Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek

Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek Akupunktura japońska i konstytucjonalna w oparach moksy.

Kiedy prowadzę warsztaty dla innych terapeutów, w przerwie między blokami zajęć robimy wspólny Qi Gong. 🍃Ustawiamy się w...
13/06/2026

Kiedy prowadzę warsztaty dla innych terapeutów, w przerwie między blokami zajęć robimy wspólny Qi Gong. 🍃

Ustawiamy się w kole obok siebie, a następnie krok po kroku uczymy się danej sekwencji. Zaczynamy od postawy – stopy na szerokość ramion, ręce luźne, miednica ciężka i osadzona, kręgosłup prosty, głowa jakby zawieszona w powietrzu.

Następnie przechodzimy do nauki samego ruchu, obserwując, jak nasze ręce wypełniają przestrzeń. Potem dodajemy właściwy oddech, ucząc się rozpoznawać, kiedy jest yang – wznoszenie, a kiedy yin – opadanie. Powtarzamy wszystko kilka razy, aż poczujemy, że ruch staje się naturalny i niewymuszony.

Na końcu zostawiam wisienkę na torcie 🍒 – wizualizację. Uczymy się rozumieć, co oznaczają nasze gesty, jak zmieniają obszar Qi najpierw wokół nas, a następnie w nas samych.

Qi Gong to jedna z tych sztuk, które można określić mianem: „Easy to learn. Hard to master.” ☯️

Powtórzyć sekwencję ruchów i skoordynować ją z oddechem można nauczyć się w kilka minut. Jednak pełne zrozumienie i synchronizacja wszystkich elementów – postawy, ruchu, oddechu oraz wizualizacji – potrafią zajmować całe lata.

Z drugiej strony nie trzeba tyle czekać, by zacząć czerpać korzyści z Qi Gongu. Wiele z nich odczuwamy praktycznie od ręki. Bardzo lubię ten moment, te kilka minut zaraz po wspólnych ćwiczeniach, kiedy nagle cała grupa zaczyna poruszać się wolniej. W sali robi się ciszej, nikt o nic nie pyta. Po prostu jesteśmy tam. 🌿

Lubię też obserwować, jak ten nastrój udziela się wszystkim podczas zajęć:

– O! Teraz to czuję! Teraz masz dobrze te ręce!
– Naprawdę? Ale ja po prostu nic nie robiłam, nic nie myślałam, tylko położyłam ręce.
– I o to od początku chodziło. 😊

/////////////////////

A czy wy także praktykujecie Qi Gong?
W jaki sposób kultywujecie siebie?

No to dzielę się wrażeniami na gorąco po wczoraj! 😊Odwiedziło mnie 7 osób – terapeutów – każdy z własną, unikatową histo...
07/06/2026

No to dzielę się wrażeniami na gorąco po wczoraj! 😊

Odwiedziło mnie 7 osób – terapeutów – każdy z własną, unikatową historią i zestawem narzędzi do pracy z innymi: toyohari, stems & branches, ziołolecznictwo, terapie manualne, refleksologia i wiele innych podejść.

Szczerze mówiąc, na początku miałem lekką wątpliwość, czy osoby z tak dużym doświadczeniem i szerokim przygotowaniem uda się zainteresować tak miękkimi i subtelnymi technikami jak Sotai. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie się tym martwiłem 🙃 Już po krótkim czasie każdy mógł na własnym ciele poczuć, jak ogromną zmianę potrafi wywołać pozornie niewielki, prosty ruch 🙂

Warsztaty nie były w gruncie rzeczy nastawione na naukę nowych „chwytów”, ale raczej na przesunięcie percepcji w rejony, na które na co dzień nie zwracamy uwagi. I muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem, jak szybko uczestnicy weszli w tę jakość uważności na subtelne detale ✨

Dla przykładu – podczas ćwiczeń w parach można było usłyszeć takie rozmowy:

– Dobrze trzymam te ręce?
– Chyba tak… ale… nie, coś jest nie tak.
– Za nisko?
– Nie, pozycja jest dobra, tylko… masz w nich za dużo napięcia!

