28/07/2026
🌞 Wakacje bez lęku❓ Niekoniecznie. I może wcale nie o to chodzi.
Dla dorosłego wakacje to często odpoczynek.
Dla dziecka mogą oznaczać także mnóstwo nowych rzeczy naraz.
Pierwszy lot samolotem. Spanie w obcym miejscu. Kolonia bez rodziców.
✅I nagle słyszymy:
„Nie chcę.”
„Boję się.”
„Chcę do domu.”
👉Pierwszym odruchem dorosłego bywa uspokajanie:
„Nie ma się czego bać.”
Tylko że dla dziecka właśnie jest.
Może więc zamiast przekonywać je, że lęku nie powinno być, spróbujmy pomóc mu ten lęk poznać.
💛 1. Nadajcie lękowi imię.
Może to będzie Lękuś.
Zamiast: „Boję się!”, można z czasem nauczyć dziecko mówić:
„O, chyba nadchodzi Lękuś.”
To drobna zmiana, ale ważna. Lęk przestaje być całym doświadczeniem dziecka. Staje się czymś, co przychodzi, jest przez chwilę i może odejść.
🎨 2. Narysujcie go.
Jak wygląda Lękuś?
Jest wielki czy malutki?
Puchaty czy kolczasty?
Ma oczy? Zęby? A może śmieszne uszy?
Kiedy lęk dostaje kształt, można zacząć o nim rozmawiać. A to, co można zobaczyć, nazwać, narysować i poznać, często staje się trochę mniej straszne.
🌈 3. Sprawdzajcie, jak się zmienia.
„Jaki jest teraz?”
„Nadal taki wielki?”
„A może zmienił kolor?”
„Co się z nim stało, kiedy weszliśmy do wody i okazało się, że jest fajnie?”
Dziecko uczy się wtedy czegoś niezwykle ważnego:
emocja nie jest stałym stanem.
Narasta. Zmienia się. Słabnie. Przemija.
🫶 4. Poszukajcie Lękusia w ciele.
Gdzie pojawia się najpierw?
W brzuchu?
W gardle?
Serce zaczyna szybciej bić?
Ręce robią się mokre?
A może ciało chce natychmiast uciekać?
To jedna z pierwszych lekcji rozpoznawania własnych emocji: zauważyć, co dzieje się ze mną, zanim emocja całkowicie mnie zaleje.
💪 5. Odwróćcie kontrolę.
To bardzo ważne:
dziecko ma lęk. Lęk nie ma dziecka.
Można się bać i jednocześnie zrobić mały krok.
👉Nie wejść od razu do morza — ale podejść do brzegu.
👉Nie zostać od razu samemu na kolonii — ale najpierw poznać wychowawcę.
Nie przestać się bać samolotu — ale polecieć mimo ścisku w brzuchu.
🌿 6. Nie wypędzajcie Lękusia.
Celem nie zawsze jest sprawić, żeby lęk zniknął.
Czasem ważniejsze jest doświadczenie:
„Bałem się. Ktoś był przy mnie. Wytrzymałem. I lęk minął.”
Bo panowania nad emocjami uczymy się nie poprzez walkę z nimi, ale poprzez rozpoznawanie, rozumienie i stopniowe oswajanie.
I jeszcze jedno.
Te sześć punktów wcale nie jest tylko dla dzieci.
‼My, dorośli, też mamy swoich Lękusiów. Tylko zwykle nadajemy im bardziej dorosłe nazwy:
„muszę się przygotować”,
„jeszcze nie jestem gotowy”,
„to nie jest dobry moment”,
„wolę nie ryzykować”.
Może więc tego lata, kiedy Lękuś pojawi się obok — u dziecka albo u nas — nie trzeba od razu go przepędzać.
Może najpierw warto zapytać, z czym przyszedł 💕