12/04/2026
Podczas naszych ostatnich zakupów, gdy już staliśmy w kolejce, a nasz Teoś – jak to ma w zwyczaju – zaczepiał wszystkich wokół, zagadnęła nas pani stojąca obok. Zapytała, ile Teoś ma (lat), bo „pięknie mówi”. Dodała, że sama jest logopedą.
Ogromnie było to miłe dla mnie jako mamy, ale od razu pomyślałam, że to przecież nie stało się bez przyczyny.
Przygoda Teosia z dźwiękiem zaczęła się jeszcze zanim przyszedł na świat – muzyka towarzyszyła mu już w okresie prenatalnym, a od 3. miesiąca życia uczestniczył z nami w zajęciach dla maluszków. Dlaczego o tym piszę? Bo MUZYKOTERAPIA SILNIE WSPIERA PROCES ROZWOJU MOWY!
Z punktu widzenia neurobiologii mowa i muzyka są przetwarzane przez wspólne sieci neuronalne. Oznacza to, że mózg wykorzystuje te same zasoby do rozumienia melodii, co do rozmienia struktury języka. Aktywne muzykowanie to dla dziecka:
👂Trening analizy słuchowej: Aby dziecko mogło poprawnie wypowiedzieć głoskę, jego mózg musi najpierw precyzyjnie ją usłyszeć i odróżnić od innych dźwięków. Muzykoterapia uczy mózg tej selektywności – odróżniania barwy i wysokości dźwięku.
🥁Rytm jako szkielet wypowiedzi: Język ma swój rytm i akcenty. Kiedy Franek pracuje z Teosiem (i naszymi podopiecznymi) nad rytmem, stymuluje ośrodki motoryczne w mózgu. To one odpowiadają za płynność wypowiedzi i umiejętność składania sylab w słowa.
🧠Wsparcie neuroplastyczności: Aktywne granie na instrumentach angażuje obie półkule mózgu jednocześnie. Tworzą się nowe połączenia neuronalne, które dziecko wykorzystuje potem właśnie w komunikacji.
💁♀️Z mojej pedagogicznej perspektywy widzę w tym jeszcze jeden, kluczowy fundament: sprawstwo. Dziecko, które uczy się, że jego dźwięk (komunikat) wywołuje reakcję, szybciej nabiera pewności w używaniu słów. A sprawna komunikacja to w przyszłości najlepsza profilaktyka problemów z emocjami czy samoregulacją.
Dla nas muzyka to nie tylko pasja, to świadomie dobrane narzędzie rozwoju. 🎶🌸