System - Specjalistyczny Gabinet Psychologiczny

System - Specjalistyczny Gabinet Psychologiczny Zajmuję się diagnozą i psychoterapią zaburzeń emocjonalnych dzieci, młodzieży i rodzin.

Specjlizuję się w psychoterapeutycznym leczeniu zaburzeń odżywiania: anoreksji i bulimii. Jestem specjalistką psychologii klinicznej i certyfikowaną psychoterapeutką. dr Małgorzata Talarczyk - specjalista psychologii klinicznej, Certyfikowany psychoterapeuta SNP i SNTR PTP, Certyfikowany terapeuta w zakresie terapii systemowej, Certyfikowany superwizor psychologii klinicznej dziecka.

Taką czytelniczą recenzję mojej książki znalazłam w internecie. Przyznam, że czytałam z niepokojem, bo recenzje specjali...
30/05/2026

Taką czytelniczą recenzję mojej książki znalazłam w internecie. Przyznam, że czytałam z niepokojem, bo recenzje specjalistów oraz czytelników i czytelniczek mogą być różne, z czym zawsze się liczę. Recenzje zarówno książek jak i artykułów zawsze uczą pokory. Są też cennymi wskazówkami co zmienić w artykule lub na co zwrócić uwagę przy kolejnej książce.
Za tę recenzję bardzo dziękuję.

https://dlalejdis.pl/artykuly/anoreksja-i-bulimia-w-praktyce-terapeutycznej-recenzja?fbclid=IwdGRjcASHyUdjbGNrBIfJQWV4dG4DYWVtAjExAHNydGMGYXBwX2lkDDM1MDY4NTUzMTcyOAABHuWgbgcwyTJOKr3FpWzjl-j1jo3eOkXRFOSzIYU-1WQh1XK3rC6FFfdLxU8F_aem_C8tbkDJmSvEfIBxoCHv-tA

Recenzja książki „Anoreksja i bulimia w praktyce terapeutycznej” – recenzja - Zaburzenia odżywiania w perspektywie psychologicznej i rola psychoterapii w leczeniu chorych.

Myślę, że wszelkie skrajności dotyczące leczenia metodami psychologicznymi - czyli psychoterapią - nikomu nie służą. Bo ...
27/05/2026

Myślę, że wszelkie skrajności dotyczące leczenia metodami psychologicznymi - czyli psychoterapią - nikomu nie służą.

Bo między oczekiwaniem by wszystkie stosowane metody były (ilościowo) zbadane, a nazywaniem "leczeniem" każdej relacji z psychoterapeutą, powinna być przestrzeń na: wiedzę (nie tylko terapeutyczną, ale też kliniczną, w tym diagnostyczną), kompetencje, etykę i zdrowy rozsądek oraz dobór metod dostosowanych do zaburzenia i etapu jego doświadczania przez pacjenta. A to czy diagnoza zaburzenia będzie ograniczeniem lub/i etykietą, a nie rozumieniem doznań pacjenta w chorowaniu, leczeniu i doświadczeniu życiowym, zależy od terapeuty.

Ale - pacjenta, czyli osoby zmagającej się z zaburzeniami zdrowia psychicznego, w tym z zaburzeniami psychicznymi, a nie tylko nazywanej "pacjentem". Bo jeszcze do niedawna słowo "pacjent" było źle widziane i słyszane, preferowano określenie "klient", jakoby bardziej podmiotowe.
A od jakiegoś czasu (korelację czasową pozostawiam Państwu) słowo "pacjent" bywa moim zdaniem nadużywane, bo legislacyjnie "dobro pacjenta" jest porządane.

Tymczasem przed laty prof. Aleksandrowicz proponował wyodrębnienie psychoterapii jako metody leczenia od pomagania psychospołecznego osobom nie wymagającym leczenia (Aleksandrowicz 2004).
A obecnie prof. Bąbel różnicuje: psychoterapię jako leczenie, od innych form pomocy psychologicznej, takich jak: poradnictwo psychologiczne, interwencję kryzysową, trening rozwoju osobistego, psychoedukację czy coaching (Bąbel 2026).