🙂

Jeden moment szczególnie mnie poruszył – kiedy ćwiczyliśmy technikę kołysania, to ja byłem „pacjentem”. Poinstruowałem uczestniczkę, jak ma prowadzić nacisk i ruch rąk, a kiedy zaczęła pracować, wydarzyło się coś bardzo ciekawego.

Zapytałem:
– Czujesz, jak kołyszesz rytmicznie?
– Tak… to takie przyjemne, mimo że to ja to wykonuję.
– Jesteś pewna, że to ty kołyszesz mną?
– No tak… chociaż nie… czuję, jakby twoje ciało prowadziło moje ręce. Ale przecież to ja… Nie umiem tego do końca uchwycić.

To jeden z tych rzadkich momentów, które trudno wytłumaczyć komuś, kto nie pracował manualnie w ten sposób – bo pojawia się doświadczenie, w którym granica między „tym, kto wykonuje” i „tym, kto otrzymuje” zaczyna się rozmywać.

Dziękuję wszystkim uczestnikom i do zobaczenia na kolejnych spotkaniach! 🙏✨

Na samym początku, kiedy dopiero zaczynałem moją przygodę z akupunkturą, życie było proste. Przychodził pacjent, badałem...
04/06/2026

Na samym początku, kiedy dopiero zaczynałem moją przygodę z akupunkturą, życie było proste. Przychodził pacjent, badałem jego tętno, aplikowałem jedną igłę i w większości przypadków sprawa była załatwiona. 😊

Ja byłem zadowolony, bo metoda była prosta, a pacjenci również — kosztem niewielkiego dyskomfortu otrzymywali satysfakcjonujący efekt.

Chcąc nie chcąc, chwilę później mierzyłem się w gabinecie z ich dziećmi, które zachęcone przez rodziców kładły się na tej samej kozetce.

Od początku zdawałem sobie sprawę, że muszę zmienić technikę, ale nie bardzo miałem alternatywę. Próbowałem różnych metod: akupresury, stymulacji wskaźnikiem czy igły kontaktowej, aby nie traumatyzować młodych pacjentów.

O ile byłem w stanie zmienić tętno i zmniejszyć dolegliwości, z jakimi zgłaszał się do mnie młodszy pacjent, o tyle wiedziałem, że nasze sesje są dla niego stresujące i pełne niepewności.

Przypomniałem sobie o tym wszystkim w zeszłym tygodniu, kiedy odwiedziła mnie moja stała pacjentka — tym razem ze swoją córką, która wpadła dla towarzystwa.

Widziałem, jak z ciekawością obserwuje moją pracę, więc zagadnąłem:

— Pozmieniało się u mnie dużo od naszego ostatniego razu, co?
— Nooo... Żadnych igieł, tylko ręce.
— Zaraz kończę. Chcesz, żebym Ciebie też zbadał? Bez igieł. 😉

Chwilę później leżała już na kozetce.

Teraz, bogatszy o doświadczenia akupunktury japońskiej, potrafię zadziałać odpowiednio. Ruch jest delikatny i niespieszny, dłoń zatrzymuję tylko na krótką chwilę — aż zmieni się napięcie w tkance. Potem przechodzę do nóg i wykonuję krótkie Sotai — ćwiczenia z napięciem.

I już.

Po cichu gratuluję sobie, bo udało mi się zrobić „za mało” — bo czas na to nie pozwolił 😄

Umawiamy się na następne spotkanie.

— Mamo, umówisz mnie też? ❤️

////////////////////////////////////

Już w tę sobotę spotykam się z żywymi praktykami, aby ćwiczyć właśnie te techniki — minimalne, bezigłowe, beznarzędziowe i bezbolesne. 🙌

Uczą cierpliwości oraz wrażliwości, by nie działać pochopnie tam, gdzie nie ma takiej potrzeby.

