17/01/2026
DZIENNIK TERAPEUTY: O love bombingu i o tym czemu miłością nie jest
Na początku jest jak z filmu. Czułe wiadomości od rana. Częste rozmowy telefoniczne. Zapewnienia, że „nikt nigdy mnie tak nie rozumiał”, plany wspólnej przyszłości po kilku tygodniach znajomości. Liczne obietnice: życia razem, wspólnego domu, podróży, rodziny, „na zawsze”.
W gabinecie terapeutycznym ten początek słyszę często. I niemal zawsze wiem, że za chwilę pojawi się cisza. Rozczarowanie. Ból.
To właśnie love bombing – bombardowanie miłością.
Love bombing to intensywne zalewanie drugiej osoby uwagą, komplementami, deklaracjami i obietnicami, które nie mają pokrycia w realnym działaniu. Wszystko dzieje się szybko, za szybko. Jakby ktoś próbował nadrobić całe życie w kilka tygodni.
W teorii wygląda to jak spełnienie marzeń.
W praktyce często okazuje się manipulacją, a nie miłością. Miłość potrzebuje czasu. Love bombing – pośpiechu.
„Obiecał mi wszystko o czym marzyłam …”
Wiele kobiet, które trafiają do mojego gabinetu, mówi podobnie:
„Obiecywał, że będziemy razem mieszkać.”
„Mówił, że chce rodziny, mieć ze mną dzieci.”
„Zapewniał, że jestem tą jedyną, na którą czekał całe życie.”
A potem… mija czas. I nic się nie wydarza.
Nie ma wspólnych planów, decyzji, kroków do przodu, działań.
Są za to wymówki. Milczenie. Chłód. Wycofanie.
I pytanie, które pojawia się niemal zawsze: „Co ze mną jest nie tak?”
Rozczarowanie, które uderza w samo serce
Love bombing zostawia po sobie coś więcej niż smutek.
Zostawia zwątpienie w siebie.
Kobiety mówią:
• „Chyba sobie to wszystko wymyśliłam”
• „Za bardzo uwierzyłam”
• „Może jestem zbyt wymagająca”
A prawda jest inna:
One zaufały. I to nie jest błąd.
Błędem było składanie obietnic bez intencji ich spełnienia.
Dlaczego to tak boli?
Love bombing szczególnie mocno rani osoby spragnione bliskości, ciepła, uwagi. Takie, które długo były same. Które marzyły, by wreszcie ktoś je zobaczył.
Na początku czują się wyjątkowe. Wybrane. Ważne.
A potem przychodzi pustka.
I bardzo trudna rzeczywistość: to, co wyglądało jak miłość, było tylko iluzją.
Love bombing to nie miłość
Miłość:
• jest spokojna i daje poczucie bezpieczeństwa,
• rozwija się stopniowo,
• potwierdza się czynami,
• wzmacnia, niesie spokój,
• przejawia szacunek do granic i emocji.
Love bombing:
• przyspiesza,
• czyny nie pokrywają się ze słowami,
• obiecuje więcej, niż może dać,
• tworzy iluzję,
• zostawia po sobie chaos, pustkę.
To doświadczenie potrafi długo boleć. Czasem kobiety mówią, że „nie mogą się pozbierać”, że straciły wiarę w relacje, w ludzi, w siebie.
Jeśli doświadczyłaś love bombingu, a potem zostałaś z niczym – to nie znaczy, że byłaś naiwna. To znaczy, że spotkałaś kogoś, kto nie potrafił kochać dojrzale.
A z takiego doświadczenia nie trzeba wychodzić samej.
Gabinet terapeutyczny to miejsce, gdzie można:
• nazwać to, co się wydarzyło
• zdjąć z siebie poczucie winy
• odbudować zaufanie do siebie i do relacji.
Bo zdrowa miłość nie boli.
A jeśli we wnętrzu boli – warto się temu przyjrzeć. Razem.
Monika Frączak psychoterapeuta psycholog trener
Zapisy na sesje psychoterapii w Stalowej Woli pod nr: 886 923 005