Tak więc między zbadaniem wszystkiego i ułożeniem w tabelki, a efektywnym leczeniem psychoterapeutycznym zaburzeń psychicznych, jest przestrzeń na różnicowanie form pomocy psychologicznej. A w leczeniu psychoterapią - zwrócenie uwagi na dobór metod zgodnie z Evidence Based Practice (EBP) i psychoterapią spersonalizowaną.

Jednocześnie od dawna mam wątpliwości czy publiczne spory dotyczące specjalistycznych zagadnień leczenia metodami psychologicznymi służą pacjentom? Bo można sobie wyobrazić jak czuli by się pacjenci czekający na operację chirurgiczną, czytając w mediach społecznościowych spory chirurgów na temat korzyści czy niekorzyści praktykowanych sposobów przeprowadzania operacji czy stosowania takich a nie innych nici chirurgicznych? Choć przewiduję odpowiedź, że to - dla dobra pacjenta, to jednak moich wątpliwości nie rozwiewa.

Co jakiś czas wracam (z różnych stron) do poruszanych tematów, z nadzieją, że krople drążą (nie tylko) skałę - liczba mnoga (kropli) celowa.

Zdjęcie jak zawsze - dla zwrócenia uwagi na tekst. Maj 2026.

Szanowni Państwo, kwartalnik "Psychoterapia" (2025/4) opublikował mój polemiczny artykuł pt. "Znaczenie diagnozy w psych...
21/05/2026

Szanowni Państwo, kwartalnik "Psychoterapia" (2025/4) opublikował mój polemiczny artykuł pt. "Znaczenie diagnozy w psychoterapeutycznym leczeniu zaburzeń psychicznych" - link do artykułu poniżej.
Pisząc o znaczeniu diagnozy pozwoliłam sobie również na polemikę z uznanymi psychoterapeutami, takimi jak Irvin Yalom, Harlen Anderson czy twórcy terapii narracyjnej Micheal White i David Epston.
Tak więc artykuł prawdopodobnie niektórych ucieszy, innych rozczaruje, jeszcze innych oburzy. Ale mimo różnych ocen, a szczególnie tych krytycznych, mam nadzieję, że temat Państwa zainteresuje, a może też skłoni do spojrzenia na zagadnienie diagnozy, z innej niż dotychczas strony. Zachęcam do lektury nie tylko psychologów i psychoterapeutów.

Dziękuję anonimowym dla mnie Recenzentom, za uwagi, dzięki którym artykuł zyskał szerszą perspektywę.
Dziękuję również Redakcji "Psychoterapii" za publikację tematu budzącego kontrowersje.

https://www.psychoterapiaptp.pl/pdf-214851-140103?filename=Znaczenie-diagnozy-w-psyc.pdf&fbclid=IwY2xjawR7sIVleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBOakdJZWhTcFdQZnpyM1ZCc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHngGYOcn1tafLpTTBnHsk7xKHr9gwVTIUjwvfwNoVPyBsaFEF3BFEB2RMtj3_aem_uQD95wgdMbImAfF-Pw_jWg

Co wspólnego ma wolność z odwagą i poczuciem bezpieczeństwa?Temat znany nie tylko z dziedziny filozofii, ale też psychol...
18/05/2026

Co wspólnego ma wolność z odwagą i poczuciem bezpieczeństwa?

Temat znany nie tylko z dziedziny filozofii, ale też psychologii i psychoterapii. Ale to też temat, z którym wielu z nas zmaga się w swoim życiu na co dzień.
O wolności w kontekście psychologicznym i jej względności pisał Erich Fromm w książce "Ucieczka od wolności".

