Gabinet Psychoterapii PoMoc

Gabinet Psychoterapii PoMoc Pomagam ogarnąć życie, emocje i uzależnienia. Bez oceniania. Po ludzku. Siedlce. Arkadiusz Mazurkiewicz

23/05/2026

38 meczów.
Prawie 23 tysięcy kilometrów.
Setki godzin w trasie. 🚗⚽

Nie dlatego, że było łatwo.
Nie dlatego, że zawsze się chciało.
Tylko dlatego, że był cel, pasja i konsekwencja.

Czasem ludzie patrzą na efekt i mówią: „udało mu się”. Ale za każdym „udało się” stoi masa kilometrów, zmęczenia, zwątpienia i momentów, kiedy najłatwiej byłoby odpuścić.

To rolka nie tylko o meczach.
To rolka o tym, że kiedy naprawdę czegoś chcesz — zaczynasz działać, a nie tylko marzyć.

Uwierz w siebie.
Nawet jeśli dziś jesteś dopiero na początku swojej drogi. 💪

22/05/2026

🌲 Samotny facet w środku lasu, obejmujący drzewo…
Jedni powiedzą: „zwariował”.
Inni zobaczą człowieka, który w końcu zatrzymał się i zaczął dbać o siebie.

Bo zdrowie psychiczne to nie tylko terapia.
To też chwila ciszy. Oddech. Natura. Zatrzymanie.
Czasem najbardziej dojrzali ludzie robią rzeczy, które kiedyś wydawały im się „dziwne”… tylko po to, żeby odzyskać spokój.

Nie musisz być twardy cały czas.
Nie musisz wszystkiego dźwigać sam.
Czasem warto po prostu wyjść do lasu i przypomnieć sobie, że też jesteś ważny. 🌿

Pamiętnik (nie)idealnej kobiety.Odcinek 3. Wiara w Boga i moc Św. Rity...Dni po jej odejściu zlewały się w jedną, długą,...
20/05/2026

Pamiętnik (nie)idealnej kobiety.
Odcinek 3. Wiara w Boga i moc Św. Rity...

Dni po jej odejściu zlewały się w jedną, długą, cichą noc. Ból wracał falami — czasem łagodniejszy, czasem tak silny, że odbierał oddech. W sercu została pustka, której nic nie potrafiło wypełnić.

Chodziłam na jej grób. Siadałam obok, mówiłam do niej szeptem, jakby mogła mnie usłyszeć. Opowiadałam jej o wszystkim — o domu, o rodzeństwie, o tym, jak bardzo za nią tęsknię. I pytałam wciąż o to samo: dlaczego?

Nie umiałam pogodzić się z tym, co się stało. W myślach tworzyłam jej obraz — zastanawiałam się, do kogo byłaby podobna, czy miałaby mój uśmiech, czy charakter po tacie, a może po starszej siostrze. Każda taka myśl bolała, ale jednocześnie była jedynym sposobem, by choć na chwilę poczuć, że wciąż jest blisko.

Mąż nie chciał kolejnej ciąży. Rozumiałam jego strach, jego potrzebę spokoju, ale we mnie rosła pustka, której nie potrafiłam uciszyć. Ta pustka była zbyt wielka. Zbyt głośna. Zbyt obecna.

Lekarz sugerował pomoc psychologa, ale ja nie byłam gotowa. Nie chciałam mówić o bólu na głos. Wolałam nosić go w sobie — cicho, głęboko, ściskając w dłoniach jedyną pamiątkę, jaka mi została. Małą ramkę z odbitą nóżką i rączką mojej córki oraz datą jej urodzenia. Trzymałam ją jak coś najcenniejszego, jak dowód, że naprawdę była.

Któregoś dnia koleżanka zaproponowała, żebym pojechała z nią na nabożeństwo św. Rity. Mówiła, że to patronka od spraw beznadziejnych, tych, w których człowiek przestaje widzieć jakiekolwiek wyjście. Nie byłam przekonana, ale zgodziłam się. Może bardziej dla niej niż dla siebie.

Na pierwsze nabożeństwo pojechałam trochę niedowierzając w to, że można sobie wymodlić coś czego brdzo pragnę...

