Psychiatra, Psychoteraputa Marcin Wróbel

Psychiatra, Psychoteraputa Marcin Wróbel Jestem specjalistą psychiatrą i psychoterapeutą z wieloletnim doświadczeniem klinicznym. Pomagam we wszelkich kryzysach psychicznych.

Wspomagam rozwój osobisty i rozwijanie zasobów pacjenta. Posługuję się psychoterapią oraz farmakoterapią.

Obecność.Od rana włączony zapłon, pośpiech, działanie, tyle rzeczy do zrobienia,    a człowiek jeszcze nie obudzony do k...
01/08/2026

Obecność.

Od rana włączony zapłon, pośpiech, działanie, tyle rzeczy do zrobienia, a człowiek jeszcze nie obudzony do końca....

Potem wewnętrzny motorek działa przez cały dzień z głośnym wiuuuu...., nie da się zatrzymać, bo przecież tyle rzeczy trzeba ogarnąć, tyle wymagań, tyle zadań.

Z drugiej strony terapeuci, lekarze powtarzają zwolnij, wycofaj się, wskazany wypoczynek, bo żyłka pęknie, bo nerwica wystrzeli- a sami ledwo zdążą z gabinetu do gabinetu, z placówki do placówki- skądś biorą się te legendarne zarobki.

Ale ja nie mogę wycofać się, odpocząć, przecież tyle rzeczy trzeba ogarnąć, tyle wymagań, tyle zadań. To jeszcze bardziej stresuje, że nie mogę a powinienem zadbać, zobaczyć siebie, nawiązać kontakt z wewnętrznym dzieckiem- a tu klapa i przyśpiesza motorek wiuuuuuuuuu....

I co zrobić? Czekać aż depresja, wypalenie przyjdzie jak szara mgła, zabierze siły, wyreguluje aktywność? Ale czy z depresji wyjdę, jakie koszty zapłacę? Ile medycznej chemii wchłonę?

Czy można inaczej? Jak uspokoić motorek? Jak spowolnić, wydłużyć czas?

Może jakimś sposobem jest obecność- coś wymyślonego wieki temu przez Siddharthę (Buddę) i chętnie przejętego przez kulturę zachodu- kulturę pośpiechu i osiągnieć.

Jak prosto i krótko praktykować obecność w codziennym zamieszaniu, jak ją wspierać?

1. wstać 15 min wcześniej, zacząć dzień bez pośpiechu, pomału otrzeźwieć ze snu, przebudzić się, pomyśleć co mnie czeka, zobaczyć ogólny plan dnia. Pooddychać. Może dodać 2-3 min łagodnych rozciągających ćwiczeń+ chłodny pryśnic, żeby obudzić ciało, przygotować je do aktywności.

2. W ciągu dnia być świadomym swego stresu, napięcia, pośpiechu- nie oddawać mu steru, pytać co się dzieje? Obserwować swój oddech- jeżli jest płytki, czy zatrzymany, pogłębić, jak można policzyć do 2 na wdechu, zatrzymać- licząc do 2 i zrobić wydech, licząc do 4.
3. uruchamiać zmysły jak tylko jest okazja- poczuć dłoń na myszy komputerowej, palce na klawiaturze. Poczuć jak stopy naciskają na podłoże, jak ręka obejmuje żelazko, skupić się na przyjemnych zapachach, dźwiękach, smakach, itd.

4. być świadomym swoich myśli. Jeżeli ograniają Cię myśli negatywne, których nie potrzebujesz w danym momencie do rowiązania problemu, spróbuj zastąpić je bardziej pozytywną treścią- przyjemną myślą bądź wspomnieniem, ewentualnie skup uwagę na czymś innym, np. na doznaniach zmysłowych- dotyk, węch, itd. jeżeli jesteś wierzący to dobry moment na krótką modlitwę z podziękowaniem za dobro i prośbą o wsparcie.

5. na koniec dnia krótkie podsumowanie- co się dzisiaj wydarzyło, jakie emocje mam w sobie, co mnie czeka jutro. Następnie daj sobei czas na stopniowe wyciszenie przed snem- zajmij się czymś spokojnym, np. poczytaj książkę, posłuchaj muzyki, wyreguluj oddech.

