05/09/2026
Wrzesień w przedszkolu to czas pełen emocji.
Są dzieci, które wchodzą do sali bez większego problemu. Są też takie, dla których samo rozstanie z rodzicem jest ogromnym przeżyciem. Płacz, przytulanie, trzymanie się kurczowo mamy albo taty, niepewność… czasem złość.
I myślę sobie, że to naprawdę dużo jak na tak małego człowieka.
Nowe miejsce. Nowe osoby. Nowe zasady. Dużo dzieci, dźwięków, sytuacji, których jeszcze nie znamy. I nagle trzeba odnaleźć się w tym wszystkim bez mamy czy taty obok.
Ale w tym wszystkim widzę też, jak dużo emocji przeżywają rodzice.
Bo zostawić płaczące dziecko i odejść to przecież wcale nie jest łatwe. Rodzic też się stresuje, martwi, zastanawia, czy robi dobrze. Czasem sam ma łzy w oczach.
I wtedy nauczyciel ma naprawdę ważne zadanie. Musi przyjąć te wszystkie emocje. Dziecka, rodzica, a czasem również swoje. Być spokojnym, kiedy wokół jest dużo płaczu i napięcia. Przytulić, pocieszyć, dać poczucie bezpieczeństwa, ale też pozwolić dziecku przeżyć to po swojemu.
Nie ma jednej recepty na adaptację.
Jedno dziecko potrzebuje kilku dni, inne kilku tygodni. Jednego dnia jest super, a następnego znowu pojawiają się łzy. I to nie znaczy, że coś poszło nie tak.
To po prostu proces.
Proces, w którym dziecko uczy się, że rodzic odchodzi, ale wraca. Że przedszkole może być bezpiecznym miejscem. Że można tęsknić i jednocześnie dobrze się bawić. Że można płakać i nadal być zaopiekowanym.
Dlatego chyba najbardziej potrzebujemy teraz cierpliwości. I trochę więcej wyrozumiałości: dla dzieci, dla rodziców i dla nauczycieli.
Bo każdy z nas przeżywa ten czas trochę inaczej. 🤍
A dzieci naprawdę nie muszą być dzielne za wszelką cenę.
Czasem wystarczy, że po prostu mają obok siebie kogoś, kto pomoże im przejść przez to, co dla nich teraz takie trudne.