01/01/2026
Ostatni post na koniec tego roku. Zaraz więc nadejdzie podsumowanie. A razem z nim przegląd osiągnięć, nasze notowania satysfakcji z życia. Jaki mieliście rok? Na ile się udał a jak bardzo dołożyliście starań, by był udany? Przemawia do mnie myśl o tym, że wszystkich nas łączy naturalny zew, bliski po prostu ludzkiemu istnieniu: „ Najbardziej dominującym pragnieniem człowieka jest dążenie do sensu.” Tak, to też Frankl. Jednym zdaniem, do którego ma swoje uzasadnienie. Bo przecież zawsze można wytłumaczyć, objaśnić. Pośród wielu prawd przedstawianych o świecie mamy możliwość wyboru. Dużo się przecież słyszy o potrzebie realizowania własnego potencjału, prawda? Do tego, co współcześnie modne, Frankl dodał jeszcze znaczenie. Niech energia działania niesie nas w stronę wartości, które wyznajemy – innymi słowy – niech to, co robimy sprawia nam frajdę i będzie ważne! On wcześniej zdawał sobie sprawę, że: „ Początkiem wszelkich prób wskrzeszenia w człowieku jego wewnętrznej siły jest wskazanie mu jakiegoś celu”. Czy wyprzedził obecne trendy? Jestem skłonna przyjąć, że ta świadomość towarzyszy ludziom... od kiedy istnieje człowiek. I każdy dojrzewa do niej we własnym tempie. A mimo, że różni nas czas i miejsce – zależy nam, by dotrzeć do tego, co najbliższe naszej prawdzie. By wiedzieć czym jest, dajmy sobie szansę na... poznanie samych siebie. Obserwujmy, słuchajmy. A nawet przyglądajmy się i wsłuchujmy. Nie tylko dla wyłączności, ale właśnie aby podzielić się widokami; w relacjach i z uczuciami. Bez prześcigania się a z przeżywaniem, które pozwala oswoić również cierpienie. Bo tak lżej z tym czego niekoniecznie chcemy my sami a co i tak bardzo często życie dla nas ma. Nie zawsze możemy zdecydować o tym, co nas spotyka. W każdym wyścigu możemy wybrać dokąd i po co biegniemy: „Nie gońcie za sukcesem – im bardziej ku niemu dążycie, czyniąc z niego swój jedyny cel, tym częściej on was omija. Do sukcesu bowiem, tak jak do szczęścia – nie można dążyć; musi on z czegoś wynikać i występuje jedynie jako niezamierzony rezultat naszego zaangażowania(...)” Wybierajmy codziennie od nowa mimo, że konsekwentnie - swoje powody do radości, osoby jakimi się otaczamy, podejście w traktowaniu siebie i innych oraz wszystko w czym życie sprawdza nas każdego dnia. Bądźmy sobą w tych decyzjach. Nawet gdyby miały one czasem oznaczać całkowity zwrot akcji lub dłuższy przystanek, pozostańmy przy sobie. I zamiast oczekiwać ich sensownego efektu, spróbujmy odnaleźć sens. Swój. Własny, ale także dla świata i ludzi. Podzielny w nas. Z wdzięczności, która również sprawia, że sens się nam przydarza. Już samo szukanie pomaga go dostrzegać. Bo wdzięczność podpowiada, co jeszcze możemy zauważyć zanim przeoczymy: „ Istoty ludzkie szukają powodu dla którego staną się szczęśliwe. Powód ten możemy odnaleźć między innymi urzeczywistniając potencjalny sens, nieodłącznie obecny – choć na pierwszy rzut oka niewidoczny – w każdej życiowej sytuacji.” Tylko i aż dlatego, że jesteśmy stworzeni do sensu, co także przywołuje za Victorem E. Franklem.
P.S. Na potwierdzenie, że sens będzie obecny jeśli go nie pominiemy i dla przykładu, że nie wymaga to od razu wielkich gestów czy wzniosłych słów, ja w tym miejscu chcę podziękować Państwu za przeczytanie tego artykułu, bo możliwość podzielenia się pisemnym kawałkiem mojej pracy, składa się na poczucie sensu wykonywanego przeze mnie zawodu w innym niż dotąd rodzaju aktywności, co jest dodatkową satysfakcją! ☺