07/08/2026
Był przy Tobie, kiedy wszystko się sypało. Nie doradzał i nie oceniał. Po prostu przychodził i był z Tobą. A potem odszedł - i została cisza, której nie ma z kim obgadać.
Po stracie zwierzęcia rzadko kiedy słyszymy „współczuję”. Częściej: „to tylko kot”, „weźmiesz nowego”, „przecież wiedziałaś, że tak będzie”. Kenneth Doka nazwał to disenfranchised grief - żałobą, której odbiera się prawo do istnienia. Strata jest prawdziwa, jednak otoczenie nie robi na nią miejsca, więc przeżywana ją po cichu, ze smutkiem, złością, w samotności i z poczuciem winy i wstydem, że „aż tak” boli.
Badania nad żałobą po stracie zwierzęcia pokazują, że to, jak przechodzimy stratę, zależy nie tylko od siły więzi, a tekże od tego, czy ktoś tę stratę uznaje - czy możesz o niej mówić bez tłumaczenia się i usłyszeć „rozumiem, to była ważna relacja” zamiast „nie przesadzaj”.
Wsparcie nie zabiera bólu. Zabiera samotność w bólu. Żałoba przestaje wtedy być walką na dwa fronty: ze stratą i z poczuciem, że nie wypada jej przeżywać.
Jeśli ktoś obok Ciebie właśnie stracił zwierzaka, nie musisz mowić mądrych rzeczy, radzić. Wystarczy: „bardzo mi przykro, wiem, jak był dla ciebie ważny”.
Więcej o tym, co robią wsparcie i akceptacja, kiedy odchodzi zwierzę znajdziesz w karuzeli oraz na moim blogu - na blogu psychetee.pl.
A jeśli teraz nikt nie stoi obok, możesz być wsparciem dla samej siebie: krok po kroku prowadzi przez to workbook psychologiczny z nagraniami audio „Wracam do siebie”.
Jeżeli potrzebujesz profesjonalnego wsparcia - umów sesje online. Pracuję z tematem żałoby po stracie zwierzaka )i nie tylko) od lat.
❓❓Kto był Twoim wsparciem, kiedy odszedł Twój zwierzak? A może nie było nikogo? Napisz w komentarzu.