Emilia Przybylska Blisko Siebie - Terapia

Emilia Przybylska Blisko Siebie - Terapia BLISKO SIEBIE - psychoterapia uzależnień, współuzależnienia, DDA, par/małżeństw w tym obszarze. Jestem pedagogiem i psychoterapeutą uzależnień.

W mojej przestrzeni BLISKO SIEBIE pomagam osobom:

- Dorosłym Dzieciom Alkoholików (DDA) lub innych uzależnień, którzy poprzez trudne doświadczenia w dzieciństwie mają problem w zbudowaniu dobrego, satysfakcjonującego życia. Pomagam dostrzec i zmienić schematy tym kierujące;

- osobom współuzależnionym, których życie, postępowanie nakierowane jest na drugą osobę kosztem siebie, swoich potrzeb i

niestety często też kosztem dzieci. Wiąże się to nierzadko z uzależnieniem emocjonalnym od osoby i niemożnością wyjścia z tak trudnej relacji;

- osobom uzależnionym, które wpadły w "pułapkę przyjemności" i choć często wiedzą i czują, że substancja lub wykonywanie czynności (np. hazard) niszczą ich życie, to o nie potrafią samodzielnie z tego zrezygnować i zmienić swojej sytuacji i postępowania.;

- parom / małżeństwom z problemem spożywania substancji/wykonywania czynności, które są w trakcie lub po terapii indywidualnej, aby spajać związek, budować bliskość i relację ;

- parom / małżeństwom wnoszącym do swojego wspólnego życia blokujące wzorce z przeszłości, aby zrozumieli to co dzieje się w ich związku i rodzinie, aby mogli zostawić to co im nie służy i budować relacje bez przeszłych, blokujących wzorców;

- rodzicom uzależnionych dzieci, dając tak bardzo potrzebne wsparcie, wiedzę i umiejętności właściwego wspierania dzieci i komunikowania się z nimi.

„Po prostu przestań pić.”Dla osoby, która nie doświadcza uzależnienia, to zdanie może wydawać się logiczne. Skoro alkoho...
23/08/2026

„Po prostu przestań pić.”

Dla osoby, która nie doświadcza uzależnienia, to zdanie może wydawać się logiczne. Skoro alkohol niszczy zdrowie, relacje, poczucie własnej wartości i coraz więcej odbiera, rozwiązanie wydaje się oczywiste: nie sięgaj po niego.

Problem polega na tym, że w uzależnieniu sama świadomość konsekwencji często nie wystarcza.

Jednym z mechanizmów, który pomaga to zrozumieć, jest mechanizm głodu. Głód alkoholowy nie sprowadza się wyłącznie do myśli: „mam ochotę się napić”. Może pojawiać się jako narastające napięcie, niepokój, drażliwość, pobudzenie, natrętne myśli o alkoholu, trudność w skupieniu się na czymkolwiek innym, a czasem niemal automatyczne przekonanie, że alkohol przyniesie ulgę.

Uruchamiają go nie tylko sytuacje oczywiste, takie jak widok alkoholu czy spotkanie, podczas którego inni piją. Wyzwalaczem może być stres, samotność, konflikt, zmęczenie, poczucie pustki, określone miejsce, człowiek, zapach, wspomnienie, a nawet pora dnia, która przez lata została połączona z piciem.

Wtedy człowiek nie mierzy się już wyłącznie z pytaniem: „pić czy nie pić?”. Mierzy się z całym utrwalonym mechanizmem, w którym alkohol przez długi czas pełnił określoną funkcję: uspokajał, odcinał, pozwalał nie czuć, rozładowywał napięcie albo na chwilę dawał poczucie ulgi.

Dlatego „weź się w garść” czy „przecież wiesz, czym to się kończy” bardzo często nie pomaga. Wiedza o konsekwencjach jest ważna, ale potrzebne jest również rozpoznawanie własnych wyzwalaczy, rozumienie tego, co dzieje się w momencie głodu, oraz uczenie się innych sposobów przechodzenia przez ten stan.

4 września o godz. 17:00 zapraszam na webinar poświęcony uzależnieniu i mechanizmom, które sprawiają, że człowiek może wiedzieć, że picie go niszczy, a mimo to ponownie po nie sięga.

Porozmawiamy między innymi o mechanizmie głodu, jego sygnałach, wyzwalaczach oraz o tym, co można zacząć robić, kiedy się pojawia.

Koszt udziału: 49 zł.

Bo czasem pierwszym krokiem do zmiany nie jest kolejne postanowienie: „od jutra nie piję”, lecz zrozumienie, co dokładnie dzieje się pomiędzy „nie chcę już pić” a kolejnym sięgnięciem po alkohol.

21/08/2026

WIESZ, ŻE TO CI SZKODZI,
A MIMO TO WRACASZ?

Dlaczego sama świadomość uzależnienia często nie wystarcza, żeby coś zmienić?

Podczas webinaru opowiem m.in. o mechanizmie głodu i pokażę narzędzia, które pomagają lepiej rozumieć to, co dzieje się w uzależnieniu.

📅 4 września
🕔 godz. 17:00
🎟️ 49 zł

Przyjdź. Zrozum mechanizm. Poznaj narzędzia.
Zacznij od świadomości, która może prowadzić do zmiany.

👉 Zapisz się na webinar

Głód w uzależnieniu rzadko brzmi jak spokojne: „mam ochotę”.Częściej zaczyna się od napięcia, które trudno gdziekolwiek ...
16/08/2026

Głód w uzależnieniu rzadko brzmi jak spokojne: „mam ochotę”.

Częściej zaczyna się od napięcia, które trudno gdziekolwiek pomieścić. Od myśli wracającej uporczywie, choć człowiek próbuje zająć się czymś innym. Od wewnętrznego niepokoju, rozdrażnienia, pustki, czasem od poczucia, że za chwilę wydarzy się coś nie do zniesienia, jeśli nie zrobi się jednej konkretnej rzeczy.

Napije się. Weźmie. Zagra. Sięgnie po to, co kiedyś przynosiło ulgę.

Z zewnątrz łatwo powiedzieć: „przecież wiesz, czym to się kończy”. Tyle że w chwili głodu myślenie zaczyna się zmieniać. Pamięć konsekwencji może ustępować pamięci ulgi.

Organizm pamięta, że kiedyś po alkoholu, substancji czy określonym zachowaniu napięcie na chwilę znikało. Myśli cichły. Lęk stawał się mniej dotkliwy. Pustka była mniej pusta.

Dlatego pojawiają się myśli:

„Tylko jeden raz.”
„Teraz już umiem nad tym panować.”
„Nic się nie stanie.”
„Muszę sobie tylko trochę ulżyć.”

I być może właśnie to ostatnie zdanie najlepiej pokazuje, czym głód różni się od zwykłej ochoty.

„Muszę sobie ulżyć. Teraz.”

Jeśli ważne jest dla Ciebie zrozumienie, dlaczego tak się dzieje, zapraszam na webinar „Głód w uzależnieniu”.

Brad Pitt po siedmiu latach trzeźwości powiedział, że znów pije alkohol.I nie piszę o tym po to, żeby oceniać jego decyz...
14/08/2026

Brad Pitt po siedmiu latach trzeźwości powiedział, że znów pije alkohol.
I nie piszę o tym po to, żeby oceniać jego decyzję ani stawiać mu diagnozę. Jego historia przypomina jednak o czymś bardzo ważnym: siedem lat abstynencji nie oznacza, że człowiek staje się odporny na dawne mechanizmy.

W uzależnieniu bardzo łatwo może pojawić się myśl: przecież już tyle czasu minęło. Teraz mam nad tym kontrolę. Jeden raz niczego nie zmieni. Jednego drinka przecież potrafię wypić.
Problem polega na tym, że powrót do substancji nie zawsze zaczyna się od wielkiej decyzji: „wracam do picia”. Z reguły to jest proces, który trudno jest zauważyć.
A kiedy dochodzi do tego stres, samotność, przeciążenie, trudne emocje albo kontakt z czymś, co kiedyś było związane z używaniem, może uruchomić się głód. Badania nad uzależnieniem pokazują, że stres, kryzys w zyciu i bodźce związane z wcześniejszym używaniem należą do czynników zwiększających ryzyko nawrotu.

I wtedy człowiek nie myśli już tylko: „mam ochotę”.
Czasem doświadcza czegoś znacznie silniejszego:
Nie mogę przestać o tym myśleć.
Muszę coś zrobić, żeby sobie ulżyć.
Nie wytrzymam tego napięcia.
Tylko jeden raz.
Tylko dzisiaj.
Właśnie dlatego tak poruszył Was mój ostatni post o głodzie alkoholowym. W komentarzach zobaczyłam, jak wiele osób zna ten stan nie z książek, ale z własnego życia albo z życia kogoś bliskiego.

Dlatego postanowiłam zrobić webinar poświęcony mechanizmowi głodu w uzależnieniu.
Chcę wytłumaczyć, czym naprawdę jest głód, dlaczego potrafi być tak intensywny, co może go uruchamiać, dlaczego silna wola nie wystarcza oraz co dzieje się pomiędzy pierwszą myślą o substancji, a momentem sięgnięcia po nią.

Cena webinaru: 49 zł.
Jeśli temat uzależnienia wiąże się dla Ciebie ze wstydem, nie musisz pokazywać twarzy. Możesz wejść pod nickiem. Możesz po prostu słuchać. Nie musisz niczego o sobie opowiadać.

Przyjdź po to, żeby lepiej zrozumieć mechanizm, z którym być może od dawna próbujesz walczyć.
Bo czasem pierwszym krokiem nie jest jeszcze zwycięstwo nad głodem.
Pierwszym krokiem jest moment, w którym zaczynasz rozpoznawać, co właściwie się z Tobą dzieje, kiedy głód przejmuje stery — i odzyskiwać przestrzeń pomiędzy nim a sobą.

Głód alkoholowy nie zawsze zaczyna się od myśli: „chcę się napić”.Czasem zaczyna się dużo wcześniej.Od napięcia, którego...
09/08/2026

Głód alkoholowy nie zawsze zaczyna się od myśli: „chcę się napić”.

Czasem zaczyna się dużo wcześniej.

Od napięcia, którego trudno się pozbyć. Od rozdrażnienia. Od niepokoju, pustki, zmęczenia, poczucia, że czegoś brakuje. Człowiek może jeszcze wcale świadomie nie myśleć o alkoholu, a jego organizm już znajduje się w stanie, który przez lata nauczył się z alkoholem kojarzyć.

Jeżeli wielokrotnie po trudnym dniu pojawiał się alkohol i przynosił ulgę, mózg zaczyna zapamiętywać nie tylko samą substancję. Zapamiętuje również jej funkcję.

Napięcie. Alkohol. Ulga.

Samotność. Alkohol. Chwilowe odcięcie.

Wieczór. Alkohol. Rozluźnienie.

Po pewnym czasie wystarczy pierwszy element tego ciągu, aby uruchomiła się reszta.

Dlatego osoba uzależniona może naprawdę nie chcieć pić, znać konsekwencje, pamiętać wcześniejsze straty, obiecywać sobie abstynencję, a jednocześnie doświadczać bardzo silnego przymusu sięgnięcia po alkohol.

To właśnie jest jedna z rzeczy, których trudno zrozumieć komuś, kto uzależnienia nie doświadcza.

Z zewnątrz widzimy decyzję: „sięgnął po alkohol”.

Od środka może to wyglądać jak narastający stan psychiczny i fizjologiczny, w którym alkohol przez lata stawał się najszybszą, najlepiej znaną drogą do zmiany samopoczucia.

Głód alkoholowy może pojawiać się jako myśl, ale może być też napięciem w ciele, pobudzeniem, drażliwością, trudnością w skupieniu uwagi, natrętnym szukaniem pretekstu do picia albo nagłym przekonaniem: „jednego mogę”.

Dlatego leczenie uzależnienia nie polega wyłącznie na zabraniu alkoholu.

Potrzebne jest również uczenie się rozpoznawania tego, co dzieje się wcześniej: własnych wyzwalaczy, emocji, napięcia, automatycznych myśli i sytuacji, w których mózg szczególnie mocno przypomina sobie dawną drogę do ulgi.

Bo głód alkoholowy jest realnym doświadczeniem.