Nie mogę się już doczekać, aby zdać Wam raport! 😊

🗺️ Mapa Europy z 1600 rokuZawsze uwielbiałem patrzeć na mapy.Fascynowało mnie to, jak granice państw falują, przesuwają ...
26/05/2026

🗺️ Mapa Europy z 1600 roku

Zawsze uwielbiałem patrzeć na mapy.

Fascynowało mnie to, jak granice państw falują, przesuwają się i zmieniają przez setki lat, choć największe miasta i ważne ośrodki często pozostają dokładnie tam, gdzie były wcześniej.

Z meridianami jest bardzo podobnie.

To, gdzie kończy się Francja, a zaczyna Hiszpania, jest w pewnym sensie umowne. Granice tworzymy po to, aby łatwiej orientować się w świecie i go porządkować, choć historia pokazuje, że rzadko są czymś stałym.

🌀 W akupunkturze robimy podobnie.

Mówimy o meridianie Żołądka, Płuc czy Nerek, jakby były oddzielnymi liniami na mapie ciała.

Ale to trochę jak z nazwami ulic.

We Wrocławiu znajdziemy:
➡️ Opolską prowadzącą do Opola,
➡️ Legnicką do Legnicy,
➡️ Świdnicką do Świdnicy.

Taka droga po drodze mija dziesiątki innych miejsc, ale swoją nazwę bierze od głównego kierunku, w którym prowadzi.

🛣️ Z meridianami jest podobnie.

Meridian Żołądka nie działa wyłącznie na sam żołądek. Może wpływać na wzrok, zatoki, jamę ustną, oddech, jelita i wiele innych struktur znajdujących się na swojej trasie.

A sam przebieg meridianu również nie zawsze wygląda identycznie.

🌊 Potrafi dostosowywać się do budowy ciała, napięć, urazów czy chorób. Czasem wręcz „zmienia trasę”, omijając problematyczny obszar lub łącząc się z innym przebiegiem.

📚 Dlatego książki dają nam jedynie orientację w terenie i wskazują, gdzie szukać danego elementu. W Tradycyjnej Japońskiej Medycynie istotne jest jednak to, że nie opiera się ona na sztywnych dogmatach ani stałych zasadach.

Dlatego tak duży nacisk kładzie się na palpację i kontakt z żywym ciałem — to one dopiero pozwalają odkryć prawdziwą mapę pacjenta.

„Ziemia jest żywiołem substancji. Ludzie Królestwa Ziemi są różnorodni i silni, wytrwali i odporni.Woda jest żywiołem zm...
22/05/2026

„Ziemia jest żywiołem substancji. Ludzie Królestwa Ziemi są różnorodni i silni, wytrwali i odporni.

Woda jest żywiołem zmiany. Ludzie Plemion Wody potrafią przystosować się do wielu rzeczy. Łączy ich poczucie wspólnoty i miłość, które pozwalają im przetrwać wszystko.

Ogień jest żywiołem mocy. Ludzie Narodu Ognia mają pragnienie, wolę oraz energię i determinację, by osiągnąć to, czego chcą.

Powietrze jest żywiołem wolności. Nomadzi Powietrza odcięli się od ziemskich trosk i odnaleźli spokój ducha.

— Dlaczego mi to wszystko mówisz?

— Ważne jest czerpanie mądrości z wielu różnych źródeł. Jeśli czerpiemy ją tylko z jednego miejsca, staje się ona sztywna i martwa. Zrozumienie innych — innych żywiołów i innych narodów — pomoże ci osiągnąć pełnię.”

