Psycholog Wamka

Psycholog Wamka Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Psycholog Wamka, Psycholog, Krasińskiego 10, Szczecin.

👥 Ania i Maciek - para psychologów, pomagamy rodzicom, dzieciom, dorosłym i parom
🌿 Psychoterapia Poznawczo - Behawioralna
📍 Szczecin & online
🎓 𝗞𝗨𝗥𝗦𝗬 𝗜 𝗦𝗭𝗞𝗢𝗟𝗘𝗡𝗜𝗔 𝗢𝗡𝗟𝗜𝗡𝗘

04/08/2026

Nie rodzimy się przekonani, że musimy radzić sobie sami.

Żadne dziecko nie mówi:
„Nie potrzebuję nikogo.”

Wręcz przeciwnie. Dziecko z natury szuka bliskości, ukojenia i poczucia bezpieczeństwa. Potrzebuje kogoś, kto pomoże mu unieść to, czego samo jeszcze nie potrafi udźwignąć.

Dopiero doświadczenie uczy je czegoś zupełnie innego.

Że z jego lękiem jest komuś za trudno.
Że na jego smutek nie ma miejsca.
Że kiedy najbardziej potrzebuje obecności, musi poradzić sobie samo.

I wtedy nie znika potrzeba.

Znika wiara, że ktoś na tę potrzebę odpowie.

To właśnie dlatego tak wielu dorosłych ludzi nie potrafi prosić o pomoc. Nie dlatego, że są silni. Nie dlatego, że są niezależni.

Dlatego, że kiedyś nauczyli się, iż potrzebowanie drugiego człowieka wiąże się z rozczarowaniem, odrzuceniem albo poczuciem, że jest się „za bardzo”.

A człowiek, który przez lata nie daje sobie prawa do potrzeb, w końcu przestaje je w ogóle zauważać.

To ogromny paradoks.

Można świetnie rozpoznawać potrzeby wszystkich wokół i jednocześnie pozostawać całkowicie odciętym od własnych.

Dlatego tak często praca terapeutyczna nie polega na uczeniu człowieka proszenia o pomoc.

Najpierw trzeba odbudować w nim coś znacznie głębszego.

Przekonanie, że jego potrzeby mają prawo istnieć.

Bo być może największą raną z dzieciństwa nie jest to, że zabrakło nam pomocy.

Być może największą raną jest to, że przestaliśmy wierzyć, iż mamy prawo jej potrzebować.

Nie interesuje mnie, jaki jesteś. Interesuje mnie, dlaczego musiałeś taki się stać.Jedna z rzeczy, których nauczyła mnie...
09/07/2026

Nie interesuje mnie, jaki jesteś. Interesuje mnie, dlaczego musiałeś taki się stać.

Jedna z rzeczy, których nauczyła mnie praca z ludźmi, jest zaskakująco prosta.

Bardzo rzadko spotykam zachowania, które są przypadkowe.

Za potrzebą ciągłej kontroli często stoi życie w nieprzewidywalnym świecie.

Za perfekcjonizmem - przekonanie, że pomyłki mają swoją cenę.

Za wycofaniem - doświadczenie, że bliskość może boleć.

Za nadmierną odpowiedzialnością - lata, w których nikt nie przejmował odpowiedzialności za Ciebie.

Dlatego, kiedy ktoś mówi:
„Taki już jestem.”

Ja najczęściej myślę:
„Ciekawe, co sprawiło, że właśnie taki sposób radzenia sobie okazał się kiedyś potrzebny.”

To nie oznacza, że przeszłość usprawiedliwia wszystko.

Ale bardzo często pomaga zrozumieć to, czego wcześniej nie dało się wyjaśnić.

Bo kiedy rozumiesz mechanizm, przestajesz walczyć z samym sobą.

A wtedy możesz świadomie zdecydować, które strategie nadal Ci służą, a z których warto zrezygnować.

To właśnie od tego, moim zdaniem, zaczyna się prawdziwa zmiana.

A Ty? Czy jest coś, co od lat nazywasz swoim charakterem, choć być może kiedyś było po prostu sposobem na przetrwanie?

Maciek

Ludzki mózg ma jedno podstawowe zadanie - zapewnić przetrwanie. Nie szczęście. Nie spokój. Przetrwanie.Dlatego tworzy st...
01/07/2026

Ludzki mózg ma jedno podstawowe zadanie - zapewnić przetrwanie. Nie szczęście. Nie spokój. Przetrwanie.

Dlatego tworzy strategie, które w trudnym okresie naprawdę pomagają.

