Psychoterapeuta, Psycholog-Seksuolog Adrianna Szwit

Psychoterapeuta, Psycholog-Seksuolog Adrianna Szwit Terapia par | terapia indywidualna | seksuologia
Wsparcie w relacjach, bliskości i seksualności.

Profesjonalna pomoc z zakresu psychologii, psychoterapii oraz seksuologii w atmosferze akceptacji i zrozumienia.

Nie zawsze wycofujesz się od partnera. Czasem wycofujesz się od napięcia.To, co często wygląda jak brak zaangażowania, b...
01/08/2026

Nie zawsze wycofujesz się od partnera. Czasem wycofujesz się od napięcia.

To, co często wygląda jak brak zaangażowania, bardzo często jest po prostu dwoma różnymi sposobami radzenia sobie z napięciem.
Jedna osoba naciska:
„Porozmawiajmy. Wyjaśnijmy to. Nie zostawiaj mnie z tym”.
Druga się wycofuje: „Potrzebuję ciszy. Muszę ochłonąć. Jeśli teraz coś powiem, tylko pogorszę sytuację.”
I w tym miejscu obie strony zaczynają opowiadać sobie historię o partnerze.

Osoba szukająca kontaktu myśli: „Gdyby mu zależało, zostałby i rozmawiał. Skoro wychodzi, to znaczy, że nie jestem ważna.”
Osoba wycofująca się często przeżywa coś zupełnie innego: „Jest mi tak trudno, że mój organizm chce tylko uciec z tej sytuacji. Potrzebuję chwili, żeby odzyskać kontrolę nad emocjami.”
Problem polega na tym, że nie reagujemy na to, co naprawdę przeżywa druga osoba. Reagujemy na własną interpretację jej zachowania.

Im bardziej jedna osoba walczy o rozmowę, tym bardziej druga może czuć się przytłoczona.
Im bardziej druga się wycofuje, tym silniej pierwsza doświadcza odrzucenia.
I tak powstaje błędne koło.
W terapii par rzadko pytam: „Kto ma rację?”.

Znacznie częściej pytam: „Co dzieje się między Wami, że każde z Was robi coś, co miało chronić relację, a ostatecznie jeszcze bardziej Was od siebie oddala?”

Bo za zachowaniem bardzo często stoi próba poradzenia sobie z czymś trudnym. U jednej osoby będzie to lęk przed utratą bliskości. U drugiej przeciążenie, bezradność albo potrzeba odzyskania równowagi.

Dopiero kiedy partnerzy zaczynają widzieć nie tylko zachowanie, ale także to, co za nim stoi, pojawia się przestrzeń na prawdziwe spotkanie. Nie z przeciwnikiem, ale z człowiekiem, który również próbuje sobie poradzić.

Ten cykl bywa również opisywany w kontekście stylów przywiązania kiedy osoba z większym lękiem przed odrzuceniem dąży do kontaktu, a osoba z większą tendencją do unikania potrzebuje dystansu, aby poradzić sobie z napięciem. Nie jest to jednak jedyne możliwe wyjaśnienie takiej dynamiki.

Foto: Kadr z filmu „Scenes from a Marriage”.

Niewinne zaproszenie? Niekoniecznie.Są filmy, które ogląda się dla historii. Są też takie, które zostają z nami znacznie...
13/07/2026

Niewinne zaproszenie?
Niekoniecznie.

Są filmy, które ogląda się dla historii. Są też takie, które zostają z nami znacznie dłużej, bo uruchamiają pytania o relacje, zaufanie i to, jak jesteśmy ze sobą.

Zaproszenie jest właśnie jednym z nich.
To film o tym, jak wiele dzieje się między ludźmi. O spojrzeniach, napięciu i rozmowach, które potrafią jednocześnie zbliżać i oddalać. O potrzebie bycia zauważonym, docenionym i zrozumianym. O tym, jak łatwo minąć się w dialogu i jak trudno czasem naprawdę usłyszeć drugiego człowieka.

Jeśli będziecie oglądać go we dwoje, nie skupiajcie się wyłącznie na tym, dokąd prowadzi fabuła. Zobaczcie, co dzieje się między bohaterami. Jak reagują na siebie. Co mówią, a czego nie potrafią powiedzieć. Jak zmienia się atmosfera, choć pozornie niewiele się wydarza.