Ale nie jest rozkazem.

Można nauczyć się go rozpoznawać, przechodzić przez niego i stopniowo budować inne sposoby regulowania siebie niż alkohol.

Czy współuzależnienie zmienia mózg?Tak. Coraz więcej badań pokazuje, że długotrwałe życie w przewlekłym stresie, lęku i ...
05/08/2026

Czy współuzależnienie zmienia mózg?

Tak. Coraz więcej badań pokazuje, że długotrwałe życie w przewlekłym stresie, lęku i nieprzewidywalności wpływa nie tylko na sposób myślenia, ale również na funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego.

Osoba współuzależniona często przez lata żyje w ciągłym napięciu. Uczy się przewidywać nastroje drugiej osoby, tłumi własne emocje, rezygnuje z własnych potrzeb i pozostaje w nieustannej gotowości na kolejny kryzys. Z czasem taki stan przestaje być wyjątkiem i staje się codziennością.

Układ nerwowy może być stale pobudzony, ciało migdałowate silniej reagować na zagrożenie, a obszary odpowiedzialne za spokojną ocenę sytuacji i podejmowanie decyzji działać mniej efektywnie pod wpływem przewlekłego stresu. W efekcie nawet bezpieczne sytuacje mogą być odbierane jako niebezpieczne, a odpoczynek, spokój czy stawianie granic stają się zaskakująco trudne.

Najważniejsze jest jednak to, że nie są to zmiany trwałe.

Mózg jest plastyczny. Potrafi tworzyć nowe połączenia i uczyć się nowych sposobów reagowania przez całe życie. Psychoterapia, bezpieczne relacje, praca z regulacją układu nerwowego, stopniowe odzyskiwanie sprawczości i kontaktu ze sobą mogą prowadzić do realnych zmian w funkcjonowaniu mózgu.

To nie jest wyrok.

To organizm, który przez lata przystosowywał się do przetrwania. A skoro nauczył się życia w ciągłym zagrożeniu, może również nauczyć się życia w większym poczuciu bezpieczeństwa.

Usłyszałam kiedyś zdanie: „Jeżeli nie umiesz kontrolować tego, co jesz, to nie umiesz kontrolować niczego”.Rozumiem inte...
02/08/2026

Usłyszałam kiedyś zdanie: „Jeżeli nie umiesz kontrolować tego, co jesz, to nie umiesz kontrolować niczego”.

Rozumiem intencję, która za nim stoi. Warto dbać o swoje zdrowie i o sposób odżywiania. Nie zgadzam się jednak z samym słowem „kontrola”.

Kontrola kojarzy mi się z zaciskaniem zębów, walką ze sobą, wyrzeczeniem i nieustannym pilnowaniem siebie. To wysiłek, który często nie wynika z zrozumienia, lecz z lęku i przymusu.

Znacznie bliższe jest mi pojęcie świadomego wyboru.

Świadomy wybór zaczyna się od pytania: po co sięgam po jedzenie, alkohol, papierosa czy inną używkę? Jaką funkcję to pełni? Jaką emocję próbuję wyciszyć? Jaką potrzebę zaspokoić? Przed czym chcę uciec, a co tak naprawdę wymaga mojej uwagi?

Kiedy zaczynam rozumieć własne mechanizmy, nie muszę już opierać się wyłącznie na silnej woli. Pojawia się przestrzeń na wybór, który wynika z troski o siebie, a nie z walki z samym sobą.

Oczywiście są sytuacje, w których to nie wystarczy. Uzależnienie jest chorobą i wymaga profesjonalnego leczenia. Sama świadomość nie sprawi, że człowiek przestanie pić czy brać substancje. Potrzebne często wsparcie specjalistów, czas i ogrom pracy.

Nawet wtedy jednak trwała zmiana rzadko rodzi się z kontroli. Znacznie częściej wyrasta ze zrozumienia siebie, nauczenia się regulowania emocji, budowania nowych sposobów radzenia sobie z napięciem i odzyskiwania wpływu na własne życie.

