13/01/2023
Joanna Szulc: Rodzic przypadkowo widzi nacięcia na nogach, schowane pod ubraniem albo pod opatrunkiem.
Jeśli rodzic ma tylko podejrzenie, radziłabym obserwować sytuację. Można też powiedzieć: „Słuchaj, może przesadzam, ale zastanawiam się, czy robisz sobie krzywdę?". Takie powiedzenie wprost przynosi ulgę nastolatkowi. Dowiaduje się, że rodzic nie boi się tego, co widzi.
W tej kwestii jest podobnie jak z zapytaniem o myśli samobójcze osoby, którą o nie podejrzewamy. Wielu rodziców, a czasem nawet terapeutów, boi się spytać wprost: „Czy myślisz o samobójstwie?".
Takie pytanie pomaga nazwać problem, przyjrzeć mu się spokojnie i coś zaradzić. Rozmowa na ten temat nie oznacza, że dziecko zacznie myśleć o samobójstwie albo że coś sobie zrobi.
(...)
Nastolatek, który wchodzi w okres dojrzewania, jest w dylemacie pomiędzy zależnością i niezależnością. Z jednej strony chce się odseparować od rodziców, z drugiej – świat jest na tyle przerażający i trudny, że woli jeszcze przy nich pozostać. Pojawia się wiele konfliktów związanych z potrzebą autonomii (chęcią decydowania o sobie) i tego, kto kontroluje życie dziecka, na ile rodzice pozwalają, by dziecko brało za siebie odpowiedzialność.
Trzeba też pamiętać, że w okresie dojrzewania budzą się impulsy seksualne – niektórzy nastolatkowie nie akceptują ich, nie rozumieją. Mogą przeżywać napięcia związane z rozpoznawaniem swojej orientacji seksualnej, tożsamości płciowej.
To bardzo ważne, by rodzic próbował wczuć się w skórę takiego nastolatka. Mam jednak wrażenie, że wielu rodziców, próbując zrozumieć sytuację, odnosi się do swojego okresu dorastania. A teraz mamy zupełnie inne warunki, funkcjonujemy w innej rzeczywistości, nastąpiły ogromne przemiany. Nie można współczesnych realiów porównywać z czasami sprzed internetu, mediów społecznościowych, przemian społecznych.
Anna Gryczewska-Jowsa, psychoterapeutka - fragment rozmowy Joanny Szulc dla Wysokich Obcasów
fot Gellidon