Rozmowa pomiędzy Iroh a Zuko
Awatar, Ostatni Władca Wiatru

🤩Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych na 2. edycję kursu akupunktury dla początkujących🤩Podczas kursu będę p...
20/05/2026

🤩Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych na 2. edycję kursu akupunktury dla początkujących🤩

Podczas kursu będę przekazywał wiedzę i umiejętności pozwalające na praktyczne stosowanie różnych technik terapeutycznych oraz świadome podejście do pracy z pacjentem.

Program kursu został ułożony stopniowo — od podstaw diagnostyki i pracy z meridianami, po bardziej zaawansowaną integrację metod terapeutycznych.

🌞Program kursu

1. zjazd — 19–20 września
Podstawy diagnostyki i filozofii medycyny Wschodu

✅Yin–Yang
✅5 Przemian
✅6 warstw
✅podstawy palpacji
✅Fukushin — diagnostyka brzucha

2. zjazd — 24–25 października
Meridiany i podstawy pracy punktowej

✅meridiany główne
✅lokalizacja punktów
✅rodzaje punktów
✅Teishin — wprowadzenie i praktyka podstawowa

3. zjazd — 21–22 listopada
Techniki terapeutyczne i praca z energią

✅moksybucja (rodzaje, techniki, bezpieczeństwo)
✅Okyu
✅Teishin — praktyka pogłębiona
✅Shonishin
✅tonizacja i rozpraszanie

4. zjazd — 16–17 stycznia
Diagnostyka pulsu i praca z jego jakością

✅rodzaje pulsu
✅konstytucje
✅klasyczne podziały
✅wpływ terapii na jakość pulsu

5. zjazd — 20–21 lutego
Praca z ciałem i integracja metod

✅Sotai
✅Haishin
✅dobór narzędzi
✅typowe błędy terapeutyczne
✅stabilność terapeuty

6. zjazd — 20–21 marca
Konstytucja i meridiany cudowne

✅meridiany cudowne
✅BaZi — język konstytucji
✅przygotowanie do zaliczenia

7. zjazd — 10 kwietnia
✅Zaliczenie końcowe
✅wręczenie dyplomów

///////////////////////////////////////

Koszt i inwestycja

💰 1500 zł za zjazd weekendowy
📊 6 × 1500 zł = 9000 zł
🎓 7. zjazd (zaliczenie) — bezpłatny

📍 Szkolenia odbywają się w Opolu.

🧭 Kurs skierowany jest do osób chcących rozwijać praktyczne rozumienie akupunktury, palpacji i pracy z pacjentem, z naciskiem na doświadczenie kliniczne i umiejętności manualne.

🔔Zgłoszenia na kurs 668 110 689

– Panie Robercie, jak pan sobie radzi z tą całą negatywną energią, którą zostawiają pacjenci za sobą? W jaki sposób oczy...
17/05/2026

– Panie Robercie, jak pan sobie radzi z tą całą negatywną energią, którą zostawiają pacjenci za sobą? W jaki sposób oczyszcza Pan siebie i gabinet po całym dniu? Jakie stosuje pan rytuały, wizualizacje lub kadzidełka? 🌿

– Wyrzucam worek do śmieci, myję ręce… i wracam do domu. Nie robię niczego więcej.

Zdarzają się czasem takie dni, a czasem takie przypadki, że czujemy się po pracy jak przepuszczeni przez maszynkę do mielenia.

Zmęczeni, wypaleni, rozdrażnieni.
Coś do mnie przylgnęło, przykleiło się i mnie dręczy.

Pojawia się wówczas pokusa, aby przypisać winę KOMUŚ lub CZEMUŚ, żeby uzasadnić swoje gorsze samopoczucie, bo dużo łatwiej jest patrzeć przed siebie niż w głąb siebie.

1. Czy w trakcie spotkania dbam o to, aby mieć prosty kręgosłup? Czy zginam się w pół jak krewetka, bo „to tylko jedna szybka igła”? 🦐

2. Czy mój umysł jest spokojny i gotowy przyjąć historię pacjenta, czy krążę już wokół zakupów, telefonu i kolejnego pacjenta?