Wycofanie.
Nadmierna kontrola.
Perfekcjonizm.
Ciągła gotowość.
Tłumienie emocji.
Unikanie bliskości.

To nie są cechy charakteru. To sposoby adaptacji.

Problem polega na tym, że mózg nie aktualizuje ich sam. Jeśli coś kiedyś zadziałało, będzie próbował stosować to nadal, nawet wtedy, gdy okoliczności dawno się zmieniły.

I właśnie dlatego wielu dorosłych żyje tak, jakby nadal musieli się przed czymś bronić.

Psychoterapia nie polega na uczeniu nowych sztuczek.

Polega na rozpoznaniu, które strategie nadal Ci służą, a które są już tylko automatyczną reakcją na przeszłość.

Bo skuteczne przetrwanie i dobre życie to nie zawsze to samo.

Zdrowie psychiczne i zdrowie fizyczne nie są od siebie oddzielone. To dwie strony tej samej historii o człowieku, który ...
30/06/2026

Zdrowie psychiczne i zdrowie fizyczne nie są od siebie oddzielone. To dwie strony tej samej historii o człowieku, który próbuje sobie poradzić.

Przez lata nauczyliśmy się traktować ciało i psychikę jak dwa osobne światy.

Boli głowa? Idziemy do neurologa.

Kołacze serce? Do kardiologa.

Ściska w żołądku? Do gastrologa.

A przecież nasze ciało bardzo często nie mówi o tym, że jest chore.

Ono mówi o tym, że jest przeciążone.

Nie dlatego, że wszystko “siedzi w głowie”.

Ale dlatego, że człowiek jest całością.

Kiedy przez długi czas żyjemy w napięciu, tłumimy emocje, próbujemy być silni za wszelką cenę albo każdego dnia przekraczamy własne granice, ciało zaczyna uczestniczyć w tej historii.

Nie po to, żeby nas ukarać.

Po to, żebyśmy w końcu usłyszeli to, czego wcześniej nie chcieliśmy lub nie potrafiliśmy usłyszeć.

Dlatego w gabinecie nie pytam tylko: „Co Panią boli?”

Pytam również:

„Jaką historię opowiada dziś Pani ciało?”

Bo bardzo często to właśnie tam zapisane jest wszystko to, czego przez lata nie było miejsca przeżyć.

I właśnie dlatego wierzę, że dbanie o zdrowie psychiczne nie jest dodatkiem do dbania o zdrowie.

To jest jego część.

To zdanie brzmi pięknie.Ale kiedy usłyszy je osoba, która od lat żyje w lęku, może pomyśleć:“Czyli wszystko sobie wymyśl...
29/06/2026

To zdanie brzmi pięknie.

Ale kiedy usłyszy je osoba, która od lat żyje w lęku, może pomyśleć:

“Czyli wszystko sobie wymyślam?”

Nie.

Lęk nie jest wymysłem.

Ból nie jest wymysłem.

Kołatanie serca, napięcie, bezsenność czy ścisk w żołądku są prawdziwe.

To, co często okazuje się nieprawdziwe, to historia, którą nasz umysł dopowiada do tego, co się wydarzyło.

Nie cierpimy dlatego, że ktoś nie odpisał na wiadomość.

Cierpimy dlatego, że nasz umysł błyskawicznie dopowiada:

“Już nie jestem ważny.”

Nie cierpimy dlatego, że szef poprosił o rozmowę.

Cierpimy dlatego, że w ciągu kilku sekund jesteśmy już pewni, że zawiedliśmy.

To dzieje się tak szybko, że przestajemy odróżniać fakty od interpretacji.

A przecież interpretacja nie jest rzeczywistością.

To tylko jedna z możliwych wersji.

W terapii poznawczo-behawioralnej nie uczymy ludzi pozytywnego myślenia.

Uczymy ich zatrzymywać się pomiędzy wydarzeniem a wnioskiem.

To właśnie w tej krótkiej chwili pojawia się przestrzeń na wybór.

Może wydarzy się dokładnie to, czego się obawiasz.

Ale może Twój umysł, kierując się wcześniejszymi doświadczeniami, po raz kolejny próbuje ochronić Cię przed bólem, przewidując najgorszy scenariusz.

To ma sens.

Nie dlatego, że każda myśl jest prawdziwa.

Dlatego, że każda myśl skądś się wzięła.

A zrozumienie tego bywa pierwszym krokiem do odzyskania wpływu na własne życie.

Jednym z najtrudniejszych momentów dojrzewania nie jest odkrycie, kim jesteśmy.Jest nim pożegnanie tego, kim już nigdy n...
18/06/2026

Jednym z najtrudniejszych momentów dojrzewania nie jest odkrycie, kim jesteśmy.

