Psychopracownia Karolina Murek

Psychopracownia Karolina Murek poradnictwo psychologiczne, terapia, szkolenia, coaching, działania promocyjne i marketingowe

poradnictwo psychologiczne - praca z rodzinami (zwłaszcza w sytuacji okołorozwodowej), terapia indywidualna i małżeńska, konsultacje dla młodzieży, szkolenia, coaching, mediacje

Dziadkowie na wakacjach – kochają, ale nie wychowują. 7 granic, które ratują wakacje 🌞👵👴👶Uwaga: ten post jest dla rodzic...
03/07/2026

Dziadkowie na wakacjach – kochają, ale nie wychowują. 7 granic, które ratują wakacje 🌞👵👴👶

Uwaga: ten post jest dla rodziców, ale możesz go wysłać także własnym rodzicom/teściom jako "ciekawy artykuł".

Zaczyna się sezon: "Pojedziecie do babci na tydzień?", "Dziadek kupił lody na śniadanie", "U nas zawsze można wszystko". I nagle rodzic, który ciężko pracuje na spójny system wychowawczy, słyszy: "Ale ty jesteś za surowa, u mnie dzieci były szczęśliwe".

Wakacje u dziadków to nie obóz przetrwania, ale też nie dziki zachód. To czas, gdy zasady muszą być jeszcze JAŚNIEJSZE, bo dziecko ma mniej kontaktów z rodzicami, a więcej z dziadkami. I tu pojawia się kluczowe pytanie: Czy dziadkowie powinni stosować nasze zasady, czy mają "wolną rękę", bo to ich dom?

Badania psychologów rozwojowych (m.in. z University of California) są bezlitosne: Dzieci, które podczas wakacji u dziadków doświadczają całkowitego zniesienia zasad (niekończące się słodycze, ekrany do 23:00, zero obowiązków), po powrocie do domu potrzebują średnio 2-3 tygodni na powrót do równowagi. U małych dzieci objawia się to płaczem, agresją i problemami ze snem. To cena, jaką płacą za "wakacje bez granic".

Dziadkowie nie muszą być rodzicami. Ale muszą być sojusznikami.

Oto 7 konkretnych, wakacyjnych przykładów z gotowymi scenariuszami reakcji:

1️⃣. Jedzenie – "Ale on jest u babci, niech zje ciastko" 🍰
Rodzice mają zasadę: słodycze tylko po obiedzie, max 1 dziennie. Dziadek mówi: "U mnie się nie odmawia dzieciom" i podaje czekoladę o 9:00.

· Twoja granica (gdy jesteś obecny): "Dziadku, wiem, że chcesz go rozpieszczać, ale jego organizm nie radzi sobie z cukrem o poranku – potem ma huśtawki nastroju i płacze. Jeśli chcesz go poczęstować – daj mu jabłko lub jogurt. Ciastko może zjeść po obiedzie, razem z nami."
· Jeśli zostawiasz dziecko na kilka dni: Przed wyjazdem pakujesz "wakacyjny jadłospis" – pudełko z przekąskami, które DZIADEK ma podawać. Mówisz: "To jest lista tego, co może jeść. Reszta leży w szafce – proszę, nie otwieraj jej bez naszej wiedzy. Jeśli tego nie uszanujecie, następny wyjazd będzie krótszy."

2️⃣ Ekrany – "Pobaw się tabletem, dziadek odpocznie"
🖥️
Rodzice ograniczają ekran do 30 minut dziennie. Dziadkowie włączają bajki na całe popołudnie, bo "to jedyny sposób, żeby miał spokój".

· Granica: "Rozumiem, że to wygodne, ale nadmiar ekranu u dzieci powoduje problemy z koncentracją nawet na 3 dni po powrocie. Zamiast tabletu – mamy tu zestaw gier planszowych, kredki i balon. Jeśli potrzebujecie chwili wytchnienia, lepiej niech obejrzy jedną bajkę (20 min), ale potem koniecznie wychodzicie na dwór. To nie jest nasza fanaberia – to zalecenia neurologów."

3️⃣ Drzemki i sen – "Jak nie chce spać, to niech nie śpi" 😴
Rodzice walczą o regularny rytm dobowy. Babcia mówi: "Przecież on nie jest zmęczony", podczas gdy dziecko już przeciera oczy.

· Granica: "Babciu, on nie jest w stanie sam ocenić swojego zmęczenia – to my jako dorośli musimy to zrobić. Jeśli teraz nie pójdzie spać, za godzinę będzie przebodźcowany i zacznie płakać bez powodu. Wtedy to Wy będziecie cierpieć. Proszę, zróbcie to dla naszego spokoju – kładziemy go o 13:00, nawet jeśli marudzi."

4️⃣ Kary i konsekwencje – "Nie krzycz na wnusia" 🗣️
Rodzice stosują metodę "konsekwencji naturalnych" (np. nie sprzątnąłeś zabawek = nie idziemy na lody). Dziadek natychmiast interweniuje i sprząta za dziecko, ratując je przed karą.