3. Czy próbuję wymusić określony efekt, zamiast pozwolić mu się pojawić?
„No już, zmieniaj się tętno! No dalej, powiedz, że czujesz się już lepiej, że trochę puściło!” 😅

4. Czy potrafię przyjąć fakt, że nie każdemu mogę pomóc — i że pacjent ma prawo wyjść niezadowolony?

5. Czy wykorzystuję spotkania, aby przelać na pacjenta swoje własne problemy — zalewam go swoją historią, kiedy on potrzebuje ciszy?

6. Czy znam swoje granice i potrafię uczciwie powiedzieć: „tego nie umiem”, „to mnie przerasta”, „potrzebujesz kogoś innego”?

7. Czy potrafię pozostać pokorny i niewidzialny, czy potrzebuję poczucia wyjątkowości, wdzięczności i potwierdzenia swojej skuteczności?

8. Czy dbam o siebie? Czy wyspałem się i zjadłem ciepły posiłek w spokoju, bez pośpiechu i telefonu w ręku? 🍵

Nie wierzę w to, że szałwia, palo santo lub inny piołun spalony na srebrnej tacy w gabinecie cudownie usuną wszystkie moje problemy i zmartwienia. To nie działa jak magiczne zaklęcie.

To tylko forma rytuału, która poprzez swoją symbolikę i ruch ma ułatwić to, co powinno zadziać się w umyśle.

Jeśli jednak jesteś w stanie pozytywnie odpowiedzieć na powyższe pytania i nadal odczuwasz coś „negatywnego”, to wtedy rzeczywiście być może coś wisi w powietrzu i wymaga oczyszczenia.

Ale do tego czasu — plecy proste, umysł spokojny, oddech świadomy… i nagle okaże się, że w gabinecie było znacznie mniej demonów, niż się wydawało. 🙂

Kiedy kończę zabieg akupunktury, zawsze proszę pacjenta, aby wstawał z kozetki powoli 🙂— Panie Robercie! Ja… czuję się t...
09/05/2026

Kiedy kończę zabieg akupunktury, zawsze proszę pacjenta, aby wstawał z kozetki powoli 🙂

— Panie Robercie! Ja… czuję się teraz jak na rauszu! Jak po kielichu! 🍷

To jeden z pozytywnych objawów, jakie występują podczas spotkania z akupunkturą japońską — stan głębokiego rozluźnienia i spowolnienia, które dzieje się zarówno w naszym umyśle, jak i ciele.

Dlaczego właściwie tak się dzieje? 🤔

Nasz „domyślny” codzienny stan, w którym się poruszamy — a który zarazem jest przyczyną wielu naszych zmartwień — zawiera w sobie szereg cech, takich jak:
• zacisk
• kontrola
• czujność
• napięcie mięśniowe
• płytki oddech

Boimy się czegoś. Stresujemy się tym, co ma nadejść. Rozglądamy się nerwowo. Szukamy czegoś. Usiłujemy kontrolować, zamiast się adaptować.

Akupunktura japońska różni się przede wszystkim swoim podejściem do pacjenta — nie usiłujemy zgadywać, które punkty należy nakłuć. Zamiast tego badamy mięśnie, ich napięcie (lub jego brak), starając się zrozumieć, gdzie ciało rzeczywiście potrzebuje pomocy.

A kiedy uda nam się to osiągnąć — delikatnym ruchem dłoni, teishinem czy ciepłą moksą 🔥 — ciało odpowiada odprężeniem.

Obserwujemy wówczas takie zmiany jak:
• rozluźnienie naczyń
• wolniejszy rytm wewnętrzny
• opadanie Yang
• obniżenie kortyzolu
• mniej kontroli Ego

To wszystko powoduje, że w ten sposób jesteśmy w stanie działać zarówno na umysł i emocje, jak i na fizyczne ciało 🫖

Ponieważ granica między nimi jest dużo bardziej rozmyta, niż na co dzień nam się wydaje.

