18/05/2026
Co wspólnego ma wolność z odwagą i poczuciem bezpieczeństwa?
Temat znany nie tylko z dziedziny filozofii, ale też psychologii i psychoterapii. Ale to też temat, z którym wielu z nas zmaga się w swoim życiu na co dzień.
O wolności w kontekście psychologicznym i jej względności pisał Erich Fromm w książce "Ucieczka od wolności".
Wg Fromma wolność, mimo że przyniosła człowiekowi „niezależność i władze rozumu, uczyniła go samotnym, a przez to lękliwym i bezsilnym. Owa izolacja jest nie do zniesienia i ma on do wyboru albo ucieczkę przed brzemieniem wolności ku nowym zależnościom i podporządkowaniu, albo dążenie do pełnej realizacji wolności pozytywnej, która opiera się na jedyności i niepowtarzalności człowieka”.
W koncepcji Fromma wolność jest dla ludzi wartością względną, a nie absolutną. „Wolność, bowiem zdaniem Fromma może wiązać się z samotnością, a ucieczka od samotności staje się wówczas utratą wolności”. (…) Uzyskanie wolności jest przejściem od uzależnienia bez odpowiedzialności do niezależności, ale na własny rachunek”. (Fromm 1997)
Fromm opisał wolność w kontekście poczucia bezpieczeństwa.
A co wspólnego ma wolność z odwagą?
To szeroki i wielokontekstowy temat, więc nawiążę tylko do (mojej) dziedziny zawodowej jaką jest psychologia i psychoterapia. O tym, że psycholodzy walczą (nadal mimo Ustawy, której art. 23 wymaga nowelizacji) o standardy i zakres zawodu, wiedzą może tylko psycholodzy. Natomiast spory dotyczące psychoterapii są już bardziej znane, m.in. też dzięki nagłaśnianiu tematu przez media. Spór dotyczy m.in. zdefiniowania psychoterapii, wykształcenia bazowego umożliwiającego kształcenie w psychoterapii, a także uznania nurtów i badań.
I gdzie tu odwaga?
O odwadze w swoim felietonie napisała niedawno dr Kasia Kasia, że najtrudniej jest być przeciwko swoim, przeciwko tym których się lubi i szanuje (link w komentarzu). Co prawda tekst autorki dotyczy polaryzacji w polityce, ale można go doświadczać także poza polityką, np. w dziedzinie aktywności zawodowej. Bo najłatwiej i najbezpieczniej jest być w bańce określonych poglądów, jest wówczas "zaplecze" wsparciowe grupy w między grupowych sporach, po jednej czy po drugiej stronie. Ale gdy jest się pomiędzy bańkami, bo nie podziela się w stu procentach poglądów żadnej z nich, wówczas bańkowe niezadowolenie (eufeministycznie rzecz ujmując) płynie z każdej ze stron. I trzeba to znieść by pozostać wiernym/wierną swoim poglądom.
Również można pozostać wiernym sobie, gdy prowadząc zajęcia seminaryjno-warsztatowe dla kształcących się psychoterapeutów proponuje się "treści" nie zgodne w stu procentach z linią nurtu, co w słuchaczach wywołuje dysonans poznawczy i ambiwalencję, a czasami werbalizowaną frustrację, czy nawet złość. Tu też jest wybór, a z nim bywa związana odwaga, by iść pod prąd, mając przekonanie, że to dobry kierunek.
I tak wolność, w tym szczególnie poglądów wiąże się z odwagą, a czasami zachwianym poczuciem bezpieczeństwa, lub jego brakiem gdy szuka się go na zewnątrz, a nie w sobie.
Po co ten post?
Dla dodania otuchy i wiary w sens wyrażania własnego zdania i drogi myślenia, czasami z częściowo podzielanymi poglądami pewnych grup, czasami obok, a czasem wręcz przeciwnie. Bo wiem, że nie mało jest osób, które nie identyfikują się w pełni ze standardami czy poglądami żadnej ze stron sporu, choć tych stron bywa więcej niż dwie.
Można by się nawet pokusić o hipotetyczne rozważania, do ilu procent rozbieżności nie będzie się przez jakąś grupę uznanym za przeciwnika, a od ilu procent rozbieżności, jest się już po drugiej stronie "barykady"? Trochę jak zaliczenia egzaminu, ale kto to policzy? Kto zaliczy? Choć bez liczenia można by oczekiwać od środowiska psychologów i psychoterapeutów tolerancji, inkluzywności i elastyczności.
Fot. 2017 rok. Wykład w Auli UAM na zaproszenie Koła Naukowego Zaburzeń Odżywiania, na temat pracy z zaburzonym obrazem ciała w psychoterapii chorych z jadłowstrętem psychicznym. To praca autorska, nie zbadana ilościowo, ale efektywna terapeutycznie i opisana przeze mnie w artykule opublikowanym w czasopiśmie naukowym "Psychoterapia" (2017/2) oraz w książkach: Anorexia nervosa - w sieci pułapek" (2019) Wydawnictwo Naukowe SILVA RERUM i "Anoreksja i bulimia w praktyce terapeutycznej" (2026) Wydawnictwo Naukowe PWN. Metoda nie zbadana, a "działa", choć w konglomeracie z innymi metodami. A na badania od lat pozostaję otwarta.