12/08/2026
„Najważniejsza jest liczba na wadze.”
Bo nie jest. A przynajmniej nie w taki sposób, jak wielu osobom się wydaje.
Jako lekarka lecząca otyłość nie marzę o tym, żeby moi pacjenci ważyli jak najmniej. Życzę im, żeby mieli jak najmniej tkanki tłuszczowej i jak najwięcej zdrowia.
Wiem, że brzmi to trochę przewrotnie.
Przecież większość osób zgłaszających się po pomoc potrafi bez zastanowienia podać swoją wymarzoną masę ciała. Ale bardzo często nie potrafi odpowiedzieć na pytanie:
Co tak naprawdę ma się zmienić, kiedy osiągniesz tę liczbę?
Masz mieć więcej energii?
Lepiej spać?
Mniej boleć mają Cię kolana?
Chcesz odstawić część leków?
Zmniejszyć ryzyko cukrzycy?
Zajść w ciążę?
Czuć się swobodniej we własnym ciele?
Bo właśnie o to chodzi w leczeniu. Nie o samą liczbę. Co ciekawe, badania pokazują, że już redukcja około 5–10% masy ciała może przynieść ogromne korzyści zdrowotne.
Poprawia się ciśnienie tętnicze.
Poprawia się kontrola glikemii.
Spada ryzyko chorób sercowo-naczyniowych.
Poprawia się płodność i jakość życia.
I to wszystko może wydarzyć się jeszcze zanim osiągniesz swoją „wymarzoną wagę”. A czasami nawet wtedy, gdy nadal spełniasz kryteria otyłości.
Dlatego podczas konsultacji znacznie bardziej interesuje mnie to, co dzieje się z Twoim zdrowiem niż to, co pokazuje waga. Bo waga nie mierzy zdrowia. Nie pokazuje, ile masz tkanki tłuszczowej, jak pracuje Twoja wątroba jaki masz poziom glukozy, czy wartości ciśnienia.
I właśnie dlatego celem leczenia otyłości nie jest osiągnięcie idealnej wagi. Celem jest odzyskanie zdrowia.