16/08/2026
WAKACJUSZKI BEZ ZADYSZKI. (*)
W gruncie rzeczy to wszystko jest (jednak) proste - każdy z nas potrzebuje spowolnienia, OBJĘCIA siebie w całości (bez różnicy od której strony się zaczyna, czy najpierw chcemy rozumieć świat, czy najpierw go poczuć, czy może najpierw, żeby ktoś nam wytłumaczył), każdy z nas potrzebuje czasem być podtrzymany i ukołysany, po to żeby z osłabienia móc powędrować w ZBIERANIE energii do tego, co ważne. Każdy z nas patrząc przed siebie i wyobrażając sobie drzwi, za którymi jest dalsza część naszego życia potrzebuje widzieć tam dobro, CZUŁOŚĆ, miłość. I każdy z nas może też zadbać o te drzwi, przystroić je tak, żeby patrzenie na nie było przyjemne, żebyśmy wiedzieli że to NASZE drogi w NASZYM życiu.
Zmiana czasem RODZI SIĘ w bólu, ale nie zawsze przychodzi jako coś dużego, wyraźnego, a tym bardziej nie musi być ciężką pracą. Czasem największą zmianą jest rozsiąść się wygodnie i pomyśleć: to był trudny rok, nie chce już więcej się wysilać, odetchnę. Czasem zmiana wydarza się niejako mimochodem, kiedy patrzymy na otaczający nas świat i ludzi wokół, przyglądamy się ich życiom, a w tym czasie w nas jakoś „samo” coś się układa - po to, by miejsce, w którym jesteśmy było bardziej nasze, żebyśmy mogli je sobie „umoić”. Czasem zmiana to opowiedzenie w zaufanym gronie o tym jak wygląda (przebiega?) nasza codzienność, o czym marzymy, co niesiemy, jaki ogon się za nami ciągnie. Nazwanie i urealnienie, chociaż części iluzji, to czasem takie zmiany, których z zewnątrz nie widać, ale wydarzają się w naszych wewnętrznych światach i mają dla nas i dla nich ogromne znaczenie. To UZNANIE siebie.
A najfajniejsze jest to, że to wszystko może się wydarzać w sposób jaki jest dla nas odpowiedni, w naszym tempie i rytmie, w sposób przepleciony regenerującym snem, pożywnym jedzeniem, z przerwą na poleżenie na trawie, popatrzenie w dal, a nawet pozwolenie by RYBY patrzyły na nas. Świat nas widzi i choć tak wiele wydarzyło się, kiedy nas jeszcze nie było, to TERAZ JESTEŚMY.
A życie jest po prostu życiem, ma swoje etapy, swoje cykle, swoje momenty i jest w nim czas zarówno na śmiech, jak i łzy, a także śmiech przez łzy i łzy ze śmiechu. Na ruch i bezruch. Na siłę i bezsilność.
Na Ciebie i na Mnie.
Dziękuję Wam Kobiety za to, że przemierzałyśmy te różne krajobrazy RAZEM, choć czasem trzeba było zawalczyć o to, by to wciąż było razem. Bo kiedy pojawia się tyle różnic, które oddalają (i zabierają bezpieczeństwo) to łatwo budować wysokie mury dokładając kolejne cegły z napisem „my” i „wy”, … ale na szczęście można płynąć nawet „zepsutą” łódką i dopłynąć do wystarczająco dobrego i stabilnego brzegu.
A! Dziękuję i za to, że nie rozpuszczałyście energii poza grupą! Dzięki temu miałyśmy naprawdę PIĘKNE POLE … do popisu 😉
(*) … tytuł, oraz wiele innych słów użytych w tekście to słowa Uczestniczek, które jak z rękawa sypały zdaniami, które aż chciało się notować - dziękuję też za Waszą mądrość i odważanie się, by wyrażać siebie po swojemu.
📌 „Wakacje z Terapią Grupową”,
10-15.08.2026, Żurawi Młyn w miejscowości Ciemno, prowadząca: Maria Pełko