· Granica: "Dziadku, wiem, że chcesz mu pomóc, ale jeśli teraz odbierzesz mu konsekwencję, nauczymy go, że zasady nie obowiązują. Jeśli chcesz być dobrym dziadkiem – powiedz mu: 'Słuchaj, twoi rodzice ustalili, że najpierw sprzątamy, potem lody. Pomogę ci posprzątać, ale lody będą DOPIERO po sprzątaniu, bo taka jest umowa z mamą.'"

5️⃣ Ubieranie – "Włóż mu sweterek, bo zimno" 🧥
Na dworze 25°C, dziecko jest rozgrzane, babcia nakłada dodatkową warstwę.

· Granica: "Babciu, on ma gorącą głowę i mokre plecy – to znak, że jest przegrzany. Przegrzanie u dzieci jest bardziej niebezpieczne niż lekkie wychłodzenie. Zaufaj mi – sprawdzam jego kark, to najlepszy termometr. Jeśli jest suchy i ciepły – ubrania jest wystarczająco."

6️⃣ „Ale u mnie było inaczej" – czyli dyskredytowanie rodziców 🙅‍♀️
Dziadek mówi przy dziecku: "Twoja mama jest przewrażliwiona, za moich czasów dzieci jadły wszystko".

· Granica (twarda, w obecności dziecka): "Dziadku, nie dyskutujemy o naszych zasadach przy dziecku. Jeśli masz wątpliwości – porozmawiaj z nami na osobności. Przy nim mówimy jednym głosem. Jeśli tego nie uszanujesz, wyjdziemy."

7️⃣ Wakacyjny "wyjątek" – kiedy można odpuścić? 🍦
Jest jedna zdrowa zasada: 10% odstępstwa to nie katastrofa. Możesz powiedzieć dziadkom: "Mogą zjeść jednego dodatkowego lodowego batonika w tygodniu, ale nie każdego dnia. Mogą pójść spać godzinę później w sobotę, ale w niedzielę wracamy do normy. To są WAKACYJNE WYJĄTKI, a nie nowe zasady."
To daje dziadkom przestrzeń do bycia "tym fajnym", ale nie rozmontowuje całego systemu.

🗒️ najważniejsze – lista "Must Have" na wakacje u dziadków:

Przed wyjazdem siądźcie z mężem/żoną i spiszcie na kartce 5 ZASAD, KTÓRE SĄ NIE DO NEGOCJACJI (np. godzina snu, ilość słodyczy, zakaz klapsów, godziny ekranu). Dajcie tę kartkę dziadkom.
Powiedzcie: "To są zasady, które chronią zdrowie naszego dziecka. Jeśli nie czujecie się na siłach ich przestrzegać – powiedzcie szczerze, wtedy nie zostawimy go na noc. Bez urazy – to ochrona, nie brak zaufania."

❗️Pamiętajcie: Dziadkowie, którzy naprawdę kochają swoje wnuki, uszanują Wasze granice, bo zrozumieją, że to nie atak na nich, tylko troska o ich ukochane wnuki.

A jeśli nie uszanują? To nie jest zła wola – to często brak wiedzy. Wyślijcie im ten post. Może otworzy im oczy. ❤️

Kiedy w rodzinie ważniejsze stają się zasady niż relacjeWyobraźmy sobie dwie rodziny. 🏠🏠W obu rodzice kochają swoje dzie...
21/06/2026

Kiedy w rodzinie ważniejsze stają się zasady niż relacje

Wyobraźmy sobie dwie rodziny. 🏠🏠

W obu rodzice kochają swoje dzieci. W obu dbają o dom, pracują, martwią się o przyszłość swoich bliskich i chcą dla nich jak najlepiej. Z zewnątrz mogą wyglądać bardzo podobnie. Różnica ujawnia się dopiero wtedy, gdy pojawia się trudność, konflikt albo potrzeba zmiany.

⛔️ W pierwszej rodzinie bezpieczeństwo budowane jest głównie poprzez kontrolę. Są jasne zasady, oczekiwania i role. Każdy wie, jak powinien się zachowywać. Kiedy dziecko przynosi słabą ocenę, rozmowa szybko koncentruje się na tym, co zrobiło źle i jak powinno postąpić następnym razem. Kiedy nastolatek mówi, że ma inne poglądy niż rodzice, słyszy, że przesadza albo że kiedyś zrozumie swoje błędy. Kiedy dorosłe dziecko stawia granice, rodzina odbiera to jako odrzucenie.
W takim domu niekoniecznie brakuje miłości. Często jest jej bardzo dużo. Problem polega na tym, że miłość wyrażana jest przede wszystkim poprzez troskę, obowiązki, rady i wymagania. Znacznie mniej miejsca pozostaje na ciekawość drugiego człowieka i jego wewnętrznego świata.