Jest nim pożegnanie tego, kim już nigdy nie będziemy.

Nigdy nie będziemy wszystkimi wersjami siebie, które kiedyś nosiliśmy w głowie.

Nie przeżyjemy wszystkich możliwych żyć.

Nie podejmiemy wszystkich dróg.

Nie cofniemy decyzji, które zamknęły inne możliwości.

A jednak większość z nas żyje tak, jakby nadal próbowała ocalić każdą z tych utraconych wersji siebie.

Tę, która miała być szczęśliwsza.
Piękniejsza.
Bardziej kochana.
Bardziej spełniona.

Nancy McWilliams pisała, że szczęście ma związek ze zdolnością uznania własnych ograniczeń.

Myślę, że powiedziała coś jeszcze ważniejszego.

Że bez zgody na stratę nie ma spokoju.

Bo życie nie składa się wyłącznie z tego, co dostaliśmy.

Składa się również z tego, czego nie dostaliśmy.
Co straciliśmy.
I z czego musieliśmy zrezygnować.

Dojrzałość psychiczna zaczyna się wtedy, gdy przestajemy pytać:

„Dlaczego moje życie nie jest takie, jak sobie wyobrażałem?”

i zaczynamy pytać:

„Jak dobrze przeżyć życie, które naprawdę mam?”

To nie jest rezygnacja.

To jest pojednanie.

A czasem właśnie ono najbardziej przypomina mi szczęście.

Dziś jest Dzień Dziecka.Patrzę na te zdjęcia i myślę o tym, jak niezwykłą podróż odbyliśmy.Te małe dziewczynki.Ci mali c...
01/06/2026

Dziś jest Dzień Dziecka.

Patrzę na te zdjęcia i myślę o tym, jak niezwykłą podróż odbyliśmy.

Te małe dziewczynki.
Ci mali chłopcy.

Pełni marzeń, ciekawości, zachwytu.
Ale czasem także lęku, samotności, niezrozumienia.

Dorastamy.
Zmieniają się nasze twarze, nazwiska, adresy, role życiowe.
Uczymy się być silni, odpowiedzialni, dzielni.
Budujemy domy, związki, kariery.

A jednak dziecko w nas nie zostaje gdzieś daleko za plecami.

Ono idzie z nami przez całe życie.

To ono drży, kiedy boimy się odrzucenia.
To ono cieszy się z pochwały bardziej, niż chcemy przyznać.
To ono czasem płacze po cichu w środku dorosłego człowieka.
I to ono nadal marzy, ufa i wierzy, że jest możliwa miłość bez warunków.

W gabinecie często widzę, jak bardzo dorośli tęsknią za tym dzieckiem.
Jak wiele energii wkładają w uciekanie od jego bólu.
I jak bardzo wzruszające jest spotkanie z nim po latach.

Bo największym prezentem, jaki możemy dziś dać sobie i innym, nie jest idealne życie.

Jest nim powiedzenie temu małemu człowiekowi w sobie:

„Widzę Cię.
Pamiętam o Tobie.
Nie musisz już być sam_a.
Jestem przy Tobie.”

Może właśnie dziś warto spojrzeć na swoje dziecięce zdjęcie.
I przez chwilę zastanowić się:

Czy człowiek, którym jestem dzisiaj, jest kimś, przy kim tamto dziecko czułoby się bezpiecznie?

Jeśli przy tym pytaniu zakręciła Ci się łza w oku, być może właśnie spotkałeś_aś kogoś bardzo ważnego.

Siebie.

❤️

Krzyknęłaś.Nie tak trochę - tylko naprawdę.Z takim napięciem, które zbierało się od rana.On zamilkł.Albo trzasnął drzwia...
24/04/2026

Krzyknęłaś.
Nie tak trochę - tylko naprawdę.
Z takim napięciem, które zbierało się od rana.

On zamilkł.
Albo trzasnął drzwiami.
Albo powiedział: „jesteś najgorsza”.

I w tej sekundzie czujesz dwie rzeczy naraz:
złość… i wstyd.

Myślisz: co jest ze mną nie tak?
Przecież obiecywałaś sobie, że będziesz spokojniejsza.
Że nie powtórzysz tego, co sama kiedyś czułaś.

A potem jest cisza.
Taka ciężka, niewygodna.
I to wahanie: iść teraz czy poczekać?
Przytulić czy dać przestrzeń?
Czy ja to znowu popsuję?

To są te momenty, których nikt nie pokazuje.
Nie ma ich na zdjęciach.
Nie brzmią „rozwojowo”.

