FizjoMind Filip Bieleninik

FizjoMind Filip Bieleninik Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od FizjoMind Filip Bieleninik, Fizjoterapeuta, 11 Listopada 41/U3 (Centrum Terapii Gburzyńska Bieleninik), Stargard Szczecinski.

08/04/2026
08/04/2026

Im zdrowsza relacja tym bardziej pozytywny wpływ na nasze życie. Mimo, że ten prosty wniosek nasuwa się sam, to czy ktoś z Państwa zastanowił się dlaczego właściwie podejmując kwestie relacji, mówimy o zdrowiu? Otóż, nie brakuje dowodów na to, że ludzie, którymi się otaczamy istotnie wpływają na nasze samopoczucie i nastrój. Co więcej, bliskość z innymi poprawia jakość samego życia. I dokładnie w tym momencie wybrzmiał mi w myślach kolejny cytat, dla odmiany z tekstu Jacka Cygana: „ Nie dajmy się też zwariować a gdy jest naprawdę źle, pod dach przyjaciół się schowaj (…)” Bo dobre relacje nie są wolne od napięć i przykrych słów. Nie są też specjalnie odporne na zranienie. Ich dobro mieści w sobie chęć do poradzenia sobie ze słabszymi momentami. Świadomość, że możemy polegać na kimś, kto niekoniecznie nawet będzie obecny, ale i tak okazuje nam zainteresowanie i wyrozumiałość, jest jak miękki koc na ramionach. Zdrowie znaczy spokój i ukojenie. A wszystko to znajdziemy tam, gdzie jest bezpiecznie. Jak osiągnąć ten dobry stan? Kontakt z ludźmi kojarzy mi się z bardziej lub mniej otwartym zapraszaniem ich do swojego świata. Jako dorośli mamy spory komfort decydowania w jakiej odległości i z kim chcemy pozostać. Zazwyczaj orientujemy się czy klimat w konkretnym gronie lub z daną osobą nam odpowiada. Bo wzajemne działania i zachowanie tworzą atmosferę między nami. Wzbudzajmy więc ciekawość drugiej strony, podejmując różne inicjatywy. Dbajmy o urozmaicenie tego co znane chociażby dla wymiany energii. Bądźmy przy tym co wzmacnia, pozwalając na swobodę. Rozmawiajmy ze sobą. Wsłuchujmy się w siebie nawzajem. I w siebie samych też. Bo składając się z kawałków naszego domu rodzinnego jesteśmy jedyni ze stadnych, którzy jeszcze zanim zaczną budować swój dom, mają już w nim lokatora. Dlatego żywię ogromną nadzieję, że 13 lutego, ogłoszony Dniem Kochania Siebie (tak, tak – tego miłość nie mogła przecież pominąć!) był dla każdego z nas okazją do ukochania wszystkiego w sobie! Łącznie z prawem do popełniania błędów i zdolnością, by spróbować je naprawić. A to czasem oznacza uznanie własnego postępowania i wyciągnięcie ręki ze słowem: „PRZEPRASZAM.” A chwilę później, otwierajmy ramiona na dowolną szerokość – niech starczy jej i dla domowników i dla gości! Chociaż zażyłość ma swoje stopniowanie nie znaczy to, że przez inny poziom bliskości, sama relacja traci na wartości. Dedykujmy zatem swój czas z dbałością i uważnie. Bo czas to jedyna waluta, którą oddajemy bezzwrotnie.