🪢 W drugiej rodzinie również istnieją zasady. Dzieci nie robią wszystkiego, na co mają ochotę. Rodzice stawiają granice i ponoszą odpowiedzialność za dom. Różnica polega na tym, że zasady nie są najważniejsze. Najważniejsza jest relacja.
Gdy dziecko wraca ze szkoły przygnębione, ktoś najpierw próbuje zrozumieć, co przeżywa, a dopiero potem zastanawia się nad rozwiązaniem problemu. Gdy pojawia się konflikt, celem nie jest ustalenie winnego, lecz przywrócenie kontaktu. Gdy dorastające dziecko zaczyna mieć własne zdanie, rodzice nie zawsze się z nim zgadzają, ale starają się usłyszeć, co za tym zdaniem stoi.
W takiej rodzinie bezpieczeństwo nie wynika z tego, że wszyscy są posłuszni. Wynika z przekonania, że nawet gdy się różnimy, nadal jesteśmy dla siebie ważni.

Co ciekawe, rodziny oparte na kontroli rzadko postrzegają siebie jako kontrolujące. Częściej mówią o odpowiedzialności, dyscyplinie, szacunku czy trosce. Wiele z tych wartości jest przecież ważnych i potrzebnych. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy zasady zaczynają zastępować kontakt. Gdy łatwiej powiedzieć dziecku, co powinno zrobić, niż zapytać, co przeżywa. Gdy łatwiej skorygować zachowanie niż zaciekawić się emocjami, które za nim stoją.

Skąd bierze się ta różnica?

Najczęściej nie jest przypadkowa.

👫Rodzice wychowują swoje dzieci, korzystając z tego, co sami wynieśli z własnych domów i czego nauczyło ich życie.
Jeśli ktoś dorastał w świecie pełnym niepewności, chaosu, nieprzewidywalności lub emocjonalnych zranień, może dojść do przekonania, że bezpieczeństwo daje przede wszystkim porządek. Wtedy zasady, obowiązki i kontrola stają się sposobem ochrony najbliższych przed błędami, cierpieniem i rozczarowaniem.
Taki rodzic często myśli: „Jeśli nauczę dziecko dyscypliny, poradzi sobie w życiu”. Albo: „Jeśli będę czuwać nad wszystkim, nic złego się nie wydarzy”.

Z kolei rodzice budujący bezpieczeństwo bardziej poprzez więź często sami doświadczyli relacji, w których ich emocje były zauważane i traktowane poważnie. Nawet jeśli w ich życiu nie brakowało trudności, nauczyli się, że bliskość pomaga przechodzić przez kryzysy skuteczniej niż sama kontrola.

🧲 Oczywiście w rzeczywistości większość rodzin znajduje się gdzieś pomiędzy tymi dwoma biegunami. Niewiele jest domów opartych wyłącznie na zasadach albo wyłącznie na relacji.

Warto jednak zauważyć, że kiedy jesteśmy pod wpływem silnego stresu, zmęczenia czy lęku, wielu z nas automatycznie przesuwa się w stronę większej kontroli. Łatwiej wtedy wydawać polecenia niż prowadzić rozmowę. Łatwiej wymagać niż słuchać. Łatwiej skupić się na zachowaniu niż na emocjach.
Być może dlatego budowanie więzi wymaga od nas czegoś więcej niż stawianie zasad. Wymaga zatrzymania się, ciekawości i gotowości do spotkania drugiego człowieka takim, jakim jest, a nie tylko takim, jakim chcielibyśmy go widzieć.

📉📈Psychologowie od lat badają, co najbardziej wspiera zdrowy rozwój dzieci. Wyniki tych badań są zaskakująco spójne. Najsilniejszym czynnikiem ochronnym nie okazuje się ani surowa dyscyplina, ani brak zasad. Jest nim bezpieczna więź – doświadczenie, że w chwilach stresu, porażki czy zagubienia można zwrócić się do kogoś, kto spróbuje zrozumieć, a nie tylko ocenić.

🤱Dlatego dzieci wychowane w atmosferze więzi nie stają się mniej odpowiedzialne. Przeciwnie. Łatwiej rozwijają samodzielność, lepiej radzą sobie z emocjami i częściej potrafią podejmować dojrzałe decyzje. Nie dlatego, że ktoś stale nad nimi czuwa, ale dlatego, że mają w sobie poczucie bezpieczeństwa wyniesione z relacji.

Kontrola daje przewidywalność. Więź daje odporność.

Kontrola pomaga utrzymać porządek. Więź pomaga przetrwać kryzys.

❓Kontrola odpowiada na pytanie: „Jak sprawić, żeby wszystko było tak, jak powinno?”

❓Więź odpowiada na pytanie: „Jak pozostać blisko siebie, nawet gdy życie nie układa się tak, jak planowaliśmy?”

To właśnie dlatego osoby wychowane w rodzinach, w których bezpieczeństwo budowano głównie poprzez kontrolę, często trafiają na terapię nie dlatego, że mają „problem z rodziną”.
Przychodzą z lękiem. Z poczuciem winy. Z wypaleniem. Z trudnościami w relacjach. Z przekonaniem, że muszą sprostać oczekiwaniom wszystkich wokół. Czasem mówią: „Nie wiem, czego chcę”, „Ciągle czuję, że jestem niewystarczająca”, „Boję się zawieść innych”.
Dopiero z czasem odkrywają, że przez lata nauczyły się doskonale odczytywać potrzeby otoczenia, ale znacznie trudniej przychodzi im rozpoznawanie własnych.

