21/02/2026
Po Warsztatowo
Każdy ma prawo przynależności do swojego systemu rodzinnego.
Każdy a najbardziej ten, który został wykluczony. Zapomniany. Oceniony. Ten, o którym mówi się szeptem albo wcale.
W ustawieniach często pokazuje się, że „ten, który zrobił coś złego”, zrobił to w służbie życia. Z miłości, z lojalności, z potrzeby ocalenia kogoś lub czegoś. Gdy patrzymy głębiej za oceną pojawia się los. A za losem człowiek.
Przyłączenie do systemu tego, co wykluczone, przynosi ogromną ulgę.
Kończy się wewnętrzny nadzór. Rozliczanie partnera, partnerki. Ciągłe napięcie.
Pojawia się przestrzeń na nowe. Na świeży ruch w relacji. Na lekkość.
Czasami nasze życie przypomina wir albo koło, które kręci się ale jakby nie w tę stronę.
W lojalności sumienia trwamy przy wielkich, trudnych tematach. Dźwigamy nie swoje ciężary. Chronimy rodziców. Wyrównujemy dawne straty. I płacimy za to osłabieniem.
Wyjście zaczyna się wtedy, gdy oddajemy to, co nie jest nasze.
Gdy syn staje się synem swojego ojca.
Gdy córka staje się córką swojej matki.
Gdy dziecko bierze, a rodzic daje.
Uznanie tego, jakie jest bez poprawiania, bez osądu staje się uzdrowieniem.
To wycofanie się do swojego życia. Do swojej odpowiedzialności. Do swojej drogi.
Oddajemy coś, co służyło nam przez lata. Co dawało tożsamość, poczucie sensu, przynależność do czyjegoś bólu.
I paradoksalnie właśnie to oddanie staje się dla nas zbawieniem.
Bo kiedy oddajemy to, co nie nasze
zyskujemy rodzinę.
zyskujemy radość.
zyskujemy miłość.
Uznanie wszystkiego takim, jakie było i jest.
Uznanie nazwiska.
Uznanie swoich korzeni.
Daje możliwość patrzenia dalej.
Już bez ciężaru.
Już w swoim miejscu.
Już w zgodzie z życiem.
Niech się układa ❤️
Do życia !