Moje ulubione rozpoznanie, z jakim pacjenci przychodzą prosto od lekarza:👉 „Taką już Pan/Pani ma urodę — trzeba nauczyć ...
25/04/2026

Moje ulubione rozpoznanie, z jakim pacjenci przychodzą prosto od lekarza:

👉 „Taką już Pan/Pani ma urodę — trzeba nauczyć się z tym żyć.”

A mowa o ludziach w wieku 30–40 lat, którzy otrzymują dożywotni mezalians z lekami przeciwbólowymi, osłonowymi czy przeciwzapalnymi 💊

„Badania krwi OK, hormony w granicy normy, RTG i tomografia w porządku — z niewielkimi zmianami adekwatnymi do PESEL-u. Czyli wszystko powinno być dobrze. A jeśli jakimś cudem nadal boli… to proszę mniej się stresować albo udać się do psychiatry.”

To są słowa, które moja pacjentka rzeczywiście usłyszała jako diagnozę i zalecenia.

💬 Myślę, że jedną z najgorszych rzeczy, jakie tu się dzieją, jest moment, w którym lekarz przestaje wierzyć pacjentowi — albo nawet brać pod uwagę jego własne odczucia.

Jedynym wyznacznikiem prawdy stają się wyniki badań. Mają pierwszeństwo nad bólem i doświadczeniem człowieka.

A jeśli pacjent uważa inaczej — tym gorzej dla niego.

„Panie Robercie, mam tu moje leki przeciwbólowe… Jak je biorę, to przestają mnie boleć plecy. Ale zaczyna boleć żołądek, bo ja to wszystko połykam garściami.

I nie, że jestem hipochondryczką — biorę dokładnie tyle, ile lekarz mi przepisał.

Po prostu w pewnym momencie muszę wybierać: co mnie dziś będzie boleć — plecy czy żołądek.” 🤷‍♀️

🇩🇪 W niemieckim systemie ubezpieczeniowym akupunktura funkcjonuje jako „ostatnie koło ratunkowe”.

Trochę z braku zaufania, trochę „na wszelki wypadek” — ale jednak jest dostępna.

Pacjent zaczyna od lekarza pierwszego kontaktu, potem trafia do kolejnych specjalistów. Jeśli efekty są niezadowalające, a ból nadal trwa — pojawia się skierowanie na akupunkturę.

Bo skoro wszystko inne zawiodło… to „co szkodzi spróbować”?

To nadal nie jest pełne zaufanie. Raczej ostatnie miejsce w kolejce.

Ale przynajmniej jest to moment, w którym medycyna zaczyna słuchać pacjentów, którzy realnie odczuwają poprawę.

🤝 Osobiście nie widzę przeciwwskazań, aby akupunktura była stosowana równolegle — od początku, na równi z innymi metodami — jeśli pacjent tego chce.

W ten sposób możemy najszybciej pomóc, łącząc to, co najlepsze z medycyny szpitalnej i podejść orientalnych.

🇵🇱 Tymczasem na naszym polskim gruncie… wciąż jesteśmy gdzie indziej.

Tu nie chodzi już tylko o brak zaufania. Często to zwykła wrogość.

„To nie działa.”
„Gdyby działało, byłoby na studiach.”
„A jeśli działa — to tylko placebo.”

Nie domagam się rewolucji.

Nie oczekuję, że NFZ nagle podpisze umowy z gabinetami akupunktury, a w szpitalach pojawią się sale pachnące moksą.

Chciałbym na dziś tylko jednej rzeczy:

👉 Kiedy pacjent mówi, że go boli — uwierzyć mu.

