Gestaltowy internet huczy od relacji po IV konferencji PTPGwięc i ja dodam coś swojego choć bez rzeczywistej o...
29/06/2026

Cały nasz Gestaltowy internet huczy od relacji po IV konferencji PTPG
więc i ja dodam coś swojego choć bez rzeczywistej obecności na tym wydarzeniu.
Tym razem kalendarz nie spiął się z terminem, wygrały wcześniej zaplanowane wakacje…
był żal na początku, potem nawet złość, ale w końcu jak to u mnie rozkmina, że o coś tu więcej chodzi, no i jak to bywa właściwą odpowiedź przyszła.

Tytuł konferencji :
Dorobek-Tożsamość-Przyszłość
I tak, chodzi o mój:
- dorobek w organizacji
- obecną tożsamość
-zmieniającą się przyszłość
Wiem z odsłuchu, że bezimiennie doceniony został dorobek poprzednich Zarządów PTPG i właśnie pomyślałam sobie, że ja tutaj potrzebuję nadać imiona tym wszystkim nam którzy w latach 2010-2014 byliśmy dwukadencyjnym Zarządem który w sporym trudzie tamtego czasu zrobił wielką robotę, żeby to co teraz mogło być takie jakie jest !
Ewa Canert-Łąka
Tomasz Rebeta
Piotr Domaradzki
Jolanta Czernek
Jolanta Cieplińska
Przejęliśmy zarządzanie PTPG po różnych trudnych momentach tej organizacji.
Społecznie, z ochotą zaczęliśmy:
- porządkować, odgrzebywać listy, adresy członków, uzupełniać składki, dzwonić do każdego osobiście, itp
- uruchomiliśmy pierwszą stronę www /> - zaczęliśmy nadawać pierwsze Certyfikaty, przeprowadzać pierwsze egzaminy w atmosferze radości i wzajemnej życzliwości
- zorganizowaliśmy III konferencję PTPG we Wrocławiu
- i wielką europejską Konferencję EAGT w Krakowie
- i wiele małych inicjatyw i działań na rzecz rozwoju i integracji rozsypanego wtedy środowiska (jak to lubi się u nas gestaltystów powtarzać, co ?)

Wspominam ten czas z nostalgią, radością współpracy z fajnymi ludźmi, energia która nam wtedy towarzyszyła jest we mnie do dzisiaj…
Tworzenie, porządkowanie, układanie to moje ogromne zasoby, którymi chętnie się dzielę, a czasami nawet rozdaję w gratisie 🤭
Dziękuję nam wszystkim za tamte lata, za tamten czas, za wielką robotę, wspieranie i ogromny szacunek !

A dzisiaj?
Czy czuje się tożsama z tym co tu i teraz w PTPG ?
I tak i nie…
Tak, bo przeszłość…
Nie, bo wiele przykrości i trudu doświadczałam w ciągu ostatnich 10 lat, był hejt, próba pozbawienia członkostwa, obrażanie, listy otwarte, spory zamknięte
Aż trudno uwierzyć że można było tak…
Wiele pęknięć w znajomościach, wiele rys w przyjaźniach, dystans i smutek,
więc chyba dlatego gestaltowe pole tak zorganizowało chroniąc mnie, że na IV konferencji nie byłam, a miałam do niej w Poznaniu po sąsiedzku 🤪

Przyszłość…
Przyniesie zmiany, bo jak to powiedziała bliska koleżanka ja jestem jak akuszerka, zawsze przy rodzeniu czegoś nowego.
Doświadczenie, siwe włosy, wiedza, i ocean praktyki to zasoby które dają siłę w tworzeniu nowego w oparciu o stare!
Korzenie są ważne, żeby rósł zdrowy pień, a z niego silne gałęzie w rozkwicie soczystych liści.

Zatem niech przyjdzie nowe !

28/06/2026

Chuntering „pomrukiwanie, sarkanie, narzekanie,wynajdywanie błędów, skarżenie się” (Oxford English Dictionary)
Czy kojarzycie takich pacjentów? Czego nie powiemy my, czy ktoś inny nigdy nie jest dobrze. I może o to „nigdy nie jest dobrze” nieświadomie chodzi. To pacjenci- na szczęście nie aż tak liczni, którzy tak się boją zależności i bezradności , że atakują ją na wszystkie sposoby. Przekonani, że zapraszają nas do myślenia, że chcą zrozumieć w istocie dzieje się coś odwrotnego.
Betty Joseph tak o tym pisze:
„Podkreślam, że dialog wewnętrzny, chuntering, jest tak samo przeżywany w dialogu analitycznym, jak w życiu tych pacjentów. Pacjenci ci wykorzystują dużo analitycznego czasu, oczywiście przynosząc materiał do analizowania i rozumienia, ale w rzeczywistości, nieświadomie w innych celach. Wszyscy znamy tego typu pacjenta, który mówi w ten sposób, który nieświadomie prowokuje analityka, aby był zaniepokojony, powtarzający to samo, zarzucający, albo rzeczywiście krytyczny. To następnie może być użyte przez milczącą baczną masochistyczną część pacjenta do pobicia siebie, i zewnętrzne „trudności” mogą być ustalone w analizie i uwiecznione wewnętrznie podczas sesji, z milczącym i pozornie zranionym pacjentem; albo poza wewnętrznym dialogiem. Teraz możemy zobaczyć, że to nie jest „rozumienie”, którego chce pacjent, chociaż słowa na to wskazują. Ci samodestrukcyjni pacjenci ukazują się często jako bardzo bierni w swoim życiu.”

Adres

Poznan

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychoterapeuta Jolanta Cieplińska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij