12/07/2026
Słucham rozmowy Halszki Witkowskiej i Moniki Tadry na Festiwal Góry Literatury . Niestety nie jestem w stanie przeczytać ich książek („Przywróceni do życia”, „Wysłuchani”). Moje naczynie na cudze cierpienie ma swoje granice. Jednak ta dyskusja poruszyła we mnie struny, które domagają się głosu i ustrukturyzowania.
Uslyszałam przerażającą prawdę, że statystyki za rok 2025 są bezwzględne. Każdego dnia w Polsce życie odbierało sobie 13 osób. Za każdą z tych liczb kryje się ból niewypowiedziany, który każdego dnia szeptał do serca, dopóki ono nie pękło. Trauma karmi się milczeniem. Przemoc karmi się sekretem.
Dlaczego bolesne doświadczenie staje się traumą?
Samo trudne, raniące wydarzenie to za mało. Trauma staje się traumą wtedy, gdy bolesne doświadczenie zostaje unieważnione, gdy nie znajduje bezpiecznego schronienia w drugiej osobie. Kiedy – jak pisał Dori Laub – nie ma świadka, który mógłby zarejestrować, przyjąć i potwierdzić to, co się wydarzyło. Bez tego opowieść nie może zostać zintegrowana i pozostaje „żywym koszmarem”.
W traumatologii obecność Świadka spełnia trzy kluczowe funkcje:
1. Uprawomocnienie (Walidacja): Kontruje gaslighting otoczenia (,„nic się nie stało”, „przesadzasz”). Świadek mówi: Widzę twój ból. To, co ci się przytrafiło, było złe.
2. Detonacja wstydu: Trauma rodzi potworny wstyd i poczucie winy. Przeżywanie tego w samotności potęguje destrukcję. Pokazanie zranienia Świadkowi, który nie odrzuca, pozwala ten wstyd rozpuścić.
Korektywne doświadczenie relacyjne: Skoro krzywda została zadana przez człowieka (lub człowiek nie pomógł, gdy działa się krzywda), to naprawić ją można tylko poprzez bezpieczną relację z drugim człowiekiem.
Skomplikowana historia bycia świadkiem
Autorki apelowały z festiwalowej sceny: nie bójmy się rozmawiać, nie bójmy się słuchać. Ich książki mają potężną moc Świadka. Ale to nie jest proste. Jako Polacy mamy skomplikowaną, pokoleniową historię bycia „widzącym świadkiem”.
Pomocny świadek mówi: „Widzę cię, widzę twój ból, nie oceniam”.
Jednak każdy, kto nosi w sobie swój własny, nieleczony ból, nie będzie w stanie autentycznie zobaczyć bólu kogoś innego. Ból trzeba zobaczyć żeby zacząć leczyć.
Patrzeć na czyjeś cierpienie to jak patrzeć w lustro, z którego nie ma dokąd uciec. Dlatego tak często, w odruchu obronnym, otoczenie reaguje unieważnieniem: „nie przesadzaj”, „a może ty szukasz atencji”.
Potrzebujemy szczególnych względów!!!
W gabinecie regularnie spotykam młodych ludzi, którzy przychodzą z intencją: „Chcę się wyleczyć z bycia atencjuszem”. Taką diagnozę postawili im przyjaciele czy rodzina. Zdarza się też, że zbyt się wstydzą, chowają, uciekają.
Zróbmy tutaj krok wstecz, do semantyki. Słowo „atencja” w swoim tradycyjnym, źródłowym znaczeniu to: szacunek, poważanie, uznanie szczególnych względów.
I tak! Osoba skrzywdzona, doświadczająca przemocy czy zaniedbania, potrzebuje szczególnych względów. Potrzebuje uznania prawdy o swojej krzywdzie. Ta pogardzana społecznie „atencja” to nic innego jak rozpaczliwe szukanie Świadka tam, gdzie pierwotnie go zabrakło. Atencja szuka świadka, by potwierdzić realność cierpienia.
O tym właśnie jest każda prawdziwa psychoterapia. To nie są tylko metody. To bezpieczna obecność Świadka, który towarzyszy w odzyskiwaniu głosu, wzroku, czucia i uznania.
Jest takie miejsce , ktore pomaga, świadkuje
życie warte jest rozmowy
Ubierzmy żal w słowa, zanim serce pęknie z nadmiaru milczenia.
Z festiwalowym oddechem,
Wioletta Bednarczyk