6. Od czasu do czasu, jak tylko jest okazja, świadomy kontakt z naturą- pogłaskaj kota- on wie co to obecność, pójdź na spacer wśród drzew-może na chwilę zdejmij buty, idź boso- chłoń przyrodę wszystkimi zmysłami, pamiętając o oddechu.

Na zdjęciu wspomnienie z Hanoi w Wietnamie. Kwintesencja pośpiechu i przebodźcowania. Zdjecie własne.

Szczęście w perspektywie buddyjskiejSiddhartha Gautama, nazywany Buddą, wskazywał, że ludzkie życie wiąże się z doświadc...
21/07/2026

Szczęście w perspektywie buddyjskiej

Siddhartha Gautama, nazywany Buddą, wskazywał, że ludzkie życie wiąże się z doświadczeniem cierpienia. Buddyjskie pojęcie cierpienia obejmuje nie tylko ból fizyczny, lecz także niezadowolenie, przemijanie oraz poczucie niespełnienia. Nie oznacza to, że każda chwila życia jest bolesna. Nawet przyjemne doświadczenia nie dają jednak trwałego spełnienia, ponieważ podlegają nieustannym zmianom.
Często utożsamiamy przyjemne odczucia ze szczęściem, a nieprzyjemne – z cierpieniem. W rezultacie dążymy do podtrzymywania tego, co przyjemne, oraz unikania tego, co trudne.
Nasz umysł nieustannie obserwuje i ocenia doświadczenia. Gdy coś uznajemy za pozytywne, zadowolenie może być krótkotrwałe. Szybko pojawia się bowiem obawa przed utratą przyjemnego stanu, zastanawianie się, jak go utrzymać, albo pragnienie, by jeszcze bardziej go spotęgować.
Gdy natomiast doświadczamy bólu lub niepowodzenia, jego ciężar mogą zwiększać nasze myśli i reakcje: „Dlaczego mnie to spotyka?”, „Nie wytrzymam tego” czy „Inni mają lepiej”. Problemem nie jest zatem sama świadomość cierpienia, ale lęk, niechęć i sposób, w jaki je interpretujemy.
Według nauk buddyjskich ważnym źródłem cierpienia jest kurczowe przywiązanie do tego, co z natury nietrwałe: rzeczy, określonych stanów psychicznych, własnych pragnień, oczekiwań, wyobrażeń o sobie, a także przekonania, że ludzie i relacje powinny pozostać niezmienne.
Nie oznacza to, że nasze uczucia są nieważne. Stanowią one istotną część doświadczenia i mogą dostarczać cennych informacji. Są jednak zmienne i przemijające, podobnie jak fale na powierzchni oceanu. Nie muszą więc automatycznie kierować naszym zachowaniem.
Praktyka uważności nie polega na tłumieniu emocji ani na odcinaniu się od nich. Polega raczej na świadomym zauważaniu, że uczucia, myśli i reakcje pojawiają się, zmieniają, a następnie przemijają. Możemy je przeżywać, nie pozwalając jednocześnie, aby całkowicie nami zawładnęły.
Taka postawa może prowadzić do większego spokoju, równowagi i wewnętrznej wolności.
Czy właśnie to można nazwać szczęściem?
W dzisiejszym zabieganym świecie często brakuje czasu na zatrzymanie się i refleksję. Sprzyja to automatycznemu działaniu oraz reagowaniu zgodnie z utrwalonymi schematami.
Warto więc przeznaczyć codziennie kilkanaście minut na prostą praktykę uważności. Przez pierwsze pięć minut można skupić uwagę na oddechu, a następnie spokojnie obserwować pojawiające się odczucia, emocje i myśli – bez ich tłumienia, oceniania i natychmiastowego podążania za nimi.

Krótko o szczęściuWedług jednej z najczęściej przyjmowanych definicji szczęście można rozumieć jako subiektywnie odczuwa...
10/07/2026