Z perspektywy teorii systemów rodzinnych jest to całkowicie zrozumiałe. Każda rodzina tworzy pewną równowagę, która pozwala jej funkcjonować. Problem polega na tym, że czasem równowaga systemu jest ważniejsza niż potrzeby poszczególnych osób.

Kiedy więc ktoś rozpoczyna terapię, zaczyna stawiać granice, mówić o swoich uczuciach albo podejmować inne decyzje niż dotychczas, system rodzinny często reaguje niepokojem.

Nie dlatego, że bliscy nie kochają.
Dlatego, że zmiana jednej osoby wpływa na wszystkich pozostałych.
Nagle ktoś, kto zawsze ustępował, zaczyna mówić „nie”.
Ktoś, kto zawsze godził wszystkich wokół, przestaje brać odpowiedzialność za cudze emocje.
Ktoś, kto przez lata spełniał rodzinne oczekiwania, zaczyna zadawać pytanie: „A czego ja właściwie chcę?”

❗️To moment, w którym można usłyszeć:

„Zmieniłaś się.”
„Kiedyś byłaś inna.”
„Odkąd chodzisz na terapię, wszystko analizujesz.”
„Rodzina przestała być dla ciebie ważna.”

Paradoksalnie takie reakcje często nie świadczą o tym, że terapia szkodzi relacjom.
Czasem świadczą o tym, że po raz pierwszy ktoś próbuje budować je nie na dostosowaniu i kontroli, ale na autentycznym kontakcie.

Być może największym prezentem, jaki możemy dać swoim dzieciom, partnerom i bliskim, nie jest wychowanie ich tak, by zawsze postępowali właściwie.
Być może jest nim stworzenie relacji, do której będą chcieli wracać wtedy, gdy życie stanie się trudne.

Bo człowiek nie dojrzewa dzięki temu, że ktoś stale go kontroluje.
Dojrzewa dzięki temu, że czuje się wystarczająco bezpieczny, by być sobą.
I być może właśnie dlatego po latach nie pamiętamy większości rodzinnych zasad. Pamiętamy natomiast, czy w chwilach, gdy było nam trudno, ktoś był naprawdę obok.

A jak było w Twojej rodzinie?

Czy większą wagę przywiązywano do przestrzegania zasad, czy do budowania relacji?

A może dopiero jako dorosły człowiek próbujesz odnaleźć między nimi własną równowagę?

Od wstydu do więziW sobotę miałam przyjemność uczestniczyć w warsztacie klinicznym zorganizowanym przez Polskie Centrum ...
15/06/2026

Od wstydu do więzi

W sobotę miałam przyjemność uczestniczyć w warsztacie klinicznym zorganizowanym przez Polskie Centrum EFT a prowadzonym przez dr Leanne Campbell – psycholożkę kliniczną, certyfikowaną trenerkę ICEEFT, wieloletnią współpracowniczkę dr Sue Johnson i jedną z osób, które od ponad 30 lat rozwijają oraz nauczają terapii skoncentrowanej na emocjach (EFT) na całym świecie.

Tematem szkolenia był rdzenny wstyd – emocja, która często pozostaje ukryta zarówno przed innymi, jak i przed nami samymi.

W podejściu EFT wstyd rozumiany jest przede wszystkim jako doświadczenie związane z więzią. Powstaje wtedy, gdy człowiek zaczyna wierzyć, że jeśli pokaże siebie takim, jakim naprawdę jest, zostanie odrzucony, zawiedzie oczekiwania lub okaże się niewystarczający. Nic więc dziwnego, że w gabinecie tak często spotykamy go ukrytego pod złością, wycofaniem, perfekcjonizmem, kontrolą czy nadmiernym dostosowywaniem się do innych.

To właśnie dlatego temat ten jest tak ważny nie tylko w terapii indywidualnej, ale również w terapii par. Wiele konfliktów, które na powierzchni wyglądają jak walka o rację, krytyka czy wzajemne pretensje, po głębszym przyjrzeniu okazuje się próbą ochrony przed bolesnym przekonaniem: „Jeśli naprawdę mnie zobaczysz, nie będziesz mnie chciał(a)”.

Wracam z tego szkolenia z jeszcze większym przekonaniem, że często ten niewidoczny wstyd jest tak naprawdę trudnością w relacji, z którą zmaga się para kiedy jasna osoba mówi „Im bardziej próbuję się zbliżyć, tym bardziej on/ona się odsuwa”. Jest to też problem osób, które utykają w miejscu, osób po traumach nadużycia i traumach relacyjnych. Uzdrowienie wstydu polega na stworzeniu takiej relacji, w której osoba może stopniowo zaryzykować pokazanie siebie i doświadczyć czegoś nowego - akceptacji, zrozumienia i bezpiecznej więzi.

