Gabinet Psychoterapii PoMoc

Gabinet Psychoterapii PoMoc Pomagam ogarnąć życie, emocje i uzależnienia. Bez oceniania. Po ludzku. Siedlce. Arkadiusz Mazurkiewicz

31/07/2026

🚠 Dwie kolejki. Dwa kierunki. Jedno krótkie spotkanie.

Tak często wyglądają nasze relacje.

Pędzimy przez życie. Każdy ze swoimi obowiązkami, problemami i planami. Czasem mijamy ludzi, którzy mogli być dla nas ważni. Innym razem to bliskie osoby zaczynają oddalać się od nas, choć mieszkają pod tym samym dachem.

Relacja nie kończy się nagle. Najczęściej zaczyna się od małych oddaleń – jednej niewypowiedzianej rozmowy, braku czasu i odkładania bliskości na później.

Dlatego warto od czasu do czasu zatrzymać się i zapytać: Czy nadal jedziemy razem, czy już tylko mijamy się w drodze?

Bo dobra relacja nie polega na tym, że zawsze patrzymy w tym samym kierunku. Polega na tym, że mimo różnych dróg potrafimy do siebie wracać.

💬 Jak myślisz – co najczęściej oddala od siebie ludzi: brak czasu, brak rozmowy czy brak uważności?

Pamiętnik (nie)idealnej kobietyodc. 13 Data ważności naszej miłościSzczęście trwało cztery lata.Gdybym wtedy wiedziała, ...
29/07/2026

Pamiętnik (nie)idealnej kobiety
odc. 13 Data ważności naszej miłości

Szczęście trwało cztery lata.

Gdybym wtedy wiedziała, że ma swoją datę ważności, chyba nie potrafiłabym żyć tak beztrosko. Cieszyłam się każdą wspólną chwilą, wierząc, że właśnie tak będzie wyglądała reszta naszego życia.

W myślach nieraz powtarzałam sobie, że teraz już nic nam nie zagraża. Że nic nie jest w stanie zniszczyć naszego szczęścia.

Dziś wiem, że te cztery lata, które przez długi czas uważałam za najpiękniejszy okres naszego małżeństwa, wcale nie były tak idealne, jak wtedy mi się wydawało.

Choć brzmi to niezrozumiale, z perspektywy czasu dostrzegam rzeczy, których wcześniej nie chciałam lub nie potrafiłam zobaczyć.

To, co uważałam za pełnię szczęścia, było jedynie jego obrazem – pięknym, ale niepełnym. Trochę jak bańka mydlana.

Jesienią 2025 roku zaczęłam zauważać, że mąż się zmienia.

Z dnia na dzień stawał się coraz mniej dostępny. Nie był już na każde nasze zawołanie, jak kiedyś.

Coraz częściej zdarzało się, że rano nie odbierał telefonu. Tłumaczył, że spał, nie słyszał dzwonka albo gdzieś zostawił telefon. A ja, naiwnie, wierzyłam w każde jego słowo.

Po pewnym czasie zaczął mówić, że na noc wycisza telefon, bo chce się porządnie wyspać.

Do tej pory nigdy wcześniej tego nie robił.

Znowu zaczęły zdarzać się weekendy, podczas których nie mieliśmy z nim żadnego kontaktu.

Były to sytuacje, które budziły we mnie niepokój, choć za każdym razem próbowałam znaleźć dla nich racjonalne wytłumaczenie.

Bo przecież wszystko jest w porządku…

To mi się tylko wydaje…

A gdy wracał do domu, wszystko jakby wracało do normy.

Znów był czułym i troskliwym mężem oraz wspaniałym ojcem.

Bawił się z dziećmi, rozmawiał z nami, pomagał w codziennych obowiązkach, zajmował się dziećmi, woził je na dodatkowe zajęcia i odbierał ze szkoły.

Czekał na mnie z popołudniową kawą.

W takich chwilach moje obawy cichły.

Wmawiałam sobie, że to ja wymyślam. Że szukam dziury w całym.

Byłam zdezorientowana. Wydawało mi się, że to ze mną jest coś nie tak.

Jednocześnie czułam i widziałam, że coś zaczyna mi nie pasować, że coś się zmienia.

Ale kiedy był obok, potrafił swoim zachowaniem sprawić, że ten niepokój pryskał i znów wierzyłam, że wszystko jest w porządku.

Zagłuszałam własną intuicję, bo łatwiej było uwierzyć w jego słowa, niż zmierzyć się z lękiem, że nasze życie zaczyna się niepostrzeżenie zmieniać.

Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia.

Mąż, jak zwykle, przyjechał zgodnie z tym, jak wcześniej się umówiliśmy.

Oboje rzuciliśmy się w wir przedświątecznych przygotowań.

W domu unosił się zapach świątecznej atmosfery, dzieci z niecierpliwością odliczały dni do Wigilii, a ja cieszyłam się, że znowu jesteśmy razem.

Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, mąż zapytał:

– A może pójdziemy na bal sylwestrowy?

Zaskoczył mnie.

Przez ostatnie cztery lata Sylwestra spędzaliśmy w domu, w gronie najbliższych.

Nigdy nie wspominał o żadnym balu, a teraz, dosłownie kilka dni przed świętami, nagle pojawił się z takim pomysłem.

Z lekką ironią odpowiedziałam, że chyba obudził się za późno i na pewno nie ma już wolnych miejsc.

Byłam przekonana, że temat zakończy się tak szybko, jak się pojawił.

On jednak spojrzał na mnie z pewnością siebie i powiedział:

– Załatwię miejsca. Ty tylko zadzwoń do znajomych i namów ich na wspólną zabawę.

Był wyjątkowo zdeterminowany.

Nie drążyłam, skąd wzięła się ta nagła zmiana planów.

Pomyślałam, że może po prostu chce zrobić coś innego niż zwykle i spędzić ze mną wieczór w wyjątkowy sposób.

Zadzwoniłam więc do naszych znajomych.

Ku mojej radości zgodzili się bez wahania.

Sylwester był załatwiony.

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co ta zmiana tak naprawdę zwiastuje.

28/07/2026

🍦 Zobaczysz... wszyscy zrobią gały, jak się zmienisz.

I bardzo dobrze.

Bo jeśli nikogo nie zaskakuje Twoja zmiana, to być może od dawna stoisz w tym samym miejscu.

Ludzie zawsze będą mieli coś do powiedzenia. Gdy nic nie robisz – skomentują. Gdy zaczniesz się rozwijać – też skomentują.

Nie masz wpływu na cudze opinie, ale masz wpływ na to, czy pozwolisz im zatrzymać własny rozwój.

A przy okazji... jeśli już ktoś ma robić gały, to niech będą to tylko te od wielkiego loda! 🍦😄

💬 Napisz w komentarzu: Co najbardziej powstrzymuje ludzi przed zmianą – strach przed porażką czy przed opinią innych?

Obserwuj PoMoc, jeśli cenisz psychologię podaną z dystansem, humorem i bez zadęcia.

27/07/2026

27 lipca – Dzień Ludzi Samotnych

Bycie samemu nie zawsze oznacza samotność.

Można spędzać czas w pojedynkę i czuć spokój, wolność oraz bliskość ze sobą.

Można też każdego dnia otaczać się ludźmi, a mimo to czuć się niezauważonym, niezrozumianym i bardzo samotnym.

Samotność nie zależy od liczby osób wokół nas. To stan, w którym brakuje prawdziwej więzi – z drugim człowiekiem, a czasem również z samym sobą.

Dlatego dziś warto zadać sobie jedno pytanie:

Czy jestem sam... czy samotny?

To nie jest to samo.

A jeśli odpowiedź jest trudna, pamiętaj – proszenie o wsparcie nie jest oznaką słabości. Często jest pierwszym krokiem do odzyskania poczucia bliskości i zbudowania relacji, w której naprawdę można być sobą.

💙 Czasem największą zmianę zaczyna jedna szczera rozmowa.

27/07/2026

🏔️ „Człowiek całe życie gdzieś pędzi… a i tak nie wie dokąd. Tu, w górach, dusza wreszcie dogania ciało.”

To nie tylko piękne zdanie. To coś, czego wielu z nas doświadcza każdego dnia.

Żyjemy w biegu. Od obowiązku do obowiązku. Od telefonu do telefonu. Od jednego problemu do następnego.

Czasem ciało jest już zmęczone, ale głowa wciąż biegnie.

Dopiero gdy zwolnimy, usiądziemy w ciszy i pozwolimy sobie po prostu być, zaczynamy słyszeć własne myśli, emocje i potrzeby.

Nie każdy może rzucić wszystko i wyjechać w góry. Ale każdy może znaleźć chwilę, w której przestanie uciekać przed samym sobą.

A jeśli od dawna czujesz, że pędzisz, ale nie wiesz już dokąd – być może to dobry moment, żeby zatrzymać się i porozmawiać.