Krótko o szczęściu
Według jednej z najczęściej przyjmowanych definicji szczęście można rozumieć jako subiektywnie odczuwany dobrostan, czyli połączenie zadowolenia z życia, pozytywnych emocji oraz poczucia, że nasze życie ma sens.
Często utożsamiamy szczęście z pieniędzmi, zdrowiem i powodzeniem życiowym. Czy jednak samo spełnienie tych warunków rzeczywiście wystarcza, aby czuć się szczęśliwym? Co mówią na ten temat badania?
Pieniądze mają znaczenie - zwłaszcza wtedy, gdy pozwalają zaspokoić podstawowe potrzeby, zmniejszyć stres, spłacić długi i odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Ktoś, kto zarabia niewiele, ledwo wiąże koniec z końcem albo żyje na kredyt, po otrzymaniu dużego spadku czy wygranej może odczuć wyraźną i trwałą poprawę satysfakcji z życia. Taka zmiana realnie zwiększa poczucie sprawczości i daje możliwość realizowania ważnych celów.
U osoby bardzo zamożnej ta sama kwota prawdopodobnie będzie miała znacznie mniejsze znaczenie. Może przynieść chwilową radość, ale niekoniecznie istotnie zmieni codzienne poczucie szczęścia. Wraz ze wzrostem dochodu jego dodatkowy wpływ na dobrostan zwykle maleje, choć nie znaczy to, że pieniądze stają się całkowicie nieistotne.
Podobnie jest ze zdrowiem. Choroba często obniża poczucie szczęścia, zwłaszcza na początku, gdy pojawia się lęk, niepewność i konieczność zmiany dotychczasowego życia. Wiele osób z czasem adaptuje się jednak do choroby przewlekłej, szczególnie jeśli jej przebieg jest stabilny, objawy są możliwe do kontrolowania, a osoba chora zachowuje sprawność i wsparcie otoczenia. Trwałe obniżenie dobrostanu częściej pojawia się wtedy, gdy choroba wiąże się z postępującą utratą sprawności, przewlekłym bólem lub znacznym ograniczeniem samodzielności.
Ogromne znaczenie dla szczęścia mają relacje. Dobre, bezpieczne i wspierające więzi rodzinne oraz społeczne są jednym z najważniejszych czynników związanych z dobrostanem. Osoby funkcjonujące w zdrowych relacjach częściej deklarują większe zadowolenie z życia niż osoby samotne, odrzucone lub żyjące w przewlekle konfliktowym środowisku. Szczególną rolę może odgrywać udany związek - nie samo formalne małżeństwo, ale jakość relacji: bliskość, zaufanie, wzajemny szacunek i poczucie bezpieczeństwa.
Szczęście okazuje się jednak jeszcze bardziej złożone. Obok czynników zewnętrznych ogromną rolę odgrywają nasze oczekiwania, interpretacje i sposób porównywania się z innymi.
Jeśli ktoś oczekuje, że otrzyma w spadku trzy miliony złotych, a realnie dostanie pięćset tysięcy, może poczuć rozczarowanie - mimo że obiektywnie się wzbogacił. Jeśli ktoś spodziewa się wyniku matury na poziomie 90%, a otrzyma 70% z większości przedmiotów, również może być zawiedziony, choć dla wielu osób byłby to sukces.
Podobnie bywa w relacjach. Jeśli oczekujemy, że faza zakochania, namiętności i silnej ekscytacji będzie trwała niezmiennie przez całe życie, możemy poczuć rozczarowanie, gdy po pewnym czasie pojawia się więcej spokoju, codzienności i stabilizacji. Tymczasem nie musi to oznaczać kryzysu - może być naturalnym etapem rozwoju związku.
Takie przykłady można mnożyć, czerpiąc z różnych obszarów życia. Pokazują one, że nasze szczęście zależy nie tylko od tego, co realnie posiadamy, ale także od tego, czego oczekujemy, z czym się porównujemy i jak interpretujemy własną sytuację.
W świetle badań warto więc zadać pytanie: na ile mamy wpływ na własne szczęście? Co możemy zrobić, aby zwiększać swój dobrostan? I czy szczęście rozumiane jako stałe dobre samopoczucie rzeczywiście powinno być nadrzędnym celem życia, jak często sugeruje współczesna kultura nastawiona na samorealizację?
A może ważniejsze od nieustannego dążenia do szczęścia są: sens, dobre relacje, wdzięczność, odporność psychiczna i umiejętność przeżywania także trudniejszych emocji?
Co o tym myślicie?

Wpływ stresu na krążenie krwi w mózgu.Na Pennsylvania State University (USA) odkryto,  że stres może istotnie zakłócać p...
22/02/2026

Wpływ stresu na krążenie krwi w mózgu.

Na Pennsylvania State University (USA) odkryto, że stres może istotnie zakłócać przepływ krwi w mózgu. Związane jest to
z neuronami typu nNOS-1, które kontrolują pracę naczyń mózgowych- prawidłowo naczynia te kurczą się i rozszerzają co kilka sekund, co zapewnia odpowiednie odżywienie i natlenienie aktywnych obszarów mózgu.

