10/09/2026
✍️STAŁAM NAD RENEM I NIE WIDZIAŁAM JUŻ ŻADNEJ DROGI
Była noc.
Stałam nad Renem z torbą, w której miałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Za plecami zostawiłam moje miejsce w Polsce. A wraz z nimi - całe swoje dotychczasowe życie.
Patrzyłam na ciemną rzekę i czułam, że wszystko, co wydarzyło się wcześniej, doprowadziło mnie właśnie tutaj.
Moje dzieciństwo.
Moje zranienia.
Złe decyzje.
Błędy, których nie potrafiłam już cofnąć.
I przede wszystkim - decyzja, że odejdę od Leszka.
Zostawiłam męża.
Zostawiłam rodzinę.
Zostawiłam córki.
Jedenastoletnią wtedy Natalkę.
Wydawało mi się, że gdzieś indziej zacznie się moje nowe życie. Że wyjazd do Niemiec będzie rozwiązaniem i wreszcie odnajdę siebie.
Nie odnalazłam.
Zostałam sama.
Bez pracy. Bez pieniędzy. Bez poczucia bezpieczeństwa. Bez miejsca, do którego chciałabym wrócić.
A może przede wszystkim - bez nadziei.
Pamiętam tamtą noc.
Na ławkach nieopodal spali bezdomni. Było chłodno i pusto. Patrzyłam na nich i pomyślałam, że właściwie sama jestem już bardzo blisko tego miejsca.
Tylko z torbą w ręku.
I z poczuciem, że nie mam już dokąd pójść.
Wtedy w mojej głowie zaczęły pojawiać się obrazy.
Dzieciństwo.
Samotność.
Chwile, kiedy tak bardzo chciałam być kochana.
I Leszek.
On, który mimo wszystkiego próbował mnie zatrzymać. Prosił, żebym wróciła do domu. Do niego. Do dzieci.
Ale ja wtedy byłam przekonana, że wiem, czego chcę.
Dzisiaj wiem, że człowiek czasem tak bardzo chce uciec od własnego cierpienia, że nie zauważa, iż ucieka również od tych, którzy go kochają.
Za mną była już jedna próba samobójcza.
A teraz znowu stałam nad Renem i czułam, że doszłam do kresu.
Nie chciałam niczego tłumaczyć.
Nie chciałam do nikogo dzwonić.
Nie chciałam prosić o pomoc.
Wydawało mi się, że moja historia już się skończyła.
I wtedy…w tej ciemności…pojawiła się jedna myśl.
Nie wiem, skąd przyszła.
🙏Spojrzałam na rzekę i zaczęłam się modlić.
Nie była to piękna modlitwa. Nie było w niej wielkich słów.
Był tylko krzyk człowieka, który nie miał już siły.
I właśnie wtedy coś się we mnie poruszyło.
Jakby w zupełnej ciemności zapaliło się maleńkie światło.
Nie rozwiązały się nagle wszystkie moje problemy.
Nie zmieniło się od razu całe moje życie.
Ale zrobiłam coś najważniejszego.
Nie zrobiłam tego ostatniego kroku.
Zaczęła się inna droga.
🌿Trafiłam do Polskiej Misji Katolickiej. Spotkałam ludzi. Przyjaciół. Księdza.
I powoli zaczęłam odkrywać coś, czego wtedy nie potrafiłam jeszcze zobaczyć:
człowiek może bardzo się pogubić.
Może popełnić straszne błędy.
Może dojść do miejsca, w którym nie widzi już dla siebie żadnej przyszłości.
A jednak jego historia jeszcze się nie skończyła.
Dzisiaj wiem, że tamtej nocy nad Renem nie uratowało mnie to, że nagle wszystko stało się łatwe.
Uratowało mnie to, że zawołałam o pomoc.
🌿Dlatego dzisiaj,
10 września
- w Światowym Dniu Zapobiegania Samobójstwom - chcę powiedzieć to z własnego doświadczenia:
Jeżeli jesteś dzisiaj w miejscu, w którym nie widzisz sensu życia — nie zostawaj z tym sam.
Nie musisz od razu wiedzieć, jak naprawić całe swoje życie.
Wystarczy pierwszy krok.
☎️Telefon do kogoś bliskiego.
Rozmowa z psychologiem.
Pomoc psychiatry.
Rozmowa z księdzem.
Pójście do miejsca, w którym ktoś może po prostu przy Tobie zostać.
💕Poproś o pomoc.
Nie wstydź się tego, że nie masz już siły.
Ja też kiedyś jej nie miałam.
Stałam nad Renem i byłam przekonana, że to koniec.
A dzisiaj wiem, że to nie był koniec.
To był moment, od którego zaczęła się moja droga powrotna.
Czasem człowiek nie potrzebuje końca.
Potrzebuje, żeby ktoś pomógł mu przejść przez najciemniejszą noc.
Jeśli ta historia dotyczy Ciebie - nie milcz.
Zawołaj.
Poproś o pomoc.
Zostań jeszcze chwilę.
Może właśnie ta chwila będzie początkiem Twojej nowej drogi.
Przytulam
Gabrysia
🌿10 września - Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom.
Edit:
Wspomnijcie proszę dzisiaj w modlitwie wszystkie osoby, które odeszły nagle, po cichu ,w obliczu cierpienia i bez sensu życia.
Tato 🙏
Anna Frydrychowska
Agnieszka Huf
Przemek Szczotko
Natalia Modzelewska
Renata Miętkiewicz
Anna Maria Zalewska
Stanisław Żaczek
Monika Kazimierczyk