08/04/2026

Moje zupełnie prywatne zamiłowanie do poezji podpowiada mi teraz zdanie z wiersza Wisławy Szymborskiej, że: „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. ”Dla mnie odnosi się to do każdej życiowej próby i wszystkich sytuacji, które nie tylko weryfikują nasze postawy lub przekonania, ale pozwalają też dotrzeć do siebie. Bo wiedza jest punktem wyjścia do umiejętności rozpoznawania, nazywania oraz wyrażania swoich potrzeb i związanych z nimi emocji. To z kolei sprzyja tworzeniu trwałych relacji. Podejrzewam, że za sprawą różnych doświadczeń mieliście już Państwo okazję sprawdzić na ile faktycznie one przetrwały albo co spowodowało, że jednak nie. Tylko czy tak samo umiejętnie potrafimy przyjrzeć się temu w jakiej kondycji są nasze relacje? Te bieżące, które dzieją się na tak wielu poziomach. Po czym więc poznać ich zdrowie? Najprościej przekonać się czy są one autentyczne. Bo to co sprawia, że ludzie stają się sobie naprawdę bliscy zawiera gotowość na… przyjęcie prawdy o drugim człowieku, ale też na swój temat. I o ile najpewniej życzylibyśmy sobie zgodnych poglądów czy wartości, o tyle najlepiej świadczy o relacji… tolerowanie różnic! Tak pojawia się niezbędne zaufanie a wreszcie akceptacja wzajemnej odmienności. Naturalnie idzie za tym otwartość na rozwiązywanie kwestii spornych, które występują także w relacjach mocno zbliżonych do ideału. Tym większy pożytek z miejsca na to, co nieprzyjemne i trudne. Bo nawet jeśli możemy się zbliżyć do swojej idealnej wizji, to i tak nie będziemy w stanie jej osiągnąć. Dlatego też ważne jest, by we wszystkim co wspólne zachować również własną przestrzeń. Bo zaznaczenie granic w relacjach nie jest przejawem egoizmu, podobnie jak różnice nie muszą oddalać jeśli tylko znajdziemy dla nich szacunek. Wszystko to w dużej mierze znaczy spory wkład pracy na rzecz relacji; od poznania tego co my sami do niej wnosimy przez wgląd we własne i cudze oczekiwania aż do zmierzenia się ze stopniem zaangażowania obu stron w wysiłek, którego będzie wymagać dana relacja.

08/04/2026

Więź to pierwsze co tworzy się między nami a otoczeniem i towarzysząc nam na różnych etapach życia zmienia się i rozwija. Nie ulega wątpliwości, że środowisko rodzinne oraz jego atmosfera mocno kształtują człowieka. To właśnie doświadczen z wczesnego dzieciństwa i przypisane im style przywiązania, którym spokojnie można by poświęcić zupełnie osobny temat wciąż fascynują w procesie rozwoju. Bo wiedza dotycząca nie tylko mechanizmów ludzkiej natury, ale też kontekst życiowej historii pozwala szerzej widzieć sposób funkcjonowania innych i przy okazji daje nam możliwość przyjrzenia się sobie. Tak więc mamy dostęp do analizy różnych zachowań, co sprzyja ich lepszemu rozumieniu. A to zwiększa szansę, że wpływ wychowania jakie odebraliśmy nie będzie decydujący choćby nawet mocno nas określał…Co zatem określa zdrową relację? W całkowicie pierwszym skojarzeniu, bo wręcz odruchowo przychodzi mi na myśl jakieś ciepło i coś dobrego. Bo skoro każdemu trzeba bliskości – najpierw dla przetrwania a później, by wzrastać to znaczy, że właściwie cały świat opiera się na relacji; i ten na którym się pojawiamy i ten, do którego wychodzimy. Jak już wspomniałam - miejsce z jakiego ruszamy ma w naszej podróży swoją rolę. Tak też zdarza się, że to właśnie relacje są pewnego rodzaju lustrem, gdzie odbija się nasza tożsamość. Bardzo często przez pryzmat relacji możemy zobaczyć to, co w nas indywidualne; charakter, osobowość, temperament. To samo lustro uwidoczni nasze braki, za sprawą których przyjdzie nam zmierzyć się z momentem rozczarowania, przykrości czy smutku. I to najprawdopodobniej ktoś zawiedzie nas w równym stopniu jak my kogoś innego. Pomimo, że taki wniosek nie brzmi specjalnie zachęcająco a nawet może wzbudzić złość, wchodząc w relacje stajemy naprzeciw prawdy o sobie i innych. A tym sposobem dojrzewamy do uczciwości na temat tego kim jesteśmy i co to właściwie znaczy.

08/04/2026

Jeśli styczeń sprzyja noworocznym postanowieniom, to czy luty nie jest najlepiej wybranym miesiącem, by pomówić o relacjach? Zanim jednak Walentynki ubarwią nam rzeczywistość czerwienią i różem, chciałabym przybliżyć Państwu istotę tego dnia w perspektywie głębszej niż symbolika prezentów czy randek. I absolutnie nie czaję się z zamiarem pozbawienia uroku tak miłej okazji do świętowania! Bo skoro słowiańska Noc Kupały również była celebracją miłości, to dlaczego mielibyśmy odmawiać sobie celebrowania tego uczucia bardziej współcześnie? Nie rezygnujemy przecież ze sporów dookoła słuszności czerpania ze zwyczajów innych kultur a podział wobec ich przyjmowania jest właściwie częścią naszej obyczajowości. Przyjmując zatem różnice zdań także w podejściu do Walentynek, ciekawi mnie czy wiedzą Państwo, że z tą właśnie datą coraz częściej kojarzone jest nie tylko wyrażanie miłości, ale też przyjaźni i bliskości w ogóle? A to znaczy, że 14 lutego da się przeżyć bez konieczności romantyzowania! Jednak nawet jeżeli ktoś właśnie odetchnął z ulgą lub nie zrobiło to na kimś najmniejszego wrażenia - jedni i drudzy nie przetrwaliby bez więzi. Bo chociaż odmienne poglądy i upodobania różnią nas od siebie, to w całej swojej indywidualności mamy ze sobą coś wspólnego - wszyscy jesteśmy istotami społecznymi mimo, że prawdopodobnie znowu część z nas mogłaby się nie zgodzić. Przychodzimy na świat całkowicie zależni od rodziców czy opiekunów. We wszystkim polegamy na ich obecności. I jeśli ta obecność znaczy troskę oraz czułość to będziemy dorastać w bezpiecznym środowisku, które odpowiada na nasze potrzeby. Bo o ile idzie za tym nie tylko kwestia zaspokojenia podstawowych potrzeb, ale także okazywanie uczuć, to ten rodzaj zaangażowania w opiekę pozwala na doświadczenie więzi, która będzie solidnym fundamentem w budowaniu dalszego życia. A więc przy wszelkim wpływie biologii, któremu nie zaprzeczymy warto uznać znaczenie miejsca jakie na początek ma dla nas świat i ludzi, którzy już tam są. Bo to oni - bardziej niż same geny - dają nam wyposażenie w drogę przez życie…

08/02/2026

Niech to będzie wiadomość na dobry początek. Dla uświadomienia sobie skąd bierze się sposób w jaki myślimy, bo właśnie z tym wiążą się nasze odczucia np. większy poziom stresu, gdy mamy przekonanie, że nie sprostamy jakiemuś zadaniu (co może doprowadzić do tego, że wcale się go nie podejmiemy z obawy przed porażką) albo nieuzasadniona pewność, że prośba o rozmowę ze strony szefa czy przyjaciółki oznacza złe wieści (kiedy tak naprawdę w ogóle nie wiemy o co chodzi a jedynie po swojemu się domyślamy). Dobrze jest zastanowić się co dokładnie wywołuje w nas takie a nie inne reakcje. A więc odwołać się do konkretów z opisaniem sytuacji, która uruchamia przykre emocje. Doznanie trudnych emocji ma zwykle swoje konsekwencje w ciele. Dlatego warto przyjrzeć się fizycznym objawom, które tylko potęgują dyskomfort; przyspieszone bicie serca, potliwość, drżenie rąk, problemy z oddechem, łamiący się głos itd. Jak sobie z tym radzimy? Bardziej ucieczkowo czy poprzez konfrontację? Ważne, by z pytaniem czy myśl, która sprawiła, że coś poczuliśmy jest prawdziwa tzn. jakie mamy dowody potwierdzające jej słuszność. To pozwala w pierwszym kroku na krytyczne podejście do zniekształconego obrazu naszych wewnętrznych przeżyć, którym są automatyczne myśli. Po drugie, daje to szansę na odzyskanie wpływu nad nimi; nie dla pozbycia się, ale żeby nie poświęcać im zbyt wiele uwagi. Szczególnie jeśli są uporczywe i nieprzydatne. Zmiana perspektywy na podstawie wyciągniętych wniosków wzbudza poczucie sprawczości. Bo najpierw jak to w życiu, warto powiedzieć: „ Sprawdzam!” i odkryć jak lub co mówimy do siebie na swój czy dowolny temat. To właśnie jest fundamentem naszych myśli i przekonań. Zaraz potem dążyć, by nasze emocje i zachowania nie były aż tak zależne od samych myśli. Mimo, że często tak bardzo im wierzymy jesteśmy w stanie podważyć je zanim one rozbroją nas. Z pomocą przychodzi tu umiejętność identyfikowania automatyzmów myślowych, reakcji emocjonalnych a także fizjologicznych. I wreszcie podjąć próbę, by to co obciąża i krzywdzi brzmiało jak coraz bardziej odległe echo. Aż wreszcie wszelkimi sposobami przywołać do siebie to, co wspierające. Czyli pozytywny lub przynajmniej adekwatny komentarz rzeczywistości. Poparty większą logiką, ale też skłaniający do większej motywacji we własnych działaniach i planach. Z nawiasem, że najbardziej niepodważalna jest wiara... w siebie! Z okazji rozpoczętego już roku życzmy więc swojemu umysłowi spokoju, który ukoi też ciało. Bo myśli naprawdę ulatują... Jeśli się ich nie trzymamy.
P.S. Gdyby tak potraktować te naprawdę niechciane myśli jak nieproszonego gościa? Owszem, możemy je przyjąć, ale niekoniecznie robić im herbatę – przemyślcie to, drodzy Państwo! ;)