Słyszałam kiedyś historię o kobiecie, która przez długi czas wypijała do kolacji jeden kieliszek wina. Nie upijała się. ...
30/07/2026

Słyszałam kiedyś historię o kobiecie, która przez długi czas wypijała do kolacji jeden kieliszek wina. Nie upijała się. Nie zaniedbywała obowiązków. Z zewnątrz trudno byłoby dostrzec w tym coś niepokojącego. Z czasem okazało się jednak, że nie potrafi już z tego kieliszka zrezygnować.

Nie chodziło wyłącznie o ilość alkoholu, lecz o funkcję, jaką zaczął on pełnić w jej życiu. Kieliszek wina stał się sposobem na przejście z napięcia do spokoju, na uciszenie myśli, złagodzenie samotności, odcięcie się od przeciążenia albo stworzenie sobie poczucia, że dzień wreszcie się skończył. Powoli przestawał być dodatkiem do kolacji, a stawał się narzędziem, za pomocą którego regulowała swój stan emocjonalny.

Uzależnienie nie zawsze zaczyna się od utraty kontroli widocznej dla otoczenia. Czasem zaczyna się znacznie ciszej: od jednego kieliszka wypijanego po trudnym dniu, jednej butelki piwa potrzebnej do rozluźnienia, jednej działki, która pozwoliła poczuć się swobodniej na imprezie. Nie każda osoba, która po to sięgnie, rozwinie uzależnienie. Ryzyko rośnie jednak wtedy, kiedy substancja przestaje być jednym z wielu wyborów, a zaczyna stawać się podstawowym sposobem radzenia sobie z napięciem, lękiem, wstydem, pustką czy emocjonalnym przeciążeniem.

Z czasem człowiek może nadal mówić, że pije tylko jeden kieliszek. Problem polega na tym, że coraz mniej jest w tym „chcę”, a coraz więcej „muszę”, „należy mi się”, „inaczej nie zasnę”, „inaczej nie wytrzymam tego wieczoru”.

Dlatego nie sama liczba kieliszków mówi najwięcej. Ważne jest również to, co się dzieje, kiedy alkoholu zabraknie, czy potrafimy swobodnie z niego zrezygnować i czy nie stał się on jedynym znanym sposobem na poradzenie sobie z tym, co dzieje się w nas.

„Myślałem, myślałam, że nie będę jak moi rodzice. Nie będę jak mój pijący ojciec. Nie będę jak moja uzależniona matka. O...
26/07/2026

„Myślałem, myślałam, że nie będę jak moi rodzice. Nie będę jak mój pijący ojciec. Nie będę jak moja uzależniona matka. Obiecywałem sobie, obiecywałam sobie, że nigdy nie zrobię tego samego. A jednak sam wpadłem, sama wpadłam w uzależnienie.”

Takie historie bywają szczególnie bolesne, bo pojawia się poczucie, że człowiek zawiódł samego siebie. Przecież wiedział, wiedziała, do czego prowadzi uzależnienie. Widział, widziała jego skutki. Cierpiał, cierpiała przez nie jako dziecko.

Tylko że świadomość tego, czego nie chcemy, nie zawsze oznacza jeszcze, że potrafimy żyć inaczej.

Dziecko dorastające przy uzależnionym rodzicu uczy się nie tylko tego, że alkohol czy narkotyki niszczą życie. Uczy się również, co robi się z napięciem, lękiem, wstydem, samotnością czy bezsilnością. Jak radzi się sobie z emocjami, kiedy nikt nie pomaga ich rozumieć i regulować.

Dlatego później mogą istnieć w człowieku dwa porządki. Jeden mówi: „nigdy nie będę taki, taka jak oni”. Drugi uruchamia się automatycznie, kiedy napięcie staje się zbyt duże i pojawia się potrzeba szybkiej ulgi, odcięcia albo znieczulenia.

Nie każdy jednak powiela historię rodziców. Znaczenie mają predyspozycje biologiczne, temperament, doświadczenia, jakość więzi, środowisko, dostęp do wsparcia i ludzie, którzy mogli stać się w życiu bezpiecznym punktem odniesienia.

Dlatego rodzeństwo wychowane w tym samym domu może pójść w zupełnie różnych kierunkach.