Wg Fromma wolność, mimo że przyniosła człowiekowi „niezależność i władze rozumu, uczyniła go samotnym, a przez to lękliwym i bezsilnym. Owa izolacja jest nie do zniesienia i ma on do wyboru albo ucieczkę przed brzemieniem wolności ku nowym zależnościom i podporządkowaniu, albo dążenie do pełnej realizacji wolności pozytywnej, która opiera się na jedyności i niepowtarzalności człowieka”.
W koncepcji Fromma wolność jest dla ludzi wartością względną, a nie absolutną. „Wolność, bowiem zdaniem Fromma może wiązać się z samotnością, a ucieczka od samotności staje się wówczas utratą wolności”. (…) Uzyskanie wolności jest przejściem od uzależnienia bez odpowiedzialności do niezależności, ale na własny rachunek”. (Fromm 1997)

Fromm opisał wolność w kontekście poczucia bezpieczeństwa.

A co wspólnego ma wolność z odwagą?

To szeroki i wielokontekstowy temat, więc nawiążę tylko do (mojej) dziedziny zawodowej jaką jest psychologia i psychoterapia. O tym, że psycholodzy walczą (nadal mimo Ustawy, której art. 23 wymaga nowelizacji) o standardy i zakres zawodu, wiedzą może tylko psycholodzy. Natomiast spory dotyczące psychoterapii są już bardziej znane, m.in. też dzięki nagłaśnianiu tematu przez media. Spór dotyczy m.in. zdefiniowania psychoterapii, wykształcenia bazowego umożliwiającego kształcenie w psychoterapii, a także uznania nurtów i badań.

I gdzie tu odwaga?

O odwadze w swoim felietonie napisała niedawno dr Kasia Kasia, że najtrudniej jest być przeciwko swoim, przeciwko tym których się lubi i szanuje (link w komentarzu). Co prawda tekst autorki dotyczy polaryzacji w polityce, ale można go doświadczać także poza polityką, np. w dziedzinie aktywności zawodowej. Bo najłatwiej i najbezpieczniej jest być w bańce określonych poglądów, jest wówczas "zaplecze" wsparciowe grupy w między grupowych sporach, po jednej czy po drugiej stronie. Ale gdy jest się pomiędzy bańkami, bo nie podziela się w stu procentach poglądów żadnej z nich, wówczas bańkowe niezadowolenie (eufeministycznie rzecz ujmując) płynie z każdej ze stron. I trzeba to znieść by pozostać wiernym/wierną swoim poglądom.

Również można pozostać wiernym sobie, gdy prowadząc zajęcia seminaryjno-warsztatowe dla kształcących się psychoterapeutów proponuje się "treści" nie zgodne w stu procentach z linią nurtu, co w słuchaczach wywołuje dysonans poznawczy i ambiwalencję, a czasami werbalizowaną frustrację, czy nawet złość. Tu też jest wybór, a z nim bywa związana odwaga, by iść pod prąd, mając przekonanie, że to dobry kierunek.

I tak wolność, w tym szczególnie poglądów wiąże się z odwagą, a czasami zachwianym poczuciem bezpieczeństwa, lub jego brakiem gdy szuka się go na zewnątrz, a nie w sobie.

Po co ten post?

Dla dodania otuchy i wiary w sens wyrażania własnego zdania i drogi myślenia, czasami z częściowo podzielanymi poglądami pewnych grup, czasami obok, a czasem wręcz przeciwnie. Bo wiem, że nie mało jest osób, które nie identyfikują się w pełni ze standardami czy poglądami żadnej ze stron sporu, choć tych stron bywa więcej niż dwie.
Można by się nawet pokusić o hipotetyczne rozważania, do ilu procent rozbieżności nie będzie się przez jakąś grupę uznanym za przeciwnika, a od ilu procent rozbieżności, jest się już po drugiej stronie "barykady"? Trochę jak zaliczenia egzaminu, ale kto to policzy? Kto zaliczy? Choć bez liczenia można by oczekiwać od środowiska psychologów i psychoterapeutów tolerancji, inkluzywności i elastyczności.