Dziękuję za ogrom wiedzy, klinicznej precyzji i inspiracji do dalszej pracy. ❤️

To jak to jest z tym zakazem smartfonów w szkołach?Jedni biją brawo. Inni mówią o ograniczaniu wolności i powrocie do pr...
04/06/2026

To jak to jest z tym zakazem smartfonów w szkołach?

Jedni biją brawo. Inni mówią o ograniczaniu wolności i powrocie do przeszłości.
A ja patrzę na ten temat przede wszystkim z perspektywy psychologii rozwojowej.

❓Czy zakaz smartfonów w szkołach jest idealnym rozwiązaniem? Nie.
❓Czy może przynieść korzyści? Tak. I to całkiem sporo.

Człowiek potrzebuje ram. Nie tylko dziecko. My wszyscy.

Potrzebujemy granic, zasad i struktur, które pomagają nam regulować zachowanie wtedy, gdy pokusa jest większa niż samokontrola.

Przecież właśnie po to istnieją przepisy ruchu drogowego, ograniczenia wieku przy zakupie alkoholu czy zasady bezpieczeństwa w pracy.
Nie dlatego, że ludzie są nierozsądni.
Dlatego, że jesteśmy ludźmi.
Nasz mózg nie jest stworzony do nieustannego opierania się pokusom.
A już szczególnie mózg dziecka.

🧠 Kora przedczołowa odpowiedzialna za planowanie, przewidywanie konsekwencji i kontrolę impulsów dojrzewa jeszcze przez wiele lat. Oczekiwanie, że dziesięcio- czy dwunastolatek sam będzie skutecznie dawkował sobie dostęp do urządzenia zaprojektowanego przez sztaby specjalistów od przyciągania uwagi, jest często oczekiwaniem ponad jego możliwości.

Szczerze mówiąc – dla wielu dorosłych również.
Ilu z nas bierze telefon „na chwilę”, a po 30 minutach orientuje się, że właśnie obejrzało kilkadziesiąt filmików?

⛔️ Zakaz jest komunikatem społecznym.
Nie rozwiązuje wszystkich problemów.
Ale wysyła ważny sygnał:

„To jest coś, z czym warto obchodzić się ostrożnie.”

Tworzy ramę a ramy zwiększają poczucie bezpieczeństwa.
Dziecko nie musi za każdym razem podejmować decyzji: „Wyciągnąć telefon czy nie?”
Decyzja została już podjęta przez dorosłych.
To zmniejsza obciążenie psychiczne i liczbę codziennych pokus.

🧠 Co zyskuje mózg dziecka?

Przede wszystkim czas.
Czas bez ciągłych powiadomień.
Czas bez przeskakiwania między bodźcami.
Czas bez nieustannego pobudzenia układu nagrody.

📊 Badania pokazują, że nadmierne korzystanie ze smartfonów i mediów społecznościowych wiąże się z gorszą koncentracją, większą podatnością na rozproszenie oraz słabszymi wynikami edukacyjnymi.
Kiedy telefon znika z pola widzenia, dziecko ma większą szansę wejść w tryb głębszego skupienia.
Może dłużej utrzymać uwagę na jednej czynności.
Może wrócić do bardziej „analogowego” sposobu funkcjonowania – rozmowy, obserwowania otoczenia, nudzenia się, wymyślania zabaw, patrzenia sobie nawzajem w oczy.
A nuda, wbrew temu co często myślimy, jest jednym z ważnych źródeł kreatywności.

🇳🇱🇬🇧 Co pokazują doświadczenia innych krajów?

W Holandii po wprowadzeniu zakazu telefonów w szkołach aż 75% szkół średnich zauważyło poprawę koncentracji uczniów. Około 60% odnotowało poprawę klimatu społecznego, a część szkół również lepsze wyniki w nauce.
Nauczyciele zwracali uwagę na jeszcze jeden efekt:
dzieci zaczęły ze sobą więcej rozmawiać.
Mniej czasu spędzały obok siebie z nosami w ekranach, a więcej – w realnym kontakcie.
Podobne obserwacje pojawiały się wcześniej w Wielkiej Brytanii, gdzie badania wykazały poprawę wyników szkolnych po ograniczeniu korzystania z telefonów podczas zajęć.

➖ Ale są też minusy

Nie udawajmy, że ich nie ma.
Smartfon jest dziś również narzędziem komunikacji, bezpieczeństwa i nauki.
Niektóre dzieci korzystają z niego ze względów zdrowotnych.
Niektóre do kontaktu z rodzicami.
Sam zakaz nie nauczy też zdrowego korzystania z technologii.
Jeżeli telefon wraca do ręki natychmiast po wyjściu ze szkoły, problem może jedynie przesunąć się w czasie.
Dlatego zakaz nie powinien zastępować edukacji cyfrowej. Powinien ją uzupełniać.

❓Może więc najważniejsze pytanie brzmi nie:

„Czy smartfony są dobre czy złe?”
Ale:
„Jak stworzyć dzieciom warunki, w których ich rozwijający się mózg nie musi codziennie walczyć z technologią zaprojektowaną po to, by jak najdłużej zatrzymywać uwagę?”

