01/08/2026
Obecność.
Od rana włączony zapłon, pośpiech, działanie, tyle rzeczy do zrobienia, a człowiek jeszcze nie obudzony do końca....
Potem wewnętrzny motorek działa przez cały dzień z głośnym wiuuuu...., nie da się zatrzymać, bo przecież tyle rzeczy trzeba ogarnąć, tyle wymagań, tyle zadań.
Z drugiej strony terapeuci, lekarze powtarzają zwolnij, wycofaj się, wskazany wypoczynek, bo żyłka pęknie, bo nerwica wystrzeli- a sami ledwo zdążą z gabinetu do gabinetu, z placówki do placówki- skądś biorą się te legendarne zarobki.
Ale ja nie mogę wycofać się, odpocząć, przecież tyle rzeczy trzeba ogarnąć, tyle wymagań, tyle zadań. To jeszcze bardziej stresuje, że nie mogę a powinienem zadbać, zobaczyć siebie, nawiązać kontakt z wewnętrznym dzieckiem- a tu klapa i przyśpiesza motorek wiuuuuuuuuu....
I co zrobić? Czekać aż depresja, wypalenie przyjdzie jak szara mgła, zabierze siły, wyreguluje aktywność? Ale czy z depresji wyjdę, jakie koszty zapłacę? Ile medycznej chemii wchłonę?
Czy można inaczej? Jak uspokoić motorek? Jak spowolnić, wydłużyć czas?
Może jakimś sposobem jest obecność- coś wymyślonego wieki temu przez Siddharthę (Buddę) i chętnie przejętego przez kulturę zachodu- kulturę pośpiechu i osiągnieć.
Jak prosto i krótko praktykować obecność w codziennym zamieszaniu, jak ją wspierać?
1. wstać 15 min wcześniej, zacząć dzień bez pośpiechu, pomału otrzeźwieć ze snu, przebudzić się, pomyśleć co mnie czeka, zobaczyć ogólny plan dnia. Pooddychać. Może dodać 2-3 min łagodnych rozciągających ćwiczeń+ chłodny pryśnic, żeby obudzić ciało, przygotować je do aktywności.
2. W ciągu dnia być świadomym swego stresu, napięcia, pośpiechu- nie oddawać mu steru, pytać co się dzieje? Obserwować swój oddech- jeżli jest płytki, czy zatrzymany, pogłębić, jak można policzyć do 2 na wdechu, zatrzymać- licząc do 2 i zrobić wydech, licząc do 4.
3. uruchamiać zmysły jak tylko jest okazja- poczuć dłoń na myszy komputerowej, palce na klawiaturze. Poczuć jak stopy naciskają na podłoże, jak ręka obejmuje żelazko, skupić się na przyjemnych zapachach, dźwiękach, smakach, itd.
4. być świadomym swoich myśli. Jeżeli ograniają Cię myśli negatywne, których nie potrzebujesz w danym momencie do rowiązania problemu, spróbuj zastąpić je bardziej pozytywną treścią- przyjemną myślą bądź wspomnieniem, ewentualnie skup uwagę na czymś innym, np. na doznaniach zmysłowych- dotyk, węch, itd. jeżeli jesteś wierzący to dobry moment na krótką modlitwę z podziękowaniem za dobro i prośbą o wsparcie.
5. na koniec dnia krótkie podsumowanie- co się dzisiaj wydarzyło, jakie emocje mam w sobie, co mnie czeka jutro. Następnie daj sobei czas na stopniowe wyciszenie przed snem- zajmij się czymś spokojnym, np. poczytaj książkę, posłuchaj muzyki, wyreguluj oddech.
6. Od czasu do czasu, jak tylko jest okazja, świadomy kontakt z naturą- pogłaskaj kota- on wie co to obecność, pójdź na spacer wśród drzew-może na chwilę zdejmij buty, idź boso- chłoń przyrodę wszystkimi zmysłami, pamiętając o oddechu.
Na zdjęciu wspomnienie z Hanoi w Wietnamie. Kwintesencja pośpiechu i przebodźcowania. Zdjecie własne.