Być może w niektórych momentach rozpoznacie coś znajomego. Nie dlatego, że Wasza historia jest taka sama, ale dlatego, że pewne mechanizmy w relacjach bywają zaskakująco podobne.

A jeśli cenicie dobre kino, czeka Was jeszcze jedna przyjemność, niebywały kunszt aktorski. To jeden z tych filmów, w których emocje rozgrywają się przede wszystkim w spojrzeniach, ciszy i drobnych gestach.
Jestem ciekawa, co Wy w nim zobaczycie.

Bez spoilerów. Po prostu warto.

Foto: Monolith Films/materiały promocyjne

Wiele osób wyobraża sobie, że szczęśliwe pary prawie się nie kłócą. Tymczasem różnice zdań, nieporozumienia czy kryzysy ...
07/07/2026

Wiele osób wyobraża sobie, że szczęśliwe pary prawie się nie kłócą. Tymczasem różnice zdań, nieporozumienia czy kryzysy są naturalną częścią każdej bliskiej relacji. To, co naprawdę odróżnia związki oparte na bezpiecznym przywiązaniu, nie polega na braku problemów, ale na sposobie ich przeżywania i rozwiązywania.

Partnerzy z bezpiecznym stylem przywiązania potrafią wracać do rozmowy nawet wtedy, gdy towarzyszą im silne emocje. Nie traktują konfliktu jako zagrożenia dla całej relacji. Zamiast walczyć przeciwko sobie, starają się wspólnie zmierzyć z problemem.

Nie oznacza to, że nigdy nie podnoszą głosu, nie złoszczą się czy nie czują rozczarowania. Oznacza natomiast, że:
- nie upokarzają siebie nawzajem
- nie wykorzystują lęku przed odejściem jako narzędzia wpływu
- nie próbują zniszczyć poczucia własnej wartości partnera
- pozostają otwarci na zrozumienie drugiej strony, nawet jeśli się z nią nie zgadzają

Z kolei osoby z pozabezpiecznymi stylami przywiązania często reagują w sposób, który ma chronić je przed zranieniem. Jedni wycofują się i zamykają w sobie, inni rozpaczliwie zabiegają o bliskość lub próbują odzyskać poczucie kontroli. Nie są to zachowania wynikające ze złej woli, lecz strategie wykształcone często wiele lat wcześniej.

Dobra wiadomość jest taka, że styl przywiązania nie jest wyrokiem. Dzięki świadomej pracy nad sobą, doświadczeniu bezpiecznej relacji czy psychoterapii można stopniowo budować większe poczucie bezpieczeństwa i uczyć się nowych sposobów bycia w bliskości.
Bo o jakości związku nie decyduje to, czy pojawiają się konflikty, ale czy po konflikcie partnerzy potrafią odnaleźć drogę do siebie.

Foto: Kadr z filmu Malcolm&Marie

Większość par kłóci się o to samo. Naczynia. Telefon. Spóźnienia. Obowiązki. Seks. Pieniądze. Ale prawda jest taka, że b...
09/06/2026

Większość par kłóci się o to samo. Naczynia. Telefon. Spóźnienia. Obowiązki. Seks. Pieniądze. Ale prawda jest taka, że bardzo rzadko kłócimy się o sam temat. Pod każdą kłótnią zwykle kryje się jakaś niezaspokojona potrzeba.

Potrzeba bycia ważnym. Potrzeba bliskości. Potrzeba szacunku. Potrzeba bezpieczeństwa. Potrzeba wsparcia. Potrzeba bycia usłyszanym.

Dlatego kiedy emocje trochę opadną, warto zadać partnerowi lub partnerce jedno pytanie inspirowane Porozumieniem Bez Przemocy Marshalla Rosenberga:

„Jakiej Twojej potrzeby teraz nie dostrzegam?”

To pytanie zmienia kierunek rozmowy.
Zamiast szukać winnego, zaczynamy szukać tego, co boli. Zamiast bronić swoich racji, próbujemy zrozumieć drugą osobę. Zamiast kolejnej rundy kłótni, pojawia się szansa na kontakt. I jest jeszcze jedna ważna rzecz.
To samo pytanie warto zadać sobie:

„Jakiej mojej potrzeby teraz nie dostrzegam?”

Bo czasem największy konflikt nie toczy się między partnerami.Czasem toczy się wewnątrz nas.