💬 Kiedy ostatnio naprawdę zwolniłeś i byłeś tylko tu i teraz?

26/07/2026

⛰️ Połonina Caryńska zaliczona.

Z gór zabieram jedną myśl:

„Wszystko mogę, ale nic nie muszę.”

Brzmi prosto, ale w terapii to często moment przełomowy.

Wiele osób żyje pod presją słów: „muszę być silny”, „muszę dawać radę”, „muszę wszystkich zadowolić”, „muszę spełniać oczekiwania”.

To właśnie takie wewnętrzne przymusy są częstym źródłem przewlekłego stresu, napięcia i poczucia, że ciągle jest się niewystarczającym.

Zdrowie psychiczne nie polega na tym, że przestajesz być odpowiedzialny. Polega na tym, że odzyskujesz wybór.

Mogę pomóc. Mogę pracować. Mogę kochać. Mogę odpocząć.

Ale nie dlatego, że muszę. Tylko dlatego, że świadomie wybieram.

A Ty? Jakie jedno „muszę” najbardziej chciałbyś zamienić na „mogę”?

👇 Napisz w komentarzu. Być może właśnie od tej odpowiedzi zacznie się Twoja zmiana.

25/07/2026

🍕 PoMoc On Tour – Okuninka, Jezioro Białe! 🌊

Czasem najlepsza terapia zaczyna się od chwili oddechu, dobrego jedzenia i uśmiechu. 😊

Tym razem zatrzymaliśmy się w Pizzerii Don Leone w Okunince. Królewska pizza dla podniebienia… a później coś równie ważnego – zadbanie o siebie od środka.

Bo o ciało warto dbać każdego dnia, ale o głowę również.

Nie zawsze wszystko da się „przegryźć”. Czasem warto usiąść, porozmawiać i znaleźć rozwiązanie z kimś, kto naprawdę wysłucha.

A Ty? Co dziś bardziej potrzebuje uwagi: 🍕 ciało czy ❤️ głowa?

Napisz w komentarzu: PIZZA albo ROZMOWA. 👇

Jeśli odpoczywasz nad Jeziorem Białym – smacznego! A gdy wrócisz do codzienności i poczujesz, że potrzebujesz wsparcia, pamiętaj – drzwi naszego gabinetu są otwarte.


23/07/2026

🔵 Wakacje to czas odpoczynku… ale nie od siebie.

W szkole czasem zdarza się poprawka. W życiu też. Tyle że nie chodzi o ocenę, a o zmianę, która daje szansę na spokojniejsze i lepsze życie.

💙 Niebieski kolor symbolizuje spokój, zaufanie, stabilność i bezpieczeństwo. Właśnie na tym budujemy terapię.

W naszym gabinecie najważniejsze są dwa spotkania:
➡️ pierwsze – kiedy odważysz się zrobić pierwszy krok,
➡️ drugie – kiedy wrócisz i powiesz: „Idę do przodu”.

Każda zmiana zaczyna się od decyzji. Reszta to już droga, którą możesz przejść z odpowiednim wsparciem.

A Ty? Na jakim etapie swojej zmiany jesteś dzisiaj?

👇 Napisz w komentarzu jedno słowo: START czy IDĘ DALEJ?

Pamiętnik (nie)idealnej kobietyodc. 12 Nowe życieZ czasem zdarzały nam się jeszcze nieliczne wymiany zdań, ale w ogólnym...
22/07/2026

Pamiętnik (nie)idealnej kobiety
odc. 12 Nowe życie

Z czasem zdarzały nam się jeszcze nieliczne wymiany zdań, ale w ogólnym rozrachunku z dnia na dzień było coraz lepiej.

Powoli uczyliśmy się na nowo być rodziną. Zaczęliśmy normalnie funkcjonować, rozmawiać, wspólnie wyjeżdżać i spędzać razem czas.

Czułam, że znowu mogę liczyć na męża, i myślę, że on również wiedział, że zawsze może na mnie polegać.

Kiedy mąż wrócił do pracy za granicę, codziennie byliśmy ze sobą w kontakcie.

Każdego ranka, jadąc do pracy, to właśnie do niego dzwoniłam jako pierwszego. Rozmawialiśmy przez chwilę, życzyliśmy sobie miłego dnia i dodawaliśmy sobie sił na kolejne godziny.

Tak samo było po pracy. Gdy wsiadałam do auta, aby wrócić do domu, to właśnie mąż był pierwszą osobą, którą chciałam usłyszeć.