Fot. 2017 rok. Wykład w Auli UAM na zaproszenie Koła Naukowego Zaburzeń Odżywiania, na temat pracy z zaburzonym obrazem ciała w psychoterapii chorych z jadłowstrętem psychicznym. To praca autorska, nie zbadana ilościowo, ale efektywna terapeutycznie i opisana przeze mnie w artykule opublikowanym w czasopiśmie naukowym "Psychoterapia" (2017/2) oraz w książkach: Anorexia nervosa - w sieci pułapek" (2019) Wydawnictwo Naukowe SILVA RERUM i "Anoreksja i bulimia w praktyce terapeutycznej" (2026) Wydawnictwo Naukowe PWN. Metoda nie zbadana, a "działa", choć w konglomeracie z innymi metodami. A na badania od lat pozostaję otwarta.

To tylko część uczestników grupy już po zakończeniu dwudniowych zajęć seminaryjno - warsztatowych na temat psychoterapii...
08/05/2026

To tylko część uczestników grupy już po zakończeniu dwudniowych zajęć seminaryjno - warsztatowych na temat psychoterapii zaburzeń odżywiania się, na Kursie dla zaawansowanych w Wielkopolskie Towarzystwo Terapii Systemowej .

Motto, które przed laty sformułowałam dla mojej pracy psychoterapeutycznej i szkoleniowej, a które chyba wiele mówi, brzmi:

ŻEBY POMÓC TRZEBA ZROZUMIEĆ, ŻEBY ZROZUMIEĆ TRZEBA POZNAĆ.

Przytaczam je również w nawiązaniu do poprzedniego postu.

Dziękuję za ciekawą i kreatywną współpracę.

P.S.
Pierwszy raz zamieszczam zdjęcie po zajęciach.

W słowie od autorki książki "Anoreksja i bulimia w praktyce terapeutycznej"  m.in. napisałam: (...) "Mam nadzieję, że z ...
07/05/2026

W słowie od autorki książki "Anoreksja i bulimia w praktyce terapeutycznej" m.in. napisałam:

(...) "Mam nadzieję, że z moich doświadczeń skorzystają psychoterapeuci, ale też, że zainteresują się lekarze, których pacjentami są osoby chorujące na wymienione zaburzenia odżywiania się. Moją intencją w dzieleniu się doświadczeniem i refleksjami z psychoterapeutami jest zachęcenie oraz zainspirowanie do szukania własnych rozwiązań i propozycji terapeutycznych, nie traktuję więc książki jak „instrukcji obsługi człowieka”. Mam również nadzieję, że omawiane zagadnienia przybliżą ten trudny temat rodzinom chorych, a może też osobom zmagającym się z objawami anoreksji czy bulimii." (...)

Psychoterapię rozumiem jako złożony proces leczenia indywidualnej osoby, a także objęcie terapią rodziny w przypadku dzieci i młodzieży. Bo trudno w leczeniu pacjentów w wieku rozwojowym pomijać rodziców.

Określone zaburzenia mają podobne objawy i przebieg, ale każdy pacjent/pacjentka to osoba o różnych cechach (mimo pewnych podobieństw np. u chorych na anoreksję), to osoby pochodzące z rodzin o różnych genach i odmiennej historii, różnych tradycjach, komunikacji, wartościach i priorytetach, a także pozostające pod wpływem czynników społeczno-kulturowych zmieniających się w czasie.

Prowadząc od lat zajęcia seminaryjno-warsztatowe na temat psychoterapeutycznego leczenia osób z zaburzeniami odżywiania, uwzględniając zmieniające się kryteria diagnostyczne oraz kotekst konstrukcjonistyczny, omawiam czynniki predysponujące, wyzwalające i podtrzymujące objawy oraz najważniejsze zagadnienia z obszarów indywidualnych i rodzinnych, a także metody pracy z nimi.
Ale i tak zdarza się, że słyszę niedosyt "instrukcji".