Foto: Kadr z filmu Peaky Blinders

Fundament udanej seksualności  #4 Uważność To ostatni z fundamentów udanej seksualności o których pisałam w tym cyklu. N...
07/06/2026

Fundament udanej seksualności #4 Uważność

To ostatni z fundamentów udanej seksualności o których pisałam w tym cyklu. Nie bez powodu zostawiam go na koniec. To właśnie uważność sprawia, że wszystkie pozostałe fundamenty mogą naprawdę wybrzmieć w relacji.

Dobra seksualność nie zaczyna się od technik, pozycji czy sprawności. Zaczyna się od uważności od dostrzegania drugiej osoby, jej reakcji, potrzeb i granic. Większość ludzi chce w seksie czuć się pożądana, ważna i zauważona. Chce mieć poczucie, że nie jest jedynie uczestnikiem aktu seksualnego, ale kimś, kogo przyjemność naprawdę się liczy.

Dlatego satysfakcjonujący seks nie polega wyłącznie na skupianiu się na własnych doznaniach. To również gotowość do czerpania przyjemności z przyjemności partnera lub partnerki. Dla wielu osób widok bliskiej osoby przeżywającej rozkosz jest źródłem satysfakcji równie dużej jak własne doznania. Taka postawa pozwala wyjść poza schemat myślenia o seksie jako o indywidualnym doświadczeniu i uczynić z niego przestrzeń prawdziwego spotkania.

Podstawą takiego spotkania jest wzajemny szacunek. Oznacza on uznanie prawa drugiej osoby do własnego tempa, granic, potrzeb i preferencji. Seksualność rozwija się najpełniej tam, gdzie obie osoby mogą czuć się bezpiecznie, bez obawy przed oceną, presją czy koniecznością spełniania cudzych oczekiwań.
Równie ważna jest umiejętność słuchania sygnałów płynących z ciała partnera lub partnerki. Nie wszystko zostaje wypowiedziane słowami. Czasem więcej mówią oddech, napięcie mięśni, ruch ciała czy spontaniczne reakcje na dotyk. Uważność na te sygnały pomaga lepiej rozumieć potrzeby drugiej osoby i budować doświadczenie, które jest satysfakcjonujące dla obojga.

Udana seksualność nie polega więc wyłącznie na tym, co robimy. W dużej mierze zależy od tego, jak bardzo jesteśmy obecni dla drugiej osoby. To właśnie uważność, szacunek i autentyczne zainteresowanie partnerem lub partnerką sprawiają, że seks staje się czymś więcej niż fizyczną aktywnością staje się doświadczeniem bliskości.

Fundament udanej seksualności  #3 Pieszczoty i ciekawość.Satysfakcjonująca seksualność nie rozwija się wyłącznie dzięki ...
01/06/2026

Fundament udanej seksualności #3 Pieszczoty i ciekawość.

Satysfakcjonująca seksualność nie rozwija się wyłącznie dzięki pożądaniu. Potrzebuje dwóch ważnych składników: pieszczot i ciekawości. To one pozwalają utrzymać bliskość, ekscytację i poczucie wzajemnego zainteresowania także wtedy, gdy pierwsze zauroczenie przestaje napędzać relację.

Wiele osób koncentruje się głównie na miejscach intymnych, traktując je jako najważniejsze źródło przyjemności. Tymczasem ludzkie ciało jest pełne zakończeń nerwowych reagujących na dotyk. Szyja, plecy, uszy, dłonie, brzuch, uda czy skóra głowy mogą być równie ważną częścią seksualnego doświadczenia. Pieszczoty pomagają odkrywać te obszary i budować napięcie w sposób, który wykracza daleko poza sam akt seksualny.

Jednocześnie bliskość potrzebuje świeżości. Rutyna daje poczucie bezpieczeństwa, ale nadmierna przewidywalność może osłabiać ciekawość. Kreatywność nie oznacza spektakularnych zmian czy nieustannego poszukiwania nowości.

Często wystarczy otwartość na rozmowę o swoich pragnieniach, uważność na potrzeby partnera lub partnerki oraz gotowość do odkrywania nowych sposobów okazywania czułości i budowania przyjemności.

To właśnie połączenie czułego dotyku i wzajemnej ciekawości sprawia, że seksualność pozostaje żywa. Przyjemność nie jest ograniczona do konkretnych części ciała ani do jednego scenariusza. Powstaje tam, gdzie spotykają się uważność, bliskość i gotowość do poznawania siebie nawzajem na nowo.

