30/04/2026
Dlaczego Jung przestrzegał przed psychodelikami?
Carl Gustaw Jung przestrzegał przed stosowaniem psychodelików jako środków otwierających treści nieświadomości, które następnie będzie bardzo trudno zintegrować.
1. Rozstanie z Freudem
Po rozstaniu z Freudem, mniej więcej w latach 1913-1919, Carl Gustaw Jung doświadczał silnego kryzysu psychicznego, w którym czuł się „zagrożonym przez psychozę” („menaced with a psychosis”). Czerwona Księga jest niemal w całości zapisem tego kryzysu. Jung dokumentował w niej swoje wizje, dialogi z postaciami wewnętrznymi (jak Filemon) i malował obrazy oddające jego stan ducha.
2. Model psychozy
W pierwszej połowie XX wieku naukowcy (np. Kraepelin i jego uczniowie Knauer i Maloney, 1913 oraz Guttmann, 1936) interesowali się substancjami wywołującymi modelowe i przemijające doświadczenie psychozy. Początkowo była to meskalina, jednak rosnące zapotrzebowanie na środek chemiczny do modelowych psychoz zmotywowało firmę Sandoz do wprowadzenia L*D na rynek w 1947 roku. L*D zostało więc wprowadzone jako narzędzie badawcze dla psychiatrii, ale bardzo szybko zaczęto badać również jego potencjał terapeutyczny.
W latach 50. w psychiatrii biologicznej funkcjonowały już zatem pojęcia „psychomimetyk” (II Konferencja Neurofarmakologiczna, 1955) oraz „halucynogen” do opisu modelu schizofrenii zanim następnie rozpowszechniły się pojęcia „psychodelik” (Osmond, 1957) i „enteogen” (m.in. Ruck i Wasson, 1979).
W kontekście rosnącego zainteresowania psychodelikami, Jung wiedział o nich przede wszystkim jako środkach indukujących psychozę. Rozumiał psychozę jako głęboki proces psychologiczny, w którym świadomość zostaje „zalana” przez treści z nieświadomości zbiorowej.
Bardzo możliwe, że silny kryzys psychiczny, który wcześniej przeszedł, nie usposabiał go dobrze do medykamentów, których celem miało być indukowanie modelowej psychozy.
3. Zbyt dużo, zbyt szybko
Jung pisze w liście do dominikanina Victora White’a w kwietniu 1954 roku:
„Nie ma sensu pragnąć wiedzieć więcej o nieświadomości zbiorowej, niż to, co otrzymuje się poprzez sny i intuicję.”
oraz
„Nie chodzi o to, by wiedzieć więcej, lecz by więcej unieść… im większa wiedza, tym większy ciężar moralny.”
To dwie ważne uwagi.
Według Junga, pewien dostęp do nieświadomości zbiorowej jest nam potrzebny, lecz nadmierny może być niebezpieczny. Psychodeliki mogą ten limit przekraczać. Zalanie psychiki treściami archetypowymi może prowadzić do regresji a nie rozwoju. Nieświadomość zbiorowa jest magazynem wielu rzeczy, z których wiele nie jest Jaźnią i może mieć wręcz dezintegrujący wpływ, jak zauważają Lisa Marchiano, Joseph Lee, Deborah Stewart z “This Jungian Life” (link w komentarzu).
Po drugie, każde poszerzenie świadomości zwiększa odpowiedzialność moralną. To może być punkt nieoczywisty dla wielu współczesnych psychonautów. Więcej wglądu to więcej moralnego ciężaru do niesienia. Ciężar moralny może przejawiać się jako zwiększona wrażliwość na niespójność (u siebie i innych) oraz poczucie, że „widząc więcej”, nie można już żyć tak jak wcześniej. Trudno ponieść ten ciężar, kiedy jest więcej doświadczeń niż integracji…
Jung doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że ludzkość od niepamiętnych czasów podejmowała zmienione stany świadomości w celach duchowych i leczniczych. Użycie środków psychoaktywnych w kontekstach rdzennych odbywało się jednak w „kontenerze” wspólnoty ludzkiej dysponującej określoną kosmologią, co umożliwiało zintegrowanie tych doświadczeń. Było staranne przygotowanie, rytuał oraz domknięcie. Jung wskazuje na możliwy problem z domknięciem i dlatego nazywa Aldousa Huxleya „uczniem czarnoksiężnika” (Zauberlehrling), który wie, jak przywołać duchy, lecz nie wie, jak je odpędzić.
4. Co z doświadczeniem religijnym?
Jung bardzo szanował głębokie przeżycie religijne, a doświadczenie numinotyczne określił jako mające potencjał, by „wyzwolić człowieka z klątwy patologii”. Jednak był sceptyczny wobec przeżycia duchowego indukowanego farmakologicznie. W liście do Jamesa Kirscha wypowiada słynne ostrzeżenie: „Jestem głęboko nieufny wobec ‘darmowego’ oświecenia... Strzeż się niezasłużonej mądrości.” Z kolei w liście do Betty Eisner z 1957 roku Jung nazwał psychodeliczne doświadczenie religijne „teozofią” oraz „substytutem prawdziwej religii”. Filozof i znawca mistycyzmu, Walter Terence Stace, opublikował tzw. tezę o obojętności przyczynowej w 1960 roku, rok przed śmiercią Junga. Nie wiadomo jednak, czy Jung ją znał i czy mogła mieć dla niego znaczenie.
W 1961 roku Jung korespondował z Billem Wilsonem, twórcą ruchu AA. Do wejścia na ścieżkę duchową w pokonywaniu alkoholizmu skłoniły Wilsona własne doświadczenia zmienionych stanów świadomości: z 1934 roku z belladonną (wilcza jagoda) w szpitalu Towns Hospital w Nowym Jorku i 25 lat później z L*D. Napisał do Junga: „Miałem korzyść z kilku sesji z L*D. Podczas mojego pierwszego eksperymentu, przeprowadzonego kilka lat temu, moje spontaniczne doświadczenie duchowe sprzed około dwudziestu pięciu lat zostało ponownie przeżyte z wielką intensywnością i przekonaniem.” (Wilson, list do Junga, 29 marzec 1961).
To tak, jakby Wilson mówił do Junga: „To, co nazywasz doświadczeniem duchowym, może być czasem dostępne przez substancję - ale nie jako ucieczka, tylko jako otwarcie.” Niestety, stan zdrowia Junga pogarszał się i Wilson już nie otrzymał odpowiedzi na swój list.
5. Jung a jungiści
Można przypuszczać, że mocne stanowisko Junga opierało się nie tylko o argumenty merytoryczne, lecz także o silne, osobiste przeżycia. Jung był nie tylko geniuszem psychoanalizy, był też człowiekiem z krwi i kości, przeszedł przez wielki kryzys, miał prawo się obawiać i dm***ać na zimne. Współcześni psychoterapeuci jungowscy są do przodu o wiele dekad, dysponują danymi z praktyki klinicznej oraz badaniami.
Argumentują, że jeśli psychodeliki wydobywają istnienie Jaźni do świadomości ego, to są tym samym użyteczne i spójne z procesem indywiduacji. Wskazują, że główną racją przy rozważaniu użycia psychodelików jest ich zgodność z psychoanalizą, ponieważ wspierają zdolność do urzeczywistnienia Jaźni.
Powyższe jednak nie uchyla wagi ostrzeżenia Junga, które pozostaje aktualne: nie igrajmy z nieświadomością, nie otwierajmy zbyt wiele, zbyt szybko, zbyt chciwie i zbyt zuchwale.