Ale to właśnie tutaj jest rodzicielstwo.

Nie w idealnej cierpliwości.
Tylko w tym, że po wszystkim… idziesz.

Siadasz obok.
Czasem słyszysz „idź sobie”.
A mimo to zostajesz gdzieś blisko.

I mówisz, trochę niepewnie:
„poniosło mnie… przepraszam”.

Serce wali.
Bo nie masz gwarancji, że to coś naprawi.

I to jest najprawdziwsze:
że „wystarczająco dobry” rodzic to ktoś,
kto też się gubi…
też reaguje za mocno…
też czasem nie wie, co zrobić dalej.

Ale nie udaje, że nic się nie stało.
Nie znika emocjonalnie.
Wraca - nawet jeśli to trudne i niewygodne.

Bo więź nie powstaje dlatego, że było idealnie.
Tylko dlatego, że ktoś po pęknięciu… spróbował zostać 🤍

Jest taki moment w życiu kobiety, którego nikt nie celebruje. Nie ma dla niego rytuału przejścia, nie dostaje się kwiató...
03/04/2026

Jest taki moment w życiu kobiety, którego nikt nie celebruje. Nie ma dla niego rytuału przejścia, nie dostaje się kwiatów ani gratulacji. A jednak to jeden z najważniejszych momentów, kiedy po raz pierwszy naprawdę staje po swojej stronie.

Nie dlatego, że przestaje się bać. Ale dlatego, że zaczyna słyszeć siebie wyraźniej niż wszystkie głosy wokół.

To przychodzi cicho. Czasem po rozczarowaniu. Po utracie. Po kolejnej próbie bycia „wystarczającą” dla świata, który wciąż chce czegoś więcej. I nagle coś w niej mięknie… a jednocześnie staje się niewzruszone. Już nie musi udowadniać. Już nie musi zasługiwać.

Zaczyna rozumieć, że przez lata była dla wszystkich lecz tylko nie do końca dla siebie.

I to nie jest historia o sile w klasycznym rozumieniu. To historia o czułości do własnych zranień. O odwadze, by zobaczyć swoje zmęczenie, swoją samotność, swoje niespełnione tęsknoty i tym razem nie odwrócić od nich wzroku.

Bo prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy kobieta przestaje siebie opuszczać.

Kiedy zostaje przy sobie w tych momentach, w których kiedyś uciekała, w ciszy, w niepewności, w trudnych emocjach. Kiedy nie zagłusza już tego, co czuje, tylko pozwala temu wybrzmieć.

I wtedy dzieje się coś niezwykłego.

Nie staje się nagle silniejsza w oczach świata. Ale staje się prawdziwsza dla siebie. A to zmienia wszystko.

Z tej prawdy rodzi się inna jakość życia. Relacje, które nie są już budowane na lęku przed odrzuceniem. Decyzje, które nie są próbą dopasowania się, ale wyrazem wewnętrznej zgody. Marzenia, które nie są „rozsądne” ale są JEJ.

I nawet jeśli dalej się boi, to już wie, że może się na sobie oprzeć.

Bo najgłębsze bezpieczeństwo nie przychodzi z zewnątrz.

Ono rodzi się w chwili, w której kobieta mówi do siebie:
„Nie zostawię cię. Już nie.”

Nie wchodzimy w nowy rok z listą osiągnięć.Nie pytamy, co się udało, a co nie.Wchodzimy z tym, co prawdziwe.Z historiami...
31/12/2025

Nie wchodzimy w nowy rok z listą osiągnięć.
Nie pytamy, co się udało, a co nie.
Wchodzimy z tym, co prawdziwe.
Z historiami, które były trudne do uniesienia.
Z ciszą po słowach, których nikt wcześniej nie wysłuchał.
Z nadzieją - czasem bardzo kruchą - że może tym razem będzie trochę lżej.
Nowy rok nie musi być naprawą.
Może być spotkaniem.
Z sobą.
Z emocjami, które długo czekały na zauważenie.
Z miejscem, w którym nie trzeba udawać, że jest się silnym.
My jesteśmy tu właśnie po to.
By trzymać przestrzeń, gdy komuś drży głos.
By słuchać uważnie, nawet wtedy, gdy słowa nie chcą przyjść.
By być obok - bez ocen, bez pośpiechu, bez „powinieneś”.
Jeśli zapragniesz więcej łagodności dla siebie,
więcej prawdy,
więcej oddechu -
będziemy. 🤍

Adres

Krasińskiego 10
Szczecin
71-435

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psycholog Wamka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psycholog Wamka:

Skróty

Udostępnij

Kategoria