21/08/2026
,,Żyj pełniej mimo, że czasem boli..."
Tekst wart lektury.
Kończę dzisiaj 42 lata.
I coraz mocniej w mojej głowie zakorzeniona jest pewna myśl.
Z pacjentami pracuję od ponad 20 lat.
I czuję, że fizjoterapia poszła w dziwnym kierunku.
Dużo jest biednego naprawiania (masaże, fizyko, manipulacje, itd).
Za często ze zdrowych ludzi robi się niepełnosprawnych, poprzez wyszukiwanie na siłę dysbalansów, krzywizn, zrostów, itd.
A za mało w fizjoterapii jest pomagania ludziom w pełniejszym życiu mimo niedoskonałości, które zebrały się u nich przez całe życie.
Bo pamiętaj, żeby być wdzięcznym za ciało, które masz, bo ono doprowadziło Cię tu gdzie jesteś.
Celem fizjoterapii nie powinno być obiecywanie, że nie będzie bolało.
To nie jest możliwe.
Życie boli.
Ból najczęściej jest potrzebny, żeby nas chronić.
Rolą fizjoterapeuty powinno być poszerzanie Twojego życia.
A nie zwężanie go do listy zakazów.
Nie „proszę nie schylać".
Nie „proszę ograniczyć ruch".
Nie „proszę uważać na kręgosłup".
Bo po każdym takim zdaniu Twoje życie robi się mniejsze.
A ból i tak zostaje.
Zobacz na to, co pokazują badania.
Zespół profesora Brinjikji przeanalizował w 2015 roku 33 prace i 3110 osób, które w ogóle nie miały bólu.
U dwudziestolatków bez bólu degeneracja krążka była u 37%.
U osiemdziesięciolatków bez bólu u 96%.
Czyli to, co na opisie z rezonansu wygląda jak wyrok, u większości ludzi jest po prostu zapisem przeżytych lat.
Tak jak zmarszczki na twarzy.
W 2020 roku międzynarodowy zespół pod kierunkiem Ivana Lina zebrał wszystkie najlepsze światowe wytyczne dla bólu kręgosłupa, biodra, kolana i barku.
Wyszło 11 zaleceń wspólnych dla wszystkich.
Jedno z nich brzmi tak, że w Polsce nadal mało kto chce je głośno przeczytać: terapia manualna wyłącznie jako dodatek do innych metod.
Dodatek. Nie fundament.
A co jest fundamentem?
Zrozumienie własnego bólu, ruch i powrót do rzeczy, które kochasz robić.
W 2023 roku profesor Peter O'Sullivan ze swoim zespołem z Curtin University opublikował w „The Lancet" badanie na 492 osobach z przewlekłym bólem pleców.
Jedna grupa dostała zwykłą opiekę.
Druga podejście, w którym terapeuta pomaga zmienić przekonania o własnym ciele i stopniowo wraca z pacjentem do unikanych ruchów.
Poprawa w drugiej grupie była duża i utrzymała się rok później.
Kosztowała przy tym społeczeństwo znacznie mniej niż standardowe leczenie.
Nikt tam niczego nie naprawiał, nie ustawiał i nie odblokowywał.
Pomagano ludziom wrócić do życia.
„A jak mnie boli przy ruchu?"
Pytanie, które słyszę codziennie.
W 2025 roku badacze zebrali 16 badań z losowym doborem grup i porównali ćwiczenia, przy których wolno czuć ból, z ćwiczeniami całkowicie bezbolesnymi.
Różnicy w bólu i sprawności nie było żadnej.
Nie oznacza to, że masz się katować.
Oznacza, że czekanie, aż przestanie boleć, nie jest warunkiem startu.
Bo czekanie też ma swoją cenę.
Profesor Kortebein z zespołem położył w 2008 roku do łóżka zdrowe osoby w wieku około 67 lat.
Na 10 dni.
Siła nóg spadła o 13%. Wydolność o 12%.
Dziesięć dni. U ludzi zdrowych.
A ilu pacjentów siedzi w domu i czeka miesiącami, bo ktoś powiedział im, że mają „kręgosłup 80-latka"?
Japoński zespół z Uniwersytetu Tohoku zebrał w 2022 roku 16 badań obserwacyjnych.
Wyszło, że wystarczy 30 do 60 minut ćwiczeń wzmacniających mięśnie tygodniowo, żeby ryzyko przedwczesnej śmierci, chorób serca i cukrzycy było niższe o 10 do 17%.
30 minut tygodniowo.
Żaden masaż, żadna fala uderzeniowa i żadna manipulacja nie mają takich danych za sobą.
I tu wracam do tego, o czym myślę na te 42 urodziny.
Chcę być tym, który pomoże Ci wrócić do wnuka, do gór, do ogrodu, do padla i do przespanej nocy.
Ból prawdopodobnie jeszcze kiedyś wróci.
Ale Twoje życie nie musi się przez niego kurczyć.
To jest cel.
Nie „żeby nie bolało", tylko żebyś żył_a pełniej, mimo że czasem boli.
Tego sobie życzę na kolejne 20 lat pracy. 💪
P. S. W związku z tymi przemyśleniami kiełkuje w mojej głowie nowy pomysł. A jak ja się w coś wkręcę to robię to na maksa 😉