Dlatego napisałam w słowie od autorskim, że książka nie jest "instrukcją obsługi człowieka" i tak też myślę o psychoterapii.
Oczywiście rozumiem niepewność i brak doświadczenia uczących się psychoterapeutów, ale zastanawiam się co leży u podłoża tak często zgłaszanego zapotrzebowania na szczegółowe "wytyczne" prowadzenia psychoterapii. Z czego wynika tak wiele obaw, a nawet lęku przed pracą z pacjentem z tzw.."trudnym" rozpoznaniem? Nasuwa mi się kilka hipotez, ale to temat, który wymaga głębszego rozpoznania. Wrócę do niego.

Natomiast coraz częściej obserwuję też, że kształcący się psychoterapeuci dostrzegają obręcz "nurtowego" myślenia o człowieku, co bardzo mnie cieszy.

Pracując, uwzględniam Evidence-Based Practice (EBP) jako dostępne wyniki badań, ale też doświadczenie kliniczne psychoterapeuty i potrzeby pacjenta. W praktyce bliska jest mi psychoterapia spersonalizowana, która odchodzi od ortodoksyjnego traktowania nurtów, natomiast uwzględnia etapy terapii i etapy zmiany pacjenta, jego stylu radzenia sobie oraz oczekiwania i do tych zmiennych dostosowuje metody psychoterapii (niezależnie od nurtu), co zaleca prof. Norcross.

Podsumowując:

Z wymienionych powodów spójna z moim rozumieniem i stosowaniem psychoterapii jako metody leczenia, jest zarówno praktyka oparta na dowodach (EBP) jak i terapia spersonalizowana, czym pozwalam się podzielić, w czasie trwających dyskusji na temat psychoterapii.

Zakładam, że można mieć odmienne zdanie, choć mam nadzieję, że we wspomnianym rozumieniu psychoterapii nie jestem osamotniona.

Fot. M.T. Grafika okładki wewnątrz książki "Anoreksja I bulimia w praktyce terapeutycznej".(2026) Wydawnictwo Naukowe PWN.

WOLNOŚĆ I GRANICE - OKSYMORON?NIEKONIECZNIE.Zacznijmy od Ericha Fromma:W koncepcji Fromma wolność jest dla ludzi wartośc...
01/05/2026

WOLNOŚĆ I GRANICE - OKSYMORON?NIEKONIECZNIE.

Zacznijmy od Ericha Fromma:

W koncepcji Fromma wolność jest dla ludzi wartością względną, a nie absolutną. „wolność bowiem zdaniem Fromma może wiązać się z samotnością, a ucieczka od samotności staje się wówczas utratą wolności”. (…) Uzyskanie wolności jest przejściem od uzależnienia bez odpowiedzialności do niezależności, ale na własny rachunek”.
(E. Fromm "Ucieczka od wolności")

A teraz przejdźmy do dzieciństwa (to już ode mnie)

1. Granice stawiane dziecku przez rodziców uczą nawyków (np. dotyczących higieny, rytmu dnia i nocy, odżywiania itp.), przestrzegania zasad, ale też tego, że w życiu dorosłych też istnieją ograniczenia np. kodeks prawa czy ruchu drogowego. A co równie ważne, o ile nie ważniejsze granice stawiane przez rodziców dają dziecku poczucie bezpieczeństwa. Niestety nie wszyscy rodzice, z różnych powodów, często też bardzo osobistych, rozumieją i akceptują zasadność granic. A potem bywają problemy wychowawcze "z dzieckiem", czasami też zdrowotne, o ile u podłoża leży brak poczucia bezpieczeństwa.

2. Nauczeni w dzieciństwie granic i ich przestrzegania większość z nas nie kradnie, nie robi rozbojów, nie prowadzi pojazdów pod wpływem środków odurzających itp. Ale bez granic jakimi są kodeks drogowy czy karny, mniejszość bez początkowo nauczonych, a następnie uwewnętrznionych norm i granic, bez opamiętania robiłaby co chciała, stwarzając zagrożenie dla pozostałych.

3. Wolność słowa - wbrew pozorom też ma swoje granice, choć w ostatnich latach coraz mniej respektowane. Sprzyja temu bezkarność w mediach społecznościowych, ale też w realu. A jako że słowo wyzwala emocje, a emocje u niektórych wyzwalają czyny, to otacza nas agresja nie tylko werbalna, ale też fizyczna. Widzimy ją w rodzinach, w miejscach publicznych, w placówkach ochrony zdrowia. Czy nie czas odebrać mikrofon siewcom agresji i hejtu?