Fundamenty udanej seksualności  #2 KomunikacjaWiele osób wciąż zakłada, że w dobrej seksualności wszystko dzieje się nat...
28/05/2026

Fundamenty udanej seksualności #2 Komunikacja

Wiele osób wciąż zakłada, że w dobrej seksualności wszystko dzieje się naturalnie. Że jeśli dwoje ludzi się kocha, to powinni się wyczuwać bez słów. A potem mijają lata i okazuje się, że partnerzy właściwie nigdy nie rozmawiali o tym, co lubią. Czego nie chcą. Za czym tęsknią. Co ich blokuje. Co rani.

W seksualności bardzo łatwo nauczyć się milczenia. Zwłaszcza kiedy pojawia się lęk, że druga osoba poczuje się odrzucona, oceniona albo niewystarczająca. Dlatego wiele par nie rozmawia naprawdę tylko omija temat. Udaje, że „jest okej”. Albo liczy, że druga strona sama się domyśli.

Tymczasem dobra komunikacja w seksualności nie polega na mówieniu wszystkiego idealnie. Raczej na poczuciu, że można coś powiedzieć bez wstydu i bez lęku przed karą, wyśmianiem czy wycofaniem bliskości.
Czasem najważniejsze zdania brzmią bardzo zwyczajnie: „Lubię, kiedy…” „Nie czuję się dziś dobrze.”Potrzebuję więcej czułości.” „Tego akurat nie chcę.”

To nie zabija spontaniczności. To tworzy bezpieczeństwo. Bo trudno czuć bliskość z kimś, przy kim trzeba stale zgadywać albo ukrywać część siebie.

Fundamenty udanej seksualności  #1 ZgodaO zgodzie najczęściej myślimy jak o prostym „tak” albo „nie”. A w relacjach zwyk...
26/05/2026

Fundamenty udanej seksualności #1 Zgoda

O zgodzie najczęściej myślimy jak o prostym „tak” albo „nie”. A w relacjach zwykle wygląda to dużo bardziej subtelnie. Ktoś się zgadza, ale nie jest naprawdę obecny. Ktoś nie mówi „nie”, bo nie chce zrobić partnerowi przykrości. Ktoś inny przez lata nauczył się, że łatwiej dostosować się niż tłumaczyć własne granice.

Dlatego dobra seksualność nie zaczyna się od pożądania ani techniki. Raczej od poczucia bezpieczeństwa. Od przekonania, że mogę czegoś chcieć, ale mogę też nie chcieć. Że mogę się zatrzymać, wycofać, zmienić zdanie i nadal pozostać ważna/y dla drugiej osoby.

W długoletnich relacjach łatwo wpaść w myślenie: „przecież się znamy”. Tymczasem nawet po wielu latach ludzie nie przestają mieć granic, gorszych dni, zmęczenia czy potrzeby dystansu.

Czasem ktoś mówi „nie” bardzo cicho. Napięciem ciała. Odsunięciem dłoni. Brakiem odpowiedzi. I właśnie dlatego zgoda wymaga uważności. Nie tylko słuchania słów, ale zauważania człowieka.

Romans nie zawsze pojawia się dlatego, że miłość się skończyła.Czasem pojawia się tam, gdzie ludzie od dawna próbują już...
19/05/2026

Romans nie zawsze pojawia się dlatego, że miłość się skończyła.
Czasem pojawia się tam, gdzie ludzie od dawna próbują już tylko przetrwać obok siebie.
Ktoś wnosi uwagę, lekkość, zachwyt. Przy nim łatwiej zapomnieć o napięciu codzienności, o nierozwiązanych konfliktach, o zmęczeniu relacją.

Ale kiedy jesteśmy w związku, romans nigdy nie dotyczy wyłącznie dwóch osób. Nawet jeśli pozostaje tajemnicą zaczyna żyć pomiędzy partnerami. Bo człowiek uwikłany w romans zmienia się emocjonalnie.
Wycofuje się albo przeciwnie, staje się nadmiernie czuły z poczucia winy. Unika spojrzeń, rozmów, bliskości. Czasem drażnią go drobiazgi, które wcześniej nie miały znaczenia.