Kiedy był w domu, a ja wracałam z pracy, czekał na mnie z ciepłą kawą.

Były to drobne gesty, ale dla mnie znaczyły bardzo wiele. Czułam, że znowu jesteśmy sobie bliscy.

Tak bardzo tęskniłam za jego uwagą, zainteresowaniem, troską i wspólnie spędzonym czasem. A teraz nagle miałam to wszystko na wyciągnięcie ręki.

Po raz pierwszy od bardzo dawna poczułam, że nasze małżeństwo naprawdę ma szansę się odbudować.

Z każdym dniem odzyskiwałam spokój i wiarę, że to, co najtrudniejsze, powoli zostawiamy za sobą.

Zaczęłam znowu cieszyć się zwykłą codziennością – wspólną rozmową, śmiechem, planami i poczuciem, że jesteśmy dla siebie najważniejsi.

W końcu przyszły dni, w których naprawdę byłam szczęśliwa.

Czułam spokój, którego tak bardzo mi brakowało przez ostatnie lata.

Razem z dziećmi jeździliśmy na rowery, chodziliśmy do kina, na lody i cieszyliśmy się każdą wspólnie spędzoną chwilą.

Znowu byliśmy rodziną – taką, o jakiej zawsze marzyłam.

Kiedy zostawaliśmy sami, wtulałam się w ramiona męża.

Czułam się bezpieczna, zaopiekowana i kochana.

Tak bardzo tęskniłam za tym uczuciem.

Czasami, leżąc w jego objęciach, szeptałam mu do ucha, jak bardzo żałuję wszystkiego, co wydarzyło się między nami.

Mówiłam, że oddałabym wszystko, aby wymazać z pamięci te najtrudniejsze chwile i zacząć od nowa, jakby nigdy się nie wydarzyły.

On zawsze wtedy powtarzał, aby już do tego nie wracać.

Mój mąż zmienił się nie do poznania.

Całkowicie odstawił alkohol i był obecny każdego dnia.

Był zawsze wtedy, gdy potrzebowały go dzieci. Wystarczyło jedno ich słowo, a robił wszystko, by zobaczyć ich uśmiech.

Kiedy ja potrzebowałam pomocy, również był obok.

Nie musiałam już o nic prosić ani walczyć o jego uwagę.

Po prostu był.

To był właśnie ten mężczyzna, za którym tęskniłam przez tyle lat.

Mój kochany mąż.

Mieliśmy wszystko, co było dla nas najważniejsze – mieliśmy siebie nawzajem.

Od tamtej pory w naszym domu zagościły spokój i radość.

Zapomniałam, jak to jest budzić się z lękiem i zastanawiać się, czy tej nocy wróci do domu.

Zniknął strach, a jego miejsce zajęło poczucie bezpieczeństwa.

Nawet kiedy byłam w pracy, potrafił bez zapowiedzi przyjechać tylko po to, żeby przywieźć mi kawałek ulubionego ciasta do kawy.

Moje koleżanki z uśmiechem mówiły:

– Ty masz naprawdę wspaniałego męża.

A ja z dumą odpowiadałam:

– Wiem.

I naprawdę w to wierzyłam.

Nie wracałam już myślami do tego, co było.

Chciałam pamiętać tylko to, co mieliśmy tu i teraz.

Po raz pierwszy od bardzo dawna patrzyłam w przyszłość z nadzieją, a nie ze strachem.

Tłumaczyłam sobie, że może właśnie musieliśmy sięgnąć tego przysłowiowego dna, aby móc się od niego odbić.

Czasami życie prowadzi nas najtrudniejszą drogą po to, byśmy na nowo nauczyli się doceniać to, co naprawdę ważne.

Wierzyłam, że wszystko, co przeszliśmy, miało jakiś sens i że ta bolesna lekcja pozwoliła nam odbudować nasze małżeństwo na silniejszych fundamentach.

Najważniejsze było to, że byliśmy razem.

Że każdego dnia wybieraliśmy siebie na nowo.

Po raz pierwszy od bardzo dawna nie bałam się jutra.

Miałam wrażenie, że los w końcu się do nas uśmiechnął, a my dostaliśmy drugą szansę – szansę, której nie chcieliśmy już zmarnować.

Adres

Bohaterów Getta 2 Pokój Nr 12c, 1 Piętro
Siedlce
08-110

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii PoMoc umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii PoMoc:

Skróty

Udostępnij

Kategoria