4. Ale jest jeden obszar (moim zdaniem), w którym obowiązuje bezgraniczna wolność i nie można stawiać żadnych granic. Tym obszarem jest myślenie. Samodzielne, niezależne, krytyczne, kreatywne, wolne od schematów, od tego co popularne, popularyzowane czy poprawne politycznie. Niestety wydaje (mi) się, że ten obszar wolności nie jest dostatecznie wykorzystywany. Z wolnością myśli, wiąże się dystans do tego co zastane, rozumienie przenośni, metafor, abstrakcyjnego poczucia humoru i nie czytania sarkazmu jak wyroku śmierci na siebie.

***
A na koniec główne tezy konstrukcjonizmu (*) społecznego, które, brzmią:

(1) Wiedza zastana na temat świata ( w tym też wiedza na własny temat) wymaga sceptycznego i krytycznego namysłu,

(2) Wiedza jest uwarunkowana historycznie i kulturowo.

(3) Wiedza ma charakter społeczny: powstaje i jest podtrzymywana w ramach społecznych interakcji i uzgodnień.

(4) Wiedza implikuje społeczne zachowania, a w szczególności wyraża się to w procesie kontroli.

(*) Tezy konstrukcjonizmu z: S. Chrząstowski, B. de Barbaro (2011) "Postmodernistyczne inspiracje w psychoterapii".

***
Konstrukcjoniści zakwestionowali tezę, że „język jedynie odzwierciedla i opisuje to, co się dzieje w obiektywnie istniejącej rzeczywistości.”

I czy tezy konstrukcjonizmu społecznego nie znajdują odzwierciedlenie w kryteriach diagnostycznych, podejściach terapeutycznych, "popularności" takich, a nie innych nurtów czy metod, preferowaniu określanego stylu traktowania dzieci, myśleniu o roli człowieka w otaczającej przyrodzie, itp?

Małgorzata Talarczyk 1.05.2025.

P.S.
1. Tekst sprzed roku, z niezawodnej pamięci fejsbukowej. Może kogoś w pierwszo-majowy dzień zainteresuje?
2. Foto zamazane, bo jak zawsze w celu zwrócenia uwagi na słowa.

PSYCHOTERAPIA - kwestia proporcji. (28.04.2025)Trochę odnośnie tego co czytam w grupach dla psychologów i psychoterapeut...
28/04/2026

PSYCHOTERAPIA - kwestia proporcji. (28.04.2025)

Trochę odnośnie tego co czytam w grupach dla psychologów i psychoterapeutów. A skoro trochę tu i trochę tam, to w proporcji 50:50%.
Jakiś czas temu na jednej z grup pojawił się post skierowany do psychoterapeutów z pytaniem - co dla terapeuty jest najważniejsze. Może pytanie było nieco inaczej sformułowane, ale taki był sens.
I gdy czytałam komentarze, to tyleż się dziwiłam co zmartwiłam, też w proporcji 50:50%.
Bo najczęściej padały odpowiedzi, że najważniejsze są emocje, "czucie pacjenta", zrozumienie, empatia, a tylko w nielicznych komentarzach wymieniona była wiedza, mniej więcej w proporcjach 90:10%.
Z jednej strony było to (dla mnie) zaskakujące, z drugiej - takie myślenie wpisuje się w proponowaną tezę, że najważniejsza czy szczególnie ważna w pracy terapeuty, jest osobowość i relacja.
Tak, osobowość jest ważna w tej pracy, ale jest to wartość u profesjonalisty niewystarczająca.
W przyjaźni, miłości czy innych relacjach opartych na emocjach i więziach, cechy osobowości mają istotne znaczenie, ale czy w profesjonalnej relacji są najważniejsze? Profesjonalnej czyli takiej, w której osoba chcąca rozwiązać swoje problemy czy pragnąca samorozwoju (klient) uzyskuje pomoc. Natomiast osoba cierpiąca z powodu zaburzeń psychicznych lub cierpiąca psychicznie z powodu choroby somatycznej (pacjent) - otrzymuje psychoterapeutyczne leczenie. W obu przypadkach trudno o profesjonalizm bez specjalistycznej wiedzy. (Kryteria podziału klient- pacjent, własne).
Zarówno pacjentowi jak i klientowi korzystającym z psychoterapii towarzyszą zwykle (różne) emocje, o różnym stopniu nasilenia, co jest naturalne.

