07/06/2026
No to dzielę się wrażeniami na gorąco po wczoraj! 😊
Odwiedziło mnie 7 osób – terapeutów – każdy z własną, unikatową historią i zestawem narzędzi do pracy z innymi: toyohari, stems & branches, ziołolecznictwo, terapie manualne, refleksologia i wiele innych podejść.
Szczerze mówiąc, na początku miałem lekką wątpliwość, czy osoby z tak dużym doświadczeniem i szerokim przygotowaniem uda się zainteresować tak miękkimi i subtelnymi technikami jak Sotai. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie się tym martwiłem 🙃 Już po krótkim czasie każdy mógł na własnym ciele poczuć, jak ogromną zmianę potrafi wywołać pozornie niewielki, prosty ruch 🙂
Warsztaty nie były w gruncie rzeczy nastawione na naukę nowych „chwytów”, ale raczej na przesunięcie percepcji w rejony, na które na co dzień nie zwracamy uwagi. I muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem, jak szybko uczestnicy weszli w tę jakość uważności na subtelne detale ✨
Dla przykładu – podczas ćwiczeń w parach można było usłyszeć takie rozmowy:
– Dobrze trzymam te ręce?
– Chyba tak… ale… nie, coś jest nie tak.
– Za nisko?
– Nie, pozycja jest dobra, tylko… masz w nich za dużo napięcia!
🙂
Jeden moment szczególnie mnie poruszył – kiedy ćwiczyliśmy technikę kołysania, to ja byłem „pacjentem”. Poinstruowałem uczestniczkę, jak ma prowadzić nacisk i ruch rąk, a kiedy zaczęła pracować, wydarzyło się coś bardzo ciekawego.
Zapytałem:
– Czujesz, jak kołyszesz rytmicznie?
– Tak… to takie przyjemne, mimo że to ja to wykonuję.
– Jesteś pewna, że to ty kołyszesz mną?
– No tak… chociaż nie… czuję, jakby twoje ciało prowadziło moje ręce. Ale przecież to ja… Nie umiem tego do końca uchwycić.
To jeden z tych rzadkich momentów, które trudno wytłumaczyć komuś, kto nie pracował manualnie w ten sposób – bo pojawia się doświadczenie, w którym granica między „tym, kto wykonuje” i „tym, kto otrzymuje” zaczyna się rozmywać.
Dziękuję wszystkim uczestnikom i do zobaczenia na kolejnych spotkaniach! 🙏✨