Koleżanka dała mi czerwoną różę — powiedziała, żebym ofiarowała ją w swojej intencji.
Moja intencja była prosta i jednocześnie najtrudniejsza: zajść w ciążę, donosić ją i urodzić zdrowe dziecko. Ta msza była dziwna, inna niż wszystkie na których dotychczas byłam.

Od tamtej pory każdego 22 dnia miesiąca jeździłam na nabożeństwo św. Rity z czerwoną różą.Słuchając świadectw ludzi, którzy wymodlili sobie to czego tak bardzo pragnęli. Byłam tam i ja z tą samą intencją, z tą samą nadzieją, choć czasem bardzo kruchą to w podświadomości coraz bardziej silniejszą. Litania do św Rity stała się moją codziennością. Szeptałam ją rano, wieczorem, w chwilach lęku i zwątpienia.

Po kilkunastu miesiącach wydarzyło się coś, co do dziś nazywam cudem — zaszłam w ciążę- w tą w którą miałam już nigdy ze względów zdrowotnych nie zajść.

Mąż zmienił swój pogląd, zaczął się cieszyć tak jak ja.
Radość była ogromna, ale jeszcze większy był strach. Każdy dzień był walką między nadzieją a lękiem. Każde ukłucie, każdy sygnał z ciała budził niepokój. Modliłam się jeszcze więcej. Każdego dnia prosiłam o jedno — aby tym razem się udało. Bo kolejnej straty nie dam rady udźwignąć.

Ciąża nie była łatwa. Były komplikacje, chwile zwątpienia, łzy i bezsilność. Ale los był łaskawszy.

W 36 tygodniu na świat przyszedł mój syn.
Pamiętam moment, kiedy go zobaczyłam. Strach nagle ustąpił miejsca spokojowi, jakiego dawno nie czułam. Wiedziałam, że to dziecko jest wyproszone, wymodlone, wywalczone każdą łzą i każdym szeptem modlitwy.
I wtedy po raz pierwszy od długiego czasu poczułam coś jeszcze — nie tylko radość, ale też cichą pewność, że ona... nasza córka... gdzieś jest. I że czuwa.
Od tamtej pory wierzę, że nigdy tak naprawdę nas nie opuściła. Że jest częścią naszej rodziny — niewidzialną, ale obecną. Że patrzy na swoje rodzeństwo i otacza nas opieką, której nie potrafimy zobaczyć, ale możemy poczuć.

A pustka? Nie zniknęła całkowicie. Ale nauczyłam się z nią żyć. Stała się miejscem, w którym mieszka miłość — ta, która nie miała szansy rozkwitnąć dla zmarłej córki . Ze zdwojoną siłą przelałam ją na nasze 4 dziecko- naszego synka.

17/05/2026

Maj.
Pierwsze komunie.
Białe koszule, zdjęcia, prezenty i rodzinne stoły.

Ale gdzieś między tym wszystkim jest coś dużo ważniejszego.

💬 „Twój egzamin dojrzałości zaczyna się nie dlatego, że masz dzieci…
ale dlatego, że one mają Ciebie.”

Dzieci nie zapamiętają idealnie dobranych dekoracji.
Nie będą pamiętać, ile kosztował prezent.

Ale będą pamiętać:
👉 atmosferę domu
👉 sposób, w jaki ze sobą rozmawialiście
👉 czy czuły się ważne, bezpieczne i kochane

Czasem największym prezentem dla dziecka nie jest to, co kupisz.
Tylko to, jakim człowiekiem przy nim jesteś.

🤍 Nie zepsuj tego.

Gabinet Psychoterapii PoMoc – Siedlce i online

16/05/2026

Czasem największą ulgę daje moment,
w którym orientujesz się, że ktoś naprawdę Cię rozumie.

Bez oceniania.
Bez udawania.
Bez tłumaczenia się z emocji.

Terapia grupowa to nie tylko rozmowy.
To poczucie, że nie jesteś sama. 🤍

— Arek, terapeuta Po Moc

15/05/2026

🏰 „Chęciński zamek…

bezpieczne schronienie czy więzienie?”

Mocne pytanie, prawda?

Bo czasem miejsce, relacja albo sposób życia, który miał dawać nam bezpieczeństwo…
zaczyna nas zamykać.

Przyzwyczajamy się do tego, co znane.

Nawet jeśli już dawno przestało nam służyć.

👉 Zostajemy w relacjach, które gaszą.
👉 W lęku, który odbiera spokój.
👉 W schematach, które nie pozwalają żyć naprawdę.

I często dopiero po czasie człowiek zaczyna się zastanawiać:
„Czy ja jeszcze tu jestem szczęśliwy… czy tylko przyzwyczajony?”

💬 „A miejsce Twoje gdzie jest?”

Tam, gdzie możesz być sobą?

Czy tam, gdzie tylko przetrwałeś kolejny dzień?
Czasem największą odwagą nie jest walka.

Czasem największą odwagą jest wyjście z własnego „zamku”.

Gabinet Psychoterapii PoMoc – Siedlce i online 🤝

Pamiętnik (nie)idealnej kobietyOdcinek 2. Życie napisało mi scenariusz...Pamiętam dokładnie ten moment, kiedy dowiedział...
13/05/2026

Pamiętnik (nie)idealnej kobiety
Odcinek 2. Życie napisało mi scenariusz...

Pamiętam dokładnie ten moment, kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą. Miałam dopiero 20 lat, w mojej głowie mieszały się skrajne emocje. Bałam się przyszłości i tego czy sobie poradzimy, czy damy temu małemu człowiekowi wszystko, czego będzie potrzebował. Świat nagle przyspieszył, a my musieliśmy stać się odpowiedzialnymi i dorosłymi rodzicami. Moje pierwsze macierzyństwo- pełne strachu, ale i ogromnej miłości.

Gdy pierwszy raz wzięłam mojego maleńkiego synka w ramiona, strach gdzieś się rozmył, a jego miejsce zajęła miłość- bardzo wyjątkowa, tak ogromna, że aż trudna do opisania- bezgraniczna.

Czułam, że wszystko układa się tak jak powinno, tworzymy rodzinę.
Był też moment, którego nigdy nie zapomnę, po 6 latach pojawiła się choroba. Jeszcze chwilę wcześniej snułam ciche plany o przyszłości, o tym, że po raz drugi chciałabym zostać mamą. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Usłyszałam od lekarza, że kolejne macierzyństwo byłoby ogromnym ryzykiem.

A jednak... po 9 latach od pierwszej ciąży wydarzył się cud.
Zaszłam w drugą -upragnioną, wyczekaną moją, naszą...
Ta ciąża była inna od początku. Delikatna, krucha, zagrożona. Bałam się każdego dnia, każdej wizyty, każdego USG. Jednocześnie kochaliśmy to dziecko od pierwszych chwil.
Udało się! Donosiłam ją do końca.
Kiedy urodziła się nasza córka, poczułam, że los dał mi drugą szansę. Była wspaniała, maleńka, idealna. Była oczkiem w głowie męża.
Chcieliśmy więcej. Chcieliśmy jeszcze jednego dziecka .Wierzyłam, że skoro raz się udało, to uda się znowu.
Po pięciu miesiącach, zaszłam w kolejną ciążę.
I wtedy wszystko się zmieniło...
Piąty miesiąc.... To miał być już spokojniejszy czas. A zamiast tego przyszło coś na co nie byłam przygotowana. Straciłam córkę. Nagle, niespodziewanie.
Pamiętam telefon do męża.
W głowie miałam tylko jedną myśl- że go potrzebuję bardziej niż kiedykolwiek, że dzieje się coś złego.

-Tracę ciążę- zalana łzami powiedziałam.
Odpowiedział, że już jedzie, że niedługo przy mnie będzie, że mnie kocha.
Uwierzyłam, czekałam.
Urodziłam ją- moją kochaną córeczkę...a ona żyła tylko dwie godziny.
Dwie godziny- to wszystko.
Zdążyłam ją przytulić, wycałować. Zapamiętać każdy szczegół jej twarzy, każdy oddech, każdą sekundę.
A potem odeszła....
Nigdy nie zapomnę tej ciszy która została po niej.
Czekałam na męża. Tak bardzo go wtedy potrzebowałam. Chciałam aby mnie przytulił i powiedział, że razem przez to przejdziemy.
Ale znowu stało się to samo. Przyszedł on ten trzeci cichy i niewidoczny -ALKOHOL

Przyjechał do szpitala pijany.
Zapach alkoholu uderzył mnie od razu. Jego słowa były niewyraźne, spojrzenie nieobecne.
Stał przy moim łóżku, ale to nie był ten człowiek na którego czekałam.
Patrzyłam na niego i nie mogłam tego pojąć.