Ale czy podobne emocjonalne zaangażowanie winno też leżeć po stronie psychoterapeuty?
Bo czy relację, która jest niezbędną bazą w procesie psychoterapii - leczenia, powinna cechować symetria, jak w prywatnych relacjach pacjenta? A dla poszerzenia perspektywy i ku refleksji - czy symetryczne relacje miałyby towarzyszyć także w leczeniu dzieci i młodzieży?

Wracając do proporcji: empatia po stronie terapeuty i zaangażowanie są z tą pracą ściśle związane i pożądane, tylko nasuwa się pytanie o proporcje - emocji do wiedzy i profesjonalnego dystansu?
Bo dystans, obok wiedzy jest niezbędny by terapeuta mógł z dalszej czyli szerszej perspektywy i w szerszym kontekście widzieć i rozumieć sytuację pacjenta lub klienta. By np. nie mówić, co niestety się zdarza, że z chorymi na anoreksję nie może pracować, bo ich cierpienie terapeutę przytłacza. A co w takim razie z pracą terapeutyczną z pacjentami chorującymi onkologicznie?
Może więc faktycznie, sądząc po wypowiedziach części terapeutów, dawno już sugerowany (m.in. przez prof. Aleksandrowicza), podział na leczenie i pomaganie, znajduje uzasadnienie.

Jakie więc powinny być proporcje emocji do wiedzy, empatii do profesjonalnej pracy?
Leczenie, to zdecydowanie coś więcej niż empatyczne towarzyszenie i podążanie "za pacjentem".

Zastanawia mnie, skąd aż ok. 80-90% przekonania u kształcących się terapeutów, że emocje w pracy są najważniejsze? Czy to prywatne preferencje czy nabyte i zinterioryzowane przekazy ze szkoleń?

A skąd (moje) przekonanie, że w leczeniu wiedza i wynikające z niej profesjonalne podejście terapeuty winny być w proporcjonalnej przewadze, nad zaangażowaniem emocjonalnym?
Bo czy emocje będące w przewadze czyniąc relację terapeutyczną symetryczną, mogą mieć korzystny wpływ na proces leczenia?
To przekonanie wynika z praktyki i wypowiedzi setek pacjentów oraz ich rodzin, z którymi terapeutycznie pracowałam i nadal pracuję, że oczekują profesjonalnego leczenia, a nie "towarzyszenia w procesie". A także z informacji zwrotnych od szkolących się terapeutów, którzy po zajęciach warsztatowych potrafią różnicować leczenie od pomagania oraz związane z tymi różnicami oczekiwania pacjentów czy klientów.

Czyli proporcje w psychoterapii to ważny temat, wart pytań i uwagi oraz odpowiedzi i refleksji.

P.S. (28.04.2026)
1. Refleksje sprzed roku, bynajmniej nie straciły na aktualności, wręcz przeciwnie - będą miały ciąg dalszy.
2. Ten post rok temu został "poddany polemice" na jednej z grup i wzbudził ożywioną krytyczną dyskusję - link w komentarzu.
3. Odniosłam się wówczas do tej polemiki - link w kolejnym komentarzu.

Fot. 2024 r.