Bo być może szkoła jest jednym z ostatnich miejsc, w których możemy jeszcze stworzyć przestrzeń do bycia razem, uczenia się i odpoczynku od nieustannego cyfrowego hałasu.
A czasami właśnie takie ramy okazują się nie ograniczeniem wolności, lecz warunkiem jej odzyskania.

Znasz sz to uczucie, gdy po raz kolejny związek rozpada się z tego samego powodu? Albo gdy z uporem maniaka sabotujesz w...
28/05/2026

Znasz sz to uczucie, gdy po raz kolejny związek rozpada się z tego samego powodu? Albo gdy z uporem maniaka sabotujesz własny sukces tuż przed metą? To nie przypadek ani pech. Freud, analizując powracające koszmary wojenne i życiowe dramaty swoich pacjentów, doszedł do wniosku, który wywrócił jego teorię do góry nogami. Odkrył siłę potężniejszą niż dążenie do przyjemności – przymus powtarzania.

To tendencja umysłu do odtwarzania tego, co najboleśniejsze. Nie wbrew cierpieniu, ale właśnie po to, by go doświadczyć na nowo. Działa poza naszą świadomością i racjonalnym osądem, niczym wewnętrzny magnes przyciągający nas w to samo piekło, tylko pod innym adresem.

🎭 Jak rozpoznać go w codzienności?

Nie mówimy tu tylko o spektakularnych traumach. Przymus powtarzania jest mistrzem kamuflażu i wplata się w tkankę zwykłego życia:

· W miłości: To nie tylko wybieranie kolejnych chłodnych partnerów. To także testowanie ich cierpliwości, prowokowanie kłótni w ten sam sposób, który kończył się odrzuceniem w przeszłości. To szukanie potwierdzenia, że „znów trafiłem na kogoś, kto mnie skrzywdzi”.

· W pracy i finansach: To błędne koło prokrastynacji. Odkładasz trudne zadanie, rośnie lęk, w ostatniej chwili robisz je na kolanie, szef jest niezadowolony, a Ty... czujesz dziwną ulgę. Znajomy ból porażki jest bezpieczniejszy niż nieznany lęk przed sukcesem i odpowiedzialnością. Badania pokazują, że po silnym stresie mózg nie tylko chce zapomnieć – on paradoksalnie produkuje natrętne myśli i obrazy, zmuszając do mentalnego odtwarzania zdarzenia .

· W ciele i zdrowiu: Nawracające bóle mięśni w reakcji na konkretny typ stresu, sięganie po używki w reakcji na samotność (która przez to tylko się pogłębia), czy nawet „przyciąganie” wypadków – wszystko to może być głęboko nieświadomym odgrywaniem wewnętrznego konfliktu.

💔 Kiedy staje się naszym cichym wrogiem?

Mechanizm jest zdradliwy. W teorii powtarzanie miałoby na celu „oswojenie” traumy i odzyskanie kontroli nad pasywnie doświadczonym cierpieniem. Niestety, w praktyce prawie nigdy nie przynosi prawdziwej ulgi . Zamiast tego działa jak ciasna pętla:

1. Nieświadomie aktywujesz znajomy, bolesny scenariusz.
2. Ból powraca, potwierdzając twoje najgłębsze lęki.
3. Zamiast zareagować inaczej (bo nie znasz innego wzorca), reagujesz w ten sam, wyuczony sposób.
4. Koło się zamyka, a Ty utwierdzasz się w przekonaniu, że tak musi być, że na to zasługujesz lub że świat jest po prostu taki okrutny.

Współczesna psychiatria widzi tu wyraźny związek ze stanami pourazowymi. To, co Freud opisał teoretycznie, dziś nazywamy mechanizmem podtrzymującym traumę. Psychoanaliza mówi tu nawet o „analitycznej niemożliwości” – poczuciu pacjenta i terapeuty, że doszli do ściany, poza którą nie da się już przejść, a destrukcyjny schemat jest nie do ruszenia. Kiedy przymus powtarzania dominuje życie, zamyka drogę do zdrowych relacji, świadomego wyboru i zwykłej życiowej satysfakcji.

☀️ Czy to wyrok? Nie, ale wymaga pracy.

Największym paradoksem jest to, że ta ogromna siła, którą odczuwamy jako fatum, jest naszą własną, zablokowaną energią. Nazwanie schematu, uświadomienie sobie go w chwili, gdy się aktywuje, to pierwszy i najważniejszy krok. To jak zapalenie światła w ciemnym pokoju – potwory okazują się starymi meblami.

Terapia daje narzędzia, by tę pętlę przerwać. Nie chodzi o to, by zapomnieć przeszłość, ale by przestać być jej marionetką. Chodzi o zbudowanie nowej ścieżki neuronalnej, która w kluczowym momencie pozwoli wybrać nieznane, zdrowe rozwiązanie zamiast destrukcyjnego, ale przewidywalnego schematu.

