08/10/2026
Podpisuję się pod słowami tego posta.. ostatnio powtarzałam na szkoleniu i w gabinecie, że granice są ważne, że konsekwencje są ważne, że możemy młodych dopuszczać do dyskusji, stopniowo dając im autonomię, ale i tak my dorośli mamy ostatnie zdanie i odpowiedzialność za nich.
Nie wiemy co się dokładnie wydarzyło, nie wiemy czy to kolejne wyzwanie .. ale jednego możemy być pewni - nie tylko, gdy coś się stanie, rozmawiajmy z dziećmi - uświadamiajmy też siebie i bądźmy czujni 😌
Wirtualny świat to drugi świat, obok rzeczywistego, który młodzi dźwigają na barkach, a nie ma tam kontroli tak dużej dorosłych.. nie ma zasad i granic
Na litość boską, co się dzieje w tych polskich szkołach!
To pytanie zadaje sobie dzisiaj chyba niejeden z nas, słuchając informacji o kolejnych sytuacjach, w których dzieciaki atakują się nawzajem przy użyciu noży czy innych niebezpiecznych narzędzi. Mamy już niestety ofiary. A teraz pojawiają się informacje, że policja sprawdza, czy nie był to przypadkiem jakiś internetowy challenge.
I powiem wam coś, co może niektórych zdziwić. Mnie to już nawet nie zdziwiło niestety...
Nie dlatego, że się tego spodziewałem. Absolutnie nie. Tylko dlatego, że od lat obserwujemy, jak bardzo zmienił się świat, w którym wychowują się nasze dzieci.
Coraz więcej dzieci żyje praktycznie w internecie. Zamykają się w swoich pokojach, siedzą godzinami w telefonach, a rodzic często wie o ich świecie mniej niż algorytm, który podsuwa im kolejne treści.
Najważniejsze, żeby był nowy telefon, modne ciuchy i żeby dziecko było zadowolone. A co ogląda, z kim rozmawia, jakie treści chłonie i jakie wartości wynosi z tego internetu? No właśnie.
Przez lata słyszeliśmy o bezstresowym wychowaniu. Dziecku nie można zwrócić uwagi, postawić granicy, wymagać obowiązków. Nauczyciel podniesie głos to mu rodzic sprawę chcę założyć 🤦
A przecież dziecko potrzebuje nie tylko telefonu, pieniędzy i wygody. Potrzebuje granic. Potrzebuje rozmowy. Potrzebuje zainteresowania. Potrzebuje nauczenia go empatii, szacunku i odpowiedzialności za drugiego człowieka.
Do tego dochodzi świat, w którym coraz więcej rzeczy jest na pokaz. Trzeba mieć, wyglądać, być online, pokazywać swoje życie. A coraz mniej mówi się o zwykłych wartościach, relacjach, rodzinie, obowiązkach i odpowiedzialności.
I potem jesteśmy zdziwieni, że dzieci mają coraz więcej problemów z psychiką, relacjami, otyłością czy zwykłym funkcjonowaniem w życiu.
A teraz dochodzimy do momentu, w którym policja musi sprawdzać, czy latanie z nożem po szkole mogło stać się internetowym wyzwaniem.
Naprawdę doszliśmy pod ścianę.
Nie wrzucam oczywiście wszystkich rodziców ani wszystkich dzieci do jednego worka. Jest mnóstwo wspaniałych, mądrych rodzin i fantastycznych młodych ludzi. Ale chyba najwyższy czas zadać sobie pytanie, dokąd właściwie zmierzamy.
Bo jeśli będziemy dalej pozwalać, żeby internet wychowywał nam dzieci, a telefon zastępował rozmowę, zainteresowanie i rodzicielskie granice, to naprawdę nie wiem, co jeszcze musi się wydarzyć, żebyśmy się zatrzymali.
Może warto wrócić do rzeczy, które kiedyś wydawały się zwyczajne.
Rozmowy przy stole. Obowiązków. Szacunku do drugiego człowieka. Granic. Odpowiedzialności. Jak będzie trzeba to ukarania. I zwykłego zainteresowania tym, co dzieje się w głowie własnego dziecka.
Bo chyba właśnie tego najbardziej dzisiaj potrzebujemy a nie najnowszego iPhona 🤷
A Wy jak to widzicie? Gdzie Waszym zdaniem popełniliśmy błąd?