06/09/2026
Morderstwo, którego nikt nie wyjaśnił.
Dziś w tym miejscu działa zakład pogrzebowy.
Katowicka 59 w Świętochłowicach ma historię, o której przez lata opowiadali mieszkańcy.
W latach 50. miała tu zostać zamordowana ekspedientka. Ślad po sprawcy miał urwać się nad Rawą. Do dziś nie wiadomo, kim był zabójca.
Historia pewnego miejsca.
Dziś pod adresem Katowicka 59 w Świętochłowicach znajduje się zakład pogrzebowy Lacrima. Firma rozpoczęła działalność w tym miejscu w 2005 roku.
Historia tego budynku jest jednak znacznie starsza.
Dawniej ulica Katowicka nosiła nazwę Armii Czerwonej. Zachowane dokumenty potwierdzają, że już w latach powojennych pod numerem 59 działał sklep spożywczy. W 1947 roku wymieniana jest tutaj Hildegarda Herman prowadząca sklep spożywczy, natomiast rok później pod tym adresem funkcjonował sklep Spółdzielni Spożywców Zakładów Chemicznych „Hajduki”.
To właśnie ze sklepem w tym miejscu związana jest niezwykła i do dziś niewyjaśniona historia.
Tutaj zamordowano ekspedientkę.
Opowieść o zabójstwie przez lata przekazywana była przez mieszkańców okolicy.
Co ciekawe, historię można było usłyszeć od osób, które nie znały się wzajemnie i nie miały ze sobą kontaktu.
Jedna z takich relacji pochodzi z 2005 roku, kiedy w budynku rozpoczął działalność zakład pogrzebowy Lacrima, a przed obiektem prowadzono remont torowiska tramwajowego. Jeden ze starszych pracowników wykonujących prace przy torowisku wszedł do nowo otwartego zakładu i opowiedział o dawnym wydarzeniu.
Kilka lat później historię przekazała starsza mieszkanka, która przyszła do zakładu zamowić usługę pogrzebową.
W obu relacjach pojawiały się podobne szczegóły: sklep, ekspedientka, zamknięte przed czasem drzwi, morderstwo oraz trop prowadzący w kierunku Rawy.
Sobota, tuż przed trzynastą.
Według lokalnego przekazu była sobota. Jedna z mieszkanek sąsiadującej kamienicy robiła pranie, kiedy przypomniała sobie, że musi jeszcze odebrać ze sklepu odłożone dla niej mleko. Sklep miał być czynny do godziny trzynastej, kobieta udała się więc po odbiór odłożonego mleka.
Kiedy dotarła na miejsce, drzwi sklepu były już zamknięte, mimo że do godziny zamknięcia miała pozostać jeszcze chwila.
Miała wówczas powiedzieć, że ekspedientka przecież wiedziała, iż na pewno przyjdzie, a teraz dzieci nie będą miały mleka.
Nie wiedziała, że — według opowieści — chwilę wcześniej w sklepie wydarzyła się tragedia.
Morderstwo.
Według przekazywanej historii do sklepu wszedł mężczyzna i zamordował ekspedientkę.
Następnie miał zamknąć sklep od zewnątrz i uciec.
Na miejsce wezwana została milicja obywatelska. Według relacji sprowadzono również psa tropiącego. Pies miał podjąć ślad prowadzący w kierunku Rawy, jednak trop miał się urwać tuż przed Rawą.
Nie wiadomo, jaki był motyw zabójstwa. W lokalnym przekazie nie pojawia się jednoznaczna informacja, że chodziło o rabunek.
Najbardziej tajemniczy pozostaje jednak fakt, że sprawcy — według zachowanej opowieści — nigdy nie udało się ustalić.
Co potwierdzają dokumenty?
Historia adresu znajduje częściowe potwierdzenie w zachowanych materiałach archiwalnych.
Dokumenty potwierdzają istnienie pod adresem Armii Czerwonej 59 sklepu spożywczego, a następnie sklepu spółdzielczego. Potwierdzają również funkcjonowanie tego adresu w kolejnych latach.
Nie odnaleziono jednak dotychczas dokumentu, który jednoznacznie potwierdzałby samo zabójstwo ekspedientki.
Dlatego opowieść o morderstwie należy obecnie traktować jako lokalny przekaz ustny, którego nie udało się jeszcze potwierdzić w dostępnych publicznie materiałach archiwalnych.
Nie oznacza to jednak, że historia jest nieprawdziwa. Oznacza jedynie, że nie można jej przedstawić jako faktu potwierdzonego dokumentem.
Czy ślad może znajdować się w kronikach miasta?
W poszukiwaniach pojawia się jeszcze jeden interesujący trop.
Świętochłowice miały swojego kronikarza — Franciszka Króla, autora opracowań dotyczących historii miasta. Powstały między innymi kroniki obejmujące lata 1945–1953 oraz 1954–1960.
Król prowadził również własną kronikę miasta. Z zachowanych informacji wynika, że materiały te przez pewien czas znajdowały się w świętochłowickim magistracie. Oryginalna kronika później zaginęła, a część materiałów zachowała się jedynie w kopiach.
Czy w tych materiałach znajduje się wzmianka o zabójstwie ekspedientki z dawnej Armii Czerwonej 59?
Tego nadal nie wiadomo.
Być może właśnie tam znajduje się odpowiedź na pytanie, czy wydarzenie rzeczywiście miało miejsce.
Tajemnica, która przetrwała dziesięciolecia
Historia dawnego sklepu przy Armii Czerwonej 59 przetrwała przede wszystkim dzięki pamięci mieszkańców.
Przekazywana przez kolejne osoby opowieść zachowała zaskakująco wiele szczegółów: sobotę, godzinę zamknięcia sklepu, zamordowaną ekspedientkę, milicję, psa tropiącego i ślad prowadzący w kierunku Rawy.
Brakuje jednak najważniejszego elementu — dokumentu, który pozwoliłby tę historię ostatecznie potwierdzić.
Być może odpowiednie materiały wciąż znajdują się w archiwach.
Być może ślad po tej sprawie został dawno zatarty.
A być może morderstwo rzeczywiście pozostanie jedną z niewyjaśnionych historii dawnych Świętochłowic.
Jedno pozostaje bezsporne: budynek przy dzisiejszej Katowickiej 59 ma znacznie starszą i bardziej niezwykłą historię, niż mogłoby się wydawać.
Dziś mieści się tutaj zakład pogrzebowy. Kilkadziesiąt lat temu działał sklep, z którym związana jest opowieść o tragedii, której sprawca miał nigdy nie zostać odnaleziony.
Historia miejsca wciąż czeka na swoje ostateczne wyjaśnienie.