Gdy w 2008 roku pisałam artykuł pt. "Godne życie, a zaburzenia odżywiania" (opublikowany w Psychoterapia 2009/1), bo tem...
25/04/2026

Gdy w 2008 roku pisałam artykuł pt. "Godne życie, a zaburzenia odżywiania" (opublikowany w Psychoterapia 2009/1), bo temat godności nie tylko w chorowaniu, ale też w leczeniu od dawna mnie zajmuje, odwoływałam się do książki Józefa Kozieleckiego "O godności człowieka" (1977), słyszałam wówczas, że to już "stara" pozycja i czy nie lepiej sięgnąć po nowszą.

Zawsze dziwią i martwią mnie takie uwagi, bo to tak jakby wartości i słowa je opisujące ulegały z czasem przedawnieniu i dewaluacji. Oczywiście w psychologii ważne są aktualne badania, ich wyniki, konteksty i metodologia, ale gdyby nie myśl ludzka, to po co nauce filozofia, etyka, po co książki, artykuły, eseje.

Zapewne algorytmy wygenerują i wyrecytują regułki i teksty na każdy temat, ale nie będzie to ani ludzka myśl, ani refleksje inspirujące do kolejnych rozważań,.hipotez czy badań cennych w pracy terapeutycznej.

(25.04.2025) - facebook przypomniał.

A dzisiaj tylko dodam, że poczuciu godności w chorowaniu oraz leczeniu poświęciłam jeden z rozdziałów książki "Anoreksja i bulimia w praktyce terapeutycznej" (2026) PWN.
Rozdział, podobnie jak pozostałe tematy napisałam w oparciu (jak tytuł książki wskazuje) o praktykę kliniczną i terapeutyczną.

A wspominam o tym dlatego, że będąc zdecydowanie przeciwna szarlatanerii w psychoterapii, zachowuję też uważność i szacunk dla ludzkiej myśli i refleksji, szczególnie tej której upływ czasu i rozwój nauki nie dewaluuje.
Bo nie każda "stara" książka jest przestarzała, podobnie jak nie każda myśl czy koncepcja niezbadana, nie zasługuje na uwagę czy szacunek.

MałgorzataTalarczyk (25.04.2026).

Fot. Internet

"Największą chorobą naszych czasów stał się literalizm - tendencja do ograniczającej myślenie dosłowności. Pierwszym jej...
21/04/2026

"Największą chorobą naszych czasów stał się literalizm - tendencja do ograniczającej myślenie dosłowności. Pierwszym jej objawem jest brak zdolności do rozumienia metafory, potem pauperyzacja poczucia humoru" - słowa Olgi Tokarczuk na pogrzebie prof. Marii Janion.

Z obserwacji dodam:

Niestety nie tylko poczucie humoru ulega pauperyzacji, również takt i kindersztuba, wyczucie miejsca i czasu, respektowanie cudzych granic.

A z tego co czytam w mediach społecznościowych to przekraczanie granic dotyczy też ich zacierania między "mową obrończą i prokuratorską", bo nie wystarczy bronić jakiejś tezy czy poglądu, trzeba przy tym ad personam do interlokutora. Taki styl.

Jest też styl dydaktyczno- wykładowy: pouczanie, wykładanie i wypowiedzi ex cathedra.

No i jest również styl szkolny: dziś pytanie - dziś odpowiedź, przekonanie, że każde pytanie wymaga odpowiedzi? Jakby brak odpowiedzi nie był wystarczającym komunikatem.

Jest także styl komentowania obok tematu, trudno nań odpowiadać bez skorygowania, choć niektórzy lubią korektą się wykazać.

A nad wszystkim czuwa zawsze gotowy do akcji konfrontacyjny styl komunikacji.

Pomijam styl hejterski.

Takie czasy.

Adres

Grochowska 38/1
Poznan
60-332

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 10:00
14:00 - 16:00
Wtorek 09:00 - 10:00
14:00 - 16:00
Środa 09:00 - 10:00
14:00 - 16:00
Czwartek 09:00 - 10:00
14:00 - 16:00
Piątek 09:00 - 10:00
14:00 - 16:00

Telefon

+48604226702

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy System - Specjalistyczny Gabinet Psychologiczny umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij