20/08/2026
"Śmierć wyprowadzała się z polskich domów przez dwa stulecia, ale ostatnie dekady to już przeprowadzka ekspresowa. Umiera się w instytucji – szpitalu, hospicjum. Osobą zmarłą zajmuje się usługodawca, czyli zakład pogrzebowy, rodzina zostaje usługobiorcą. Kiedyś wiedza o umieraniu była powszechna, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Osobie odchodzącej towarzyszyło się do ostatniego momentu. Przez trzy dni dom nie zostawał ze śmiercią sam: sąsiedzi przychodzili na tak zwane puste noce, czuwali na zmianę, ktoś się modlił, ktoś pomagał rodzinie, ktoś inny pilnował, żeby nie zgasły świece. Żałoba miała rytm, świadków i podział ról. Był czas, żeby pożegnać się we własnym tempie.
Anja Franczak mówi o potrzebie redemokratyzacji wiedzy o śmierci – jej powrotu od ekspertów medycznych czy instytucjonalnych do zwykłych ludzi. (...)
Do tego dochodzi lęk. Rzadziej ten metafizyczny, a częściej przed byciem przy kimś, kto cierpi, przed konfrontacją z własną bezsilnością. Jak sobie radzić? – Nie lukrować rzeczywistości – mówi Franczak. Opowiada o pacjencie hospicjum, którego rodzina karmiła pozytywnym myśleniem: będzie dobrze, dasz radę, trzymaj się. Aż przyszedł kuzyn. Usiadł, wysłuchał i skwitował: „Kurde, ale ###x”.
Nikt nie wymaga od bliskich, żeby naprawili nienaprawialne. Wystarczy być, towarzyszyć. Rytuały opowiadają o tym, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Że pożegnanie może być piękne i czułe.
Na warsztaty do Instytutu Dobrej Śmierci przychodzą trzy grupy: ci, którym ktoś właśnie umiera; ci, którzy są świadomi nieuchronności umierania i chcą się do niego przygotować; oraz ludzie medycyny, którzy chcą wnieść więcej empatii do swojej pracy. Franczak porównuje to do kursu pierwszej pomocy: – Nikt nie robi go w sytuacji kryzysowej, np. w trakcie zawału czy wypadku samochodowego. Poza tym świadkiem wypadku nie każdy będzie. Żegnanie bliskich jest gwarantowane, a skoro tak, to warto trochę o tym wiedzieć.
Dzieci wyczuwają to intuicyjnie. Większość uczniów w podstawówce ma za sobą doświadczenie śmierci. Może to być śmierć pupila, członka rodziny, sąsiada. Najmłodsi podchodzą do tematu tak, jak do każdego innego, z ciekawością. Chcą dotknąć, zobaczyć, zrozumieć. Dopiero zachowanie dorosłych – omijanie tematu, emocjonalność – stwarza dyskomfort. Strach przed śmiercią jest w dużej mierze wyuczony."
fragment tekstu Aleksandry Wiśniewskiej pt "Musimy ponownie nauczyć się umierania. Prawo też trzeba dostosować."
A Ty? Masz koncepcję jak chciał_byś być żegnany/a?
na zdjęciu Anja Franczak, założycielka Instytutu Dobrej Śmierci, fot archiwum prywatne