Czy rozpoznajesz u siebie jakieś zapętlone historie? Może to powracający typ szefa, może wieczne problemy z pieniędzmi, a może ciągły wybór przyjaciół, którzy Cię wykorzystują. Podziel się refleksją – samo zobaczenie wzoru poza sobą to już akt ogromnej odwagi i pierwszy krok do wolności.

Bycie mamą to jedna z najbardziej złożonych ról psychologicznych, jakie istnieją. 🤱Bo macierzyństwo nie polega tylko na ...
26/05/2026

Bycie mamą to jedna z najbardziej złożonych ról psychologicznych, jakie istnieją. 🤱
Bo macierzyństwo nie polega tylko na opiece nad dzieckiem. To często spotkanie… z samą sobą.

Z własnym dzieciństwem.Z tym, czego nam zabrakło. Z tym, co dostałyśmy. Z naszym sposobem kochania, reagowania na stres, stawiania granic, proszenia o pomoc.
Dziecko potrafi wydobyć z nas ogrom czułości - ale też zmęczenie, bezradność, złość, zazdrość o utraconą wolność, frustrację czy poczucie winy.I warto powiedzieć to wyraźnie: takie myśli i emocje nie czynią kobiety złą matką.

🙃😊🤣 W psychologii wiemy, że emocje są informacją, a nie moralną oceną człowieka.Można kochać swoje dziecko i jednocześnie czasem mieć dość.Można być wdzięczną za macierzyństwo
i równocześnie tęsknić za dawnym życiem. Można potrzebować bliskości dziecka… i chwili samotności.

Problem zaczyna się nie wtedy, gdy pojawiają się trudne emocje, ale wtedy, gdy nie wolno nam ich zauważać.
Bo to, co niewidzialne i wypierane, często zaczyna kierować nami z ukrycia.

👩‍❤️‍👩 Macierzyństwo bardzo często uruchamia też rodzinne skrypty, które nosimy w sobie od pokoleń. Niektóre z nich brzmią:– „Dobra matka poświęca się całkowicie.”– „Dziecko powinno być zawsze zadowolone.”– „Nie wolno okazywać słabości.”– „Najważniejsze są potrzeby innych.”– „Na miłość trzeba sobie zasłużyć.”– „Dziecko ma być grzeczne i posłuszne, a nie czujące emocje.”

Często nawet nie zauważamy, że wychowujemy w taki sposób, w jaki sami byliśmy wychowywani - albo dokładnie odwrotnie: próbujemy dać dziecku wszystko to, czego sami nie dostaliśmy.
I tutaj potrzebna jest ogromna uważność.
Bo kiedy daję dziecku coś, czego sama bardzo potrzebowałam jako mała dziewczynka - uwagę, ochronę, akceptację, poczucie ważności - czasem nieświadomie próbuję nakarmić również swoje własne „wewnętrzne dziecko”.

⛑️🧣👑 A wtedy łatwo przesunąć się w stronę nadmiaru.
Nadmiaru ochrony.Nadmiaru kontroli.Nadmiaru poświęcenia.Nadmiaru skupienia na dziecku kosztem siebie, relacji, partnerstwa czy autonomii dziecka.

Czasem pod hasłem „dawania dziecku wszystkiego” ukrywa się nasz własny lęk: że ono poczuje to, co kiedyś czułyśmy my.
Tymczasem zdrowa relacja nie polega ani na chłodzie emocjonalnym, ani na całkowitym zlewaniu się z dzieckiem.
Dziecko potrzebuje bliskości, ale potrzebuje też przestrzeni.Potrzebuje mamy kochającej, ale nie idealnej.Obecnej, ale nie zatracającej siebie.

Psychologia coraz częściej mówi o tym, że dziecko nie potrzebuje perfekcyjnego rodzica.Potrzebuje rodzica, który potrafi zauważać swoje reakcje, brać za nie odpowiedzialność i naprawiać relację po trudnych momentach.
Więź nie buduje się przez perfekcję.Buduje się przez autentyczny kontakt.

Czasem najważniejsze dla dziecka nie jest to, że mama nigdy się nie pomyliła, ale że potrafiła powiedzieć:„Przepraszam.” „Widzę, że ci trudno.” „Teraz sama jestem przeciążona, potrzebuję chwili.” „Jestem obok.”

📗📘📰 W świecie presji, poradników i mediów społecznościowych wiele mam żyje w ciągłym napięciu, porównując się do nierealnych obrazów macierzyństwa. A przecież prawdziwe macierzyństwo wygląda często inaczej:– bywa chaotyczne,– męczące,– pełne sprzecznych emocji,– i jednocześnie niezwykle głębokie.

Może więc jednym z najważniejszych pytań w macierzyństwie nie jest:„Czy robię wszystko idealnie?”

❓Ale:„Czy umiem zatrzymać się i zauważyć, co naprawdę dzieje się we mnie, kiedy jestem z moim dzieckiem?” ❓

Bo czasem to właśnie tam - w naszych reakcjach, lękach, nadmiarze troski, złości czy potrzebie kontroli - ukrywa się historia, która zaczęła się dużo wcześniej niż narodziny naszego dziecka.

