03/08/2026
Udostępniam post sprzed roku, bo nadal jest aktualny. Dodam teraz do poruszanego tematu uwagę dotyczącą różnicowania między: specjalizowaniem się w psychologicznym leczeniu określonych zaburzeń psychicznych, a wybiórczym diagnozowaniem wybranych zaburzeń. Bo diagnoza nozologiczna to w dużym stopniu diagnoza różnicowa, a trudno różnicować specjalizując się wyłącznie w wybranych zaburzeniach (np. ADHD czy ASD).
I tak jak specjalizowanie się w psychoterapii w określonych zaburzeń jest, moim zdaniem, przyszłościowe (o czym w poście poniżej), tak zawężenie diagnozowania tylko (!) do np. ADHD czy ASD albo tylko do depresji czy schizofrenii, lub wybiórczo OCD czy zaburzeń odżywiania się, wydaje się ryzykowne dla pacjentów.
Podobnie jak lekarz kardiolog nie specjalizuje się wyłącznie w diagnozowaniu tylko nadciśnienia, a neurolog nie diagnozuje tylko migreny, czy endokrynolog tylko choroby Hashimoto itp. Natomiast specjaliści coraz częściej specjalizują się leczeniu poszczególnych chorób czy zaburzeń.
M.T. 3.08.2026.
***
Pytania i uwagi Pana doktora to jest ważne i kluczowe różnicowanie psychoterapii - jako leczenia zaburzeń i chorób oraz psychologicznego pomagania w problemach i rozwoju osobistym osobom korzystającym z psychoterapii.
Myślę, że jest to kierunek rozwijania się i praktykowania psychoterapii jako formy leczenia, a przynajmniej (moim zdaniem) byłby to dobry kierunek - czyli specjalizowanie się psychoterapeutów w leczeniu określonych zaburzeń. Przy czym nie koniecznie jednego zaburzenia, ale z wyboru kilku różnych np. depresji, OCD czy zaburzeń odżywiania się itp. Podobnie jak już funkcjonuje specjalizowanie się w psychoterapii zaburzeń osobowości czy terapii uzależnień. Jednocześnie trudno nie dostrzegać, że psychologiczne leczenie stymuluje również rozwój osobisty.
Byłaby to też kliniczna weryfikacja efektywności stosowanych metod, dobranych zarówno do konkretnego pacjenta z jego możliwościami, zasobami, doświadczeniami oraz cechami (poznawczymi i emocjonalnymi), historią życia, rodziną pochodzenia itp. A jednocześnie dobór metod efektywnych w leczeniu określonego rodzaju zaburzenia, przy czym mogłaby to też być weryfikacja czasu trwania psychoterapii, co nie jest bez znaczenia.
Dodam, że są też zaburzenia i wiek pacjentów, w których psychoterapia indywidualna jest niewystarczająca i wskazana jest równoległa terapia rodzinna.
A dla psychoterapeuty byłoby to bezcenne źródło zdobywania i wzbogacania doświadczenia w stosowaniu psychologicznego leczenia.
Dzielę się refleksjami psychoterapeutki - w myśleniu o człowieku i jego zaburzeniach czy problemach odwołującej się do nurtu systemowego, ale w leczeniu pacjentów korzystającej także z metod innych nurtów.
Bo metody i nurty są dla pacjentów, a nie odwrotnie, czyli nie pacjent ma być dostosowany do nurtu czy metody. Dodam też, że ortodoksyjne dostosowywanie leczonych pacjentów do konkretnego nurtu budzi moje etyczne wątpliwości.
Przy czym jest dla mnie oczywiste, że w psychoterapii, przynajmniej tak jak ją rozumiem i stosuję, nie leczymy objawu, tylko osobę, która z powodu objawu zgłasza się na terapię.
Terapeuta więc, odwołując się do wiedzy i wyników dostępnych badań oraz swojego doświadczenia klinicznego, nie tylko uwzględnia oczekiwania pacjenta, ale też razem z pacjentem rozpoznaje czynniki predysponujące, wyzwalające i podtrzymujące objawy, a także funkcje jakie objaw może pełnić w życiu osoby, jej rodziny czy środowiska.
W podejściu systemowym ważnym obszarem pracy, poza kontekstem indywidualnym i rodzinnym, są też czynniki kulturowo-społeczne i narracyjne.
Jeżeli psychoterapeuta czuje się (choć byłoby korzystne nie tylko poczucie) odpowiednio przygotowany do pracy z pacjentami ze wszystkimi możliwymi zaburzeniami (też np. z psychozami) i może zaoferować wszystkim pacjentom profesjonalne psychologiczne leczenie, to byłoby optymalne, choć nie wiem czy jest realne?
Oczywiście biorę też pod uwagę wysoce prawdopodobne odrębne zdania.
M.T. 3.08.2025.
https://www.facebook.com/share/p/18xN5vBXeu/