W relacji pojawia się niewidzialne napięcie, którego druga strona często nie potrafi nazwać, ale bardzo mocno je czuje.
I być może właśnie dlatego największy ciężar romansu nie leży w samym seksie czy fascynacji.
Największy ciężar polega na rozszczepieniu wewnętrznym na życiu jednocześnie w dwóch rzeczywistościach. Między pragnieniem bliskości a lękiem przed konsekwencjami. Między potrzebą wolności a odpowiedzialnością za drugiego człowieka.

Wiele osób, pod wpływem poczucia winy, czuje potrzebę natychmiastowego wyznania prawdy partnerowi.Ale szczerość nie zawsze jest tym samym co ulga sumienia. Czasem wyznanie nie służy naprawie relacji, lecz przeniesieniu własnego ciężaru na partnera. I wtedy druga osoba zostaje obciążona obrazami, porównaniami, lękiem i bólem, których już nigdy nie da się całkowicie cofnąć.

To nie znaczy, że tajemnica jest dobra. Ale zanim powie się prawdę, warto uczciwie zapytać siebie: czy robię to z troski o relację? czy po to, by przestać samemu dźwigać własne napięcie?

Bo nawet niejawny romans zmienia dynamikę związku. A każde przemilczenie, fascynacja i emocjonalne rozdwojenie zostawia ślad w sposobie, w jaki kochamy, patrzymy i jesteśmy obecni przy drugim człowieku.

Czasem w relacji jesteśmy obok siebie, a jednak nie ma poczucia bliskości. I nie zawsze chodzi o brak seksu, raczej o br...
17/05/2026

Czasem w relacji jesteśmy obok siebie, a jednak nie ma poczucia bliskości. I nie zawsze chodzi o brak seksu, raczej o brak obecności, bezpieczeństwa i uważności na siebie nawzajem.

Przez lata kultura, filmy pornograficzne i wiele społecznych przekazów uczyły nas, że „prawdziwy seks” zaczyna się dopiero przy penetracji. Wszystko inne miało być jedynie dodatkiem krótkim etapem prowadzącym do celu. Tymczasem dla wielu osób to właśnie dotyk, pocałunki, flirt, rozmowa, napięcie budowane między dwojgiem ludzi czy spokojne odkrywanie swoich reakcji są najważniejszą częścią bliskości.

To, co zwykliśmy nazywać „grą wstępną”, często wcale nie jest żadnym wstępem. Bywa sednem doświadczenia. Bliskość zaczyna się dużo wcześniej niż w sypialni. W sposobie, w jaki patrzymy na siebie po ciężkim dniu. W poczuciu, że można się przy drugiej osobie rozluźnić. W drobnych gestach, czułości, poczuciu bezpieczeństwa i atmosferze, która pozwala ciału przestać być w ciągłym napięciu.

Wiele osób doświadcza ogromnej presji związanej z seksem żeby wypaść dobrze, mieć ochotę zawsze wtedy, kiedy „powinno się” ją mieć, osiągnąć orgazm, spełnić jakiś wyobrażony standard. A przecież bliskość nie jest egzaminem ani wyścigiem do finału.

Dla jednych penetracja będzie ważną częścią seksualności. Dla innych mniej ważną albo wcale niepotrzebną. Niektórzy odczuwają podczas niej dyskomfort fizyczny lub psychiczny, inni po prostu nie czerpią z niej większej przyjemności. I to nie sprawia, że ich seksualność jest mniej pełna czy mniej „prawdziwa”.

Seks nie ma jednego scenariusza. Nie musi wyglądać tak samo u wszystkich.
Najbardziej satysfakcjonujące doświadczenia często rodzą się nie z perfekcyjnej techniki, ale z poczucia połączenia z drugim człowiekiem. Z możliwości bycia sobą. Z komunikacji, ciekawości i swobody mówienia o swoich potrzebach, granicach i przyjemności.

Bo czasem najintymniejsze wcale nie jest to, co spektakularne. Tylko moment, w którym naprawdę czujemy, że jesteśmy z kimś, a nie obok niego.

Foto: Kadr z filmu Malcolm&Marie

Adres

Madalińskiego 8
Szczecin
70-101

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychoterapeuta, Psycholog-Seksuolog Adrianna Szwit umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psychoterapeuta, Psycholog-Seksuolog Adrianna Szwit:

Skróty

Udostępnij