Dlaczego?
Dlaczego znowu wybrał alkohol?
Dlaczego nie mnie?
Dlaczego nie nasze dziecko?

Potrzebowałam wsparcia, obecności, ciepła.Dostałam coś zupełnie odwrotnego.
Potem był pogrzeb. Maleńka biała trumienka i ból.
Została pustka i żal.

12/05/2026

🚧 Czasem największą blokadą nie jest świat.
Tylko strach przed zmianą.

Przed nowym początkiem.
Przed odejściem.
Przed powiedzeniem „dość”.
Przed życiem po swojemu.

I właśnie dlatego tak wielu ludzi stoi w miejscu… choć sercem już dawno chcieliby ruszyć dalej.

Nie bój się otworzyć szlabanu do życiowej zmiany.
Bo po drugiej stronie często czeka spokój, którego szukasz od lat. 🌿

— Arek, terapeuta Po Moc

10/05/2026

💬 „Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.”

Kiedy robisz w życiu coś dużego…
zmieniasz siebie, relacje, pracę, sposób myślenia albo wychodzisz z kryzysu —
nie wszystko będzie idealne.

Będą błędy.
Będą potknięcia.
Będą ludzie, którzy nie zrozumieją Twojej drogi.

I wiesz co?

To normalne.

Bo największe zmiany w życiu nie dzieją się w ciszy i perfekcji.

👉 Dzieją się w działaniu.
Nie skupiaj się obsesyjnie na „wiórach”.

Skup się na tym, co budujesz. 🔥

📌 Terapia, rozwój, wychodzenie z uzależnienia, zmiana życia czy relacji — to proces.

Nie musisz być idealny, żeby iść do przodu.
Najważniejsze, żeby się nie zatrzymać.

Gabinet Psychoterapii PoMoc – Siedlce i online 🤝

sparcie

09/05/2026

Czasem życie pędzi tak szybko, że przestajemy zauważać siebie.

Odkładamy odpoczynek.
Rozmowy.
Bliskich.
Własne emocje.

„Jeszcze zdążę.”
„Kiedyś się tym zajmę.”
„Potem odpocznę.”
A potem nagle okazuje się, że „potem” wcale nie jest takie pewne.

💬 „W życiu warto się zatrzymać.

Nie odkładaj siebie i ludzi na później…
bo będzie pozamiatane.”

Mocne?

Bo prawdziwe.
Zatrzymaj się dziś choć na chwilę.

📞 Zadzwoń do kogoś ważnego.
🤍 Zapytaj siebie, jak naprawdę się czujesz.
⏳ Nie wszystko da się odzyskać później.

Gabinet Psychoterapii PoMoc
– Siedlce i online

08/05/2026

Są ludzie, których odkładamy „na później”.

Na późniejszy telefon.
Na późniejsze spotkanie.
Na późniejsze „dziękuję”, „przepraszam”, „dobrze, że jesteś”.

Bo wydaje nam się, że jeszcze zdążymy.
A potem nagle okazuje się, że zostały już tylko zdjęcia, wspomnienia i zdania, których nigdy nie powiedzieliśmy.

Życie mija szybciej, niż nam się wydaje.

I często dopiero brak uczy nas wartości człowieka.

Dlatego czasem warto:
📞 zadzwonić pierwszym
🤝 przytulić mocniej
❤️ powiedzieć komuś, że jest ważny
☕ znaleźć chwilę na zwykłą rozmowę

Bo największym błędem nie są kłótnie.
Największym błędem jest myślenie, że mamy jeszcze nieskończenie dużo czasu.

Dbajmy o ludzi… póki możemy. 🤍

Adres

Bohaterów Getta 2 Pokój Nr 12c, 1 Piętro
Siedlce
08-110

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii PoMoc umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii PoMoc:

Udostępnij

Kategoria