08/02/2026

Z pożytkiem dla każdego coraz więcej wiemy o myślach i emocjach. Dzięki temu, że je rozpoznajemy, potrafimy nazwać i wyrazić - jest możliwe lepsze rozumienie tego co się z nami i w nas dzieje. Czy jednak zawsze ocenimy to tak samo trafnie? Skoro żadne działanie nie jest wolne od marginesu błędu, to... praca naszego umysłu też nie. A poza tym, że ma prawo się mylić, to jeszcze podpowiada nam najbardziej dostępne scenariusze. Z wygody i nawyku, proponuje co już ma w zasięgu. Bo też się przyzwyczaja. I dlatego szybciej zakładamy coś z pełnym przekonaniem niż dajemy sobie czas na weryfikację. Mimo, że świat nie jest dokładnie taki jak go postrzegamy. Odbiór wszystkiego czym żyjemy wywodzi się z naszej osobistej historii. Bez względu na to czego dotyczy ocena rzeczywistości, wszystko co o niej myślimy teraz jest subiektywne. Zupełnie nasze, bo powstałe na bazie dotychczasowych doświadczeń. Wiele z tego co przeżyliśmy wpływa na nas bardziej, mniej lub wcale. W zależności jakie nadajemy temu znaczenie. A zarówno przypisanie znaczenia, jak i reakcje, które ono wywołuje mogą pojawiać się automatycznie. Brzmi groźnie? Skoro automat to uruchamia się samoistnie. Jako spontaniczna zapowiedź tego co nas czeka. Sygnał ostrzegawczy przed potencjalnym zagrożeniem, które może być realne lub wyolbrzymione. Wybrzmiewa w głowie na tyle szybko i często nieświadomie, że trudno uchwycić sam komunikat a tym bardziej zastanowić się nad nim. Dlatego właśnie automatyzmy myślowe są również nazywane myślami intruzyjnymi. Bo bywają intruzami, którzy wpływają negatywnie na nasze emocje i zachowanie. Zdarza się, że nawet najbardziej irracjonalne treści to kwestie, które przyjmujemy za oczywiste. Choćby widzenie siebie lub innych. Wydarzenia i sytuacje mocno powiązane z przekazem rodzinnym czy społecznym. A wręcz cudze opinie, kształtujące w nas postawy z jakimi potem się utożsamiamy. I tu ważna informacja – bez względu na przekaz jaki niosą ze sobą nasze myśli – nie jesteśmy nimi! Podobnie jak same myśli nie muszą stać się czynami.