Pamiętam świat, w którym na wiele rzeczy trzeba było czekać.Na list. Na telefon. Na zdjęcia z wakacji. Na ulubiony seria...
15/05/2026

Pamiętam świat, w którym na wiele rzeczy trzeba było czekać.
Na list. Na telefon. Na zdjęcia z wakacji. Na ulubiony serial emitowany raz w tygodniu. Na meble, samochód, książkę z biblioteki, a czasem nawet na zwykłą rozmowę z kimś bliskim.

Pokolenie wychowane w latach 70. i 80. żyło w rzeczywistości, która naturalnie uczyła cierpliwości. Nie dlatego, że ludzie byli „silniejsi psychicznie” czy „lepsi”. Po prostu świat miał wolniejsze tempo. Wiele procesów wymagało czasu i nie dało się ich przyspieszyć jednym kliknięciem.

Dziś żyjemy w kulturze natychmiastowości:
– wiadomości przychodzą w sekundę,
– filmy uruchamiają się od razu,
– zakupy są następnego dnia,
– odpowiedzi Google pojawiają się szybciej niż własna refleksja,
– aplikacje randkowe pozwalają „przesuwać” ludzi jak katalog produktów.

Technologia przyniosła ogromne korzyści, ale jednocześnie zaczęła zmieniać sposób funkcjonowania naszego mózgu i układu nerwowego.

Badania pokazują, że człowiek coraz gorzej toleruje oczekiwanie i odraczanie gratyfikacji. Już słynny eksperyment Waltera Mischela „marshmallow test” pokazywał, że zdolność do czekania na większą nagrodę wiąże się z lepszą samoregulacją, wytrwałością i funkcjonowaniem emocjonalnym w przyszłości. Dziś żyjemy jednak w środowisku, które niemal nieustannie „trenuje” odwrotny mechanizm - natychmiastowe zaspokajanie potrzeb.

Neuronaukowcy opisują, że szybkie bodźce - scrolling, powiadomienia, krótkie filmiki, ciągła zmienność treści - aktywują układ dopaminowy odpowiedzialny za motywację i oczekiwanie nagrody. Problem polega na tym, że mózg bardzo szybko adaptuje się do wysokiej częstotliwości stymulacji. W efekcie:
– trudniej wytrzymać nudę,
– trudniej utrzymać koncentrację,
– trudniej pracować nad czymś długoterminowo,
– wzrasta impulsywność i potrzeba szybkiej ulgi.

Badania pokazują również, że przeciętny czas skupienia uwagi skraca się, a częste przełączanie się między bodźcami zwiększa poczucie zmęczenia psychicznego i przeciążenia poznawczego.

Coraz częściej chcemy:
– szybko schudnąć,
– szybko poczuć się lepiej,
– szybko „naprawić siebie”,
– szybko zbudować relację,
– szybko odnieść sukces.

A przecież wiele najważniejszych procesów psychicznych dojrzewa powoli.
Nie da się przyspieszyć:
– budowania zaufania,
– zdrowienia po trudnych doświadczeniach,
– tworzenia bezpiecznej więzi,
– rozwoju kompetencji,
– odzyskiwania równowagi układu nerwowego.

Psychologia rozwojowa pokazuje, że tolerowanie frustracji i umiejętność odraczania gratyfikacji są jednymi z ważniejszych elementów dojrzałości emocjonalnej. Tymczasem współczesne środowisko coraz częściej wzmacnia przekonanie, że dyskomfort należy natychmiast usunąć.

A przecież człowiek psychicznie rozwija się często właśnie wtedy, kiedy potrafi chwilę wytrzymać:
– niepewność,
– brak odpowiedzi,
– wolniejsze tempo,
– proces bez gwarancji szybkiego efektu.

Być może właśnie dlatego tak wiele osób doświadcza dziś chronicznego napięcia i zmęczenia. Układ nerwowy niemal nieustannie oczekuje szybkiej nagrody, szybkiej ulgi i szybkiej zmiany.

Cierpliwość nie oznacza bierności.
To zdolność pozostawania w procesie mimo dyskomfortu i braku natychmiastowej nagrody.
I być może właśnie dlatego cierpliwość staje się dziś jedną z najbardziej deficytowych ale też najbardziej potrzebnych kompetencji psychicznych.

Może warto czasem świadomie wrócić do doświadczeń, które uczą czekania:
– przeczytać książkę bez sięgania po telefon,
– obejrzeć film bez równoczesnego scrollowania,
– iść na spacer bez słuchawek,
– rozwijać umiejętność krok po kroku,
– pozwolić relacjom dojrzewać w czasie.

Nie wszystko, co wartościowe, dzieje się szybko.

Adres

Józefa Piłsudskiego 7
Siedlce
08-110

Telefon

+48602324874

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychopracownia Karolina Murek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psychopracownia Karolina Murek:

Skróty

Udostępnij

Kategoria