Czasami nie powtarzamy nawet konkretnego zachowania rodzica, ale powtarzamy jego funkcję. Jedna osoba sięga po alkohol, inna ucieka w pracę, jedzenie, kontrolę albo nieustanne działanie. Forma może być inna, ale pod spodem pozostaje podobna potrzeba: nie czuć, zmniejszyć napięcie, odzyskać choć na chwilę poczucie kontroli.

Dlatego sama obietnica „nigdy nie będę taki, taka jak oni” może nie wystarczyć.

Zmiana zaczyna się wtedy, kiedy człowiek zaczyna rozumieć nie tylko, czego nie chce powtarzać, ale również co dzieje się z nim wtedy, gdy cierpi, czego nie potrafi pomieścić i jakich innych sposobów regulowania siebie może się nauczyć.

Wtedy uzależnienie przestaje być wyłącznie „złamaną obietnicą”.

Staje się historią mechanizmu, który miał swoją przyczynę, swoją funkcję i który można zacząć zmieniać.

„Wiedziały gały, co brały”. Czy na pewno?To zdanie często pojawia się wtedy, kiedy ktoś opowiada o trudnej relacji. Jakb...
24/07/2026

„Wiedziały gały, co brały”. Czy na pewno?

To zdanie często pojawia się wtedy, kiedy ktoś opowiada o trudnej relacji. Jakby wybór partnera był prostą decyzją podejmowaną przy pełnej wiedzy o drugim człowieku: widziałaś, jaki jest, więc teraz nie narzekaj.

Tylko że psychologicznie wybór partnera rzadko jest aż tak przejrzysty.

Nie wchodzimy w relacje jako całkowicie neutralni obserwatorzy. Wchodzimy w nie ze swoją historią, stylem przywiązania, doświadczeniami z domu, przekonaniami o miłości, bliskości, konflikcie, własnej wartości i o tym, na co „trzeba zasłużyć”, żeby ktoś został.

Człowiek wychowany w domu, w którym bliskość była przeplatana chłodem, napięciem, krytyką albo nieprzewidywalnością, może w dorosłości nie rozpoznawać spokoju jako czegoś oczywiście atrakcyjnego. Intensywność może pomylić z miłością, zazdrość z zaangażowaniem, kontrolę z troską, emocjonalną niedostępność z tajemniczością, a konieczność zabiegania o czyjąś uwagę z czymś, co po prostu „tak wygląda w związku”.

Nie dlatego, że świadomie chce cierpieć.

Dlatego, że znajome nie zawsze oznacza dobre, ale dla naszego układu nerwowego bardzo często oznacza przewidywalne.

Czasami sygnały były widoczne wcześniej, lecz człowiek nie miał jeszcze języka, wiedzy ani doświadczenia, żeby je właściwie zinterpretować. Coś uwierało, ale natychmiast pojawiała się myśl: „może przesadzam”, „każdy ma wady”, „on miał trudne dzieciństwo”, „przecież potrafi być czuły”.

Czasami również druga osoba na początku relacji funkcjonowała inaczej. Nie wszystkie trudne zachowania pojawiają się podczas pierwszych spotkań. Kontrola, dewaluowanie, izolowanie, przemoc psychiczna czy manipulacja mogą rozwijać się stopniowo, kiedy więź jest już zbudowana, a odejście przestało być emocjonalnie proste.

Dlatego pytanie: „Czy mogłam wiedzieć wcześniej?” nie zawsze ma odpowiedź „tak” albo „nie”.

Być może pewne sygnały były. Być może dzisiaj zobaczylibyśmy je szybciej. Być może coś z naszej historii sprawiło, że wtedy uznaliśmy je za normalne albo nawet atrakcyjne.

Dojrzałość nie polega jednak na tym, żeby po latach oskarżać siebie: „powinnam była wiedzieć”.

Znacznie więcej daje pytanie:

Co wtedy uznawałam za miłość, bliskość i bezpieczeństwo, i dlaczego?

Gdy zaczynamy rozumieć własne schematy, nie zmieniamy przeszłości. Zmieniamy sposób, w jaki będziemy wybierać w przyszłości.

Adres

Stargard Szczecinski
73-110

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Emilia Przybylska Blisko Siebie - Terapia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Emilia Przybylska Blisko Siebie - Terapia:

Skróty

Udostępnij