19/01/2026

Wiedząc, że mózg jest głównodowodzącym naszego funkcjonowania, spróbujmy bardziej szczegółowo ustalić jaki to ma związek z myślami. Myśli to słowa i obrazy, które każdy z nas gromadzi jako odpowiedź na otaczającą rzeczywistość. Właśnie w mózgu dochodzi do łączenia tych informacji w historie na podstawie których przewidujemy czy odczuwamy emocje. Myślimy zarówno na poziomie świadomym, jak i w sposób, na który niezupełnie mamy wpływ. Świadomość pomaga nam zdecydować jak się ubrać lub co zjeść. Ten poziom myślenia dzieje się z pożytkiem dla wszystkiego nad czym się zastanawiamy, szukając np. konkretnych rozwiązań. I chociaż łatwiej jest uznać, że każdą myśl tworzymy świadomie, to nie zawsze panujemy nad tym, co myślimy. Brak kontroli dotyczy przede wszystkim naszych przewidywań. Powstają one w oparciu o wcześniejsze doświadczenia albo... wyobrażenie na temat wydarzeń. Uczymy się z przeszłości, za jej sprawą kojarzymy pewne sytuacje chociażby przez znane nam już okoliczności. Jednak tak naprawdę umysł korzysta z naszej pamięci, by... przewidywać przyszłość. Mało tego, właśnie to zadanie najbardziej zajmuje ludzki mózg. I nie dość, że jest on pochłonięty ciągłym analizowaniem środowiska w którym się znajdujemy, to jeszcze nie wszystko co przewiduje jest słuszne. A dość niefortunnie się składa, że zanim dojdzie do skonfrontowania możliwych scenariuszy z faktami, im bardziej daleko idące są podpowiedzi umysłu, tym silniej na nie reagujemy. Bo jak mawiają psychologowie i terapeuci: „ To zależy”. I jeśli mamy na myśli MYŚLI, to naprawdę sporo będzie zależało od interpretacji.

19/01/2026

Czasem zostajemy z pustką w głowie, innym razem coś przychodzi do niej od razu. Bywa też, że nie jesteśmy w stanie odpędzić własnych myśli. Zachodząca w umyśle zdolność myślenia jest najbardziej charakterystyczna dla człowieka. To właśnie my jako gatunek ludzki posiadamy ten rodzaj świadomości, który pozwala nam tworzyć pojęcia i myśleć abstrakcyjnie. Umiejętność myślenia jest pierwotnym sposobem rozumowania a to przysłużyło się chociażby postępowi cywilizacyjnemu – od wynalazków starożytności po nowoczesne technologie. O tym wiemy wszyscy, bez dyskusji. Jesteśmy zdolni myśleć na rozmaite sposoby. Daje nam to możliwość nie tylko nabywania wiedzy, ale też wykorzystania jej. Możemy łączyć fakty, dostrzegać szczegóły. To z kolei pozwala planować, wyciągać wnioski i wreszcie podejmować decyzje czy rozwiązywać problemy. Tak więc to, że myślimy najczęściej się przydaje. Indywidualny wymiar tej zdolności, który jest niepowtarzalny na miarę linii papilarnych mieści się cały w jednym centrum dowodzenia – naszym mózgu. A o nim bezdyskusyjnie da się powiedzieć tyle, że przy najbardziej zaawansowanym postępie stanowi wciąż zagadkę...

01/01/2026

Ostatni post na koniec tego roku. Zaraz więc nadejdzie podsumowanie. A razem z nim przegląd osiągnięć, nasze notowania satysfakcji z życia. Jaki mieliście rok? Na ile się udał a jak bardzo dołożyliście starań, by był udany? Przemawia do mnie myśl o tym, że wszystkich nas łączy naturalny zew, bliski po prostu ludzkiemu istnieniu: „ Najbardziej dominującym pragnieniem człowieka jest dążenie do sensu.” Tak, to też Frankl. Jednym zdaniem, do którego ma swoje uzasadnienie. Bo przecież zawsze można wytłumaczyć, objaśnić. Pośród wielu prawd przedstawianych o świecie mamy możliwość wyboru. Dużo się przecież słyszy o potrzebie realizowania własnego potencjału, prawda? Do tego, co współcześnie modne, Frankl dodał jeszcze znaczenie. Niech energia działania niesie nas w stronę wartości, które wyznajemy – innymi słowy – niech to, co robimy sprawia nam frajdę i będzie ważne! On wcześniej zdawał sobie sprawę, że: „ Początkiem wszelkich prób wskrzeszenia w człowieku jego wewnętrznej siły jest wskazanie mu jakiegoś celu”. Czy wyprzedził obecne trendy? Jestem skłonna przyjąć, że ta świadomość towarzyszy ludziom... od kiedy istnieje człowiek. I każdy dojrzewa do niej we własnym tempie. A mimo, że różni nas czas i miejsce – zależy nam, by dotrzeć do tego, co najbliższe naszej prawdzie. By wiedzieć czym jest, dajmy sobie szansę na... poznanie samych siebie. Obserwujmy, słuchajmy. A nawet przyglądajmy się i wsłuchujmy. Nie tylko dla wyłączności, ale właśnie aby podzielić się widokami; w relacjach i z uczuciami. Bez prześcigania się a z przeżywaniem, które pozwala oswoić również cierpienie. Bo tak lżej z tym czego niekoniecznie chcemy my sami a co i tak bardzo często życie dla nas ma. Nie zawsze możemy zdecydować o tym, co nas spotyka. W każdym wyścigu możemy wybrać dokąd i po co biegniemy: „Nie gońcie za sukcesem – im bardziej ku niemu dążycie, czyniąc z niego swój jedyny cel, tym częściej on was omija. Do sukcesu bowiem, tak jak do szczęścia – nie można dążyć; musi on z czegoś wynikać i występuje jedynie jako niezamierzony rezultat naszego zaangażowania(...)” Wybierajmy codziennie od nowa mimo, że konsekwentnie - swoje powody do radości, osoby jakimi się otaczamy, podejście w traktowaniu siebie i innych oraz wszystko w czym życie sprawdza nas każdego dnia. Bądźmy sobą w tych decyzjach. Nawet gdyby miały one czasem oznaczać całkowity zwrot akcji lub dłuższy przystanek, pozostańmy przy sobie. I zamiast oczekiwać ich sensownego efektu, spróbujmy odnaleźć sens. Swój. Własny, ale także dla świata i ludzi. Podzielny w nas. Z wdzięczności, która również sprawia, że sens się nam przydarza. Już samo szukanie pomaga go dostrzegać. Bo wdzięczność podpowiada, co jeszcze możemy zauważyć zanim przeoczymy: „ Istoty ludzkie szukają powodu dla którego staną się szczęśliwe. Powód ten możemy odnaleźć między innymi urzeczywistniając potencjalny sens, nieodłącznie obecny – choć na pierwszy rzut oka niewidoczny – w każdej życiowej sytuacji.” Tylko i aż dlatego, że jesteśmy stworzeni do sensu, co także przywołuje za Victorem E. Franklem.