Przeglądając ostatnio moje narzędzia pod koniec miesiąca, odruchowo rzuciłem sam do siebie, że już najwyższy czas zamówi...
14/04/2026

Przeglądając ostatnio moje narzędzia pod koniec miesiąca, odruchowo rzuciłem sam do siebie, że już najwyższy czas zamówić znowu igły do pracy w gabinecie… po czym spojrzałem dokładnie na półkę i odkryłem, że moje zapasy w zasadzie nie skurczyły się zbytnio od ostatniego razu.

No tak — prawie przestałem używać igieł ostatnio, no to stoją i czekają. 😄

Klasyk zwykł mawiać, że jesteśmy jak cebule – mamy warstwy.
I jest w tym dużo prawdy. 🧅

Oddziałując na człowieka w trakcie terapii, dotykamy poszczególnych jego barier — zaczynając od najbardziej zewnętrznych, przechodząc stopniowo do tych głębiej ukrytych.
Od warstwy skórno–powięziowej, do tkanki podskórnej i jeszcze głębiej.

Celem akupunktury, w moim odczuciu, nie jest odruchowe używanie za każdym razem tych samych poziomów, ale dopasowywanie ich każdorazowo do aktualnych potrzeb pacjenta.
Zaczynając od zewnętrznej warstwy i — w razie potrzeby — schodząc coraz głębiej.

Myślę, że ćwicząc subtelność oraz sztukę nie-działania, jesteśmy w stanie w zdecydowanej większości przypadków osiągnąć efekt terapeutyczny, pracując tylko na pierwszej warstwie — tzw. meridianach ścięgnisto-mięśniowych. 🌿

Jest to zdecydowanie bardziej czasochłonna metoda, ponieważ na samym początku wymaga od prowadzącego dużo zaangażowania oraz uwagi.
Ale z czasem — jeśli wytrwamy w naszej praktyce — ruch staje się delikatny jak wiatr na skórze. 🍃
Używamy coraz mniej igieł, a pacjenci otrzymują pełnoprawną terapię bez najmniejszego bólu czy dyskomfortu.

Opiszę to na przykładzie.

Kiedyś moją praktykę opierałem tylko na badaniu tętna.
Wybierałem meridian, następnie punkt.
Zauważyłem, że czasem (a nawet często) pacjent musiał „odchorować” pierwszą wizytę u mnie — pojawiało się osłabienie, rozbicie, burza emocji… a dopiero potem osiągaliśmy efekt poprawy nastroju oraz zdrowia.

To była szybka i efektywna metoda.
Niekoniecznie najlepsza dla pacjenta, bo nie rozróżniałem jeszcze poziomów subtelności.
Po prostu igła — tak jak zwykle — a pacjent musi przechorować, bo nie jest gotowy psychicznie na zmiany, mimo że ciało wyraża już taką gotowość.

Gościłem ostatnio pacjentkę, u której zauważyłem dużą słabość w rejonie klatki piersiowej i udało mi się to powiązać z meridianem osierdzia.

Aż się prosiło!
Ren 17 + Pc 6 🔥

I chce czy nie chce — klatka otwarta.

No właśnie…
Ale czy naprawdę chce?

Zamiast decydować za pacjenta, warto najpierw skonsultować to z jego ciałem.
Dotykam punktów, czuję delikatną zmianę w tkance, przybycie Qi… i koniec kontaktu.

Organizm wziął z tego tyle, ile był w stanie wziąć.
Nie mierzył się z sytuacją, w której zostaje postawiony przed faktem dokonanym — klatka otwarta, emocje wypuszczone — czy chcesz, czy nie, radź sobie z tym teraz.

Jeśli kryły się tam trudne emocje i myśli, pacjent nadal będzie musiał się z nimi zmierzyć.
Ale w tym wypadku będzie to się działo w jego przestrzeni — a nie ponad nim, ani mimo niego. ✨

Adres

Opolska 13
Proskau
46-060

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 15:00
Wtorek 10:00 - 15:00
Środa 10:00 - 15:00
Czwartek 10:00 - 15:00
Piątek 10:00 - 15:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek:

Udostępnij

Kategoria