31/05/2026
Wczoraj z Ewą Sochacką wróciłyśmy z pierwszego, pięciodniowego modułu szkolenia NARM – i wciąż ja jestem poruszona. Pełna zachwytu nad wewnętrznymi procesami, gotowością do uczenia się, spotkań ze sobą i tym, jak wiele może wydarzyć się w przestrzeni uważności, relacji i prawdziwego kontaktu.
To był czas naprawdę intensywnej nauki, ale też głębokiego zatrzymania przy tym, co w nas kiedyś powstało, by pomóc nam przetrwać. NARM pokazuje, że strategie, które dziś czasem ograniczają, kiedyś były mądrą odpowiedzią na rzeczywistość. I że zmiana nie rodzi się z walki ze sobą, ale z ciekawości, świadomości i współczucia wobec własnej historii.
Dziś niedziela płynie spokojniej. Odpoczywam i… delektuję się książką „Leczenie traumy rozwojowej. NARM – Neuroafektywny Model Relacyjny”. Tak, chyba można użyć słowa „delektuję”, kiedy treść porusza, zatrzymuje i otwiera kolejne przestrzenie rozumienia siebie i drugiego człowieka.
Wracam z ogromną wdzięcznością, pokorą i jeszcze większą ciekawością tego, co przede mną nie tylko zawodowo. Joanna Piechowicz