P.S. Na potwierdzenie, że sens będzie obecny jeśli go nie pominiemy i dla przykładu, że nie wymaga to od razu wielkich gestów czy wzniosłych słów, ja w tym miejscu chcę podziękować Państwu za przeczytanie tego artykułu, bo możliwość podzielenia się pisemnym kawałkiem mojej pracy, składa się na poczucie sensu wykonywanego przeze mnie zawodu w innym niż dotąd rodzaju aktywności, co jest dodatkową satysfakcją! ☺

22/12/2025

Inne realia, ale wcale nie tak odległa rzeczywistość. Wojny, kataklizmy, katastrofy. Na każdej szerokości geograficznej i pod dowolną postacią. Bez przeszkód wdaje się w zastaną codzienność, zmieniając ją tak, że ledwo poznajemy tam siebie. Zastanawialiście się kiedyś, co mogłoby stać po przeciwnej stronie od poczucia sensu? Poznajcie Państwo... Hmm, kto nie przekonał się jeszcze w swoim życiu czym jest KRYZYS? Ten powszechny, kilka lat temu w pandemii. I ten bardziej osobisty, prywatny lub zawodowy. Dlaczego akurat dużymi literami? Bo w każdej odsłonie wydaje się bardziej... uderzający. Siła tego uderzenia potrafi zachwiać równowagę naszego życia. Czasem kompletnie ją tracimy. Jak więc w tych mniejszych potknięciach i przy upadkach do granic własnej wytrzymałości, dostrzec jakikolwiek sens? Nie musi od razu przytłaczać nas coś wielkiego. Bywa, że to natłok codziennych obowiązków i rutyna zwykłego dnia. Również w niej Frankl widział przestrzeń dla sensu. I to wręcz na każdy dzień: „ Sens życia nie jest czymś gotowym, danym raz na zawsze, ale czymś, co trzeba odkryć i zrealizować w każdym momencie życia.” Osobiście czytam to tak, że nawet najcięższy życiowy trud nie pozbawia szansy na odkrywanie mimo, że często pod gruzami niepowodzeń, faktycznie nie będzie łatwo. Pocieszające jest jednak, że wcale nie trzeba być od razu pewnym jak to zrobić, ale mieć choćby podejrzenie, czego szukamy.

Adres

11 Listopada 41/U3 (Centrum Terapii Gburzyńska Bieleninik)
Stargard Szczecinski
73-110

Telefon

+48509772302

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy FizjoMind Filip Bieleninik umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do FizjoMind Filip Bieleninik:

Skróty

Udostępnij

Kategoria