Neurony te wyjątkowo łatwo obumierają w warunkach stresu, co zakłóca odżywianie mózgu przez krew.

Dodatkowo, co wiemy już od dawna, przewlekły stres prowadzi do obumierania i utraty połączeń innych komórek mózgowych, głównie w układzie hipokampa, prowadząc m.in. do pogorszenia pamięci i zmniejszenia odporności na sytuacje stresowe.

Badania te stanowią kolejny dowód na znaczenie równowagi życiowej- rozumianej najogólniej jako proporcja pomiędzy stresem i regeneracją.

Jak dojść do siebie po świętach?Za nami okres świąteczno- noworoczny. Jak to wygląda w praktyce każdy wie- dużo siedzeni...
02/01/2026

Jak dojść do siebie po świętach?

Za nami okres świąteczno- noworoczny. Jak to wygląda w praktyce każdy wie- dużo siedzenia, mało ruchu, regularne przejadanie się, przede wszystkim węglowodanami, alkohol.

Dla organizmu to bardzo trudny czas. Wymienione czynniki prowadzą do znacznego nasilenia stanu zapalnego i stresu oksydacyjnego (zwiększenie poziomu wolnych rodników) co wiąże się z brakiem energii, zmęczeniem, rozdrażnieniem, „mgłą mózgową”.

Jak sobie pomóc?

1. Nie miej wyrzutów sumienia. To naturalne czasami pozwolić sobie na więcej. Traktuj to jako doświadczenie- co mi pomaga, co szkodzi.
2. Czas oczyścić i wzmocnić organizm:
Ogranicz jedzenie. Jedz lekkie posiłki, nie częściej niż 3 razy dziennie, unikaj przekąsek. Kończ posiłek z lekkim niedosytem (może pomóc reguła 1/3- zjadamy 2/3, 1/3 porcji zostaje na talerzu). Bardzo wskazany jest post przerywany- odstęp pomiędzy kolacją a śniadaniem to 16, ewentualnie 14 godzin.
Konieczna aktywność fizyczna- regularne spacery, rower, bieganie siłownia- co najmniej 2-3 razy w tygodniu. Dobór rodzaju i intensywności ćwiczeń zależy od aktualnej formy- pamiętaj żeby traktować siebie z łagodnością.
Kuracja suplementami wspomagającymi proces metylacji, czyli oczyszczania i regeneracji organizmu oraz działającymi antyoksydacyjnie:
witaminy z grupy B- szukaj suplementów oznaczonych jako B50, raczej sprawdzonych firm
witamina D3 i K2 (4000 j+200 mikrogramów dziennnie)
witamina C 2000 mg dziennie
witamina A 2000 j dziennie
kwasy omega-3 co najmniej 1 gram EPA dziennie
wymienione suplementy stosuj przez ok. miesiąc, potem pozostaw na stałe wit D3 i kwas omega-3 w podanych dawkach
zadbaj o „dobre” bakterie jelitowe- to nasi przyjaciele warunkujący odporność psychofizyczną, wspomagający przyswajalność witamin w jelitach:
synbiotyk np. Multilac, Bicaps MicroBaCTI
maślan sodu- 2 kaps dziennie
preparaty te stosuj przez miesiąc, potem na stałe nie zapominaj o naturalnych probiotykach- jogurt, kefir, kiszone ogóki, kapusta.
Pamiętaj o właściwym nawodnieniu- pij ok. 2 litrów płynów dziennie, najlepiej w małych porcjach

3. Uspokój swój umysł- znajdź balans: jeżeli w czasie świąt miałeś dużo kontaktów, rozmów to szukaj ciszy, spokoju, medytuj. Jeśli dokuczała Ci samotność, to może czas na rozmowy, powrót do codziennego życia towarzyskiego.

Powodzenia.

Adres

Utrata 1B
Suwałki
16-400

Godziny Otwarcia

Wtorek 11:00 - 18:00
Środa 09:00 - 15:00
Czwartek 11:00 - 18:00
Piątek 09:00 - 15:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychiatra, Psychoteraputa Marcin Wróbel umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psychiatra, Psychoteraputa Marcin Wróbel:

Skróty

Udostępnij