06/07/2026
Nie chodzi o moją stratę. Chodzi o czyjąś utraconą szansę.
Na tym filmie widzicie młodego mężczyznę.
Dziś o 10:00 rano był u mnie na terapii.
Żeby do mnie dotrzeć, musiał pokonać ponad 100 kilometrów w jedną stronę.
Sam nie był w stanie prowadzić samochodu.
Przywiozła go żona.
Dla nich to nie była “zwykła wizyta”. To była nadzieja, że w końcu coś się zmieni.
Dlatego chciałbym poruszyć ważny temat.
Nigdy nie pobieram opłat za nieodwołane wizyty. Nie wpisuję nikogo na czarną listę. Nie mam pretensji.
Każdy ma prawo zmienić zdanie.
Ale kiedy ktoś zapisuje się na wizytę i po prostu nie przychodzi, bez telefonu i bez wiadomości, blokuje termin komuś innemu.
Komuś, kto być może - tak jak ten mężczyzna - zorganizował transport, wziął wolne w pracy, poprosił bliską osobę o pomoc i był gotów zrobić wszystko, żeby zawalczyć o swoje zdrowie.
Przez lata zauważyłem jedną rzecz.
Ludzie, którzy nie pojawiają się na pierwszej wizycie, bardzo często nie są jeszcze gotowi na zmianę.
Bo zdrowienie zaczyna się nie w gabinecie.
Zaczyna się wtedy, kiedy naprawdę wybierasz siebie.
Jeśli wiesz, że nie możesz przyjechać, po prostu napisz.
To zajmuje minutę.
Dla kogoś innego ta jedna wiadomość może oznaczać szansę, na którą czeka od wielu tygodni.
Szanujmy swój czas i szansę drugiego człowieka.
📞 Rejestracja: +48 783 079 414